Reklama


Klątwa w Białce trwa / triumf Lachów w Rzykach!

02/09/2015 18:26

Wynik derbowego spotkania Tempo z Jałowcem rozstrzygnął się już w pierwszej połowie. - Ćwiczymy takie zagrania na treningach, więc tym większa jest radość, że udało się nam zakończyć taką akcję golem - podsumował pierwsze trafienie dla Jałowca autorstwa Tomasza Szklarczyka grający trener Jałowca Krzysztof Jodłowiec. - Gol na 2:0 w ostatniej minucie pierwszej połowy nas dobił - przyznał z kolei szkoleniowiec Tempo Maciej Melzer.

Kobiałka show (znowu)

W środowe popołudnie, a nie w miniony weekend, stanęli naprzeciwko siebie zawodnicy Jałowca i Tempo. Powód zmiany pojedynku był spowodowany, kolejność dowolna, wyjazdami, urlopami gospoda rzy. - Klątwa własnego obiektu trwa - powiedział po meczu Maciej Melzer. Dwa mecze u siebie - zero punktów, zero zdobytych goli. Na wyjeździe bilans Tempo jest całkowicie odwrotny - dwa zwycięstwa, dwukrotnie zero straconych goli. - W sobotę w spotkaniu ze Skawą chcemy klątwę zdjąć - przyznał Melzer.

Reklama

Szansa będzie tym większa, bo w składzie Skawy nie będzie Łukasza Kobiałki. W poprzednim sezonie Kobiałka w barwach Sosnowianki Stanisław Dolny rozegrał kapitalne zawody i dzięki kilku jego świetnym interwencją Sosnowianka wywiozła ze stadionu w Białce komplet punktów. Teraz także zaprezentował się z korzystnej strony już w bramce Jałowca.

Tempo na początku drugiej połowy przycisnęło gości i za wszelką cenę dążyło do zdobycia kontaktowego gola. - Jestem pewien, że gdyby gol padł obojętnie kiedy, nawet w osiemdziesiątej minucie, to do końca "śmierdziałoby" remisem - stwierdził Melzer i dodaje: - W 50. minucie Kobiałka świetnie obronił strzał Sebastiana Młynarczyka z kilku metrów. Znowu nas zatrzymał .

Reklama

- Udało się nam przetrzymać ataki gospodarzy. W końcówce zaczęła się gra długimi piłkami, z której niewiele wynikało - dodał Jodłowiec.

- Mieliśmy swoje okazje, ale nie były tu sytuacje stuprocentowe. Początek meczu był wyrównany, a gol stracony na 1:0 odebrał nam wiarę w korzystny rezultat. Zaczęliśmy się z tego podnosić, konstruować akcję, a tu w ostatniej minucie kolejny cios - powiedział Melzer.

A jak gole strzelał Jałowiec? Najpierw Grzegorz Jodłowiec uruchomił prostopadłym podaniem Tomasza Szklarczyka, ten wpadł w pole karne i strzałem w długi róg pokonał Piotra Kłapytę. Na 2:0 podwyższył Robert Głuszek, który wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego Piotra Pindla.

Reklama

Tempo Białka - Jałowiec Stryszawa 0:2 (0:2)

Gole dla Jałowca: Szklarczyk, Głuszek.

Składy:

Tempo: Kłapyta - Lenik, Kaczmarczyk, Bielarz, Raczek (75" Ficek), Mentel (55" Harańczyk), Pacyga, Motor, Drobny (55" Woźny), Goryl, Młynarczyk.

Jałowiec: Kobiałka - K. Jodłowiec, Brytan, Starowicz, Iciek, G. Jodłowiec, Pindel, Gazurek, Szklarczyk, Głuszek, Świerkosz.

Uciszyli miejscowych w najlepiej możliwy sposób

Nie mieli łatwego życia w Rzykach zawodnicy Lachów Lachowice. - Już podczas rozgrzewki kibice upodobali sobie Sebastiana Pyrzyka. Obrażali go, wyśmiewali, naśladowali małpie odgłosy... Zwracałem uwagę sędziemu, ale chyba się bał zainterweniować - rozkłada ręce Krzysztof Chorąży, trener beniaminka z Lachowic.

Reklama

Pyrzyk bardzo szybko opuścił plac gry, bo już w 7. minucie otrzymał czerwoną kartkę. - Nie wytrzymał i pokazał kibicom obraźliwy gest - dodaje Chorąży.

Tu warto wspomnieć, że boisko w Rzykach wymiarami przypomina to w Lachowicach, w związku z czym Lachy mogły być przyzwyczajone do gry w takich warunkach. W wielu spotkaniach właśnie atut takiego, a nie innego boiska, jest handicapem zarówno dla Leskowca, jak i dla Lachów. - Może i boiska są podobne, ale w Rzykach murawa jest wypalona. My ją podlewamy, jest trawa - przyznaje opiekun Lachów.

Reklama

Do przerwy fenomenalna postawa Łukasza Nowaka w bramce uchroniła Lachów od wyższej porażki. - Cztery, pięć razy Łukasz zachował się fantastycznie. Niestety, przyszła 43. minuta, popełniliśmy błąd w pomocy, piłka poszła na lewo i po strzale z dystansu Nowak musiał skapitulować - mówi Chorąży.

Tymczasem po przerwie Lachy zagrały, zdaniem ich opiekuna, super zawody. Gospodarze nie za bardzo mogli rozwinąć skrzydła i skupili się na przeszkadzaniu zawodnikom gości w grze w sposób, który bardzo łatwo się domyślić. - Zaczęli łapać żółte kartki, w końcówce siły się nawet wyrównały, bo po dwóch żółtych boisko opuścił ich napastnik - tłumaczy Chorąży.

Reklama

Lachy odmieniły losy spotkania po golach, które na długo zapadną w pamięci miejscowych kibiców. Najpierw po podaniu od Daniela Kachla fantastycznie z 25. metrów strzelił Krystian Kubieniec. Wynik ustalił nie mniej efektownym strzałem z dystansu (po akcji Marcina Chorążego z Danielem Kachlem) Dawid Kachel.

Pozostaje tylko zagadka, dlaczego spotkanie w ramach 6. kolejki wadowickiej A-klasy zostało rozegrane awansem już 2. września? - Mamy w tym czasie zaproszenie na Słowację na turniej. Na dodatek pięciu naszych zawodników wybiera się na wycieczkę do Hiszpanii. Dogadaliśmy się z Leskowcem i mogliśmy zagrać już w środę - mówi Krzysztof Chorąży.

Reklama

To pierwsza wygrana Lachów w tym sezonie na wyjeździe.

Leskowiec Rzyki - Lachy Lachowice 1:2 (1:0)

Gole dla Lachów: Kubieniec, Dawid Kachel.

Skład Lachów: Nowak - Banaś, Kubieniec, Chorąży, M. Gach, Małysiak, Dawid Kachel, Daniel Kachel, P. Gach, Pyrzyk, Kąkol (80" Ponikwia).

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama