To się nazywa przyjąć wyzwanie! W sobotę derbowy pojedynek na wyjeździe w Zembrzycach z Garbarzem, a w środę kolejne lokalne wyzwanie i mecz w Suchej Beskidzkiej z Babią Górą. Dla Szymona Krzystania, nowego szkoleniowca Halniaka, to będzie zdecydowanie mocne otwarcie przygody z makowskim klubem.
Nie mieli planu B działacze Halniaka Maków Podhalański na wypadek przedwczesnego pożegnania się z trenerem Kamilem Mrózkiem. Po porażce z LKS Żarki Mrózek podał się do dymisji i rozpoczęły się poszukiwania nowego szkoleniowca. Co prawda Halniak pauzował w ostatniej kolejce, stąd miał dwutygodniową przerwę do kolejnego ligowego spotkania, ale w środku sezonu znalezienie trenera "od ręki" nie było łatwym zadaniem. A na horyzoncie przecież dwa, bardzo prestiżowe pojedynki z Garbarzem oraz Babią Górą (w nieco dalszej perspektywie mecz Tempo Białka).
Nowym trenerem Halniaka został Szymon Krzysztań. Do tej pory były zawodnik Strzelca Budzów był znany z pracy z młodymi zawodnikami Cracovii, Wisły Kraków czy NKP Podhala Nowy Targ. Teraz czekać go będzie pierwsza praca z seniorami.
Dziś Krzysztoń poprowadził pierwszy trening z Halniakiem.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Nic tylko pogratulować Halniakowi... Spadek murowany biorąc chłopa bez jakiego kolwiek pojęcia o pracy z seniorami. Człowiek dobrze znany w środowisku trenerskim nie koniecznie z dobrą opinią.
Rzeczywiście kibic z Ciebie... chyba kanapowy. Trener Krzysztań ma pojęcie o dobrej piłce jak mało kto. Jego młoda Cracovia ogrywała Legię, Lecha, Polonię Warszawa i wielu innych mimo, że materiał piłkarski mógłby być jeszcze troszkę lepszy. Wypatrzył i pozyskał przynajmniej kilku młodych graczy na poziomie obecnie szerokiej kadry Polski - ulepił ich po części, docenił, był też (co nie częste) dość sprawiedliwy. I taki mógłby pozostać o ile go polskie bagienko, bylejakość i wszechobecna amatorszczyzna zbytnio nie zmieni. Jego następcy w Cracovii, jak np. Mateusz Dąbrowski - z doświadczeniem z wielkich, podkrakowskich Staniątek ;) - rozpirzyli składy, maszynkę i zaczęli... od nawet dwucyfrowych przegranych z podobnymi przeciwnikami. To czy Krzysztań znajdzie niezłych wykonawców w danej okolicy gdzie podejmie się pracy to inna sprawa. Diamenty nie rosną się na drzewach, tylko trzeba ich daleko czasem i wytrwale poszukiwać (czego nawet Cracovia nie potrafi dobrze robić) i wówczas jest większy sens pracować. Mowa o chłopcach zaangażowanych na 200%, z talentem i polotem. Bo grajków (od siedmiu boleści) w okolicach tysiące, ale prawie każdy dał z nich od siebie co najwyżej 20% tego co powinien, do wieku seniora włącznie. I to zazwyczaj głównie przez kanapowych znawców/kibiców w domu, którzy nie mieli pojęcia jak prowadzić zawodnika poza klubem (ważyć na co dzień i planować różne niuanse), a to powinno stanowić bardzo długo większość sportowego wychowania. Osobiście bardzo żałuję, że trenera Krzysztania nie ma np. w CLJ Cracovii. Dziwię się mu także, że chce mu się z takim umysłem trenować w ogórkowych miejscach, z całym szacunkiem dla lokalnych społeczności. Zaniedbania mentalne, treningowe, gibkościowe, żywieniowe, Coervera i wielu innych szczegółów... i w seniorach tych klubików są tak duże, że nadziei nie ma - trzeba by było zacząć pracę od podstaw na ugorze, bo siłą to się niczego w piłce nie ugra. Tylko pokaż mi 25 latka z ego, który zacznie ćwiczyć znowu to co powinien był w lat 13 :) złorzecząc. Życzę powodzenia nie tyle Panu Krzysztaniowi, ale pokory oraz słuchania tego co ma do powiedzenia jego zawodnikom. Jeśli z tym trenerem nie zmaksymalizują swoich możliwości, to żadni z nich grajkowie tylko wstyd. Krzysztań jako trener grał w młodzieżą przeciw zespołom typu PSG... które ma tylko w samym Paryżu ze 30 swoich szkółek piłkarskich, setki chłopaków na utrzymaniu i kontraktach z całej Francji, Afryki. To mniejsze kopie super piłkarzy więc przynajmniej wie, jak powinno to wyglądać. Nie odstawał od tych zespołów o kilka klas. Daj sobie więc na wstrzymanie z takimi komentarzami... Przerobiłem już wielu trenerów, niestety większość dużo gada, niewiele robi, myśl trenerską ma słabiutką, ale pcha się wszędzie i nie pozawala często nawet słowa powiedzieć. Doceniam klasycznych i utalentowanych ludzi jak np. trener Robert Kasperczyk (kultura, klasa, obycie, skromność, pracowitość, wielkie doświadczenie) czy jak choćby opisywany Krzysztań (bardzo bystry umysł, spostrzegawczość detali, fenomenalna intuicja i konkretne morale)... Bo mamy nadmiar wokół chłopów odciągniętych często od roli czy Tir-a (albo i po jakimś kursie internetowym, czy z doświadczeniem zawodniczym poniżej 1 ligi), którzy przychodzą się wymądrzać do klubów, symulować pseudo treningi bez planów indywidualnych i tworzyć kawalerię (z PÓŁ LITRY za pazuchą na wypadek słodkiej wygranej z lokalnym SOMSIADEM).
Nic tylko pogratulować Halniakowi... Spadek murowany biorąc chłopa bez jakiego kolwiek pojęcia o pracy z seniorami. Człowiek dobrze znany w środowisku trenerskim nie koniecznie z dobrą opinią.
Rzeczywiście kibic z Ciebie... chyba kanapowy. Trener Krzysztań ma pojęcie o dobrej piłce jak mało kto. Jego młoda Cracovia ogrywała Legię, Lecha, Polonię Warszawa i wielu innych mimo, że materiał piłkarski mógłby być jeszcze troszkę lepszy. Wypatrzył i pozyskał przynajmniej kilku młodych graczy na poziomie obecnie szerokiej kadry Polski - ulepił ich po części, docenił, był też (co nie częste) dość sprawiedliwy. I taki mógłby pozostać o ile go polskie bagienko, bylejakość i wszechobecna amatorszczyzna zbytnio nie zmieni. Jego następcy w Cracovii, jak np. Mateusz Dąbrowski - z doświadczeniem z wielkich, podkrakowskich Staniątek ;) - rozpirzyli składy, maszynkę i zaczęli... od nawet dwucyfrowych przegranych z podobnymi przeciwnikami. To czy Krzysztań znajdzie niezłych wykonawców w danej okolicy gdzie podejmie się pracy to inna sprawa. Diamenty nie rosną się na drzewach, tylko trzeba ich daleko czasem i wytrwale poszukiwać (czego nawet Cracovia nie potrafi dobrze robić) i wówczas jest większy sens pracować. Mowa o chłopcach zaangażowanych na 200%, z talentem i polotem. Bo grajków (od siedmiu boleści) w okolicach tysiące, ale prawie każdy dał z nich od siebie co najwyżej 20% tego co powinien, do wieku seniora włącznie. I to zazwyczaj głównie przez kanapowych znawców/kibiców w domu, którzy nie mieli pojęcia jak prowadzić zawodnika poza klubem (ważyć na co dzień i planować różne niuanse), a to powinno stanowić bardzo długo większość sportowego wychowania. Osobiście bardzo żałuję, że trenera Krzysztania nie ma np. w CLJ Cracovii. Dziwię się mu także, że chce mu się z takim umysłem trenować w ogórkowych miejscach, z całym szacunkiem dla lokalnych społeczności. Zaniedbania mentalne, treningowe, gibkościowe, żywieniowe, Coervera i wielu innych szczegółów... i w seniorach tych klubików są tak duże, że nadziei nie ma - trzeba by było zacząć pracę od podstaw na ugorze, bo siłą to się niczego w piłce nie ugra. Tylko pokaż mi 25 latka z ego, który zacznie ćwiczyć znowu to co powinien był w lat 13 :) złorzecząc. Życzę powodzenia nie tyle Panu Krzysztaniowi, ale pokory oraz słuchania tego co ma do powiedzenia jego zawodnikom. Jeśli z tym trenerem nie zmaksymalizują swoich możliwości, to żadni z nich grajkowie tylko wstyd. Krzysztań jako trener grał w młodzieżą przeciw zespołom typu PSG... które ma tylko w samym Paryżu ze 30 swoich szkółek piłkarskich, setki chłopaków na utrzymaniu i kontraktach z całej Francji, Afryki. To mniejsze kopie super piłkarzy więc przynajmniej wie, jak powinno to wyglądać. Nie odstawał od tych zespołów o kilka klas. Daj sobie więc na wstrzymanie z takimi komentarzami... Przerobiłem już wielu trenerów, niestety większość dużo gada, niewiele robi, myśl trenerską ma słabiutką, ale pcha się wszędzie i nie pozawala często nawet słowa powiedzieć. Doceniam klasycznych i utalentowanych ludzi jak np. trener Robert Kasperczyk (kultura, klasa, obycie, skromność, pracowitość, wielkie doświadczenie) czy jak choćby opisywany Krzysztań (bardzo bystry umysł, spostrzegawczość detali, fenomenalna intuicja i konkretne morale)... Bo mamy nadmiar wokół chłopów odciągniętych często od roli czy Tir-a (albo i po jakimś kursie internetowym, czy z doświadczeniem zawodniczym poniżej 1 ligi), którzy przychodzą się wymądrzać do klubów, symulować pseudo treningi bez planów indywidualnych i tworzyć kawalerię (z PÓŁ LITRY za pazuchą na wypadek słodkiej wygranej z lokalnym SOMSIADEM).