Skokiem na odległość 15,07 m Filip Sacha (UKSBieganie.pl Stryszawa) zdobył mistrzostwo Polski juniorów w trójskoku. Zawody odbyły się w Białej Podlaskiej (28-30.06). To drugi w kolekcji złoty medal w tej konkurencji Filipa - w lutym w Toruniu skokiem na 14,99 m zapewnił sobie tytuł halowego mistrza Polski juniorów. W konkurencji skoku w dal, Sacha w Białej Podlaskiej był szósty, chociaż i tutaj niewiele zabrakło co najmniej do miejsca medalowego.
Pierwszą konkurencją, w której wystartował Filip podczas MP był skok w dal. Konkurs ten odbył się 28. czerwca. Do finału awans uzyskało dwunastu zawodników, po sześciu z grup A i B (Filip skakał w grupie A, podobnie jak jedenastu innych skoczków; w grupie B także było dwunastu zawodników).
Skok na odległość 6,61 m zapewnił Filipowi awans do finału z miejsca dziesiątego (do finału dawał kwalifikację skok na 6,8 m lub zajęcia miejsce w czołowej dwunastce). W finale w pierwszej próbie Filip skoczył 7,09 ustanawiając tym samym życiowy rekord. W tzw. wąskim finale (bierze w nim udział ośmiu najlepszych zawodników - każdy ma po trzy skoki) Filip spalił wszystkie próby. Wygrał Kacper Fabiszewski (BKS Bydgoszcz) za skok na odległość 7,27 m. - Każdy skok Filipa, gdyby nie był spalony, gwarantował mu podium. Raz skoczył nawet w okolicach 7,40. Jeden ze skoków Filip wyraźnie spalił o pół stopy, ale pozostałe dosłownie o milimetry na plastelinie - żałował szkoleniowiec stryszawianina.
Dzień później w trójskoku Filip nie miał sobie równych. Już w eliminacjach skoczył 14,7 m, a drugi zawodnik Rafał Burzak (MKS Piast Głogów) zaliczył 14,08 m (do do finału dawał kwalifikację skok na 13,40 m lub zajęcia miejsce w czołowej dwunastce). W finale Filip skokiem na 15,07 zapewnił sobie tytuł mistrza Polski. Jak się później okazało, stryszawianin od drugiego skoku musiał się zmagać z silnym bólem stopy. - Filip od drugiego skoku startował z obitą piętą. Pytałem się go, czy wszystko w porządku, bo po drugiej próbie widziałem, że coś nie gra. Filip do niczego się nie przyznał - zacisnął zęby, pokazał charakter. Po tej pierwszej spalonej próbie w finale wiedzieliśmy, że musi zrobić wszystko, by awansować do "wąskiego" finału. Cofnęliśmy dwie stopy do tyłu w jednej próbie, potem półtorej do przodu w kolejnej i zaczął idealnie trafiać w belkę. Gdyby nie ból, skoczyłby jeszcze dalej - nie ma wątpliwości Rafał Kukla.
Nie tylko Filip Sacha pobił swój życiowy rekord podczas zawodów w trojskoku. Uczyniło to także siedmiu innych zawodników. Różnica między Filipem, a pozostałymi zawodnikami na podium jest jednak najbardziej wymowna - srebro zdobył Rafał Sulwirski (KS Zawkrze Mława; 14,81 m), brąz przypadł Rafałowi Burzakowi (MKS Piast Głogów; 14,50).
- To jest taki okres, że każdy bije rekordy. Oznacza to, że idzie się do przodu i stać kogoś na jeszcze więcej - wyjaśnia Rafał Kukla.
Rok 2015 jest bez wątpienia najlepszy w karierze Filipa - w lutym zdobył halowe mistrzostwo Polski w trójskoku oraz skoku w dal, teraz dołożył tytuł mistrza Polski w trójskoku na stadionie. Co dalej? - Nie udało się wywalczyć minimum na mistrzostwa Europy (skok w dal - 7,45, trójskok - 15,60), więc z tego powodu możemy odczuwać niedosyt. Trójskok raczej w tym roku odpuszczamy. Filip będzie mógł startować tam, gdzie chce poprawiać rekordy życiowe, czyli na 100 m czy 200 m. W Białej Podlaskiej pokazał, że może skoczyć w dal na 7,40 cz 7,50. Stać go na to. Najbliższy nasz start będzie 11. lipca w Sosnowcu - mówi Rafał Kukla.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze