Reklama


Guzik: Przed MŚ tego nie poprawię

31/01/2016 18:58

Wielkimi krokami zbliża się impreza docelowa dla Grzegorza Guzika w 2016 roku. Tegoroczne mistrzostwa świata w biathlonie odbędą się w norweskim Oslo (3-13.03.). Przed mistrzostwami pochodzący z Juszczyna Guzik wystartuje jeszcze w dwóch zawodach z cyklu Pucharu Świata - w Canmore (Kanada) i Presque Isle (USA). O ile forma biegowa Guzika w tym sezonie może napawać optymizmem, o tyle problemem jest skuteczne strzelanie w trakcie zawodów. Najbardziej zdaje sobie z tego sprawę sam zainteresowany.

Kadra biathlonistów wylatuje do Kanady w niedzielę 31. stycznia. - Mam nadzieję, że znajdę się w samolocie (śmiech). Okazało się, że mam paszport ważny jeszcze przez pięć i pół miesiąca, a żeby się dostać do Kanady, musi być ważny minimum sześć miesięcy. Wizę mam przyznaną, a ekspresowo musiałem wyrabiać w ostatnich dniach paszport - przyznaje Grzegorz Guzik.

Zawodnik nie jest zadowolony ze strzeleckiej formy podczas pucharowych zawodów. - Jest problem, ale nie do końca wiem, skąd się bierze - mówi Guzik. - Nieraz podczas treningów strzelam na większym wysiłku i osi ą gam wtedy lepsze rezultaty. Może zatem to kwestia głowy albo strzelania, bo czasami jedna sekunda szybszego lub wolniejszego oddania strzału wiele może zmienić? Nawet podmuch wiatru może człowieka wybić z rytmu i cała systematyka zostaje zaburzona. W ostatnich zawodach w Antholz-Anterselva można było zaobserwować, że dużo zawodników o wiele wyżej od nas sklasyfikowanych, miało problemy na strzelnicy. Duże znaczenie ma nie tylko wiatr, ale też ustawienie słońca. Jeżeli ktoś startuje pół godziny po pierwszym zawodniku, to ma zupełnie inne warunki na strzelnicy - wyjaśnia.

Reklama

Guzik zwłaszcza żałuje zawodów w niemieckim Ruhpolding, gdzie w biegu na 20 km zaj ął 58 miejsce.  - Naprawdę pobiegłem w biegu na 20 km w dobrym tempie. Do najlepszych straciłem ok minuty i dwadzieścia sekund, co daje po kilka sekund straty średnio na kilometrze.  W pozycji leż ącej strzelałem bezbłędnie. Przez głowę przeszła mi myśl, że może być naprawdę dobrze. I to był "morderca" na pierwszym strzelaniu w pozycji stojącej (2 pudła i 2 rundy karne - przyp. red.). Potem człowiek wyrzuca to z głowy, ale jest już za późno. Analizowaliśmy ten bieg i z jedną rundą karną można było znaleźć się w okolicach piętnastego miejsca (ostatecznie Grzegorz zanotował trzy rundy karne) - dodaje Guzik.

Zmiany w karabinie Grzegorza Guzika niebawem nastąpią, lecz nie stanie się to przed marcowymi Mistrzostwami Świata. - Teraz jest za krótki okres czasu, żeby przygotować nową kolbę - tłumaczy Guzik. - Obecną kolbę mam ustawioną od dwóch lat, ale nie daję sobie z nią rady. Krysia (żona Grzegorza Guzika) też miała problemy ze swoją kolbą, która była podoba do mojej. Wróciła do swojej poprzedniej i zaczęła znowu dobrze strzelać. Po powrocie z USA będziemy mieli czas, żeby wspólnie z Tomkiem Sikorą (trener reprezentacji Polski) spróbować coś zmienić. Mechanizm karabinu jest bardzo prosty, lecz jednocześnie bardzo delikatny. Minimalne zerwanie spustu, za szybkie przeładowanie, nawet złe ułożenie palca na spuście oznaczają rundę karną. Każdy ruch musi być idealny - przyznaje juszczynianin.

Reklama

Patrząc jednak na suche statystyki z obecnego sezonu, Guzik procentowo poprawił się ze strzelaniem o ok. dziesięć procent. - Współpracowaliśmy z trenerem strzelania Tadeuszem Czerwińskim z Bydgoszczy. Kiedy zawodnikiem był Tomek Sikora, to z nim współpracował. Lepiej strzelam niż w poprzednim sezonie, poprawiłem ogólnie celność o ok 10 %, ale i tak jest jeszcze wiele do zrobienia. Z jednej strony cieszymy się, że lepiej biegamy, ale i tak najważniejszy jest końcowy wynik. W porównaniu do poprzedniego sezonu i tak jest postęp, bo wtedy zazwyczaj plasowałem się na miejscach 80-100, w obecnym sezonie w okolicach sześćdziesiątego. Wiem, że to jednak nie to. Wiele czasu poświęcamy z Tomkiem na właściwym rytmie, podejściu do zawodów, temu, co się dzieje "w głowie". Człowiek wie, że potrafi to zrobić, ale może za bardzo chce?  - przyznaje Guzik.

Po powrocie z Ameryki Północnej, kadra biathlonistów uda się do niemieckiego Ruhpolding, gdzie będzie przygotowywać się do zawodów w Oslo. - Trasa w tej miejscowości jest podobna do tej w Norwegii. Obiekt w Niemczech jest wymagaj ący pod względem tras i przypomina te, na których odbędą się mistrzostwa. Jest płaski dojazd do strzelnicy po dużym podbiegu. Liczę na to, że trenerzy tak ułożyli cały cykl przygotowań, żeby najlepsza forma biegowa przyszła właśnie na początek marca. Mam nadzieję, że usystematyzuje się także moje strzelanie, bo na początku sezonu było niezłe, potem słabsze - dodaje Grzegorz Guzik. 

Reklama

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama