Drugi rok z rzędu zawodnicy LKS Lachy Lachowice zagrali w finale Halowych Mistrzostw Małopolski Juniorów Młodszych. - Patrząc na to, z kim rywalizowaliśmy w tych zawodach, to rzeczywiście mogliśmy się poczuć jak kluby z Liechtenstainu czy Malty rywalizujące w Lidze Europy - mówi Michał Chorąży.
Tegoroczny finał odbył się na obiektach piłkarskich J&J Sport w Krakowie Skotnikach w sobotę 14. marca. Zanim Lachy awansowały do batalii o mistrzostwo województwa, musiały przejść trzy etapy. Po wygraniu zawodów eliminacyjnych w podokręgu Wadowice, Lachy pojechały do Kalwarii na finał podokręgu. Potem czekał już turniej o mistrzostwo Małopolski Zachodniej, gdzie Lachy, podobnie jak rok temu, zajęły drugie miejsce i wywalczyły promocję do finału wojewódzkiego.
Los przydzielił drużynę z Lachowic do grupy z: Sandecją Nowy Sącz, Wisłą Kraków i Tuchovią Tuchów. - Mistrzem Małopolski został Progres Kraków, drugie miejsce zajęła Sandecja, a trzecie Wisła. Pokazuje to, że trafiliśmy do najmocniejszej grupy półfinałowej - mówi Michał Chorąży.
- Technicznie nie różniliśmy się od innych ekip, co przyznali także postronni obserwatorzy. Problemem było to, że nie miałem takiej ławki jak Sandecja czy Wisła. Oni zmieniali cały skład co trzy minuty, my robiliśmy pojedyncze zmiany. Gole zdobywane przez rywali były wynikiem naszego zmęczenia, brakiem doskoczenia do przeciwnika czy zablokowania strzału. Brakowało nam konsekwencji. Nie było tak, że Wisła czy Sandecja nas rozklepała i niczym Barcelona wjechała do naszej bramki - dodaje Chorąży.
Początek spotkań z Sandecją i Wisłą wyglądał podobnie. Lachy toczyły wyrównany bój z wyżej notowanymi rywalami przez dziesięć minut, a potem dawały o sobie znać wspomniane wyżej różnice między klubami. - Z drużyną z Nowego Sącza przy 0:0 mieliśmy świetną okazję, ale nasz zawodnik w dogodnej okazji przestrzelił. A że niewykorzystane okazje lubią się mścić to wiadomo nie od dzisiaj. W końcówce postawiliśmy wszystko na jedną kartę, podeszliśmy wysokim pressingiem i zostaliśmy skarceni. Mecz z Wisłą miał podobny przebieg - dodaje Chorąży. Sandecja wygrała z Lachami 4:0, a Wisła 5:0.
Szczęście do Lachów uśmiechnęło się w meczu z Tuchovią Tuchów. - Wreszcie wykorzystaliśmy swoje szanse, a gole, dodam, że piękne zdobyli Dominik Kachel (dwa) i Szymon Stachnik - cieszył się Michał Chorąży. Warto zaznaczyć, że Tuchovia wcześniej wygrała z krakowską Wisłą (3:2). - Sandecja wygrała naszą grupę, a my podobnie jak Wisła i Tuchovia mieliśmy na koncie 3 punkty. O awansie dalej przesądziła liczba goli zdobytych w grupie. Drugie miejsce przypadło Wiśle, trzecie Tuchovii a czwarte Lachom.
- W Lachowicach jest 2000 mieszkańców, a ile jest w Krakowie czy Nowym Sączu i jak wygląda selekcja do tamtejszych zespołów, można sobie poczytać w internecie. Gdybym nie miał ambitnych, którym się po prostu chce to nie tylko nie awansowalibyśmy do tego finału, ale też nie przeszlibyśmy wcześniejszych etapów. Chłopcy po turnieju czuli, że niewiele brakowało do osiągnięcia jeszcze lepszego wyniku. Była to dla nich na pewno niesamowicie pożyteczna lekcja - dodał na zakończenie Michał Chorąży.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze