Powrót Michała Kuśnierza na stanowisku pilota Tomasza Gryca okazał się bardzo udany. Zaczęło się od udziału w Rajdzie Monte Carlo i szóstym miejscem w swojej klasie RC4 (w generalce miejsce 41) w styczniu tego roku , a zakończyło w miniony weekend podwójnym w icemistrzostwem Polski w klasyfikacji 2WD i w klasie 4. - Razem z Tomkiem osiągnęliśmy wielki sukces - mówi Michał Kuśnierz. A to jeszcze nie koniec sezonu!
Załoga Tomasz Gryc/Michał Kuśnierz w ostatniej rundzie RSMP - Rajdzie Arłamów (3-5.11.2016) zajęła trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej i wygrała rywalizację w 2WD (samochody napędzane na jedną oś) i klasie 4. - Zrealizowaliśmy w stu procentach plan na weekend. Tym samochodem nie dało się więcej "ugrać". Wygraliśmy wszystko, co się dało. Chcieliśmy w pierwszym rzędzie dojechać do mety. Podjęliśmy jednak rękawicę i przypieczętowaliśmy cykl mistrzostw Polski, cały sezon bardzo dobrym wynikiem - powiedział Kuśnierz.
Ciekawostką w Rajdzie Arłamów był start w samochodzie tej samej klasy, w którym jechał Kuśnierz z Grycem, mistrza Polski w klasyfikacji generalnej Grzegorza Grzyba. I tę korespondencyjną rywalizację wygrał duet Gryc/Kuśnierz! (WYNIKI)
Tytuły wicemistrzów Polski we wspomnianych klasach to było wszystko, co mogli zdobyć w Arłamowie Kuśnierz z Grycem. - Gdyby nie wypadek w Rajdzie Rzeszowskim, to może nawiązalibyśmy jeszcze walkę z Polońskim i Doboszem. Chcieliśmy tam przełamać złą passę, bo Darek (Poloński) do tego momentu zawsze z nami wygrywał. W Rzeszowie byliśmy blisko, by tę sytuację odwrócić. Niestety, wypadek punktowo i moralnie nas zniszczył, wykluczył nas z walki o tytuł mistrza Polski. Od tamtego momentu zaczęliśmy szanować każdy rajd, nie ryzykować i celem stało się, by każdy ukończyć - dodał Kuśnierz.
Tak też się stało bo załoga Kuśnierz/Gryc, przed Arłamowem, punktowała jeszcze w Rajdzie Nadwiślańskim oraz Dolnośląskim. Wcześniej w Rajdzie Świdnickim, Gdańskim oraz wspomnianym wcześniej Rzeszowskim, miała zerowy dorobek punktowy.
- Bardzo rzadko wracam do tego samego kierowcy (śmiech). Wcześniej taka sytuacja miała miejsce tylko z Łukaszem Witasem, z którym jeździłem wiele lat, a potem wystartowaliśmy we Francji w Rajdzie Antibes - tak na pytanie, czy stara miłość nie rdzewieje, odpowiedział Kuśnierz, skoro znowu zobaczyliśmy go w jednym samochodzie z Grycem (W 2015 roku Kuśnierz był pilotem Macieja Oleksowicza (ZOBACZ: Michał Kuśnierz: Odczuwamy niedosyt)). - Od momentu. gdy się rozstaliśmy, Tomek miał różne momenty w karierze. W pewnym momencie wycofał się z rajdów. Teraz przejechaliśmy cały cykl mistrzostw Polski, pojawiliśmy się w Rajdzie Monte Carlo (ZOBACZ: Kuśnierz: Rajd Monte Carlo jak ruletka), Rajdzie Wysp Kanaryjskich, ale też w mniejszych rajdach jak ten w Wiśle - wylicza Michał Kuśnierz.
- Sezon zaczęliśmy mocnym akcentem od startu w Monte Carlo i chcemy go też z przytupem zakończyć. Będzie nim start w ostatniej rundzie mistrzostw Francji w Rajdzie du Var. W 2011 byłem na nim z Tomkiem w ramach Citroën Racing Trophy i zajęliśmy wówczas piąte miejsce. Jest to jeden z najtrudniejszych rajdów w jakim jechałem, ale też i mój ulubiony. W 2009 roku jechałem w nim z Robertem Kubicą, chociaż wtedy nie osiągnęliśmy tak spektakularnego wyniku. Sezon zakończymy Rajdem Barbórki w Warszawie, wiec na pewno był, jest to dla nas intensywny sezon - powiedział Michał Kuśnierz.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze