Na trzy kolejki przed zakończeniem sezonu ekstraklasy Piast Gliwice, z Mateuszem Makiem w składzie, ma tyle samo punktów co pierwsza Legia Warszawa. W najbliższą niedzielę na stadionie przy ulicy Łazienkowskiej dojdzie do bezpośredniego meczu pomiędzy tymi zespołami.
- Szykuje się meczycho - mówi tymczasem rezolutnie wychowanek MKS Babia Góra Sucha Beskidzka.
W ostatnich trzech spotkaniach Piasta, Mateusz Mak (ma już na koncie siedem goli w obecnych rozgrywkach) pojawiał się na boisku wchodząc z ławki rezerwowych. Za każdym razem wprowadzał świeżość w poczynania gliwickiego klubu i starał się być, i był, niesamowicie aktywny. W wygranym 3:0 spotkaniu z Lechią Gdańsk zdobył gola z rzutu karnego. - O tym, czy zagram od pierwszej minuty w Warszawie, dowiem się przed meczem - dodaje Mak.
Duża mobilizacja, jeżeli nie ogromna, panuje także wśród kibiców Piasta, którzy mają zapełnić cały sektor gości. - Nie jest to zaskoczenie, bo taka okazja może się nie powtórzyć. Trzeba to brać - mówi Mateusz Mak.
Od środy do piątku drużyna Piasta przebywa na krótkim zgrupowaniu w Kamieniu k. Rybnika.
- Postawa Piasta Gliwice jest w tym sezonie zaskoczeniem - mówi tymczasem Paweł Krzeszowiak, były zawodnik Górnika Zabrze, brązowy medalista ME U-16. - Oglądałem na żywo spotkanie Piasta z Cracovią (1:1, gola dla Piasta zdobył Mateusz Mak) i byłem pod wrażeniem ich gry. Grają wyśmienicie - dodał.
- Powiedziałem to już kiedyś, że Mateusz Mak to wielki talent. Ostatnio nie gra od pierwszej minuty, bo trener Latal może rotować składem i ustawić optymalnie zespół na dany moment. Piast nie jest bez szans w walce o mistrzostwo Polski - powiedział Krzeszowiak.
W przypadku jeżeli na koniec sezonu Legia i Piast będą miały taką samą ilość punktów, tytuł mistrza Polski trafi do Warszawy (w takiej sytuacji liczy się miejsce na koniec pierwszej fazy sezonu 2015/2016). W tym sezonie Piast grał już z Legią dwukrotnie - w Gliwicach wygrał 2:1, w Warszawie zremisował 1:1.
foto: piast-gliwice.eu
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze