Przerwę na mecze reprezentacji Polski w głupi sposób wykorzystały dwa dzienniki, które podały, że Michał Mak „przeżywa dramat z powodu braku powołania do reprezentacji na spotkania z Niemcami i Szkotami”.
Michał Mak to jedno z odkryć obecnego sezonu ekstraklasy. W barwach GKS Bełchatów zdobył dwa gole i miał udział przy pięciu kolejnych . Michał znajduje się w orbicie zainteresowania selekcjonera Adama Nawałki, pozostaje z nim kontakcie m.in. asystent selekcjonera Bogdan Zając. Póki co wychowanek Babiej Góry Suchy Beskidzkiej jeszcze nie otrzymał powołania do dorosłej reprezentacji. Nie przeszkodziło to jednak dziennikarzom na wysnucie teorii, że z tego powodu Michał Mak przeżywa „dramat”.
- To jedna wielka bzdura – mówi tymczasem Michał Mak i dodaje: - Jestem zaskoczony tymi doniesieniami a przede wszystkim tytułami, które błędnie sugerują opinii publicznej, że brak powołania do kadry miałby mnie w jakiś sposób załamać.
Na oficjalnej stronie GKS Bełchatów ukazało się nawet sprostowanie ze strony Michała Maka oraz trenera Kamila Kieresia. W dzisiejszym wydaniu jednego z dzienników, który opisał tą sytuację, ma się ukazać także sprostowanie.
- Oczywiście, że skoro pojawił się cień szansy na dołączenie do Reprezentacji Polski, to jego brak nie był miłą informacją, ale nie roztrząsałem tego tematu długo. Przede mną jeszcze bardzo dużo pracy i zdaję sobie sprawę, że to jeszcze nie czas dla mnie i tyle. Nie ma mowy o zwieszaniu głowy, a to całe zamieszanie jest całkowicie niepotrzebne. Kto mnie zna wie, że jestem ambitnym i pozytywnie nastawionym do życia człowiekiem. Takie publikacje mogą mi tylko zaszkodzić. Nie rozumiem, w jakim celu powstał ten tekst – dodaje Michał Mak.
Pochodzący z Suchej Beskidzkiej oczywiście oglądał spotkania z Niemcami i Szkotami i trzymał kciuki za biało-czerwonych. – Reprezentacja gra coraz lepiej i jest szansa na wyjście z grupy. Szacun także za to, że potrafili wyrównać w meczu ze Szkocją – mówi Michał Mak.
Podczas przerwy na kadrę, Michał zmagał się drobnym urazem, ale jego występ w poniedziałkowym, wyjazdowym spotkaniu z Zawiszą Bydgoszcz nie jest zagrożony. – Miałem problem z przywodzicielem, ale już jest ok – dodaje.
Gorzej wygląda sytuacja z jego bratem bliźniakiem – Mateuszem. Nie jest znana ostateczna diagnoza co do urazu prawego kolana, którego doznał w drugiej kolejce sezonu w spotkaniu z Koroną Kielce (Mateusz wpisał się w tym meczu na listę strzelców). Zagrał co prawda jeszcze następnej kolejce w spotkaniu z Górnikiem Łęczna, ale od tamtego czasu (4. sierpnia) nie pojawił się już na boisku. Mateusz był konsultowany m.in. we Włoszech. Przeszedł zabieg artroskopii i jest rehabilitowany. Istnieje szansa, że Mateusz wróci do gry za dwa-trzy tygodnie, ale może też ziścić się czarny scenariusz, że będzie musiał poddać się operacji i będzie gotowy do gry dopiero za pół roku.
Maciej Krzyśków
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze