Reklama


Kuśnierz: Rajd Monte Carlo jak ruletka

26/01/2016 09:45

Pierwszy start w 2016 roku w rajdach samochodowych ma za sobą Michał Kuśnierz. Pochodzący ze Śleszowic pilot wystartował w 84. edycji Rajdu Monte Carlo. Tym razem za kierownicą siedział Tomasz Gryc, z którym Kuśnierz w 2011 roku wyjeździł mistrzostwo Polski w kategorii samochodów przednionapędowych.

Rajd Monte Carlo był pierwszą rundą mistrzostw świata. To najstarszy i jednocześnie jeden z najtrudniejszych rajdów. Najlepiej świadczy o tym fakt, że wiele ekip fabrycznych nie ukończyło go w tym roku.  - Nigdzie nie ma tak zmiennej nawierzchni. Na jednym oesie można jechać po suchym asfalcie, za chwilę po mokrym, następnie po lodzie i śniegu - wylicza Michał Kuśnierz.

Właśnie z powodu zmiennych warunków atmosferycznych, ogromną rolę w rajdzie Monte Carlo odgrywają tzw. szpiedzy pogodowi. Dla duetu Tomasz Gryc/Kuśnierz takim szpiegiem był Xavier Panseri. - Baliśmy się, że nie dojedzie z powodów problemów zdrowotnych. Xavier był w Rajdzie Dakar pilotem Adama Małysza. Wykonał kawał dobrej roboty - dodaje.

Reklama

Szpiedzy pogodowi nanoszą poprawki na opis trasy przygotowany przez załogę - informują, na którym zakręcie jest lód, stoi woda czy jest ślisko. Następnie dany team dobiera opony. - Naszym celem było dojechać do mety. Z tego powodu wybieraliśmy bezpieczne opony - głównie zimowe i okolcowe, żeby nie popełnić błędu na śniegu czy lodzie. Z drugiej strony traci się wtedy na szybkości na odcinku asfaltowym. Kto lepiej kalkuluje i lepiej potrafi wybrnąć z kryzysowej sytuacji, ten wygrywa. Rajd Monte Carlo jest zatem jak wizyta w kasynie, jak ruletka (śmiech) - przyznaje Kuśnierz.

Pierwszy start duet Gryc/Kuśnierz zaliczył w czwartek 21. stycznia około 20. - Etap rozpoczął się o 19. Ruszyliśmy na trasę godzinę później i czekały nas 2 odcinki po 20 km. Wszystko to na wysokości 1500 m w Alpach. Do serwisu dotarłem o 2 w nocy, godzinę później byłem w hotelu, a już o 7 rano trzeba było się stawić na starcie drugiego etapu – wylicza.

Reklama

Ostatecznie Gryc/Kuśnierz zajęli 41. miejsce w klasyfikacji generalnej, a w swojej klasie RC4 znaleźli się na 6. miejscu. - Sukcesem jest ukończenie tego rajdu. Tomek wrócił po rocznej przerwie do rajdów. Na 3 oesach zajęliśmy czwarte miejsce! Było trzech kierowców, którzy byli absolutnie poza naszym zasięgiem (m.in. Max Vatanen, syn słynnego fińskiego kierowcy Ari Vatanena - mistrza świata z 1981 roku). Z resztą mogliśmy spokojnie konkurować - wyjaśnia Kuśnierz.

Osobną sprawą na rajdzie Monte Carlo byli kibice. - Zawsze sądziłem, że w rajdzie polskim jest ich dużo, ale to, co zobaczyłem w Monte Carlo było niewyobrażalne. Nieraz musieli iść 6 km na piechotę do danego odcinka, bo droga była zamknięta i nie można było wjechać samochodem. Jechaliśmy z Tomkiem jako jedni z ostatnich i sądziliśmy, że kibice będą już schodzili z trasy i niewielu ich zostanie. Mimo to było ich tysiące. Widzieliśmy bardzo dużo polskich kibiców z flagami - dodaje.

Reklama

- Jeżeli Tomek będzie chciał startować w mistrzostwach Polski, to raczej z nim nie pojadę. W tym roku będę dalej pilotem Maćka Oleksowicza w MP. Wiem jednak, że ma w planach starty w mistrzostwach Europy czy świata i wtedy istnieje  duże prawdopodobieństwo, że pojedziemy znowu razem - mówi Michał Kuśnierz.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama