Kluczowa dla losów spotkania LKS Jawiszowice z Tempo Białka była 81. minuta, kiedy to sędzia podyktował rzut karny dla gospodarzy.
Trudno było przypuszczać, żeby po kapitalnym spotkaniu z Pcimianką Pcim zmian w składzie dokonał Marcin Pasionek. Na mecz z LKS Jawiszowice wyszła dokładnie ta sama jedenastka, która rozpoczęła niedzielny mecz. I bardzo szybko, bo już w 2. minucie spotkał ją zimny prysznic.
Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego gola dla gospodarzy zdobył grający trener Jawiszowic Przemysław Pitry (były zawodnik Lecha Poznań, Górnika Zabrze i Górnika Łęczna).
Tempo miało jednak swój plan na to spotkanie i szybko stracony gol go nie zmienił. Goście przejęli inicjatywę i często przedostawali się w okolice pola karnego gospodarzy. Największe zagrożenie stwarzali po stałych fragmentach gry - jak to Tempo z poprzednich sezonów. Po dośrodkowaniu Michał Puzika w spojenie słupka z poprzeczką wcelował Paweł Marek. To co nie udało się Markowi, powiodło się... zawodnikowi gospodarzy Łukaszowi Radomskiego. Na szczęście dla białczan, zawodnik z Jawiszowic trafił do swojej bramki i zanotował samobója.
Pierwsza połowa mogła i powinna zakończyć się golem dla gości. Roman Hutyria minął Krzysztofa Smoka i skierował piłkę w kierunku pustej bramki. Ofiarna interwencja jednego z obrońców Jawiszowic uratowała gospodarzy od utraty gola.
- Mieliśmy cztery, pięć sytuacji do zdobycia bramki. Tylko raz udało się nam pokonać bramkarza Jawiszowic - powiedział po zakończeniu spotkania trener Pasionek.
Obraz gry nie uległ zmianie w drugiej połowie. Najlepiej to, że punkt z Tempo nie byłby wcale złym dla Jawiszowic wynikiem (pierwsze dwa spotkania podopieczni Pitrego zremisowali) obrazuje to, że Pitry w drugiej połowie już nie pojawiał się w polu karnym białczan (w ekstraklasie zawodnik ten był nastawiony na wskroś ofensywnie - atak lub skrzydło, a w Jawiszowicach zabezpiecza tyły).
Bardzo dobrej okazji dla Tempo nie wykorzystał na początku tej części gry Krzysztof Piekarczyk. Zakotłowało się w piątce Smoka po dośrodkowaniach Puzika. Z upływem czasu animusz Białki jednak słabł i mecz się wyrównał.
Dlaczego spotkanie to nie zakończyło się remisem? Wpływ na to miał rzut karny podyktowany w 81. minucie. Zresztą to widać to na naszym filmiku z meczu na naszym fanpage'u, kiedy zupełnie w nienaturalny sposób zawodnik z Jawiszowic robi efektywną (efektowna to ona nawet nie była) jaskółkę...
- Sędzia dał się nabrać i zamknął mecz - podsumował Pasionek.
Gospodarzom udało się jeszcze zdobyć gola numer trzy. Po dośrodkowaniu w pole karne z prawej strony Daniel Kocemba szczęśliwie, bo szczęśliwie, ale Wałacha przelobował.
Tempo przegrywa pierwszy mecz na IV-ligowym froncie, ale udowadnia swoją grą, że dobra gra z meczów z Orłem Ryczów i Pcimianką Pcim nieprzypadkowo przyniosła im sześć punktów. Teraz nie pozostaje nic innego jak się szybko zregenerować i w niedzielę spróbować postawić się Wieczystej
LKS Jawiszowice - Tempo Białka 3:1 (1:1)
Gol dla Tempo: samobójczy.
Składy:
Jawiszowice: Smok - Radomski, M. Płonka, Pitry, D. Płonka, Ściślak, Korczyk, Herman, Senkowski, Kocemba, Sitko
Tempo: Wałach - Marek, Groń, Mentel, Gruca, Palarczyk, Motor, Wacławik (81' Janeczek), Piekarczyk (65' Kalicki), Puzik, Hutyria.
W pozostałych meczach:Wiślanie Jaśkowice - Wiślanka Grabie 2:1
Dalin Myślenice - Garbarnia II Kraków 0:0
Beskid Andrychów - Clepardia Kraków 4:0
Wieczysta Kraków - Sokół Kocmyrzów 4:0
Orzeł Ryczów - Justrzenka Giebułtów 3:1
Unia Oświęcim - KS Chełmek 3:2
Pcimianka Pcim - TS Węgrzce 2:0
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze