Od kilku lat śledzę doniesienia prasowe i badam przypadki zaniku wody lub pogorszenia jej jakości w naszym regionie. Prowadzone przeze mnie obserwacje nie napawają optymizmem. Okoliczne gminy zmagają się z coraz większym deficytem wody, a w niektórych miejscach sytuacja jest wręcz krytyczna. Przykład wysychającej co roku rzeki Wieprzówki w Andrychowie (Beskid Mały) czy zanikającej w swym korycie Ponikiewki w Ponikwi (Beskid Mały) to wyraźny sygnał ostrzegawczy przed tym co nas czeka. Spodziewam się, że ten negatywny trend będzie się pogłębiał wraz z postępującymi zmianami klimatycznymi i wody zacznie brakować w kolejnych lokalizacjach.
Region Beskidów jest szczególnie narażony na jej niedobory. Dzieje się tak ze względu na geologię naszego terenu gdzie dominującą skałą macierzystą jest powszechnie wystęujacy flisz karpacki. Na nasze nieszczęście wspomniany flisz nie jest skałą zbiornikową co powoduje, że nie magazynuje w sobie wody. Oznacza to, że złoża wód które pobieramy skupiają się głównie w warstwach powierzchniowych gleby (ściółki) gdzie korzenie roślin podtrzymują wodę dla siebie. Największe zasoby wód powierzchniowych na terenach górskich magazynują lasy, które uwalniają niewielkie ilości wody tworząc, cieki, następnie potoki, strumienie, na których często usytuowane są ujęcia wody pitnej dla ludzi.
Czy możemy coś zrobić? Czy czekać aż zabraknie wody?
Na tak postanowione pytanie każdy hydrolog odpowie, że jedynym ratunkiem jest poprawa wskaźników retencji obszarów zlewni ujęć wody i zmagazynowanie jej w jak największej ilości w górskich lasach wodonośnych. Niestety trudno będzie pogodzić to z działalnością człowieka. Winnym pogorszenia rzeczonych wskaźników jest prowadzona gospodarka leśna w tym pozyskanie drewna, dróg zrywkowych i operacyjnych oraz poszerzanie istniejących.Wszystkie te prace przyśpieszają spływ powierzchniowy wody, redukują powierzchnie sorbcyjną ściółki, nasilają procesy wypłukiwania gleby (erozja gleby) a także nasilają zjawiska evapotranspiracji (proces parowania gleby i roślin) powstałe w wyniku działania promieni słonecznych i i wiatru.W rezultacie las jest osuszany, woda nam szybciej ucieka i coraz mniej magazynuje się jej w przyrodzie.
Sytuacja wydaje się beznadziejna. Jednak w ostatnim czasie na horyzoncie pojawia się szansa i okno możliwości. Następuje zmiana ekipy rządzącej, która przed wyborami podpisuje Manifest Leśny i zapowiada reformę Lasów Państwowych , zakładający między innymi wyłączenie z ekspolatacji 20% powierzchni PGL LP. Stwarza to niepowtarzalną okazję dla samorzadów w których większość terenu zlewni ujęć wody znajduje się na obszarze Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe. Taką gminą jest np Stryszawa gdzie zlewnie trzech największych ujęć wody pitnej w większości znajdują się na terenie PGL LP i zasilają w wodą rzekę Stryszawkę na której miasto Sucha Beskidzka ma swoje ujęcie.

Pytania nadal pozostają bez odpowiedzi. Czy uda się wyłączyć z użytkowania gospodarczego tereny Lasów Państwowych znajdujących się w zlewniach naszych ujęć wody? Czy samorządy i rajcy staną na wysokości zadania?. Czy kandydaci do samorządów wezmą na swe szyldy obronę naszych zasobów wodnych? Czy w obecnych okolicznościach wystąpią w interesie gminy, mieszkańców i jej dobra wspólnego, by bezkosztowo zabezpieczyć górskie lasy wodonośne? Czas pokaże. Ja jednak mogę obiecać, iż będę się przyglądał tym wydarzeniom i w najdrobniejszych szczegółach poinformuje Państwa o przebiegu i rezultatach tego procesu.
foto T.Wolff
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze