Reklama


Mecz piłkarski trwa dwie połowy. Niby wiadomo, ale…

24/12/2025 08:21

Dziwne, a momentami wręcz bardzo dziwne były spotkania czwartej kolejki Suskiej Ligi Futsalu. Patrząc na suche wyniki można wręcz pomyśleć, że były one jednostronnymi widowiskami. Nic bardziej mylnego. Kluczowa nierzadko była… zmiana stron!

Jałowiec Team dał się zaskoczyć tylko na początku

Przedświąteczną serię gier otworzyła konfrontacja niepokonanego Jałowiec Team z Thunder Team. Wydawało się zatem, że czeka nas spotkanie do jednej bramki, a tymczasem…

A tymczasem to ekipa z Zawoi wyszła na prowadzenie. A to dał jej Mateusz Pudalik. Tyle tylko, że na tym popisy strzeleckie Thunder Team się zakończyły. Co więcej do pracy wzięli się stryszawianie. Początkowo jeszcze nie na pełnych obrotach. Niemniej już do przerwy po dwóch golach Roberta Habowskiego, przedzielonych trafieniami Michała Gronia i Dawida Gronia Jałowiec Team prowadził 4:1. Po zmianie stron stryszawianie okazali się dwukrotnie skuteczniejsi i tym samym zwyciężyli aż 12:1. - Dzisiaj zagraliśmy lepiej w obronie i skuteczniej w ataku. Tylko jedna bramka stracona przez nas jest dużą zasługą Jacka Smyraka, który bronił dziś wyśmienicie. Cieszymy się, bo po czterech meczach mamy 12 pkt i już czekamy na następne spotkanie żeby powalczyć o kolejne punkty – komentował na gorąco Michał Groń, kapitan Jałowiec Team.

Reklama

Jałowiec Team – Thunder Team 12:1
Bramki: Habowski (3), Bargiel (2), Bogdanik (2), M. Groń (2), D. Groń (2), Malczewski – Pudalik

* * * * * * *

Demolka po przerwie

Przed tygodniem Peaky Blinders w wielkim stylu pokonali Wolnych Strzelców. W starciu ze Zmarnowanymi Talentami dwukrotnie obejmowali prowadzenie, by finalnie przegrać różnicą… 11 bramek! Tak, tak. To nie żart.

Peaky Blinders nie mogli zacząć meczu lepiej. Za sprawą Szymona Wróbla jako pierwsi cieszyli się ze zdobytej bramki i prowadzenia. Radość nie trwała długo, bo po golu Dawida Siega Zmarnowane Talenty wyrównały, a Tomasz Gacek dał nawet prowadzenie. No to jedziemy w drugą stronę. Kacper Nieckula daje próbkę swoich umiejętności i ponownie mamy remis, ale to nie koniec. W jego ślady poszedł Sebastian Kachel i to Peaky Blinders znowu są o bramkę lepsi. Tyle tylko, że nie zdołali tej przewagi utrzymać do przerwy, bo nie upilnowali Brajana Capara.

Reklama

Po takiej pierwszej odsłonie spotkania, druga jawiła się wybornie. Tymczasem ekipa Peaky Blinders postanowiła po zmianie stron wyjść na boisko jedynie ciałem, bo ducha zostawili na ławce. W efekcie stracili aż 11 bramek, samemu nie zdobywając ani jednej. Wprost nie do uwierzenia. Tym bardziej po tak znakomitych pierwszych 25 minutach. - Pomijając nasz znak firmowy, czyli kiepskie wejście w mecz, zagraliśmy bardzo dobrze spotkanie. Graliśmy jakby z lekką nutą frustracji i chęcią symbolicznej „zemsty" za niesatysfakcjonujący nas rezultat w starciu z Woodicą. W drugiej połowie wszystko się „zazębiło” i pewnie wygraliśmy ją 11:0. Gdyby jednak mecz trwał 10 minut - moglibyśmy żałować straconych 3 punktów... Teraz już jednak pakujemy walizki i wylatujemy w stronę San Marino – podzielił się pomeczowymi refleksjami Bartłomiej Polak ze Zmarnowanych Talentów.

Zmarnowane Talenty – Peaky Blinders 14:3
Bramki: B. Capar (3), Gacek (3), Sieg (3), Kwaśniewski (3), Puzik, M. Capar – Kachel, Nieckula, Wróbel

Reklama

* * * * * * *

Historia lubi się powtarzać

Powiedzenie mówi, że historia lubi się powtarzać. I jak tu nie wierzyć w jego prawdziwość. Jeżeli ktoś miał jeszcze jakieś wątpliwości, to po spotkaniu Skomielnej Czarnej z Watahą zostały one chyba rozwiane.

Jeszcze nie opadły dobrze emocje związane ze starciem Zmarnowanych Talentów z Peaky Blinders, czy raczej szok jaki piłkarze drugiej z ekip przeżyli po zmianie stron, a doszło do powtórki z rozrywki. Bartłomiej Malarczyk wyprowadził Watahę na prowadzenie, a w rewanżu trafił Bargiel i remisem 1:1 zakończyła się pierwsza część zawodów. I tak jak kilkadziesiąt minut wcześniej można było spodziewać się kolejnych 25 elektryzujących minut, tak zakończyło się na kanonadzie, ale tylko na jedną bramkę. Futsalowcy ze Skomielnej Czarnej może nie byli tak skuteczni jak Zmarnowanych Talentów, ale i tak zdobycie ośmiu bramek przy zachowaniu czystego konta robi wrażenie.

Reklama

Skomielna Czarna – Wataha 9:1
Bramki: Bisaga (3), Bargiel (3), Kopacz, Wójcik, Świątecki – Malarczyk

* * * * * * *

Woodica znowu pokazała moc

W dwóch ostatnich meczach Woodica zgubiła aż 5 punktów. Uznała, że to zdecydowanie za dużo i w starciu z Luksus Team ponownie dała koncert skuteczności

Co prawda to Tomasz Witek jako pierwszy trafił do siatki i Lukus Team objął prowadzenie. Jednak dla jego drużyny były to miłe złego początki. Po golu Arkadiusza Piątka, dublecie Grzegorza Ferka i bramce Kamila Lenika Woodica prowadziła do przerwy już 4:1. Co więcej, po zmianie stron na 5:1 rezultat podwyższył Piątek i było praktycznie pozamiatane. Wprawdzie Witek i Grzegorz Lubiński jeszcze się odgryźli, ale Ferek i Lenik dali rywalom jasny sygnał, że dla Luksus Team nie ma już powrotu do meczu.

Reklama

Woodica Juszczyn – Luksus Team 7:3
Bramki: Ferek (3), Lenik (2), Piątek (2) – Witek (2), Lubiński

* * * * * * *

Mecz do meczu niepodobny

Podobnie jak konfrontacja Woodici z Luksus Team, tak i mecz Wolnych Strzelców z San Marino zakończył się rezultatem 7:3. Jednak na tym podobieństwa pomiędzy tymi spotkaniami się kończą.

O ile Woodica długimi minutami przeważała, tak Wolni Strzelcy z San Marino stoczyli dużo bardziej zacięty i wyrównany bój. Ba, do przerwy padła tylko jedna bramka, co w futsalu jest rzadkością. Zdobył ją dla San Marino Kamil Ponikwia.

Reklama

Wielkie strzelanie zaczęło się po przerwie. Najpierw wyrównał Kamil Wójciak, ale Mariusz Gwiazdoń pozwolił San Marino odzyskać prowadzenie. Jednak już nie na długo. Kamil Wójciak ustrzelił dublet, kompletując w ten sposób hat-tricka i Wolni Strzelcy przejęli rządy na boisku i nie oddali ich już do końca zawodów. Na 4:2 przymierzył Kuba Saleh.

Arkadiusz Gwiazdoń pokusił się jeszcze o gola kontaktowego, ale jak się potem okazało na tym siła rażenia drużyny z Lachowic się zakończyła. Tymczasem rywale poszli po kolejne łupy. Sytuację uspokoił Konrad Wójciak, a kolejne bramki zdobyli Patryk Rapacz i Mateusz Gromczak. - Mogła być sensacja, ale niestety zabrakło nam skuteczności i koncentracji. Mecz z Wolnymi Strzelcami traktowaliśmy poważnie, ale wiedzieliśmy, że nie jesteśmy tutaj faworytem. Mimo tego mecz okazał się bardzo równy i to my dwa razy wychodziliśmy na prowadzenie. Pierwsza połowa skończyła się wynikiem 1:0 dla naszej drużyny i dużym optymizmem. Wolni cisnęli, a my staraliśmy się przeprowadzać kontrataki. Wychodziło to do momentu aż brakło nam sił, a rywale zaczęli grać swoją najlepszą piłkę. Gratuluję naszym przeciwnikom dobrego wyniku i dziękuję za czystą i uczciwą grę – skomentował mecz

Reklama

Dominik Kachel, kapitan San Marino.

Wolni Strzelcy – San Marino 7:3
Bramki: Kamil Wójciak (3), Konrad Wójciak, Saleh, Rapacz, Gromczak– Ponikwia, M. Gwiazdoń, A. Gwiazdoń

Poz Zespół M Pkt Bramki+ Bramki-
1 Woodica 9 22 94 33
2 Jałowiec Team 9 21 74 30
3 Zmarnowane Talenty 9 20 66 34
4 Luksus Team 9 19 66 37
5 Wolni Strzelcy 9 18 49 45
6 Peaky Blinders 9 12 68 68
7 San Marino 9 9 55 74
8 Skomielna Czarna 9 9 37 72
9 Thunder Team 9 3 24 83
10 WATAHA 9 35 92


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama