Reklama


(AKTUALIZACJA) Do 64 minuty jest 0:1

07/06/2017 11:50

W środę o godzinie 18 na stadionie przy ulicy Mickiewicza w Suchej Beskidzkiej odbędzie się mecz pomiędzy Babią Górą Sucha Beskidzka i Burza Roczyny. Pierwszy gwizdek sędziego będzie oznaczał, że jest 64 minuta i Burza prowadzi 1:0.

To było jedyne spotkanie w wadowickiej A-klasie, które w minioną sobotę nie zostało dokończone (ZOBACZ: Piłkarski weekend: Horror Naroża, derby z dymisją) . Arbiter główny postanowił w 64. minucie przerwać mecz z powodu burzy, która właśnie przechodziła nad stolicą powiatu suskiego.

Brakujące 26 minut zostanie rozegrane w dniu dzisiejszym.

W suskim klubie zastanawiali się, kto będzie mógł w tym meczu wystąpić - w sobotę z różnych powodów trener Sławomir Bączek nie mógł skorzystać m.in. z Tomasza Ścieszki, Kamila Dyducha czy Michała Wójtowicza. Okazuje się, że cała trójka będzie mogła zaprezentować się w tym meczu.

Reklama

- Na początku mieliśmy sprzeczne informacje, kto może wystąpić. Ostatecznie z Burzą nie będzie mógł zagrać Artur Rzepka, który pauzuje za nadmiar żółtych kartek oraz Michał Stachoń, który w sobotę został zmieniony przez Dominika Gołuszkę - mówi kierownik suskiej drużyny, Marek Banaś.

AKTUALIZACJA:... a skończyło się 2:0. W doliczonym czasie gry rezerwowego bramkarza Babiej Góry Grzegorza Steczka (wcześniej Artur Kachnic został ukarany czerwoną kartką) pokonał strzałem z rzutu wolnego Łukasz Rajda.

Reklama

Spotkanie miało pierwotnie rozpocząć się o 18, lecz dopiero o 18:18 sędzia główny spotkania rozpoczął mecz. Nie od połowy boiska, lecz od rzutu wolnego, który jeszcze w sobotę miała wykonać Babia Góra. Co nieco zatem dowiedzieliśmy się zatem a propos regulaminu rozgrywek i punktu, którego w normalnych okolicznościach trudno byłoby szukać, bo i po co?

W porównaniu do sobotniego spotkania w zespole Babiej Góry nastąpiły dwie zmiany. Od pierwszej minuty, w zasadzie od 65 minuty, na placu gry pojawili się: Łukasz Tatara i Tomasz Ścieszka. Goście tymczasem udawali, a może specjalnie dezinformowali swoich kibiców, a ci przyjechali do Suchej znowu w całkiem pokaźnej liczbie, że sędzia kazał im wystawić do gry tylko tych zawodników, którzy byli wpisani do protokołu meczowego w sobotę. Zresztą goście robili zdjęcia zawodnikom Babiej Góry, filmowali moment, gdy Babia Góra szykowała się do gry... Na ławce Burzy panowała nerwowa, burzliwa atmosfera przez całe 25 minut, czemu w sumie nie ma się co dziwić - na finiszu rozgrywek każdy punkt dla zespołów z dolnych rejonów w tabeli jest na wagę złota.

Reklama

Pierwsza próba Babiej Góry to trójkowa akcja Ścieszki, Piotra Pacygi i Kamila Dyducha nie zakończona jednak golem. Jeszcze lepsz ą okazję miał Michał Chrząszcz, który otrzymał piłkę za linię obrońców, lecz w dogodnej okazji nie trafił w bramkę.

 

Po drugiej stronie sytuację sam na sam przegrał z Kachnicem Radomir Romian, a dobitka kolejnego zawodnika Burzy przeszła nad poprzeczką.

W 85. minucie przypadkowo, ale jednak, piłkę w polu karnym otrzymał Ścieszka, lecz jeszcze próbował podać piłkę na środek pola karnego. Tam nikogo nie było.

Reklama

Najlepszą okazję do wyrównania Babia Góra miała chwilę później, gdy świetnie ze skrzydła dośrodkował Kamil Dyduch, a piłki nie sięgnął jego brat Radosław (zmienił w 75. minucie Dominika Gołuszkę).

I wreszcie nadszedł doliczony czas gry, kiedy to nastąpiła opisana kilka wersów sytuacja. Burza wygrywa w Suchej 2:0.

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama