Tematem, który podczas wczorajszej sesji Rady Miasta Jordanowa wzbudził największe emocje, było fiasko projektu budowy ścieżek rowerowych na terenie miasta. Jak już wcześniej pisaliśmy, jego realizacja napotkała na poważne przeszkody. Teraz już wiadomo, że nie uda się ich przezwyciężyć i miasto straci pozyskane na utworzenie dróżek dofinansowanie ze środków unijnych.
Była burmistrz Jordanowa Iwona Bilska z dumą wielokrotnie podkreślała, ile milionów dotacji udało jej się pozyskać dla miasta. Jak się jednak okazuje, znacznie łatwiej było zdobyć pieniądze, niż je później wykorzystać. Widać to doskonale na przykładzie jordanowskiego Rynku, na którym prace renowacyjne zamarły już prawie rok temu. O ile jednak na dokończenie tego projektu wciąż jeszcze są spore szanse, to budowa ścieżek rowerowych okazała się kompletnym niewypałem. Wniosek aplikacyjny zawierał bowiem błędy nie do naprawienia. Otóż poprzednia burmistrz postanowiła za pieniądze przeznaczone na tworzenie infrastruktury dla jednośladów wyremontować co gorsze odcinki dróg w mieście. Nikt w porę nie zorientował się, że taki plan jest niemożliwy do realizacji, ponieważ jezdnie oznakowane jako ścieżki rowerowe nie mogą służyć ruchowi samochodowemu czy nawet pieszemu. Również te części projektu, w których planowane dróżki dla jednośladów nie pokrywały się z drogami publicznymi, okazały się nierealne. Na przykład wzdłuż ulicy Kolejowej nie było miejsca na budowę ścieżki rowerowej o szerokości zgodnej z przepisami.
Andrzej Malczewski, obecny burmistrz Jordanowa, zapewnia, że robił wszystko, co tylko możliwe, by mimo wszystko udało się doprowadzić rozpoczętą inwestycję do końca, lecz jego wysiłki spełzły na niczym. W końcu uznał, iż jedynym sposobem na wybrnięcie z problemu jest zawarcie ugody z wykonawcą, dzięki której miasto nie będzie musiało ponieść pełnych kosztów wykonanych dotychczas prac. – Zadanie było z rodzaju „zaprojektuj i wybuduj”, czyli cały ciężar, zarówno wykonawstwa, jak i projektowania, spoczywał po stronie wykonawcy - wyjaśniał na sesji włodarz. Radny Henryk Pena skomentował: - Mówienie w ten sposób, że zawalił projektant, jest wielkim błędem. Udostępniono mu teren, na którym kazano mu wrysować ścieżki rowerowe i on to zrobił. A dlaczego ktoś mu kazał to zrobić, możemy się domyślać – żeby pokazać, że coś się w mieście dzieje.
Samorządowcy próbowali się dowiedzieć, ile trzeba będzie zapłacić wykonawcy za położony na odcinkach dwu dróg asfalt. – To jest ponad 616 tys. zł, ale ta kwota zostanie pomniejszona o wszystkie koszty, które poniosło miasto - związane z opracowaniem planu funkcjonalno-użytkowego, sporządzeniem wniosku aplikacyjnego, analiz ekonomicznych i finansowych, zatrudnieniem inspektora nadzoru oraz odsetkami związanymi ze zwrotem otrzymanego dofinansowania – powiedział burmistrz. Utracona unijna dotacja na budowę ścieżek wynosiła ponad 1,3 mln zł.
Edyta Łepkowska
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze