Reklama


Grzegorz Guzik: Nie jestem już dzieciakiem

28/06/2015 14:51

Po objęciu funkcji trenera reprezentacji narodowej seniorów w biathlonie przez Tomasza Sikorę (srebrny medalista z Turyny 2006, pojawiła się nadzieja na lepsze wyniki w zawodach pucharowych zwłaszcza męskiej kadry. - Liczę na to, że skorzystamy na doświadczeniu Tomka. Celem są igrzyska olimpijskie w Korei w 2018 roku - mówi Grzegorz Guzik.

Maciej Krzyśków/Sucha24.pl: Powoli kończy się pierwsze półrocze 2015 roku. Jakie ono było dla Grzegorza Guzika?

Grzegorz Guzik: - Upłynęło pod znakiem zmian pod względem trenerskim. Są nowi trenerzy, nowa ekipa, nowi zawodnicy. Zmienił się plan treningowy i mogę powiedzieć, że mamy ogromne obciążenia i zajęcia są naprawdę ciężkie. Liczę, że wszystko to przyniesie zamierzony efekt. Po badaniach wydolnościowych, które miałem w środę, widać (rozmowa przeprowadzona w piątek 26. czerwca), że nastąpiła znaczna poprawa. Takich wyników dawno nie miałem.

Reklama

Dołączenie do sztabu szkoleniowego Tomasza Sikory można porównać z tym, gdyby kadrę skoczków narciarskich miał przejąć Adam Małysz.

- Tak. Młodsi zawodnicy, którzy byli w kadrze Korea 2018 wiele skorzystali na współpracy z Tomaszem Sikorą. Widać to po wynikach Kingi Mitoraj czy Mateusza Janika.

Na co największy nacisk kładzie Tomasz Sikora?

- Dużo pracujemy nad poprawą dyspozycji strzeleckiej. Od czegoś trzeba zacząć, a nie jest to tajemnicą, że w męskiej reprezentacji strzelectwo kuleje. O ile dziewczyny radzą sobie bardzo dobrze, o tyle nam czegoś brakuje. Często jest tak, że w sztafecie trzem Polakom pójdzie dobrze strzelanie, ale czwarty to zmarnuje. Tomek bardzo pilnuje tych treningów. Wydaje mi się, że już się pod tym względem poprawiliśmy, ale jak to będzie funkcjonowało w zawodach, to dopiero zobaczymy.

Reklama

Sikora-Korea 2018?

- Mamy się przygotować do igrzysk w Korei i wszyscy o tym wiedzą. Praca, którą teraz wykonujemy, jest wykonywana z myślą o przyszłości. Duże obciążenia mogą sprawić, że nie będziemy w danym momencie czuć się extra, nie będziemy fruwać (śmiech), ale wszystko ma przynieść stuprocentowy efekt w Korei. Oczywiście, że po drodze są np. mistrzostwa świata, lecz to są cykle, którym nie są podporządkowane całe przygotowania. W ostatnim miesiącu przed większą imprezą będziemy się na niej skupiać, ale wszyscy myślimy o igrzyskach olimpijskich w 2018 roku.

Reklama

W Soczi byłeś, więc naturalne jest, że chciałbyś wystartować także w Korei.

- Zobaczymy, czy dam radę. Chciałbym wystartować w 2018 roku w Korei. Z sezonu na sezon czuję się coraz lepiej. Nie jestem już dzieckiem. Mój organizm się stabilizuje, "dorastam" do zawodników.

Ustabilizowałeś się także w inny sposób

- Jestem zadowolony, że Krysia jest moją żoną. Mam większy luz psychiczny na obozie. Nie chcę wracać do domu, bo dom mam razem z sobą (śmiech). Treningi wyglądają tak, że dziewczyny wykonują ćwiczenia trochę krócej, ale generalnie skupiamy się na tych samych rzeczach.

Reklama

Żona jest o wiele bardziej doświadczoną zawodniczką, więc pewnie udziela cennych wskazówek?

- To działa w dwie strony. Krysia nauczyła mnie spokoju na strzelnicy. Zawody to nic innego jak trening. Nie można się stresować dzień przed zawodami, myśleć o starcie nieustannie jak o czymś "nowym". Robię to przecież całe życie. Obojętnie czy idę na strzelnicę, czy biegnę, nie mogę być zdenerwowany. To usztywnia, a mięśnie tracą swoją wartość. Ruch staje się nienaturalny, krótszy. Na strzelnicy trzeba być opanowanym i mieć wszystko pod kontrolą. Minimalny ruch powoduje niecelny strzał. Z boku widać inaczej pewne rzeczy i rozmawiamy na takie tematy.

Reklama

Ale to co trener powie..

- Nie ingerujemy w pracę trenerów. Możemy sobie doradzać w technice strzeleckiej, ale wszystko jest w rękach trenerów.

Nie uciekniemy od tematu startów w pucharze świata, mistrzostwach i miejsc, które tam zajmowałeś.

- W poprzednim sezonie chciałem się znaleźć w sześćdziesiątce najlepszych zawodników. Udało się to tylko raz, innym razem było 61, 63 miejsce. Miałem duże straty w bieganiu do najlepszych, ale to już nie były cztery minuty jak w przeszłości, ale minuta pięćdziesiąt. Pod tym względem był postęp. Trudno jest porównywać się sprzętowo z innymi zawodnikami, nie było kolorowo. Ciężko było doskoczyć na tą minutę do najlepszych. Liczę na to, że będzie lepiej. Nie mówię głośno o celu na ten sezon, ale chciałbym zapunktować w PŚ (punktuje najlepsza czterdziestka - przyp. red.). Nie jednorazowo, ale kilka razy. Zawsze chcę być w najlepszej sześćdziesiątce.

Reklama

Za chwilę zaczyna się lipiec, czyli letni sezon startowy.

- Mamy za sobą dwa, duże obozy. Teraz czeka nas mini-sprawdzian, czyli mistrzostwa Polski w Kościelisku od niedzieli do wtorku. 9. lipca jedziemy do Dusznik-Zdroju na dwutygodniowy obóz, a potem prawdopodobnie do niemieckiego Ruhpolding. Odbywają się tam zawody pucharu świata, jest bardzo dobra strzelnica, wiele ścieżek górskich i rowerowych. Jest tam na pewno bezpieczniej niż w Polsce, gdzie niestety wiele razy kultura kierowców pozostawia wiele do życzenia. W Polsce jest niedopuszczalne, że ktoś znajduje się na drodze kierowcy, który uważa ją za swoją własność i z tego powodu spowalnia go o dziesięć sekund...

Reklama

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama