- To był element zaskoczenia, ale nie bomba - tak informację o odejściu z Żurawia Krzeszów skomentował Jacek Kudzia. Były już trener krzeszowian na nowe oferty nie musiał długo czekać. Rozmowa z prezesem Naroża Juszczyn sprawiła, że wybrał spadkowicza z okręgówki.
Żuraw Krzeszów zajął drugie miejsce w tabeli B-klasy i awansował szczebel wyżej. Drugi raz pod wodzą Jacka Kudzi. - Wiele czynników przemawiało za tym, że jednak nasze drogi mogą się rozejść. Pracowałem w Żurawiu cztery lata i mogło już pojawić się lekkie zmęczenie. Po gorszych wynikach myśl o rezygnacji również się pojawiała - mówi Kudzia.
- Przejmuję zespół w "gorszej wersji", czyli po degradacji. Cieszę się jednak, że 90% zawodników zostanie w drużynie. Do rozpoczęcia rozgrywek mamy bardzo mało czasu i większych roszad nie przewidujemy. Problem na pewno mamy w bramce, bo Michał Fidelus zrezygnował z gry, a Tomek Kotlarz odszedł do Huraganu Skawica. Na tej pozycji mamy teraz największy problem - dodaje nowy trener Naroża.
Po stronie ubytków trzeba jeszcze zaliczyć Grzegorza Ferka, który w przyszłym sezonie ma występować w Jordanie Jordanów. Ofertę z Tempo Białka miał Rafał Drobny, ale w przyszłym sezonie, podobnie jak jego brat bliźniak Marcin, ma nadal reprezentować klub z Juszczyna. Kto out zatem wiadomo, a kto in? Linię obrony powinien wzmocnić znany z występów w Tempo Białka Mariusz Bielarz. Oprócz niego do drużyny powinno dołączyć jeszcze dwóch, trzech zawodników.
Naroże do końca lipca będzie trenowało trzy razy w tygodniu, a od sierpnia dwukrotnie. Sparingi? Tokarnia, Jałowiec Stryszawa i Jordan Jordanów. - Rewolucji w składzie nie będzie, co najwyżej lekkie odświeżenie - mówi Jacek Kudzia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze