Babia Góra Sucha Beskidzka w trzecim spotkaniu na swoim stadionie w tym sezonie odniosła pierwsze zwycięstwo, na dodatek z najlepszą drużyną, jaka w tym sezonie zawitała na stadion przy ulicy Mickiewicza. Trzy asysty zanotował Maciej Stróżak, dwa gole zdobył Kamil Dyduch, a jedno trafienie Kacper Kubasiak.
Ogromne uczucie ulgi, jakie przyniosła suszanom wygrana przed tygodniem w Libiążu słychać było daleko poza stolicą powiatu suskiego. W sobotę poprzeczka trudności dla Babiej Góry podniosła się o kilka poziomów (w następnych tygodniach wskoczy jeszcze, jeszcze wyżej - Tempo Białka, KS Chełmek, Brzezina Osiek, Niwa Nowa Wieś i Zatorzanka Zator to kolejni rywale podopiecznych Grzegorza Kmiecika) - Kalwarianka rozpoczęła sezon bardzo dobrze (3 wygrane i 1 porażka), na dodatek wyeliminowała z Pucharu Polski Beskid Andrychów wygrywając 3:0. Jak się jednak okazało - gospodarze znaleźli sposób na zneutralizowanie ofensywnych zapędów zespołu z Kalwarii, a sami, nie bez pomocy bramkarza gości, trzykrotnie ukłuli przeciwnika.
Poszukiwania zdaje się zostało zakończone - tak można powiedzieć patrząc na linię obrony Babiej Góry w ostatnich dwóch spotkaniach. "Poświęcony" został Grzegorz Talaga, który wylądował na lewej obronie, a środek defensywy tworzą Przemysław Burliga i Artur Rzepka. W ofensywie układać Babią Górę nie trzeba - z Kalwarianką nie zagrał Kmiecik, więc rolę tego lidera formacji wziął na siebie Maciej Stróżak. Efekt to trzy asysty.
Od pierwszych minut sędziego kibice Babiej Góry zaprzątali sobie głowy dwoma myślami - kiedy padnie pierwsza bramka i kiedy zacznie się ulewa, bo z każdą chwilą zanosiło się na nią coraz bardziej. Na murawie za to lepiej weszli w mecz piłkarze gości - po dośrodkowaniu z lewej strony piłkę na szóstym metrze opanował Mateusz Oleksy, lecz jego strzał poszybował nad poprzeczką. Pierwsza groźna akcja Babiej Góry przyniosła jej tymczasem gola - w 6 minucie Stróżak podał do Kamila Dyducha, a ten uderzeniem z 18 metrów pokonał Kacpra Ramendę. W kolejnej akcji ponownie podawał Stróżak, ponownie na strzał z dystansu zdecydował się Dyduch, lecz tym razem Ramenda sparował piłkę na rzut rożny.
Kalwarianka odpowiedziała dwoma sytuacjami - Łukasz Kryjak prostopadle zagrał do Filipa Sroki, lecz jego strzał świetnie blokuje Burliga i goście mieli tylko rzut rożny. Po jego wykonaniu pierwszy celny strzał w światło bramki Babiej Góry notuje Kalwarianka - Artur Kachnic, który drugi mecz z rzędu stanął między słupkami suskiej drużyny, nie miał jednak żadnych problemów z obronieniem strzału kapitana gości Dariusza Hobrzyka.
W kolejnej akcji goście dopięli swego - po ładnej wymianie podań i przeniesieniu ciężaru gry z lewej na prawą stronę celnym strzałem w długi róg popisał się Oleksy. Ten sam zawodnik za chwilę popisał się kolejnym celnym uderzeniem - tym razem Kachnic zdołał tę piłkę odbić.
Babia Góra bardzo szybko się zrewanżowała i przy okazji "odkryła", że ta sobota nie będzie tą, którą Ramenda będzie miło wspominał. Po strzale Gabriela Janiczaka, bramkarz Kalwarianki przepuszcza piłkę, lecz uderzona przez Janiczaka futbolówka nie leciała w światło bramki. Skoro strzały z dystansu mogą przynieść pożądany skutek - trzeba to robić pomyśleli zawodnicy Babiej Góry i plan ten zaczęli realizować. Na dodatek zaczęło mocno padać i nie ułatwiało to życia bramkarzowi Kalwarianki. W 28 minucie Stróżak podaje na lewą stronę do Kacpra Kubasiaka i mimo asysty Jana Rokowskiego umieszcza piłkę w bramce Kalwarianki. Pięć minut później na uderzenie z dystansu decyduje się Łukasz Mika - piłka odbija się od jednego z zawodników Kalwarianki, nie trafia do rąk Ramendy, lecz pod nogi Stróżaka, który tak ją zagarnia, że spada wprost do Dyducha. Pomocnik Babiej Góry ma przed sobą tylko pustą bramkę i nie marnuje tego prezentu.
Radość suszan mogła być po pierwszej połowie jeszcze większa - z rzutu wolnego przymierzył Grzegorz Talaga, a piłka wpadła do bramki Kalwarianki. Radość zawodnikom Babiej Góry przerwał jednak sędzia, który odgwizdał pozycję spaloną Dyducha w momencie strzału Talagi i tym samym absorbowanie uwagi bramkarza gości. To była słuszna decyzja.
Prowadzenie 3:1 wcale nie oznaczało, że mecz jest skończony i Babia Góra dopisze sobie do dorobku trzy punkty. Wiedział o tym Kmiecik, który w kilku żołnierskich słowach zakazał dyskusji Michałowi Wójtowiczowi z sędzią na temat nieuznanego gola.
W przerwie w roli głównej wystąpił gospodarz obiektu Adam Bucała, który musiał odmalować zmyte przez deszcz linie. W sumie skandowanie imienia Adasia, jakie w pewnym momencie miało miejsce na stadionie przy ulicy Mickiewicza, mogłoby mieć miejsce nie tylko przy takiej okazji, ale to temat na inny artykuł. Koniec końców Adam zrobił swoje i z sześciominutowym poślizgiem mógł sędzia Tymoteusz Kraska mógł rozpocząć drugą połowę.
Kalwarianka w drugiej połowie nie ruszyła do zdecydowanych ataków, nie zdominowała Babiej Góry. Trener Marcin Pasionek, były zawodnik krakowskiej Wisły, który największe sukcesy w roli trenera odnosił do tej pory w pracy z drużynami młodzieżowymi (wygrana z juniorami Wisły mistrzostwa Polski w 2016 roku, wicemistrzostwo w 2018 z juniorami Progresu Kraków) nie znalazł sposobu na złamanie linii obrony Babiej Góry. Gospodarze po przerwie zagrali jak nie Babia Góra - to była wyrachowana gra na utrzymanie jakże cennych punktów, bez szaleńczych ataków, bez indywidualnych akcji, które mogły skończyć się prostymi stratami futbolówki. Kalwarianka kilka razy wrzucała piłkę w szesnastkę Babiej Góry, oddała parę strzałów, lecz na dobrą sprawę dopiero w doliczonym czasie gry miała jedną stuprocentową okazję - z rzutu wolnego dośrodkował Kacper Fujawa, po krótkiej przebijance z kilku metrów nad poprzeczką oddał strzał rezerwowy Adrian Turek.
Babiej Góry brakowało dokładności, ale presja pierwszej możliwej wygranej na swoim stadionie zrobiła swoje. Z akcji godnych odnotowania w tej części gry trzeba uznać rajd prawą stroną Kuby Talagi, który wpadł w pole karne i zamiast próbować zgrywać piłkę w okolice 5-6 metra, zdecydował się w sumie na podanie do Ramendy (tym razem 17-letni bramkarz Kalwarianki zachował się jak trzeba).
Suszanie zatem wygrywają i czekają na najtrudniejszy mecz jesieni - wizytę lidera z Białki (sobota 7 września, godzina 17:00 tak dla informacji).
ZOBACZ TAKŻE: Piłkarski weekend: Tempo pręży muskuły, kanonady też w Juszczynie i Stryszawie, Babia Góra zagrała jak nie Babia Góra
ZOBACZ TAKŻE: Tempo zawstydza / Tempo - MKS Libiąż 11:0
Babia Góra Sucha Beskidzka - Kalwarianka Kalwaria Zebrzydowska 3:1 (3:1)
Gole dla Babiej Góry: Dyduch (dwa), Kubasiak.
Gol dla Kalwarianki: Oleksy.
Składy:
Babia Góra: Kachnic - J. Talaga, Rzepka, P. Burliga, G. Talaga, Mika (60" K. Burliga), Dyduch (75" Gołuszka), Wójtowicz, Kubasiak (65" Kociołek), Janiczak (87" Chrząszcz), Stróżak (82" Żmuda).
Kalwarianka: Ramenda - Pająk (56" Paździorko), Rokowski, Pasionek, Fujawa, Socała, Buraczek, Hobrzyk, Oleksy (80" Turek), Kryjak, Sroka (46" Kołodziej).
STATYSTYKI ZE SPOTKANIA BABIA GÓRA - KALWARIANKA
I POŁOWA
| BABIA GÓRA | KALWARIANKA | |
| STRZAŁY CELNE | 4 | 3 |
| STRZAŁY NIECELNE | 2 | 2 |
|
RZUTY ROŻNE |
2 | 1 |
| SPALONE | 2 | 2 |
| FAULE | 8 | 4 |
| Ż. K. / CZ. K. | 0/0 | 0/0 |
II POŁOWA
| BABIA GÓRA | KALWARIANKA | |
| STRZAŁY CELNE | 0 | 3 |
| STRZAŁY NIECELNE | 2 | 2 |
| RZUTY ROŻNE | 2 | 3 |
| SPALONE | 1 | 3 |
| FAULE | 10 | 8 |
| Ż. K. / CZ. K. | 2/0 | 0/0 |
CAŁY MECZ
| BABIA GÓRA | KALWARIANKA | |
| STRZAŁY CELNE | 4 | 6 |
| STRZAŁY NIECELNE | 4 | 4 |
| RZUTY ROŻNE | 4 | 5 |
| SPALONE | 3 | 5 |
| FAULE | 18 | 12 |
| Ż. K. | 2/0 | 0/0 |
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze