Rząd przyjął projekt budżetu państwa na 2026 rok. Już teraz ekonomiści ostrzegają – będzie to jeden z najtrudniejszych budżetów od lat. Zaplanowano rekordowy deficyt, wzrost wydatków na zbrojenia i zdrowie, ale także... nowe podatki. Czy mieszkańcy powiatu suskiego odczują skutki tych zmian?
Najważniejsze liczby: dochody i deficyt
Zgodnie z dokumentem przyjętym przez Radę Ministrów:
dochody państwa mają wynieść 647,2 miliarda złotych,
wydatki - aż 918,9 miliarda złotych,
co daje rekordowy deficyt budżetowy w wysokości 271,7 miliarda złotych.
To oznacza, że państwo będzie wydawać znacznie więcej, niż planuje zebrać z podatków, akcyzy i innych źródeł.
- W sytuacji wysokiego zadłużenia, obawy budzi długofalowa stabilność finansów publicznych. Budżet jest mocno napięty i słabo odporny na ewentualne zawirowania gospodarcze - komentują eksperci z Forum Obywatelskiego Rozwoju.
Aby pokryć część rosnących wydatków, rząd zapowiada m.in. podwyżki akcyzy:
na alkohol i papierosy – o ok. 15–20%,
na płyny do e‑papierosów – nawet o 50%.
Zmiany dotkną również przedsiębiorców: wchodzi w życie obowiązkowy system e‑fakturowania (KSeF), a planowane reformy obejmują także zmiany w VAT, CIT i PIT. Oznacza to więcej obowiązków dla firm, a w dłuższej perspektywie – możliwy wzrost cen produktów i usług.
Wydatki na obronność przekroczą 200 miliardów złotych, a na ochronę zdrowia przeznaczono 247,8 miliarda. To dobra wiadomość dla służb mundurowych i systemu opieki zdrowotnej - ale dla budżetów lokalnych może oznaczać mniej środków na inne zadania.
Rząd zapowiada także utrzymanie świadczeń społecznych: 800+, 13. i 14. emerytury pozostają w mocy. Rosną również wynagrodzenia w ochronie zdrowia – od lipca pensja minimalna lekarza specjalisty ma przekroczyć 12 tysięcy złotych brutto.
Choć projekt budżetu dotyczy finansów centralnych, jego skutki odczują także małe gminy i powiaty, w tym powiat suski.
– Wysoki deficyt i centralizacja środków mogą skutkować ograniczeniem dotacji celowych na inwestycje lokalne – komentuje osoba związana z samorządem jednej z gmin w naszym regionie. – Może być trudniej o dofinansowania do dróg, infrastruktury wodno-kanalizacyjnej czy oświaty.
W ubiegłych latach wiele inwestycji w gminach takich jak Stryszawa, Zawoja, Maków czy Jordanów opierało się właśnie na funduszach zewnętrznych. Jeśli sytuacja budżetowa się pogorszy, może to oznaczać mniej pieniędzy na rozwój lokalny.
Nowe podatki i wyższe koszty życia to coś, co prędzej czy później dotknie każdego. Wzrost cen alkoholu, tytoniu, usług, paliw i podstawowych produktów - to najbardziej prawdopodobny scenariusz. Rosnący dług publiczny może w przyszłości wymusić także kolejne oszczędności i reformy.
- Jako społeczeństwo powinniśmy interesować się nie tylko wysokością 14. emerytury, ale też tym, jak wyglądają finanse całego państwa. Bo to z tych pieniędzy finansowane są szkoły, szpitale, pomoc społeczna i inwestycje w naszej gminie - zauważa jeden z lokalnych działaczy społecznych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze