O godzinie 17 po prawie trzyletniej przerwie klub LKS Bieńkówka miał rozegrać pierwsze ligowe spotkanie seniorów ze Zrywem Lanckoroną.
Nie takich informacji spodziewał się Jarosław Gąstała na kilka godzin przed meczem ze Zrywem.
- Otrzymałem telefon po godzinie 7, że dziki zryły nam murawę. To już trzeci raz w tym roku... - mówi trener LKS Bieńkówka Jarosław Gąstała.
Nie namyślając się długo, Gąstała ruszył na stadion w Bieńkówce.
- Od godziny ósmej w ruch poszły grabki oraz łopata. 1/4 murawa została zryta przez dziki, w tym środek boiska i okolice jednego z pola karnego. Będzie grząsko, ale mecz zostanie rozegrany - dodał Gąstała.Reklama
Czy ktoś z zawodników, kibiców pomógł Gąstale w doprowadzeniu murawy do stanu używalności po nocnej wizycie nieproszonych gości?
- Ktoś musiał dać przykład, chociaż już pod koniec mogłem liczyć na pomoc - przyznał trener popularnej Bieni.
Po dwóch spotkaniach LKS Bieńkówka ma na koncie zero punktów (wyjazdowe porażki z Olimpią Zebrzydowice 4:1 oraz Jastrzębianką Jastrzębie 2:0). Bez względu na końcowy wynik z zespołem Zrywu Lanckorona, popularna Bienia może zapisać sobie już wygraną z dzikami, chociaż w tym przypadku punkty w tabeli nie zostaną przyznane. Pozostaje zatem sięgnąć po punkt lub punkty już z bardziej namacalnym przeciwnikiem, czyli zespołem Zrywu Lanckorona, który podobnie jak Bieńkówka notuje w tym sezonie same ligowe porażki (najpierw ze Spartakiem Skawce 2:3, następnie z Olimpią Zebrzydowice 1:2).
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze