Po objęciu funkcji trenera reprezentacji narodowej seniorów w biathlonie przez Tomasza Sikorę (srebrny medalista z Turyny 2006, pojawiła się nadzieja na lepsze wyniki w zawodach pucharowych zwłaszcza męskiej kadry. - Liczę na to, że skorzystamy na doświadczeniu Tomka. Celem są igrzyska olimpijskie w Korei w 2018 roku - mówi Grzegorz Guzik.
Maciej Krzyśków/Sucha24.pl: Powoli kończy się pierwsze półrocze 2015 roku. Jakie ono było dla Grzegorza Guzika?
Grzegorz Guzik: - Upłynęło pod znakiem zmian pod względem trenerskim. Są nowi trenerzy, nowa ekipa, nowi zawodnicy. Zmienił się plan treningowy i mogę powiedzieć, że mamy ogromne obciążenia i zajęcia są naprawdę ciężkie. Liczę, że wszystko to przyniesie zamierzony efekt. Po badaniach wydolnościowych, które miałem w środę, widać (rozmowa przeprowadzona w piątek 26. czerwca), że nastąpiła znaczna poprawa. Takich wyników dawno nie miałem.
Dołączenie do sztabu szkoleniowego Tomasza Sikory można porównać z tym, gdyby kadrę skoczków narciarskich miał przejąć Adam Małysz.
- Tak. Młodsi zawodnicy, którzy byli w kadrze Korea 2018 wiele skorzystali na współpracy z Tomaszem Sikorą. Widać to po wynikach Kingi Mitoraj czy Mateusza Janika.
Na co największy nacisk kładzie Tomasz Sikora?
- Dużo pracujemy nad poprawą dyspozycji strzeleckiej. Od czegoś trzeba zacząć, a nie jest to tajemnicą, że w męskiej reprezentacji strzelectwo kuleje. O ile dziewczyny radzą sobie bardzo dobrze, o tyle nam czegoś brakuje. Często jest tak, że w sztafecie trzem Polakom pójdzie dobrze strzelanie, ale czwarty to zmarnuje. Tomek bardzo pilnuje tych treningów. Wydaje mi się, że już się pod tym względem poprawiliśmy, ale jak to będzie funkcjonowało w zawodach, to dopiero zobaczymy.
Sikora-Korea 2018?
- Mamy się przygotować do igrzysk w Korei i wszyscy o tym wiedzą. Praca, którą teraz wykonujemy, jest wykonywana z myślą o przyszłości. Duże obciążenia mogą sprawić, że nie będziemy w danym momencie czuć się extra, nie będziemy fruwać (śmiech), ale wszystko ma przynieść stuprocentowy efekt w Korei. Oczywiście, że po drodze są np. mistrzostwa świata, lecz to są cykle, którym nie są podporządkowane całe przygotowania. W ostatnim miesiącu przed większą imprezą będziemy się na niej skupiać, ale wszyscy myślimy o igrzyskach olimpijskich w 2018 roku.
W Soczi byłeś, więc naturalne jest, że chciałbyś wystartować także w Korei.
- Zobaczymy, czy dam radę. Chciałbym wystartować w 2018 roku w Korei. Z sezonu na sezon czuję się coraz lepiej. Nie jestem już dzieckiem. Mój organizm się stabilizuje, "dorastam" do zawodników.
Ustabilizowałeś się także w inny sposób
- Jestem zadowolony, że Krysia jest moją żoną. Mam większy luz psychiczny na obozie. Nie chcę wracać do domu, bo dom mam razem z sobą (śmiech). Treningi wyglądają tak, że dziewczyny wykonują ćwiczenia trochę krócej, ale generalnie skupiamy się na tych samych rzeczach.
Żona jest o wiele bardziej doświadczoną zawodniczką, więc pewnie udziela cennych wskazówek?
- To działa w dwie strony. Krysia nauczyła mnie spokoju na strzelnicy. Zawody to nic innego jak trening. Nie można się stresować dzień przed zawodami, myśleć o starcie nieustannie jak o czymś "nowym". Robię to przecież całe życie. Obojętnie czy idę na strzelnicę, czy biegnę, nie mogę być zdenerwowany. To usztywnia, a mięśnie tracą swoją wartość. Ruch staje się nienaturalny, krótszy. Na strzelnicy trzeba być opanowanym i mieć wszystko pod kontrolą. Minimalny ruch powoduje niecelny strzał. Z boku widać inaczej pewne rzeczy i rozmawiamy na takie tematy.
Ale to co trener powie..
- Nie ingerujemy w pracę trenerów. Możemy sobie doradzać w technice strzeleckiej, ale wszystko jest w rękach trenerów.
Nie uciekniemy od tematu startów w pucharze świata, mistrzostwach i miejsc, które tam zajmowałeś.
- W poprzednim sezonie chciałem się znaleźć w sześćdziesiątce najlepszych zawodników. Udało się to tylko raz, innym razem było 61, 63 miejsce. Miałem duże straty w bieganiu do najlepszych, ale to już nie były cztery minuty jak w przeszłości, ale minuta pięćdziesiąt. Pod tym względem był postęp. Trudno jest porównywać się sprzętowo z innymi zawodnikami, nie było kolorowo. Ciężko było doskoczyć na tą minutę do najlepszych. Liczę na to, że będzie lepiej. Nie mówię głośno o celu na ten sezon, ale chciałbym zapunktować w PŚ (punktuje najlepsza czterdziestka - przyp. red.). Nie jednorazowo, ale kilka razy. Zawsze chcę być w najlepszej sześćdziesiątce.
Za chwilę zaczyna się lipiec, czyli letni sezon startowy.
- Mamy za sobą dwa, duże obozy. Teraz czeka nas mini-sprawdzian, czyli mistrzostwa Polski w Kościelisku od niedzieli do wtorku. 9. lipca jedziemy do Dusznik-Zdroju na dwutygodniowy obóz, a potem prawdopodobnie do niemieckiego Ruhpolding. Odbywają się tam zawody pucharu świata, jest bardzo dobra strzelnica, wiele ścieżek górskich i rowerowych. Jest tam na pewno bezpieczniej niż w Polsce, gdzie niestety wiele razy kultura kierowców pozostawia wiele do życzenia. W Polsce jest niedopuszczalne, że ktoś znajduje się na drodze kierowcy, który uważa ją za swoją własność i z tego powodu spowalnia go o dziesięć sekund...
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze