Wczoraj w Suchej Beskidzkiej odbył się drugi marsz w ramach ogólnopolskiego protestu „Strajk Kobiet”. O ile pierwsze ściągnął tłumy, tak wczorajszy zgromadził garstkę osób.
Po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego, który orzekł, że aborcja z przyczyn eugenicznych jest niezgodna z prawem, w wielu polskich miastach doszło do wielotysięcznych marszów protestacyjnych, które przyjęły nazwę Strajku Kobiet. Co zrozumiałe, największe zgromadzenia miały i mają nadal miejsce w miastach wojewódzkich.
Przed kilkoma dniami w Suchej Beskidzkiej także doszło do „spaceru” – bo formalnie z powodów epidemiologicznych organizowanie zgromadzeń jest zabronione. Wzięło w nim udział około 1000-1500 osób. Uczestnicy protestu skandując różne hasła i niosą transparenty przeszli z rynku pod budynek Powiatowego Urzędu Pracy, a następnie wrócili na centralny punkt miasta.
Na wczoraj zaplanowano kolejną odsłonę protestu. Ponownie miał się zacząć o 16.00. Kwadrans po tej godzinie na suskim rynku było około 20 osób, czyli mniej więcej tyle samo, ilu policjantów zebrało się celem pilnowania porządku. Nie można było jednak wykluczyć, że w kilka minut pojawią się tłumy. – Ostatnio też było kilka osób. A po chwili nie wiedzieć skąd zrobił się tłum – usłyszeliśmy od jednego z policjantów.
Tym razem jednak grupa nie powiększyła się. Krótko przed 16.30 ruszyła w ciszy chodnikiem wzdłuż ul. Mickiewicza. Po pokonaniu kilkuset metrów uczestnicy pikiety rozeszli się.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze