Reklama


Dni Ziemi Suskiej rozpoczęte. Otworzył je wernisaż wystawy Zofia Karaś – Suska Siłaczka (zdjęcia i wideo)

21/06/2025 09:50

Wczoraj uroczystym wernisażem wystawy „Zofia Karaś” zainaugurowane zostały Dni Ziemi Suskiej, które potrwają do niedzieli. Wydarzenie uświetniła bardzo przejmująca, a zarazem mocno osobista prelekcja Janusza Kociołka.

Zofia Karaś, znana również jako Zofia Karasiówna, była niezwykłą postacią Suchej Beskidzkiej. Urodziła się w 1904 roku w Makowie Podhalańskim, jako córka lekarza, i już od najmłodszych lat podążała ścieżką pomocy innym. Studia medyczne rozpoczęła w Krakowie, a dyplom lekarski uzyskała na Uniwersytecie Poznańskim w 1928 roku.

Po studiach poświęciła się pracy w poradni przeciwgruźliczo-jaglicznej w Suchej Beskidzkiej. Przez jedenaście lat nie tylko leczyła, ale też budowała wśród lokalnej społeczności zaufanie do nowoczesnej medycyny i systemu ubezpieczeń zdrowotnych. Jako lekarz państwowy zatrudniony przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych, zajmowała się niemal wszystkimi dziedzinami medycyny – od położnictwa po stomatologię. Była gorącą zwolenniczką wprowadzania powszechnych ubezpieczeń zdrowotnych, co w dwudziestoleciu międzywojennym było nowoczesną i odważną ideą.

Reklama

W czasie II wojny światowej Zofia Karaś nie przestała służyć ludziom – organizowała pomoc dla więźniów obozu Auschwitz-Birkenau i ratowała życie Żydom. Jej bezinteresowność i odwaga zwróciły uwagę gestapo – była wielokrotnie przesłuchiwana, a groźba aresztowania stała się coraz bardziej realna. Nie widząc innego wyjścia, 26 października 1942 roku popełniła samobójstwo, by nie narazić innych na niebezpieczeństwo.

Pamięć o Zofii Karaś nie zginęła wraz z jej odejściem. Miasto Sucha Beskidzka 27 listopada 1958 roku ufundowało tablicę pamiątkową ku jej czci przy ul. Mickiewicza. Była także bohaterką literacką – zasłynęła jako autorka pamiętnika, który napisała na konkurs Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Jej barwny i szczery zapis codziennej pracy zdobył pierwsze miejsce wśród 51 nadesłanych prac i został wydany w 1939 roku w zbiorze „Pamiętniki lekarzy”. Tekst ten docenili zarówno czytelnicy, jak i krytycy – recenzje pojawiły się w „Kurierze Warszawskim”, „Słowie”, „Wiadomościach Literackich” i „Medycynie na co dzień”. 

Reklama

Melchior Wańkowicz, jeden z najwybitniejszych polskich pisarzy reportażystów, wspominał ją niezwykle ciepło, nazywając „drobniutkim chucherkiem”, które opowiadało o swojej pracy „nie lelijami i różami, tylko krwią i żelazem”. Jego słowa, zapisane po wizycie w Suchej Beskidzkiej, wciąż przypominają o jej bezgranicznym poświęceniu i niezłomnym duchu.

Dziś Zofia Karaś jest symbolem odwagi, empatii i służby drugiemu człowiekowi – wartości, które nawet w najtrudniejszych czasach potrafią przetrwać i inspirować kolejne pokolenia.

Reklama

Gości obecnych na wernisażu wystawy powitali dyrektor Muzeum Miejskiego Suchej Beskidzkiej Andrzej Peć i Burmistrz Miasta Sucha Beskidzka Stanisław Lichosyt. Osobę Zofii Karaś w jeszcze większym stopniu przybliżył zebranym naczelnik Wydziału Promocji, Sportu i Funduszy Starostwa Powiatowego w Suchej Beskidzkiej Janusz Kociołek, wygłaszając niezwykle przejmujący wykład, będący swego rodzaju świadectwem. Prelekcja Opowieść Janusza Kociołka o Suskiej Siłaczce miała wyjątkowo osobisty i poruszający wymiar. Barwnie przywoływał obraz Zofii Karaś, która z determinacją i odwagą mierzyła się z nieufnością wiejskiej społeczności wobec medycyny, walczyła z przesądami i zmagała się z trudnościami, jakie rodziło ubóstwo mieszkańców. Pokazywał jej codzienny heroizm – kobietę, która nie bała się sięgać po czasem wręcz „brutalne” metody, by ratować życie i szerzyć wiedzę o nowoczesnej medycynie. A gdy przyszedł czas najcięższej próby, potrafiła z narażeniem własnego życia pomagać tym, którzy najbardziej tego potrzebowali.

Budując swoim spokojnym głosem żywy pomnik Zofii Karaś, Janusz Kociołek nieoczekiwanie dotarł do najgłębszych zakamarków własnej historii. Okazało się, że ta odważna lekarka z Suchej Beskidzkiej uratowała od pewnej śmierci i przyjęła pod swój dach porzuconą dziewczynkę. To właśnie ta dziewczynka, wychowana przez Zofię Karaś, wiele lat później stała się matką Janusza Kociołka. W ten sposób historia wielkiej lekarki splotła się z jego własnym życiem, stając się częścią rodzinnej opowieści o odwadze, dobroci i poświęceniu.

Reklama

Po prelekcji nastąpiło uroczyste otwarcie wystawy poświęconej życiu i działalności Zofii Karaś. Zwiedzając ją można poznać jeszcze więcej szczegółów z życia Suskiej Siłaczki, ale również obejrzeć sprzęt jakim posługiwała się w swojej pracy. Dzięki Januszowi Kociołkowi i lokalnym kolekcjonerom prezentowane są narzędzia, fiolki i inne artefakty pochodzące z okresu międzywojennego.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 21/06/2025 10:47
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama