Funkcjonowanie nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej w tzw. Szpitaliku w Jordanowie jest tematem rzeką. Podczas niedawnej sesji Rady Powiatu Suskiego ponownie stał się on tematem dyskusji, a to dlatego, że wciąż nie wszystko działa jak powinno.
O kłopotach, głównie kadrowych, z jakimi od lat zmaga się szpitali w Jordanowie, którego prowadzeniem zajmuje się Zespół Opieki Zdrowotnej w Suchej Beskidzkiej można byłoby napisać książkę. Zgodnie z zasadami podmioty medyczne świadczące nocną i świąteczną opiekę zdrowotną powinny przyjmować pacjentów od 18.00 do 8.00, a soboty, niedziele i dni świąteczne przez całą dobę. Tak jest w teorii, ale w Jordanowie w praktyce wyglądało to różnie. Z uwagi na brak lekarzy chcących pełnić dyżury doszło nawet do sytuacji, że w jordanowskiej lecznicy o skorzystaniu z nocnej pomocy lekarskiej potrzebujący musieli na jakiś czas zapomnieć i chcąc, nie chcąc udawali się do szpitala w Suchej Beskidzkiej lub przychodni w Rabce. Niekiedy nie wiadomo było zaś czego się spodziewać i chorzy jechali do szpitalika, ale z tyłu głowy mieli obawę, że pocałują klamkę.
Teraz funkcjonowania jordanowskiego szpitalika powrócił na niedawnej sesji Rady Powiatu Suskiego, bo dyrektor suskiego ZOZ Marek Haber omawiał na niej ogólną sytuację całego podmiotu, którego jest dyrektorem, a zatem głównie szpitala w Suchej Beskidzkiej, ale też w Makowie Podhalańskim. Radny Piotr Pudo chciał jednak wiedzieć jak się ma sytuacja w Jordanowie. Pytanie wynikało nie tylko z powyżej opisanych sytuacji, ale i słów Marka Habera, który przyznał, że zagrożeniem dla ZOZ są braki kadrowe lekarzy, pielęgniarek i położnych. - Jak jest w Szpitaliku w Jordanowie? Czy tam kadra jest obsadzona, czy też są jakieś problemy? – dopytywał radny Piotr Pudo.
Dyrektor Marek Haber zaznaczył, że suski ZOZ w Jordanowie prowadzi kilka swoich działalności, w tym wyjazdowy zespół ratownictwa medycznego z karetką, który obecnie nie ma problemów z obsadą. Niemniej jednak, ZOZ boryka się z trudnościami w zapewnieniu wystarczającej liczby lekarzy chętnych do dyżurowania w nocnej i świątecznej opiece zdrowotnej. Szczególnie w okresie urlopowym może dochodzić do sytuacji, gdy pomoc będzie dostępna tylko w szpitalu w Suchej Beskidzkiej. Problem ten może się pogłębiać, jeśli Ministerstwo Zdrowia nie wprowadzi zmian w programie specjalizacji dla lekarzy rodzinnych, które zobowiązałyby ich do dyżurowania, umożliwiając jednocześnie zdobycie doświadczenia w nocnej i świątecznej opiece zdrowotnej. - W nocnej opiece nie ma takiego obowiązku, aby lekarze dyżurowali, jeśli tego sami nie chcą. Problem z obsadami lekarskimi w nocnej opiece będzie się coraz bardziej pogłębiał, jeśli Ministerstwo Zdrowia nie zmieni programu specjalizacji dla lekarzy rodzinnych i w ramach tego nie zobowiąże ich do dyżurowania, aby mogli zobaczyć jak wygląda praca w nocnej i świątecznej opiece zdrowotnej – mówił Marek Haber.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze