Dziewiąty odcinek "Głosu z murawy" to wizyta w B-klasowej drużynie KS Bystra. Jej najskuteczniejszy zawodnik, w sumie w całej lidze po pierwszej części sezonu również, Patryk Bala opowiada, dlaczego frekwencja na treningach u trenera Kamila Urbańskiego jest większa niż u jego poprzedników, czy jest zadowolony z liczby zdobytych bramek i czemu w gminie Bystra-Sidzina nie powstał jeden klub, który mógłby skutecznie powalczyć o awans do A-klasy. Zapraszamy!
Maciej Krzyśków: Skąd się wzięła twoja wcześniej aż tak nie notowana skuteczność?
Patryk Bala: - Zaprocentowała praca na treningach.
To wcześniej tak nie pracowałeś, jak w trakcie minionej rundy?
- Daję z siebie jeszcze więcej niż w poprzednich sezonach.
Tu i tu, trening plus mecz?
- Dokładnie. Ważna była również zmiana trenera, bo inaczej on wpływa na mnie niż jego poprzednik.
Widziałem w minionej rundzie wasze trzy spotkania. Nie ukrywam, że trochę przecierałem oczy ze zdumienia patrząc, jak grasz. Nie widziałem wcześniej takiego zawodnika w ataku, który stojąc tyłem do bramki przeciwnika potrafiłby się jeszcze odwrócić z przeciwnikiem na plecach, do tego rozegra czy przerzuci futbolówkę na bok, zagra ją prostopadle i jeszcze wykończy skutecznie akcję.
- Nowy trener postawił na mnie, zaufał, liczy na mnie, chce, żebym jak najwięcej dał zespołowi.
Szczerze to nigdy nie byłem zwolennikiem grającego trenera.
- Uważam, że to nikomu w Bystrej nie przeszkadza. Ważne jest dla nas to, że w trakcie meczów udaje się nam skopiować sytuacje ćwiczone na treningach i po nich zdobywamy gole. Co do innych goli, to były one składową indywidualności i pracą z drużyną.
Patrzę na Bystrą jak na cały klub i czy ambicje sięgają awansu do klasy A? A może klub jest po to, żeby po zakończeniu wieku juniora spotkać się z kolegami i zagrać ligowy mecz obojętnie na jakim poziomie.
- Gramy kilkanaście lat w B-klasie. Z sezonu na sezon nasze aspiracje są takie, żeby jednak zagrać klasę rozgrywkową wyżej. Niestety, nasza założenia nie przekładają się na ilość punktów w tabeli. Wierzę, że przyjdzie taki czas, że jednak uzyskamy promocję do A-klasy. Nie ma co ukrywać, boisko mamy do gry idealne i jest przygotowane do tego, żeby powalczyć o wyższe niż dotychczasowe cele.
Bez dwóch zdań boisko w Bystrej jest w bardzo dobrym stanie. Do tego jeszcze jest oświetlenie co sprawia, że można z niego korzystać wieczorami.
- Tak. Trenujemy po zmierzchu, ale gdyby była taka możliwość, to powinniśmy również i później mecze rozgrywać. Nie jeden zawodnik więcej by wtedy pojawił się na meczu. Mamy możliwości i jestem przekonany, że większość chłopaków by się z tym zgodziła.
Praca, a potem rzucamy wszystko w kąt, mówimy dziewczynie, żonie, narzeczonej, że idę potrenować z kolegami, bo w weekend czeka nas ligowy mecz.
- Tak. Kiedy byłem młodszy, to mama zawsze mi mówiła, że mam się uczyć, nie mogę iść pokopać z kolegami. Byłem jednak tak napalony na grę, że czasami uciekałem z domu, żeby tylko być na treningu. Robiłem to co kocham, to co lubię.
Czyli nie będziesz miał najmniejszego problemu, jak syn będzie chciał zacząć trenować piłkę nożną?
- Wiem, że szkoła jest ważna, ale chciałbym, żeby nowe pokolenie też grało, podtrzymywało tradycję wsi. Zależy mi na tym, żeby rosło zainteresowanie mieszkańców naszym klubem, żeby ich większa ilość pojawiała się na trybunach i nas wspierało.
Dla mnie jest to zagadka, dlaczego tak mało kibiców chodzi na mecze Bystrej? Jest trybuna z krzesełkami, jest duże boisko, grają swoje chłopaki. W waszych spotkaniach, na których byłem w minionej rundzie, nie widziałem gry na aferę do przodu, ale zalążki akcji budowanych od tyłu, krzyżowych podań. Nie zawsze wychodzi, wiadomo, na wyższych poziomach nie wychodzi również. Chęci i próby są, niektóre są naprawdę miłe dla oka.
- Większość osób chciałaby, żebyśmy grali jednak w wyższej lidze. Awans do A-klasy spowodowałby, że ludzie by to dostrzegli i przyszli nas oglądać. Jedynym spotkaniem, o którym można powiedzieć, że kibice się pojawiają, są derby z Dębem Sidziną.
Może temu jest wam trudno opuścić B-klasę, bo nie będzie derbów gminy Bystra-Sidzina.
- Gdyby Dąb chciał awansować, również by to zrobił. Mają kilku doświadczonych zawodników.
Prawda. Grzesiek Motor z Dębu grał wcześniej, a teraz ponownie w Tempo Białka. Michał Bisaga też jest w Białce, chociaż on był akurat waszym klubowym kolegą. Michał Wójtowicz grał w Bystrej, teraz jest w Babiej Górze.
- Niejeden zawodnik poszedłby grać wyżej, gdyby taką propozycję otrzymał. Tam jest inne myślenie gry, atmosfera, trener więcej wymaga od zawodników.
Ostatni taki transfer to Andrii Drozd, który z Bystrej trafił do Jordana. Widziałem kilka meczów Jordana i nie było widać, że to ktoś, kto grał jeszcze chwilę temu w B-klasie.
- Jak dla mnie Andrij jest niezłym zawodnikiem. Chciał spróbować swoich sił wyżej i poszedł do Jordana. Według mnie, ważną rolę w jego decyzji miały także finanse, bo w Bystrej na to nie mógłby liczyć.
Tak mogło być, ale za piękne oczy nie grałby w okręgówce niejako od razu. Okazuje się, że można wykonać taki przeskok i to o dwie nawet klasy rozgrywkowe wyżej i nie "zginąć".
- Najważniejsze jest nastawienie psychiczne. Trzeba wziąć na swoje barki odpowiedzialność i dawać z siebie jeszcze więcej, niż do tej pory.
Chciałbyś taką odpowiedzialność ponieść?
- Oczywiście. Jeżeli otrzymałbym taką propozycję, to chciałbym z niej skorzystać.
Najlepsza jednak opcja to awans z Bystrą.
- Zdecydowanie. Wychowałem się w tym klubie. Otrzymałem w nim wszystko, niczego mi nie brakowało. Gra w wyższej lidze z Bystrą jest moim marzeniem. Mamy wymarzony teren do gry i pewnie wywoływałby on zazdrość u niejednego rywala.
W rundzie jesiennej cały czas byliście w górnej części tabeli. U siebie dobrze punktujecie, ma wyjeździe już niekoniecznie.
- W naszej drużynie drzemie jakaś niemoc. Z sezon na sezon brakuje nam piłkarskiego szczęścia. Teraz przytrafiła się nam masa remisów (4 na 12 spotkań - przyp. red.).
Jesteście drużyną grającą bardzo równo. Bramkarz Darek Pustuła - bez zastrzeżeń, obrona prezentowała się różnie, środek pola macie naprawdę mocny i zostaje atak.
- Z mojej perspektywy wyglądało to tak - Darek osiągnął znakomitą formę i niejeden z nas pochwaliłby go za postawę. Wychodzi na boisko i oddaje serce od pierwszej do ostatniej minuty. W linii defensywnej również do niczego bym się nie przyczepił. Chłopaki naprawdę mocno pracują. Aktualnie najlepszą naszą formacją jest pomoc, trener nie musi w niej dokonywać żadnych roszad. Zostaje atak, a w nim rola napastników jest taka, jaką nakreśli trener. Musimy ją uszanować, dostosować się do niej i ją realizować. Dopadła nas jakaś niemoc, bo brakuje nam skutecznej finalizacji akcji podbramkowych. Akcje mogą się podobać, ale goli mamy zdecydowanie za mało. Jestem liderem strzelców po pierwszej części, lecz wiem, że powinienem ich mieć na koncie raz więcej. Mam nadzieję, że po przepracowanej solidnie zimie będziemy się jeszcze lepiej na wiosnę prezentować. Skuteczność zdecydowanie wymaga poprawy.
Korona króla strzelców byłaby fajną pamiątką (Bala z 12 golami razem z Danielem Kachlem z Lachów są liderami najskuteczniejszych zawodników klasy B - przyp. red.).
- Byłaby to fajna pamiątka nie tyle dla mnie, co dla naszej miejscowości, dla klubu. Młodsi zawodnicy zobaczyliby, że ktoś z ich miejscowości zdobył najwięcej bramek spośród wszystkich zawodników w lidze. Fajna sprawa.
Mimo że gracie cały czas w B-klasie, to jednak zmiany na stanowisku trenerów nadspodziewanie macie często.
- Kamil Urbański z każdego meczu chce od nas jeszcze więcej, nakręca nas. Nawet jeżeli przegrywamy, to bierze porażkę na klatę i chce z nich wyciągnąć jak najwięcej wniosków, które chciałby, żebyśmy na kolejne spotkania przełożyli.
Jak często macie treningi, podczas których jak mówisz również analizujecie spotkania?
- Dwa treningi w tygodniu, a w weekend dochodzi jeszcze mecz. Na zajęcia chodzi nas tylu, ilu powinno. Przekłada się to na naszą grę. We wcześniejszych sezonach był z tym problem i także ta słaba frekwencja powodowała naszą słabszą grę. Nie ma tu nic zaskakującego.
To tylko zasługa trenera, że teraz częściej niż dawniej pojawiacie się na zajęciach w takiej ilości? Koronawirus nie był przeszkodą?
- Jeżeli chodzi o pandemię, to nikt z nas się jej nie przestraszył. Byliśmy zwarci i gotowi, żeby wystąpić w rundzie wiosennej. Frekwencja na zajęciach? Jak wspomniałem, duża w tym zasługa trenera, ale nie tylko. Trzeba tutaj wymienić również naszego prezes. Wiem, że dla niego ewentualny awans do A-klasy byłby czymś szczególnym. Widać, że z sezonu na sezon bardzo by tego chciał.
W tym sezonie o awansie nie ma co marzyć, ale jak i w kolejnym okaże się mrzonką, to może warto pomyśleć o jednym klubie z gminy? Tak na szybko analizując, skład byście mieli naprawdę więcej niż niezły.
- Też tak uważam. Taka drużyna na pewno by awansowała, ale na razie zostaje nam tylko lokalna rywalizacja, w której dajemy z siebie nie sto, ale dwieście procent.
To byłby ciekawy jednak pomysł. Obaj prezesi czytają nasz portal, więc może to nie musi być takie science-fiction.
- Nie tylko ja myślałem o takim rozwiązaniu, bo większość chłopaków we wcześniejszych latach wyobrażała sobie, że taki jeden zespół powstanie.
Skoro nie zespół, to może pojedynczy zawodnicy. Nie namawiali cię zawodnicy z Sidziny - przyjdź do nas i z Mariuszem Lipą stwórz groźny duet napastników?
- Mam bardzo dużo kolegów, którzy grają w Dębie i nieraz słyszałem takie słowa, żeby przyjść grać w ich drużynie. Z mojej strony słyszeli to samo - zapraszałem do KS Bystra (śmiech).
ZOBACZ TAKŻE: Głos z murawy. Dawid Janeczek (Jałowiec Stryszawa): Taki wynik wzięlibyśmy w ciemno
ZOBACZ TAKŻE: Głos z murawy. Piotr Surmiak (Grom Grzechynia): Trudne czasy nie nadchodzą. One już są
ZOBACZ TAKŻE: Głos z murawy. Szymon Wróbel (Jordan Jordanów): Trener potrzebuje czasu i cierpliwości
ZOBACZ TAKŻE: Głos z murawy. Jonasz Burliga (Garbarz Zembrzyce): Grali najlepsi, nie najmłodsi
ZOBACZ TAKŻE: Głos z murawy. Rafał Drobny (Naroże Juszczyn): Nie jesteśmy pazerni na zwycięstwa
ZOBACZ TAKZE: Głos z murawy. Eryk Wróblewski (BCS Zawoja): Jedna porażka to nie koniec świata
ZOBACZ TAKŻE: Głos z murawy. Paweł Mentel (Tempo Białka): Znamy swoje atuty, wady też
ZOBACZ TAKŻE: Głos z murawy. Patryk Burliga (Strzelec Budzów): Trener Bączek nie ma z nami lekko
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze