Przed tygodniem białczańskie Tempo zremisowało w Kocmyrzowie z Sokołem. Dziś ponownie podzieliło się punktami. Jednak remis z Wiślanką Grabie miał zgoła inny smak, smak kwaśnego jabłka lub cytryny.
Niedzielne, popołudniowe spotkanie Wiślanki z Tempem miało dwa oblicza. Pierwsza połowa nie była ciekawy widowiskiem, choć nie można napisać, że nic ważnego się w niej nie wydarzyło. Jednak dopiero po zmianie stron obie drużyny udowodniły, że potrafią grać w piłkę, ale zawodnikom brakuje „tego czegoś”. – Złe wybory – skomentował po meczu Marcin Pasionek, trener Tempa w przyjacielskiej rozmowie z Robertem Czopkiem, szkoleniowcem gospodarzy. – Dlatego grają tylko w IV lidze – odpowiedział Robert Czopek.
Pierwsi piłkę do bramki skierowali dziś gospodarze, ale arbiter słusznie uznał, że gol padł ze spalonego. Niedługo później ofiarną interwencją wykazał się Michał Groń, uniemożliwiając rywalowi oddanie strzału do pustej już bramki. Po drugiej stronie boiska z 18 metrów niczym z armaty huknął Krzysztof Piekarczyk, ale bramkarz z trudem, ale jednak zdołał sparować piłkę na rzut rożny.
W 17 min. Paweł Marek Roman Hutyria najszybciej zorientował się w sytuacji, wyminął zdezorientowanych obrońców i zanim ci zrobili zwrot, pędził już z futbolówką przy nodze na bramkę strzeżoną przez Damiana Kobyłkę. Ten jeszcze rozpaczliwe wybiegł z bramki, ale białczański napastnik jakby tylko na to czekał. Zewnętrzną częścią stopy zakręcił futbolówkę i posłał ją do siatki.
Nie minęło 10 minut, a mogło być 2:0. Najlepszy dziś na boisku Michał Puzik skopiował podanie Pawła Marka. I tym razem Roman Hutyria uprzedził obrońców, a następnie próbował objechać bramkarza. Zrobił to skutecznie, lecz mocno się wyrzucił. Pomimo tego oddał strzał z bardzo ostrego kąta. Zdołał nawet podnieść piłkę, by utrudnić wracającym obrońcą interwencję. Pomimo to jeden z nich w ekwilibrystyczny sposób przypominający bardziej cios karate niż piłkarskie zagranie zdołał piłkę z linii bramkowej, choć futbolówka zmierzała do siatki około 2 metry nad ziemią.
Po zmianie stron niemal natychmiast mogło zrobić się 1:1. Po rzucie rożnym najwyżej do piłki wyskoczył Adrian Kukla i oddał mocny strzał. Jakub Wałach wykazał się jednak znakomitym refleksem. Z trudem, ale zdołał złapać futbolówkę.
Goście nie czekali na kolejne sygnały ostrzegawcze i przeszli do ofensywy. Grzegorz Motor wyprowadził z Romanem Hutyrią znakomitą akcję dwójkową. Jednak ten ostatni zbyt długo zwlekał ze strzałem i ostatecznie został zablokowany. Niedługo potem trzeci raz w niedzielne popołudnie znalazł się oko w oko z Kobyłką. I znowu zdołał go położyć. Tyle, że tym razem mając już przed sobą pustą bramkę nie trafił w nią. Wcześniej z wolnego zbyt lekko uderzył Michał Puzik, a po drugiej zmarnowanej okazji Hutyrii dobrze z piłką zabrał się na prawym skrzydłem aktywny Dawid Janeczek, ale po jego uderzeniu piłka minęła bramkę.
Niewykorzystane okazje zemściły się. W 69 min. jeden z trzech stojących na linii bramkowej obrońców zdołał jeszcze wyekspediować futbolówkę, a chwilę później pozostawiony bez opieki Kamil Kubic z 10 metrów minimalnie przestrzelił. Jednak w 80 min. już nic nie uchroniła Tempa przed stratą bramki. W polu karnym idealnie do strzału złożył się Łukasz Nowak. Paweł Mentel desperacko rzucił się jeszcze przed niego, ale futbolówka była już w locie. Pechowo trafiła obrońcę Tempa w rękę. Arbiter nie miał wątpliwości. Natychmiast wskazał na „wapno”. Do piłki podszedł ten, któremu Paweł Mentel odebrał możliwość zdobycia bramki z gry. I co prawda Jakub Wałach wyczuł jego intencje. Lecz uderzenie było mocne i precyzyjne.
Goście zareagowali na stratę bramki najlepiej jak mogli, choć piłkarze Wiślanki dodawali sobie animuszu „Atakujemy. Ich już nie ma”. Tempo jednak było i walczyło do końca. Tyle, że brakowało mu szczęścia. Wprowadzony za Krzysztofa Piekarczyka Tomasz Wacławik znakomicie pociągnął lewym skrzydłem, ale jego strzał został zblokowany. Do bezpańskiej piłki dopadł sunący prawą flanką Dawid Janeczek, ale i on nie miał szczęścia, bo wybiegający z bramki Kobyłka pozamykał kierunki i ostatecznie młody skrzydłowy trafił prosto w niego. Dobrą okazję miał także Grzegorz Motor, którego po wymanewrowaniu kilku obrońców wypatrzył Michał Puzik, ale po strzale głową tego pierwszego piłka o centymetry minęła słupek.
Powiedzenie mówi, że jeśli nie można wygrać meczu, to trzeba go zremisować. Niby prawda, ale dziś Roman miał dwie piłki na zamknięcie meczu. W tej sytuacji nie zdobyliśmy punktu, lecz straciliśmy dwa – skomentował krótko spotkanie Marcin Pasionek, trener Tempa Białka.
Wiślanka Grabie – Tempo Białka 1:1 (0:1)
Bramki: Nowak – Hutyria
Wiślanka: Kobyłka, Gruszkowski (72’ Kubic), Kukla, Łomnicki (46’ Czech), Drabik (68’ Piotrowski), Nowak, Kmak, Bienias, Jaworski, Cyganowcz (Lipowiecki), Gładysz
Tempo: Wałach, Marek, Gruca, Mentel, Motor, Piekarczyk (60’ Wacławik), Puzik, Janeczek, Groń, Palarczyk, Hutyria (85’ Madziała)
Retransmisja I połowy spotkania (bramka Romana Hutyrii od 18:00)
Retransmisja II połowy spotkania:
| Poz | Zespół | M | Pkt | Bramki+ | Bramki- |
|---|---|---|---|---|---|
| 1 | Wieczysta Kraków | 34 | 93 | 163 | 19 |
| 2 | Wiślanie Jaśkowice | 34 | 82 | 103 | 38 |
| 3 | Orzeł Ryczów | 34 | 65 | 81 | 47 |
| 4 | Beskid Andrychów | 34 | 59 | 68 | 38 |
| 5 | Słomniczanka Słomniki | 34 | 56 | 68 | 55 |
| 6 | LKS Jawiszowice | 34 | 56 | 66 | 58 |
| 7 | Unia Oświęcim | 34 | 55 | 52 | 50 |
| 8 | Dalin Myślenice | 34 | 55 | 68 | 55 |
| 9 | Pcimianka Pcim | 34 | 54 | 75 | 60 |
| 10 | Tempo Białka | 34 | 51 | 61 | 64 |
| 11 | Jutrzenka Giebułtów | 34 | 48 | 40 | 52 |
| 12 | Sokół Kocmyrzów | 34 | 45 | 57 | 72 |
| 13 | MKS Trzebinia | 34 | 36 | 48 | 73 |
| 14 | Garbarnia II Kraków | 34 | 36 | 44 | 74 |
| 15 | Wiślanka Grabie | 34 | 26 | 33 | 75 |
| 16 | KS Chełmek | 33 | 23 | 46 | 91 |
| 17 | Clepardia Kraków | 34 | 14 | 23 | 106 |
| 18 | TS Węgrzce | 33 | 13 | 16 | 85 |
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze