Wynik derbowego spotkania Tempo z Jałowcem rozstrzygnął się już w pierwszej połowie. - Ćwiczymy takie zagrania na treningach, więc tym większa jest radość, że udało się nam zakończyć taką akcję golem - podsumował pierwsze trafienie dla Jałowca autorstwa Tomasza Szklarczyka grający trener Jałowca Krzysztof Jodłowiec. - Gol na 2:0 w ostatniej minucie pierwszej połowy nas dobił - przyznał z kolei szkoleniowiec Tempo Maciej Melzer.
Kobiałka show (znowu)
W środowe popołudnie, a nie w miniony weekend, stanęli naprzeciwko siebie zawodnicy Jałowca i Tempo. Powód zmiany pojedynku był spowodowany, kolejność dowolna, wyjazdami, urlopami gospoda rzy. - Klątwa własnego obiektu trwa - powiedział po meczu Maciej Melzer. Dwa mecze u siebie - zero punktów, zero zdobytych goli. Na wyjeździe bilans Tempo jest całkowicie odwrotny - dwa zwycięstwa, dwukrotnie zero straconych goli. - W sobotę w spotkaniu ze Skawą chcemy klątwę zdjąć - przyznał Melzer.
Szansa będzie tym większa, bo w składzie Skawy nie będzie Łukasza Kobiałki. W poprzednim sezonie Kobiałka w barwach Sosnowianki Stanisław Dolny rozegrał kapitalne zawody i dzięki kilku jego świetnym interwencją Sosnowianka wywiozła ze stadionu w Białce komplet punktów. Teraz także zaprezentował się z korzystnej strony już w bramce Jałowca.
Tempo na początku drugiej połowy przycisnęło gości i za wszelką cenę dążyło do zdobycia kontaktowego gola. - Jestem pewien, że gdyby gol padł obojętnie kiedy, nawet w osiemdziesiątej minucie, to do końca "śmierdziałoby" remisem - stwierdził Melzer i dodaje: - W 50. minucie Kobiałka świetnie obronił strzał Sebastiana Młynarczyka z kilku metrów. Znowu nas zatrzymał .
- Udało się nam przetrzymać ataki gospodarzy. W końcówce zaczęła się gra długimi piłkami, z której niewiele wynikało - dodał Jodłowiec.
- Mieliśmy swoje okazje, ale nie były tu sytuacje stuprocentowe. Początek meczu był wyrównany, a gol stracony na 1:0 odebrał nam wiarę w korzystny rezultat. Zaczęliśmy się z tego podnosić, konstruować akcję, a tu w ostatniej minucie kolejny cios - powiedział Melzer.
A jak gole strzelał Jałowiec? Najpierw Grzegorz Jodłowiec uruchomił prostopadłym podaniem Tomasza Szklarczyka, ten wpadł w pole karne i strzałem w długi róg pokonał Piotra Kłapytę. Na 2:0 podwyższył Robert Głuszek, który wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego Piotra Pindla.
Tempo Białka - Jałowiec Stryszawa 0:2 (0:2)
Gole dla Jałowca: Szklarczyk, Głuszek.
Składy:
Tempo: Kłapyta - Lenik, Kaczmarczyk, Bielarz, Raczek (75" Ficek), Mentel (55" Harańczyk), Pacyga, Motor, Drobny (55" Woźny), Goryl, Młynarczyk.
Jałowiec: Kobiałka - K. Jodłowiec, Brytan, Starowicz, Iciek, G. Jodłowiec, Pindel, Gazurek, Szklarczyk, Głuszek, Świerkosz.
Uciszyli miejscowych w najlepiej możliwy sposób
Nie mieli łatwego życia w Rzykach zawodnicy Lachów Lachowice. - Już podczas rozgrzewki kibice upodobali sobie Sebastiana Pyrzyka. Obrażali go, wyśmiewali, naśladowali małpie odgłosy... Zwracałem uwagę sędziemu, ale chyba się bał zainterweniować - rozkłada ręce Krzysztof Chorąży, trener beniaminka z Lachowic.
Pyrzyk bardzo szybko opuścił plac gry, bo już w 7. minucie otrzymał czerwoną kartkę. - Nie wytrzymał i pokazał kibicom obraźliwy gest - dodaje Chorąży.
Tu warto wspomnieć, że boisko w Rzykach wymiarami przypomina to w Lachowicach, w związku z czym Lachy mogły być przyzwyczajone do gry w takich warunkach. W wielu spotkaniach właśnie atut takiego, a nie innego boiska, jest handicapem zarówno dla Leskowca, jak i dla Lachów. - Może i boiska są podobne, ale w Rzykach murawa jest wypalona. My ją podlewamy, jest trawa - przyznaje opiekun Lachów.
Do przerwy fenomenalna postawa Łukasza Nowaka w bramce uchroniła Lachów od wyższej porażki. - Cztery, pięć razy Łukasz zachował się fantastycznie. Niestety, przyszła 43. minuta, popełniliśmy błąd w pomocy, piłka poszła na lewo i po strzale z dystansu Nowak musiał skapitulować - mówi Chorąży.
Tymczasem po przerwie Lachy zagrały, zdaniem ich opiekuna, super zawody. Gospodarze nie za bardzo mogli rozwinąć skrzydła i skupili się na przeszkadzaniu zawodnikom gości w grze w sposób, który bardzo łatwo się domyślić. - Zaczęli łapać żółte kartki, w końcówce siły się nawet wyrównały, bo po dwóch żółtych boisko opuścił ich napastnik - tłumaczy Chorąży.
Lachy odmieniły losy spotkania po golach, które na długo zapadną w pamięci miejscowych kibiców. Najpierw po podaniu od Daniela Kachla fantastycznie z 25. metrów strzelił Krystian Kubieniec. Wynik ustalił nie mniej efektownym strzałem z dystansu (po akcji Marcina Chorążego z Danielem Kachlem) Dawid Kachel.
Pozostaje tylko zagadka, dlaczego spotkanie w ramach 6. kolejki wadowickiej A-klasy zostało rozegrane awansem już 2. września? - Mamy w tym czasie zaproszenie na Słowację na turniej. Na dodatek pięciu naszych zawodników wybiera się na wycieczkę do Hiszpanii. Dogadaliśmy się z Leskowcem i mogliśmy zagrać już w środę - mówi Krzysztof Chorąży.
To pierwsza wygrana Lachów w tym sezonie na wyjeździe.
Leskowiec Rzyki - Lachy Lachowice 1:2 (1:0)
Gole dla Lachów: Kubieniec, Dawid Kachel.
Skład Lachów: Nowak - Banaś, Kubieniec, Chorąży, M. Gach, Małysiak, Dawid Kachel, Daniel Kachel, P. Gach, Pyrzyk, Kąkol (80" Ponikwia).
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze