Reklama


Michał Banik: Nie żałuję czasu spędzonego w Wiśle. Poszedłbym do niej jeszcze raz

08/01/2019 19:37

W rundzie jesiennej Michał Banik w barwach Wisły Kraków występującej w Małopolskiej Lidze Juniorów Młodszych zdobył 25 goli na 53 zdobytych przez całą drużynę. Był rok 2015, a informację o wyczynie pochodzącego z Naprawy Banika można było znaleźć i na naszym portalu. Teraz mamy styczeń 2019 roku, a za Michałem Banikiem runda jesienna spędzona w IV-ligowej Pcimiance Pcim, gdzie występuje m.in. z młodszym o dwa lata bratem Maciejem.

Maciej Krzyśków: Taki był plan? Bracia Banik w IV-ligowej Pcimiance Pcim?

Michał Banik -(śmiech) Zdecydowanie nie. Celowałem w drużynę, która gra w wyższej klasie rozgrywkowej. Z różnych powodów, według mnie pozaboiskowych, to się nie udało. Pokazywałem się na treningach, w sparingach, trenerzy mówili, że widzą mnie w zespole i są ze mnie zadowoleni. Mówili jedno, okazywało się drugie.

III-ligowe Podhale Nowy Targ to ta drużyna?

Mi. Banik: - Między innymi, ale nie tylko. Wszystko się przeciągało w czasie, okienko zbliżało się ku końcowi. Rękę wyciągnęła do mnie Pcimianka, w której gra mój dwa lata młodszy brat Maciek. Zadzwonił do mnie prezes klubu, zaprosił na treningi i zaznaczył, że jeżeli pojawi się dla mnie dobra oferta, to nie będzie robił przeszkód. Ostatecznie mam za sobą rundę jesienną spędzoną w Pcimiance.

Reklama

Poznałeś, co to znaczy futbol w seniorach.

Mi. Banik: -  IV-liga okazała się bardzo trudna. Mam porównanie z treningami w drużynach z III i wyższych lig, ale w Pcimiance jest najtrudniej. Nie wiem czy bierze się to stąd, że na boisku panuje taki chaos, a zawodnicy są wszędzie? 

Michał ma za sobą przygodę z Wisłą Kraków, a Maciek Banik z Naprawy trafił do Pcimianki. Nie chciałeś iść drogą brata?

Maciej Banik: - Był taki temat i pytał się o mnie jeden z trenerów Wisły. Nie ma jednak sensu teraz gdybać. Mieszkam w Naprawie i postanowiłem spróbować sił w Pcimiance, bo grali oni w Małopolskiej Lidze Juniorów. Dwukrotnie byłem tam wypożyczony, jeszcze jako uczeń gimnazjum, aż w końcu trafiłem definitywnie do Pcimia. Po zmianie trenera w seniorach nowym szkoleniowcem został Grzegorz Staszewski (po odejściu z Pcimianki był asystentem Michała Probierza w Cracovii, obecnie jest trenerem juniorów młodszych Hutnika Kraków). Dostałem zaproszenie na trening z seniorami i od tamtego czasu ćwiczę tylko z nimi. Grać zacząłem później, bo musiałem się zaaklimatyzować do nowej rzeczywistości. Piłka na poziomie seniora jest zupełnie inna, bardziej fizyczna niż w juniorach. Jeżeli nie jesteś szybki i silny, to same umiejętności czysto piłkarskie mogą okazać się niewystarczające. Większa  zmiana była pewnie dla Michała, który był przyzwyczajony do gry na o wiele lepszych murawach niż te, które są w IV-lidze.  Michałowi bardziej zależy. Postawił wszystko na jedną kartę, dlatego poszedł do szkoły średniej do SMS w Krakowie. Ja z kolei wybrałem normalną szkołę, technikum w Myślenicach, bo też myślę o nauce. Różnie w życiu bywa i nie każdemu wychodzi w piłce. Fajnie byłoby spróbować gry na wyższym poziomie. Jestem dwa lata młodszy od Michała, ale wiem, że nie mam tak dużego zapału do pracy, jaki ma i pokazuje Michał.

Reklama

Śledziłem Wasze występy w rundzie jesiennej. Zdarzał się duet Michał i Maciej Banik równocześnie na boisku.

Ma. Banik: - W 6. kolejce (z Clepardią Kraków na wyjeździe w 39. minucie - przyp. red.) doznałem kontuzji, która mnie wykluczyła z treningów na miesiąc. Złamałem duży palec u nogi.

Mi. Banik: - Do tego czasu graliśmy razem czasem w mniejszym, czasem większym wymiarze czasu. Maciek w ataku, a ja... w środku pomocy. Taka była decyzja trenera.

Wow!

Mi. Banik: - Mieliśmy deficyt na tej pozycji i trener zaczął mnie tam ustawiać. To dla mnie nowość, ale po tej rundzie już widzę, że to nie jest pozycja marzenie dla mnie. Najbardziej kręci mnie zdobywanie goli, drybling, a w środku pola nie jest to najważniejsze.

Reklama

Nie próbowaliście na treningach pokazać i przekonywać, że bardzo dobrze się rozumiecie i trener powinien postawić na duet Baników w ataku?

Ma. Banik: - Naszym założeniem w ofensywie jest gra z jednym napastnikiem i dwoma skrzydłowymi. W ataku jest duża konkurencja, walczą o nią m.in. dwaj nasi czarnoskórzy zawodnicy (w kadrze Pcimianki jest ich troje). Zdarzało się, że graliśmy obok siebie - ja w ataku, Michał w środku pola, ale to nie to samo, niż gdyby Michał był wystawiony na skrzydle. Szkoda, bo może więcej korzyści dla drużyny by z tego wynikło?

Reklama

W zimie nastąpi pożegnanie Michała z Pcimiem?

Mi. Banik: - Mocno przepracowałem ten półroczny okres. W tygodniu odbywałem z drużyną trzy treningi, a sporo ćwiczyłem także indywidualnie. Chciałbym w zimie odejść. Pojawiają się pierwsze kontakty, ale szczegółów nie chcę zdradzać.

Chodzi o drużyny z Małopolski?

Mi. Banik: Jedna jest z Małopolski (śmiech). Postawiłem na piłkę  i chcę piąć się wyżej, chociaż wcale nie mówię, że złym wyborem na przetarcie się z dorosłą piłką jest gra w IV-lidze."

Drużyna Wisły Kraków grająca w Centralnej Lidze Juniorów w poprzednim sezonie, z Michałem Banikiem w składzie, poradziłaby sobie w IV-lidze?

Reklama

Mi. Banik: - Nie wiem.

Pobyt w Wiśle dla ciebie zakończył się właśnie tylko na juniorskim graniu. Marzyłeś o czymś innym.

Mi. Banik: - To moja bolączka i strasznie mnie boli. Miałem swój bardzo dobry okres w Wiśle, ale wtedy nie było tak, że wyróżniający się junior dostawał szansę chociażby poprzez udział w treningu z pierwszą drużyną. Szkoda, bo zawsze będzie mnie to bolało, a według mnie w swoim najlepszym okresie w Wiśle, w wieku juniora młodszego, na taką szansę zasłużyłem. Wisła działała wtedy inaczej, nie brało się młodzieży na zajęcia. Teraz jest inaczej, bo nawet z roczników 2002-2003 zawodnicy trenują z jedynką. Czasu się nie da cofnąć. Gdyby też nie kontuzja z ostatniego rok pobytu w Wiśle, która mnie wykluczyła z gry na pół roku, czyli czasu, gdy można było się pokazać, dobijać się, to może byłbym w innym miejscu niż jestem teraz?

Reklama

Który koledzy z twojej drużyny pojawili się w seniorach Wisły?

Mi. Banik: - Kacper Laskoś z rocznika 2000 pojawił się w składzie. W tym sezonie dużo występów zaliczył Patryk Plewka, również z rocznika 2000, wystąpił nawet w podstawowym składzie. Zadebiutował też Maciek Śliwa. To chyba wszyscy. 

SMS w Krakowie i przygoda z Wisłą Kraków - polecasz? Było warto? Gdybyś miał okazje, wybrałbyś tą drogę jeszcze raz?

Mi. Banik: - Z jednej strony oczywiście, że tak. To był najlepszy czas rozwoju i osiągnięć indywidualnych. W pierwszym roku pobytu w Wiśle czułem, że to świetny wybór. Jedyne czego mogę żałować, to brak tej szansy trenowania z pierwszą drużyną. To jedyny mankament pobytu w Wiśle. To jest niespełnione marzenie. Nawet jeden trening, który pewnie i tak nie miałby wielkiego wpływu na mnie, zostałby w głowie. W teorii wiem, jak to wygląda, w praktyce niestety nie. Miałem też inne opcje, zanim zdecydowałem się na Kraków, ale nie rozpamiętuję tego. Pomimo kontuzji, które podłamywały w tamtym czasie, to wszystko było bardzo dobre.

Reklama

Akademia Wisły Kraków i trener Rafał Wisłocki, czyli osoba, przed którą teraz trudna misja prezesowania klubu w tak gorącym okresie. Mieliście kontakt?

Mi. Banik: - Tak. W 1. roku gry w Wiśle, w drużynie juniorów młodszych, mieszkałem w internacie przy stadionie. Trener Wisłocki mieszkał kilka pokoi obok nas. Był takim naszym opiekunem, często nas odwiedzał. Relacja bliższa się nawiązała, ale potem z naszym kontaktem było już ciężko. Trenowaliśmy w Myślenicach, trener Wisłocki w Krakowie.

Media cały czas informują o sytuacji w Wiśle, ale to, że w przyszłym sezonie Wisła może grać z Pcimianką w jednej lidze brzmi jak science-fiction.

Reklama

Mi. Banik: - Dokładnie tak. Nie wiem, co o tym wszystkim myśleć, bo nawet jak chcę się odciąć od pewnych informacji, to media o tym non stop przypominają. Nie wiadomo, co jest prawdą, co nie, kto mówi prawdę. Prawdą jest, że PZPN zawiesił Wiśle licencje, zawodnicy składają wnioski o wypłatę zaległości i rozwiązują kontrakty. Bez konkretnych pieniędzy przewiduję marne szanse na poradzenie sobie z tym. Wszyscy czekają na poważnego sponsora, inwestora.

W prasie pojawił się m.in. apel Kamila Kosowskiego, że jest w stanie wznowić karierę i grać w Wiśle za darmo. Paweł Brożek również nie zamierza opuszczać krakowskiego klubu wysyłając jasny sygnał do wszystkich. Załóżmy, że wielu zawodników odchodzi z Wisły, a ktoś dzwoni do Ciebie z klubu i mówi, że organizowany jest test-mecz dla 30,40,50 zawodników i zapraszają, żebyś przyjechał się pokazać. Co byś zrobił?

Reklama

Mi. Banik - Oczywiście, że bym pojechał. Na pewno spróbowałbym. Sentyment do Wisły mam i będę miał zawsze. 

ZOBACZ TAKŻE: Banik czaruje w Krakowie

ZOBACZ TAKŻE: Michał Banik: Za mną dobry rok

ZOBACZ TAKŻE: Banik i Jeziorski zapewniają Wiśle pierwsze zwycięstwo!

Foto: P. Marczewski / wisla.krakow.pl

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama