Reklama


Krzysztof Jodłowiec: Na boisku też jestem zawodnikiem

19/01/2015 09:27

Po niespodziewanym odejściu Damiana Pawlikowiego z funkcji trenera Jałowca Stryszawa, działacze IV-ligowca nie musieli daleko szukać jego następcy. – Lubię wyzwania – skomentował objęcie funkcji trenera Jałowca Krzysztof Jodłowiec.

Maciej Krzyśków/Sucha24.pl: Pierwsza praca w roli trenera seniorów?

Krzysztof Jodłowiec: - Oficjalnie tak, ale nieoficjalnie byłem już trenerem i to nawet w wyższej lidze (śmiech)

Odejście Damiana Pawlikowskiego było dla was zaskoczeniem i to, że to właśnie panu zaproponowano przejęcie po nim schedy?

- Damian coś wspominał, że w przyszłości może zostać Kalwarianki (jest także członkiem zarządu klubu z Kalwarii Zebrzydowskiej – przyp. red.). Może został postawiony tam w niezręcznej sytuacji, że już teraz został jej trenerem?

Reklama

Patrząc z perspektywy powiatu suskiego - funkcja grającego-trenera to ciężki kawałek chleba.

- W niższych ligach niż IV taki model można często spotkać i jakoś to wygląda. W IV-lidze trzeba się na tym bardziej skupić i mieć wszystko na uwadze. Na pewno będzie trudniej niż w niższej lidze, a ja mam wiele do wykonania jako zawodnik i trener. Lubię jednak wyzwania i sądzę, że nie będę miał żadnego problemu z połączeniem tych funkcji.

Przykładowo - trwa mecz, Krzysztof Jodłowiec traci piłkę i ktoś z drużyny krzyknie „trener k…. co jest”

Reklama

- Powiem tak - na boisku dla kolegów jestem zawodnikiem i każdy może zwrócić mi uwagę. Tak samo na treningu. W pewnych sytuacjach jednak to ja decyduję o wszystkim.

Pozycja Jałowca (14. miejsce i dwanaście zdobytych punktów, brak zwycięstwa w Stryszawie) w IV-lidze pokazuje, jak wiele dzieli okręgówkę od tej klasy rozgrywkowej?

- Różnica jest widoczna. Bez treningów i pracy nie da się tam grać.

W związku z tym planujecie trenować cztery razy tygodniowo?

- Trzy razy. Każdy by chciał cztery razy, ale proszę pamiętać, że Jałowiec Stryszawa to klub z małej miejscowość, a nie z większego miasta. Gra w IV-lidze to duży zaszczyt dla Stryszawy i miejscowych zawodników. Mało jest takich klubów, gdzie grają swoimi zawodnikami.

Reklama

Cel na rundę jesienną jest wiadomy

- Nie do ukrycia (śmiech). Każdy wie, o co gramy. Sądzę, że wszystko się dobrze skończy, podołamy zadaniu i utrzymamy się w IV-lidze.

Jak skomentował brat Tomek (zawodnik Legii Warszawa, reprezentant Polski) objęcie przez pana funkcji trenera?

- Zawsze się z bratem konsultujemy. On się mnie pyta pewnych rzeczy, ja jego. Prowadzimy dialog sportowy. W pewnych kwestiach np. prowadzenia treningu  może mi podpowiedzieć. To nie jest też tak, że jak nie trenowałem, to czegoś nie wiem. Pracowałem z wieloma trenerami na różnych poziomach i może jeszcze nie warsztat, ale teorię i wizję prowadzenia drużyny mam.

Reklama

Ciągniemy za język

- (śmiech) Chodziłem przez cztery lata do SMS w Bielsku-Białej. Trenowałem tam w Podbeskidziu, które grało wówczas w 2. lidze (to było przed reformą rozgrywek i nie było podziału ekstraklasa, pierwsza i druga liga, ale pierwsza i druga liga – przyp. red.). Miło wspominam współpracę np. z trenerem Goreckim. Grałem też w IV-lidze śląskiej, która przed reformą była mocniejsza od obecnej. Trochę już gram w piłkę, trwa to 15 lat – zebrałem doświadczenie i sądzę, że będę mógł przeprowadzać treningi i pokazywać młodzieży, jak to robić.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama