Reklama


Głośna sprawa policyjnych "przebierańców" znajdzie finał w sądzie

Znamy dalszy ciąg losów dwóch mieszkańców powiatu chrzanowskiego, których zatrzymano 30 sierpnia w Juszczynie, gdy jechali... radiowozem. Można powiedzieć, że sprawa nie rozeszła się po kościach.

Przypomnijmy. W niedzielne późne popołudnie, 30 sierpnia, funkcjonariuszom Wydziału Ruchu Drogowego jednego z partoli rzucił się w oczy volkswagen, który dostojnie poruszał się przecinającą Juszczyn, drogą krajową 28. Mundurowych zaintrygowała jako kolorystyka i oznakowanie! Pojazd miał bowiem kolorystykę radiowozu, ale już nieużywaną przez tę formację )radiowozy mają już nie granatowy, lecz srebrny lakier oraz nie biały, a niebieski pasek), a do tego pełne oznakowanie policyjne i koguta policyjnego na dachu.

Radiowóz z demobilu został ściągnięty na teren stacji paliw. Na niej okazało się, że pojazdem poruszało się dwoje mieszkańców (kobieta i mężczyzna) powiatu chrzanowskiego, mający 45 i 46 lat.

Reklama
Zatrzymani posiadali umundurowanie jakie do niedawna nosili policjanci. Pojazd posiadał nie tylko koguta, którego nie wolno montować w pojazdach, które nie są uprzywilejowane, ale także na wyposażeniu radiostację i radar – informuje Wojciech Copija, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Suchej Beskidzkiej.
Wojciech CopijaWojciech Copija

Jak się szybko okazało zatrzymani to członkowie grupy rekonstrukcyjnej, którzy starym radiowozem gościli wielokrotnie na piknikach. Nie zwalnia ich to jednak z przestrzegania przepisów. Z tego powodu między innymi wszczęto wobec nich postępowanie z art. 227 kodeksu karnego, który mówi, że kto podając się za funkcjonariusza publicznego albo wyzyskując błędne przeświadczenie o tym innej osoby wykonuje czynność związaną z jego funkcją podlega grzywnie karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Reklama

Sprawę prowadziła Prokuratura Rejonowa w Suchej Beskidzkiej. Jak poinformowała nas szefowa tej prokuratury Stanisława Stanek postępowanie zostało umorzone z powodu braku wykrycia czynu zabronionego. – Posiadali samochód i umundurowanie, ale nie stwierdzono, by podwali się za funkcjonariuszy. To są członkowie grupy rekonstrukcyjnej – wyjaśniła Stanisława Stanek. Dodała, że prokuratura zdecydowała o wydaniu z depozytu zabezpieczonego pojazdu i jego wyposażenia.

Na tym jednak sprawa się nie kończy. W stosunku do kierującego „policyjnym” volkswagenem został skierowany do Sądu Rejonowego w Suchej Beskidzkiej wniosek o ukaranie. W ocenie policji doszło do spełniania przesłanek zawartych w art. 96a paragraf 1 kodeksu wykroczeń. Zapisano w nim, że „kto, nie będąc do tego uprawnionym, posiada w pojeździe urządzenia stanowiące obowiązkowe wyposażenie pojazdu uprzywilejowanego w ruchu, wysyłające sygnały świetlne w postaci niebieskich lub czerwonych świateł błyskowych albo sygnał dźwiękowy o zmiennym tonie, a także elementy oznakowania w postaci napisów, podlega karze grzywny”. I w tym przypadku trudno nie zgodzić się z ustaleniami, że na dachu volkswagena był zamontowany kogut, a przy tym pojazd posiadał oznakowanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Makowka - niezalogowany 2021-02-18 13:53:33

    Przecież ktoś im sprzedał ten samochód

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama