Takiej piłkarskiej fabuły Jakub Adamus i Jacek Kudzia prawdopodobnie jeszcze nigdy nie widzieli z ławek trenerskich Żurawia i BCS'u. Gol, który stałby się internetowym viralem, kontuzje, czerwona kartka i remontada jak z podręcznika. W środku tygodnia na krzeszowskim stadionie dostaliśmy najlepsze derby powiatu suskiego w obecnym sezonie Okręgówki.
W pierwszych minutach starcia nie istniała przepaść o długości 20 punktów, jaka oddzielała obie ekipy w tabeli. Żuraw najwidoczniej potrzebował sytuacji alarmowych w swoim polu karnym, które wywoływała Zawoja, by zacząć pokazywać swoją piłkę.
- Myślimy o tym, żeby wygrywać każdy mecz. Z tego się cieszymy. To jest dla nas główny cel -zdobywać jak najwięcej punktów. Myślenie o barażu o awans jest odpowiednie w momencie, kiedy zespół po zimie się wzmacnia. Ten zespół nie został wzmocniony. My się osłabiliśmy. Odszedł najważniejszy zawodnik. Może powiem inaczej. Odszedł napastnik. Na ten moment gramy bez napastnika. Próbujemy tak rotować składem, żeby to posklejać. Gdy odchodzi gracz, który strzela najwięcej goli, to musi mieć to wpływ na zespół. Zmagamy się też z kontuzjami. Obecnie gramy bez trzech-czterech zawodników, którzy grali dużo w poprzedniej rundzie. Nie żalę się tutaj i nie szukam alibi. Nie myślimy o żadnych awansach, tylko o wygrywaniu każdego następnego mecz – podsumował sytuację Krzeszowa w rundzie wiosennej Jakub Adamus.Reklama
Otwarcie wyniku środowych derbów odbyło się w podobnie kontrowersyjnych okolicznościach, co sobotni mecz Żurawia w Suchej Beskidzkiej. Wtedy suszanie byli przekonani o przyznaniu dla siebie autu, teraz zawojanie spodziewali się przerwania akcji po starciu Eryka Wróblewskiego i Krzysztofa Ćwiertni. Sędzia jednak nie zareagował, co wykorzystał Adam Palarczyk i po minięciu (chwilowo nawet na kolanach) zdezorientowanej obrony gości pokonał Bartłomieja Gawła. Po upływie kolejnych dziesięciu minut Karol Janusiewicz został obsłużony tak dobrą wrzutką nad defensorami Zawoi, że nawet na trybunie już wiedziano, że będzie z tego gol. Przed przerwą wynik podwyższył jeszcze Mariusz Górny, korzystając z nieudanej pułapki ofsajdowej zawojan lub... braku reakcji sędziego liniowego.
- Nie będziemy zaklinać rzeczywistości i czarować. Musimy wszędzie szukać punktów. Nie możemy liczyć na to, że wygramy z zespołami, które są niżej. Ta liga pokazuje, że nie zawsze tak bywa. Robimy wszystko, żeby trzymać się rękami, nogami, pazurami tej bezpiecznej strefy. Nie możemy sobie pozwolić na potknięcia jak w Inwałdzie. Na tym specyficznym boisku graliśmy przyzwoicie, ale jedna nieuwaga, akurat wykorzystana przez takiego gracza jak Wojciech Stuglik, sprawiła, że straciliśmy ważne punkty mimo swoich szans. Także skoro nie z takimi zespołami, to punktów musimy poszukać na boiskach u mocniejszych drużyn – opisał sytuację Zawoi jej trener, Jacek Kudzia.
Bilans strat BCS'u po pierwszej połowie nie zamknął się tylko we wpuszczonych golach. Jeszcze w 23. minucie boisko z poważnym urazem opuścił Dawid Bartyzel, a Eryk Wróblewski nie wyszedł już na drugą część spotkania.
- W przerwie padło właściwie jedno, krótkie zdanie. O tym, że musimy pamiętać, niezależnie od tego, co się wydarzy w dalszej części spotkania, że jako drużyna, czyli BCS, zawsze gramy do ostatniego gwizdka. Chciałem, żeby w drugiej połowie ten cel przyświecał chłopakom bez względu na wynik czy wprowadzone zmiany. Drużyna wzięła to do siebie, bo tacy po prostu jesteśmy. Nie raz już pokazywaliśmy, że z mocniejszymi rywalami, bardziej poukładanymi, gra nam się nawet wygodniej. Sami dążymy do tego, by stać się takim zespołe – wspominał Jacek Kudzia pobyt w szatni podczas derbów z Krzeszowem.
Sygnał, że środowy mecz jeszcze nie był zakończony, dał Szymon Sułocha. 18-latek swoim golem przerwał nonszalancką postawę defensywy gospodarzy, próbującą leniwie wybić piłkę. W 60. minucie można było już tylko żałować, że na stadionie w Krzeszowie nie była obecna żadna kamera. Celne huknięcie zza szesnastu metrów kapitana Bartłomieja Ficka można byłoby zgłosić jako nieoficjalną kandydaturę do “gola sezonu” w wadowickiej Okręgówce.
- Taki jest sport. Wiedzieliśmy o tym, że musimy mocno wejść w drugą połowę, bo Zawoja to ambitny zespół. Oddaliśmy im jednak boisko. Pierwsza stracona bramka była zupełnie niepotrzebna. To ona była zapalnikiem. Później strzał życia naszego rywala, a w końcówce gol po rzucie rożnym. W międzyczasie dostaliśmy czerwoną kartkę, po której wszystko się posypało. Nie wykorzystaliśmy też swoich sytuacji – mieliśmy co najmniej dwie, które mogły zamknąć mecz. W drugiej połowie zawodnicy wychodzili nawet “sam na sam”. Jeśli takich momentów nie kończymy na swoją koryść, to później konsekwencje są takie jak dzisiejszy wynik – skomentował tuż po końcowym gwizdku Jakub Adamus, trener Krzeszowa.
Przed upływem regulaminowego czasu gry zawojanie jeszcze raz poderwali swoich kibiców, zdecydowanie dominujących na krzeszowskim stadionie. Do rzutu rożnego w 88. minucie podszedł Dariusz Szymoniak i posłał niewysoko piłkę w stronę pierwszego słupka. Zamiary wieloletniego zawodnika Halniaka Makowa Podhalańskiego najlepiej wyczuł Ficek, który uprzedził pilnujących rywali i zmieścił po strzale głową piłkę między Józefem Kołatą a słupkiem.
- Takiego powrotu jeszcze nie miałem w Okręgówce, a nawet chyba i w A-klasie za mojej kadencji w Zawoi. Czapki z głów dla chłopaków. Bartek Ficek z golem “stadiony świata”. Po pierwszej połowie wynik mówił sam za siebie. Nastroje były nietęgie. Początek spotkania był jednak bardzo obiecujący, bo mieliśmy dwie doskonałe szanse. Nasz przód wyglądał całkiem przyzwoicie, nie miałem zastrzeżeń o akcje zaczepne. Natomiast z tyłu daliśmy się przynajmniej dwukrotnie zaskoczyć. Uczulałem swoich zawodników, że Żuraw potrafi czasami stworzyć coś z niczego, wykorzystując indywidualną jakość graczy, których mają w składzie. Tak zostaliśmy skarceni – ocenił po zakończeniu meczu Jacek Kudzia, trener Zawoi.Reklama
Żuraw Krzeszów – BCS Zawoja 3:3 (3:0)
Gole dla Żurawia: Palarczyk, Janusiewicz, Górny.
Gole dla BCS: Ficek (2), Sułocha
Czerwona kartka: Pacyga (Żuraw).
Składy:
Żuraw: Kołata - M. Lociński, Pilarczyk, Bizoń, Pacyga, Palarczyk, Ćwiertnia, Litewka, Janusiewicz (63' Szymański), Janiso, Górny (80' Mika).
BCS: Gaweł - M. Jończyk, M. Pasierbek, R. Pasierbek, Pietrusa, Świtek (79' Czarny), Ficek, Polak, Bartyzel (23' Antosiak), Wróblewski (46' Bielarz), Sułocha (66' Szymoniak).
| Kolejka nr 16 | |||
| 2025-03-15 | |||
| 13:00 | Naroże Juszczyn | 4 : 1 | Orzeł Witkowice |
| 18:30 | Brzezina Osiek | 5 : 0 | Fablok Chrzanów |
| 15:30 | LKS Zgoda Byczyna | 1 : 1 | Huragan Inwałd |
| 2025-03-16 | |||
| 13:00 | Nadwiślanin Gromiec | 3 : 0 | LKS Gorzów |
| 14:00 | LKS Bobrek | 6 : 0 | Burza Roczyny |
| 15:00 | Halniak Targanice | 2 : 3 | Olimpia Chocznia |
| 2025-04-23 | |||
| 17:00 | Żuraw Krzeszów | 3 : 3 | BCS Zawoja |
| 2025-04-30 | |||
| 17:00 | LKS Rajsko | : | Babia Góra Sucha Beskidzka |
| Poz | Zespół | M | Pkt | Bramki+ | Bramki- |
|---|---|---|---|---|---|
| 1 | Brzezina Osiek | 30 | 72 | 82 | 22 |
| 2 | LKS Bobrek | 30 | 66 | 82 | 40 |
| 3 | Olimpia Chocznia | 30 | 64 | 73 | 39 |
| 4 | Żuraw Krzeszów | 30 | 61 | 81 | 48 |
| 5 | Naroże Juszczyn | 30 | 53 | 72 | 39 |
| 6 | Nadwiślanin Gromiec | 30 | 51 | 49 | 38 |
| 7 | LKS Rajsko | 30 | 50 | 65 | 46 |
| 8 | Babia Góra Sucha Beskidzka | 30 | 44 | 60 | 51 |
| 9 | BCS Zawoja | 30 | 39 | 53 | 67 |
| 10 | LKS Zgoda Byczyna | 30 | 39 | 39 | 43 |
| 11 | LKS Gorzów | 30 | 36 | 41 | 55 |
| 12 | Huragan Inwałd | 30 | 31 | 44 | 60 |
| 13 | Halniak Targanice | 30 | 29 | 46 | 86 |
| 14 | Orzeł Witkowice | 30 | 26 | 53 | 80 |
| 15 | Burza Roczyny | 30 | 12 | 28 | 98 |
| 16 | Fablok Chrzanów | 30 | 12 | 28 | 84 |
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze