Dwa starty w ramach Pucharu Świata ma za sobą Paula Gorycka. Pochodząca z Suchej Beskidzkiej zawodniczka, mimo zajęcia odpowiednio miejsc 57 i 42 w stawce najlepszych kolarek górskich świata w inauguracyjnych edycjach w Czechach i Niemczech, jest zadowolona z 100 procentowego wykonania założeń taktycznych swojego trenera.
Najpierw Paula Gorycka wystartowała w czeskim Nowym Meście, gdzie 23 maja odbyła się pierwsza edycja PŚ. Nie obyło się bez komplikacji... - Przed wyścigiem spędziliśmy dwa dni na treningach technicznych na trasie w Novym Meście. Udało mi się zaliczyć „overjumpa” jednego z jumpów, co mogło skończyć się bardzo nieprzyjemnie, ale jakoś wyszłam z opresji i do pełnej gotowości startowej wystarczyły tape’y - mówi Gorycka.
- W sobotę stanęłam na linii startu z numerem 70., teoretycznie w 9. linii. Jeszcze przed sygnałem startu udało mi się przesunąć do 4. linii. Niestety na tym skończyły się moje zyski pozycji. Na wyścigu czułam się średnio i na metę dojechałam 57. Cieszyć mogłam się z tego, że obyło się bez dodatkowych przygód - podsumowała swój start w Czechach Paula Gorycka.
Start w Nowym Meście i Albstadt dzielił zaledwie tydzień. W środku tygodnia Paula zaliczyła jednak upadek, który postawił pod znakiem zapytania jej start u naszych zachodnich sąsiadów. - Na początku wyglądało na to, że być może w ogóle nie wystartuję w kolejnym Pucharze Świata. Na szczęście udało się doprowadzić mnie do względnego „pionu” i przerwa w startach okazała się niepotrzebna - przyznaje.
- Runda w Albstadt należy do wąskich, więc wiadomo było, że po starcie raczej trochę postoję w korkach, a część rundy startowej pokonam biegnąc - powiedziała Gorycka i dodała: - godnie z założeniami taktycznymi zachowałam pełen spokój. Od drugiej rundy mogłam już robić swoje, dzięki czemu udało mi się zyskać 26 lokat (względem pozycji startowej). Taktykę zrealizowałam w 100%, przez cały wyścig zachowałam koncentrację, uniknęłam kraks i defektów. A to naprawdę cieszy, bo dotychczas w moich czterech poprzednich startach w Albstadt zawsze kończyło się na kraksie lub defekcie – były pęknięte żebra i szycie łokcia, były też pęknięta rama i kierownica, zerwana przerzutka i kapeć. Więc w tym roku było bardzo pozytywnie.
Karuzela startów Goryckiej odpaliła zatem na dobre. W ten weekend suszanka wystartuje w Pucharze Polski w zawodach Trophy Maja Race (HC), a w przyszłym tygodniu zaprezentuje się przed szwajcarską publicznością w Swiss Bike Cup.
foto: fanpage Pauli Goryckiej
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze