Zdobyciem złotego medalu mistrzostw Polski seniorów w biegu sprinterskim zakończył sezon Grzegorz Guzik. Biathlonista z Juszczyna wypróbował w zawodach nową kolbę, którą krótko po MŚ w Norwegii przywiózł do Polski. - Przetestować ją w zawodach było odważnym posunięciem, ale nie miałem nic do stracenia – mówi dla Sucha24. Grzegorz Guzik.
Jeden trening, w którym Grzegorz Guzik oddał siedemdziesiąt strzałów wystarczył, żeby zapadła decyzja o wypróbowaniu nowej kolby w warunkach zawodów.
W wielu zawodach w minionym już sezonie w ramach Pucharu Świata to właśnie wizyty na strzelnicy pogrzebały szansę Guzika na o wiele lepsze miejsce, niż ostatecznie zajmował. Ma to zmienić zmiana kolby. – Różnica pomiędzy starą i nową jest dość istotna. Nowa jest od początku do końca zrobiona pode mnie i w najbardziej możliwy sposób dopasowana – przyznaje Guzik.
Jakie są różnice? – Na pewno waga. Różnica może wydawać się niewielka, lecz dla mnie jest odczuwalna (poprzednia kolba ważyła 3 kg 650, obecna 3 kg 520). Kolejną sprawą jest rękojeść, która jest praktycznie odlewem mojej dłoni. Jest ona bardzo wygodna, dobrze przylega i pozwala na szybkie przeładowanie karabinu. Następna sprawa to stopka pod lewą dłoń i jej ułożenie, które różni się znacznie od poprzednika. Idąc dalej w kierunku lufy, kolba została zrobiona tak, aby podczas wiatru stawiała jak najmniejszy opór. Pomiędzy lufą, a kolbą widać spory prześwit, który powoduje płynniejszy przepływ powietrza, a co za tym idzie – mniejszy opór. Również wyważenie kolby jest inne – wylicza Guzik.
Czy nie żałuje, że nie miał kolby wcześniej, podczas MŚ w Oslo? – Myślę, że byłoby to nieodpowiedzialne. To były za poważne zawody. Tutaj potrzebne są miesiące pracy, by poznać kolbę i się do niej przyzwyczaić. Mam nadzieję, że w nowym sezonie, gdy będę strzelał z nowej kolby, osiągnę lepsze wyniki – wyjaśnia Guzik.
Podczas biegu sprinterskiego w Jakuszycach, Guzik spudłował tylko raz, podobnie jak pozostali zawodnicy, którzy znaleźli się na podium (Łukasz Szczurek i Rafał Penar). O pozycji na podium zadecydowała zatem forma biegowa, a tutaj najlepszy był właśnie Guzik. Pół minuty za nim na metę dotarł Szczurek, po kolejnych 21 sekundach finiszował Penar. W kategorii kobiet triumfowała żona Grzegorza, Krystyna Guzik. – Lepszego zakończenia sezonu nie można było sobie wyobrazić. Dwa złote medale kolejny raz powędrowały do Juszczyna, z czego bardzo się cieszymy – dodał Guzik.
- Nasze plany na najbliższe dwa tygodnie to rozstanie się z nartami biegowymi. Sądzę, że wykorzystamy ten czas na odcięcie się od naszej dyscypliny. Może wyskoczymy kilka razy na snowboard? – mówi na zakończenie Grzegorz Guzik.
zdjęcia: archiwum prywatne Grzegorza Guzika
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze