Reklama


Konrad Pacholski: Warto było wiele poświęcić dla tego medalu

22/07/2019 11:54

Historyczny sukces osiągnęli reprezentanci Polski do lat 17 podczas Mistrzostw Europy w siatkówkę. Biało-czerwoni wywalczyli brązowe medale, w spotkaniu o miejsce trzecie pokonując reprezentację Czech 3:0. Był to pierwszy, historyczny medal mistrzostw Europy w kategorii minikadetów. W składzie reprezentacji Polski znalazł się mieszkaniec Stryszawy, Konrad Pacholski.

Polacy zapewnili sobie awans do ME w Sofii po tym, jak w grudniu wygrała mistrzostwa Europy Wschodniej w Armenii. Pisaliśmy o tym TUTAJ. Podczas zawodów w Bułgarii poprzeczka poszła już o wiele wyżej. Biało-czerwoni trafili do grupy II, w której znalazły się również kadry: Czech, Włoch, Portugalii i Rosji. 

Pierwszym rywalem Polaków byli Włosi. - Nie zaczęliśmy dobrze tego turnieju, bo przydarzyła się porażka z Włochami. Wyszliśmy bardzo zestresowani na to spotkanie. Z meczu na mecz stres stawał się coraz mniejszy, co widać było po naszej grze - mówi Konrad Pacholski. W meczu z Włochami stryszawianin pojawił się na placu gry w czwartym secie. - Zawsze gry wchodzę na boisko staram się dać jak najwięcej drużynie. Z Włochami udało mi się 2 razy zablokować przeciwnika, miałem też dwie udane zagrywki - wylicza Pacholski, który w tym roku był nominowany w naszym plebiscycie Sportowiec Roku Powiatu Suskiego w kategorii sportowa nadzieja. Statytsyki ze spotkania z Włochami można znaleźć TUTAJ.

Reklama

W kolejnym turniejowym spotkaniu Polska wygrała z Rosją 3:0, następnie 3:1 pokonała Portugalię i Grecję 3:1. Przed ostatnim grupowym meczem z Czechami, Polacy musieli wygrać co najmniej dwa sety, żeby zapewnić sobie awans do półfinału. I to zrobili wygrywając 3:0. 

W spotkaniu półfinałowym Polacy zmierzyli się z gospodarzami turnieju, Bułgarami. I mecz ten przegrali 1:3, chociaż nie obyło się w nim bez kontrowersji. - Jesteśmy rozczarowani, chcieliśmy grać w finale. Przegraliśmy końcówki, niektóre niesprawiedliwie. Przyjechaliśmy tutaj z dwunastoma zawodnikami, i tak naprawdę każdy odgrywa ważną rolę w tym zespole i jak widać chłopcy dali bodziec do walki. Troszeczkę zabrakło by wygrać. W drugim secie pojawiło się też kilka błędów sędziów w tym przy piłce setowej - powiedział dla PZPS trener Polski, Ariel Fijoł.

Reklama

- Bułgaria była mocnym przeciwnikiem, ale oprócz trenerów miała po swojej stronie również sędziów - wtóruje mu Pacholski.

W meczu o brązowy medal biało-czerwoni zmierzyli się z Czechami. Był to pierwszy mecz, w którym Konrad Pacholski pojawił się na parkiecie od pierwszego seta. - Było to wynikiem kontuzji jednego z kolegów, który skręcił kostkę. Niezależnie od wszystkiego, byliśmy bardzo zmobilizowani, żeby wygrać. Tym spotkaniem kończyliśmy udział w zawodach. Udało się nam ponownie pokonać Czechow podczas tych mistrzostw. A potem były już tylko gratulacje, zdjęcia i zabawa - przyznaje Konrad Pacholski.

Reklama

Brązowy medal mistrzostw Europy to zdecydowanie najważniejsze wyróżnienie dla Konrada Pacholskiego w dotychczasowej przygodzie z siatkówką. - Nie będę ukrywał, że zjadł mnie trochę stres w meczu z Czechami. Żałuję, że nie pokazałem tego, co potrafię, lecz z drugiej strony było to dla mnie mega przeżycie, żeby wystąpić w takim turnieju ze swoją rodziną, w której skład wchodzą trenerzy i koledzy z zespołu. Warto było tak dużo poświęcić, żeby znaleźć się tutaj i zdobyć upragniony medal - podsumowuje Konrad Pacholski.

- Marzenia się spełniają, jak widać. Chłopcy bardzo dużo z siebie dali żeby przez te dwa lata przygotować się do tego turnieju, a uważam, że przygotowani byliśmy bardzo dobrze. Ten brązowy medal smakuje dla nas jak złoto. Jestem bardzo dumny z chłopaków, ze sztabu, z którym miałem przyjemność tutaj współpracować. Mam nadzieję, że wielu z chłopaków zabłyszczy w seniorskiej siatkówce i tego im życzę. graliśmy z serduchem i pokazywaliśmy bardzo dobrą siatkówkę i wyszarpywaliśmy punkty w końcówkach i wygrywaliśmy te sety. Medal cieszy nas bardzo, bo ciężko pracowaliśmy na to dwa lata, zwłaszcza ostatnie tygodnie przed mistrzostwami. Nie odpuścilibyśmy sobie potem, gdybyśmy nie dali z siebie wszystkiego w meczu o brązowy medal. Wspieramy się w trudnych momentach i staramy się żeby jeden naprawiał błąd za drugiego. Przez te dwa lata staraliśmy się żeby chłopcy czuli się, jak najlepiej w tej drużynie. Chciałbym wspomnieć, że przyjechała tutaj dwunastka, ale tych chłopców było dużo więcej. W ostatnim okresie przygotowaliśmy się w osiemnastu, przepisy są takie jakie są, więc nie mogliśmy wziąć więcej osób, ale ten medal należy się także im - powiedział trener mini-kadetów Fijoł.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama