Trzy mecze, dwie porażki, jedna efektowna wygrana - tak na starcie sezonu w podhalańskiej lidze okręgowej prezentuje się Jordan Jordanów.
Jordan Jordanów może zmienić ligę, ale nie zmieni jednego. Emocje i niespodziewane zwroty akcje w jego meczach są gwarantowane. Nie wszystkie oznaczając pozytywne wydarzenia, czego idealnym odzwierciedleniem było sobotnie spotkanie z Zawratem Bukowiną Tatrzańską.
- Byliśmy zdecydowanie lepszą drużyną. Gospodarzom nie sposób odmówić walki i zaangażowania. Straciliśmy kuriozalne gole, ale nawet w przerwie, gdy przegrywaliśmy dwoma golami miałem dobre przeczucia, jeżeli chodzi o drugą część gry. Dogoniliśmy przeciwnika, ale strata czwartego gola zabiła ten mecz - powiedział trener Jordana Jakub Jeziorski.Reklama
Cztery, sześć, osiem - to nie wyliczanka numerów w lotto, które mogą w najbliższym czasie paść, ale suma bramek, jakie miały miejsce tylko w trzech spotkaniach Jordana w tym sezonie. Z Turbaczem była porażka 0:4, następnie wygrana 6:0 z Babią Górą Lipnica Wielka i wreszcie porażka 3:5 z Zawratem. Ale jak się traci takie bramki jak ta na 0:1, to...
To były futbolowe jaja. Jordan miał piątkę, którą rozegrali krótko Maks Teper z Karolem Pietrzakiem. Po chwili ma miejsce niepotrzebny drybling tego drugiego zakończony stratą. Zanim wynik otworzy Krzysztof Łukaszczyk, Jordan ma jeszcze szansę na wybrnięcie z tej sytuacji. Nie wybrnął.
Gol numer dwa to już samobój Krzysztofa Dziadkowca po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Jordan gra jednak swoje i łapie kontakt - Bartłomiej Rączka podaje do Michała Gancarczyka, a ten wykorzystuje sytuację sam na sam z Pawłem Wcisło.
Gancarczyk mógł doprowadzić do wyrównania po podaniu od Maksymiliana Brzany, lecz przegrywa pojedynek sam na sam z bramkarzem gospodarzy (mecz rozgrywany był w Poroninie). Po chwili Gancarczyk znowu jest w polu karnym, lecz tym razem strzał z ostrego kąta również pada łupem bramkarza z Bukowiny Tatrzańskiej. W tym momencie można trochę rozgrzeszyć napastnika Jordana (a kościół znajdował się tuż przy stadionie), bo warunki do gry nie były optymalne.
W sobotę nad Małopolską przechodziły obfite opady deszczu, nawałnice i nie było w ogóle pewne, czy mecz w Poroninie dojdzie do skutku. Ostatecznie sędzia podjął decyzję, że gramy, chociaż woda w niektórych miejscach się długo utrzymywały (a i w trakcie spotkania padał deszcz, ale już nie tak obfity).
W doliczonym czasie gry Zawrat wyprowadził kontrę. Jordan miał rzut wolny na połowie gospodarzy, ale akcja szybko się przeniosła na drugą stronę. W pole karne dośrodkował Jakub Stasik, a niezdecydowanie Tepera wykorzystał Marcin Grela.
W przerwie, tak jak pisaliśmy, w szatni Jordana był spokój. To, że nerwy byłyby tutaj najlepszym doradcą pokazała 48. minuta, gdy trójkowa akcja Gancarczyka, Gawła Tyrpy i Szymona Jochymka (zastąpił w przerwie kontuzjowanego Szymona Wróbla) przyniosła gola tego ostatniego. Po kolejnych kilku minutach był już remis - indywidualna akcja lewą stroną Gancarczyka kończy się jego efektownym uderzeniem.
Jordan miał zatem przed sobą gotowego na egzekucję rywala, który oprócz dalekich wrzutek i walki nie miał wiele do zaoferowania. Hattricka mógł skompletować Gancarczyk, ale jego mocny strzał trafił tylko w boczną siatkę. Pomylili się także rezerwowi: Kacper Radoń i Jakub Porębski.
Co na to Zawrat? Strzela przepięknego gola, bo nieczęsto się zdarza, żeby ktoś uderzał z 35-40 metrów, a piłka odbija się od poprzeczki i wpada do bramki. Takim właśnie uderzeniem popisał się Łukaszczyk. Sęk w tym, że gola tego poprzedził rzut wolny dla Jordana, po którym piłka wpadła pod nogi grającego z numerem 14 Krzysztofa Łukaszczyka.
Jordan po tym ciosie już się nie podniósł, a w doliczonym czasie gry piątego gola dla gospodarzy zdobył Grela.
- Jeżeli będziemy tracić gole, to nie mamy czego szukać w tej lidze. Zdobyliśmy trzy gole, do tego mieliśmy trzy stuprocentowe okazje do kolejnych. Gospodarze poważniej nam nie zagrażali, a zdobywali gole po naszych indywidualnych błędach. Mam nadzieję, że limit naszych błędów już się wyczerpał - podsumował Jeziorski.Reklama
W tytule zadaliśmy pytanie, w co gra Jordan? Na razie odpowiedź może być jedna. Gra w kratkę.
Zawrat Bukowina Tatrzańska - Jordan Jordanów 5:3 (3:1)
Gole dla Zawratu: Grela, Łukaszczyk (obaj po dwa gole), samobójczy.
Gole dla Jordana: Gancarczyk (dwa), Jochymek.
Czerwone kartki: Floryn (Zawrat) i M. Radoń (Jordan).
Składy:
Zawrat: Wcisło - Cudzich, W. Kuchta, Floryn, Janczy, J. Stasik, Łukaszczyk, M. Stasik, Kassowski, Chowaniec (70' Rzadkosz), Grela.
Jordan: Teper - Pietrzak, M. Radoń, Burtan, Drabik, Tyrpa (72'' Kulak), Wróbel (46' Jochymek), Dziadkowiec, Rączka (69' Porębski), Brzana (64' K.. Radoń), Gancarczyk.
| Kolejka nr 3 | |||
| 2022-08-20 | |||
| 17:00 | Turbacz Mszana Dolna | 0 : 2 | Płomień Limanowa |
| 17:00 | Zawrat Bukowina Tatrzańska | 5 : 3 | Jordan Jordanów |
| 2022-08-21 | |||
| 12:00 | Krokus Przyszowa | 0 : 1 | Wiatr Ludźmierz |
| 15:00 | Babia Góra Lipnica Wielka | 2 : 2 | Słomka Siekierczyna |
| 15:00 | LKS Szaflary | 3 : 4 | AKS Ujanowice |
| 17:00 | Huragan Waksmund | 2 : 2 | Gorce Kamienica |
| 17:00 | Wierchy Pasierbiec | 3 : 3 | Orkan Raba Wyżna |
| Poz | Zespół | M | Pkt | Bramki+ | Bramki- |
|---|---|---|---|---|---|
| 1 | LKS Szaflary | 26 | 56 | 73 | 41 |
| 2 | Orkan Raba Wyżna | 26 | 52 | 93 | 52 |
| 3 | Wiatr Ludźmierz | 26 | 50 | 68 | 44 |
| 4 | Huragan Waksmund | 26 | 47 | 74 | 45 |
| 5 | Krokus Przyszowa | 26 | 38 | 43 | 48 |
| 6 | Płomień Limanowa | 26 | 36 | 57 | 51 |
| 7 | Jordan Jordanów | 26 | 35 | 69 | 59 |
| 8 | AKS Ujanowice | 26 | 35 | 59 | 68 |
| 9 | Gorce Kamienica | 26 | 35 | 48 | 63 |
| 10 | Zawrat Bukowina Tatrzańska | 26 | 30 | 53 | 55 |
| 11 | Słomka Siekierczyna | 26 | 28 | 53 | 71 |
| 12 | Turbacz Mszana Dolna | 26 | 28 | 60 | 70 |
| 13 | Babia Góra Lipnica Wielka | 26 | 26 | 49 | 92 |
| 14 | Wierchy Pasierbiec | 26 | 16 | 41 | 81 |
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze