Równo 20 lat temu doszło do piątego, a zarazem największego w historii rozszerzenia Unii Europejskiej. 1 maja 2004 roku wraz z dziewięcioma innymi państwami dołączyła do niej Polska. Jak te dwie dekady wpłynęły na nasz kraj. Czy był to wyłącznie dla nas okres rozkwitu i prosperity, czy też przynależność do rodziny europejskiej ma również ciemne strony?
Rafał Dymek z Polskiej Fundacji im. Roberta Schumana uważa, że największą korzyścią z członkostwa w Unii Europejskiej jest możliwość uczestnictwa we Wspólnym Rynku (JRE – Jednolity Rynek Europejski). Daje on możliwość swobodnego przemieszczania się po całym terytorium Wspólnoty - osób, towarów, usług i kapitału. Fundusze europejskie, wbrew obiegowej opinii, pełnią jedynie funkcję pomocniczą. Efekty udziału w Jednolitym Rynku są co najmniej trzykrotnie większe niż powszechnie dostrzegane korzyści z tytułu napływu do Polski funduszy unijnych. Co ważne, efekty udziału w JRE mają charakter trwały i mogą kumulować się w przyszłości, podczas gdy efekty napływu do Polski funduszy unijnych będą się zmniejszać. W 2004 roku PKB na mieszkańca w Polsce stanowił ok. 50-60% PKB wytworzonego przez Portugalczyka czy Hiszpana. Dzisiaj te wartości są porównywalne. Gdyby Polska nie weszła do Unii, nasze dochody byłyby natomiast podobne do dochodów w najbiedniejszym obecnie państwie członkowskim – tj. Bułgarii. Ten wzrost gospodarczy osiągnęliśmy głównie za sprawą udziału w JRE.
Dzięki dostępowi do JRE znacząco wzrósł polski eksport towarów i usług do UE. Polska
z kraju z systematycznym deficytem w handlu zagranicznym stała się państwem z wyraźną nadwyżką handlową, tzn., że potrafimy więcej sprzedać innym, niż sami musimy od nich kupić. Udział Polski w JRE spowodował także wzrost inwestycji modernizujących polską gospodarkę, co w znacznej mierze umożliwiło wspomniany skokowy wzrost eksportu.
Dzięki temu wszystkiemu Polacy są dzisiaj znacznie bardziej zamożni niż 20 lat temu. Mało kto już pamięta, że w 2004 roku minimalna płaca w Polsce wynosiła 824 zł brutto miesięcznie. Jednocześnie bezrobocie sięgało ok. 19%, a jednym z podstawowych atutów naszego kraju była tzw. „tania siła robocza”. W 2024 roku, po 20 latach członkostwa Polski w Unii Europejskiej minimalna płaca to już 4 242 zł brutto. Oznacza to wzrost tych wynagrodzeń o ponad 400%. Jednocześnie bezrobocie spadło do około 5 %.
Rafał Dymek przypomina, że kojarzone najczęściej z Unią fundusze europejskie oczywiście także miały wpływ na przyspieszenie rozwoju gospodarczego Polski. Jednak wpływ ten nie był tak duży, jak udział w JRE. Fundusze natomiast na pewno przyczyniły się do poprawy jakości życia w Polsce i pomogły zapewnić naszemu krajowi skok cywilizacyjny, podnosząc np. jakość naszej infrastruktury czy zmieniając polskie miejscowości oraz wiele usług publicznych na bardziej przyjazne mieszkańcom.
W ocenie Rafała Dymka wpływ Polski na losy całej Europy jest obecnie jednym z największych w całej naszej ponadtysiącletniej historii. Polscy książęta, królowie czy politycy nigdy nie decydowali w takim stopniu o tym, co się dzieje na naszym wspólnym kontynencie. Mamy wpływ na podejmowanie wszystkich zapadających w Unii decyzji. Gdyby Polska pozostawała poza Unią i tak musiałaby dostosować się do wielu jej zasad, ze względu na nierówność w potencjale politycznym czy gospodarczym. Nie mielibyśmy jednak wtedy na te procesy żadnego wpływu. Wstępując do Unii Europejskiej przyjęliśmy dorobek prawny, który stworzyły inne kraje – dzisiaj to my to prawo współtworzymy. Będąc poza Unią i tak musielibyśmy pod wieloma względami dostosować się do jej wymogów, tak jak np. dzisiaj muszą to robić Norwegia czy Ukraina. Nie mielibyśmy jednak żadnego wpływu na ten proces, moglibyśmy jedynie prosić o uwzględnienie naszych interesów.
Członkostwo w Unii wiąże się oczywiście także z wyzwaniami i obowiązkami. Jednakże bilans korzyści i kosztów jest zdecydowanie pozytywny. I najprawdopodobniej pozostanie tak nawet, gdyby w przyszłości Polska, ze względu na wzbogacenie się, miałaby dokładać do wspólnego budżetu więcej, niż pozyskuje w ramach funduszy europejskich.
A jak 20 lat członkostwa wspominają i oceniają mieszańcy naszego powiatu?
Nie ulega wątpliwości, że członkostwo Polski w Unii Europejskiej ma więcej zalet niż wad. Przed Polską otwarły się min. nowe możliwości współpracy gospodarczej, uczestniczenia w różnych unijnych programach, możliwość swobodnego przemieszczania się. Przez ten czas zmienił się nasz kraj, zmieniła się Małopolska. Bardzo ważne, z punktu widzenia każdego z nas, są korzyści gospodarcze, które przyniosło członkostwo w Unii. Trzeba pamiętać, że ok. 2/3 inwestycji w Polsce jest realizowanych przy współudziale UE. Jednak z drugiej strony musimy być konsekwentni i walczyć o nasze interesy, aby nie dopuścić, by Polska stała gdzieś na marginesie Europy. Musimy stać na straży naszej suwerenności i umacniania tożsamości kulturowej. Nie wolno zapominać, że Europa wyrosła z chrześcijaństwa. Jednym z filarów, który przyświecał założycielom europejskiej wspólnoty było chrześcijaństwo. Należy zapomnieć o utworzeniu superpaństwa. UE powinna być związkiem wolnych, suwerennych państw. Uważam, że Europa jako całość nie przetrwa, jeśli nie będzie oparta na fundamencie chrześcijaństwa i poszanowaniatych wartości i tych ideałów, które były u podstaw powstawania wspólnoty europejskiej. Danuta Kawa Radna Województwa MałopolskiegoReklama
Bilans 20 lat Polski w UE jest zdecydowanie dodatni. Nasze przystąpienie do UE po wcześniejszej akcesji do NATO przypieczętowało miejsce Polski wśród wolnych narodów. Był to też symboliczny moment odcięcia się od sfery wpływów postsowieckich. 20 rocznica przystąpienia do UE to powód do dumy i świętowania. To już całe nowe pokolenie młodych Polek i Polaków żyjące w warunkach, o których moje pokolenie w tym wieku mogło tylko marzyć. Ale to szczęście nas też spotkało. Są też oczywiście mankamenty, dotyczą zwłaszcza sposobu zarządzania, który mógłby być o wiele bardziej skuteczny i efektywny. Tak czy inaczej ważne że jesteśmy jako Polska w rodzinie europejskiej – ocenia 20 lat członkostwa w EU Józef Bałos, starosta Powiatu Suskiego.Reklama
Dobrze pamiętam moment wstąpienia Polski do Unii Europejskiej. Miałem przyjemność pracować w jednej z komisji referendalnej. Wstąpienie Polski do Unii to ogromna szansa jaka otrzymaliśmy jako Państwo i uważam, że wykorzystaliśmy ją w pełni. Ogromne środki finansowe jakie spłynęły do samorządów pozwoliły na realizacje szeregu inwestycji, których realizacja nie byłaby możliwa z budżetu samorządu czy też z budżetu państwa. Jednymi z pierwszych środków jakie otrzymaliśmy były środki przedakcesyjne z programu SAPARD za które rozpoczęliśmy kanalizowanie Gminy Stryszawa, a dziś posiadamy sieć o długości ponad 100 km w większości zrealizowanych z pieniędzy pochodzących z Unii Europejskiej. Kolejnym plusem jest możliwość podróżowania po krajach Europy bez konieczności przechodzenie kontroli granicznej. Oczywiście są pewne wymagania, które musimy spełnić jako członkowie Unii, ale uważam, że korzyści jest zdecydowanie więcej – wspomina akcesję Polski do Unii, jak i ocenia jej skutek Rafał Lasek, wójt gminy Stryszawa.Reklama
Dla mnie dzień 1 maja 2004 roku był ostatecznym końcem minionej epoki, końcem izolacji i bycia krajem drugiej kategorii. Polska przed i po wejściu do Unii Europejskiej to dwa różne kraje. Pamiętam ten dzień bardzo dobrze, pracowałem wówczas w MOK Zamek, gdzie przez kilka dni z rzędu wspólnie z zaprzyjaźnioną organizacją z Opola organizowaliśmy wieczorne pokazy niezależnych filmów krótkometrażowych. Wyświetlaliśmy m.in. naszą etiudę filmową o Suchej “600 lat później”, która dziś sama w sobie jest świadectwem wielkiej zmiany, jaka dokonała się w ciągu tych 20 lat. Spora część filmów prezentowanych tego wieczoru dotyczyła nadziei i obaw związanych z nadchodzącą zmianą, siłą rzeczy stało się to też tematem różnych zakulisowych rozmów. W tamtym czasie jedynym dostrzeganym przez większość plusem była możliwość wyjazdu z Polski i rzeczywiście w ciągu następnych kilku lat wielu znajomych spakowało walizki i wyjechało rozpocząć nowe życie. Historyczne znaczenie zmiany, jaka się dokonała poczułem chyba najbardziej kilka lat później, już po wejściu Polski do strefy Schengen w 2007 r. kiedy przekraczając samochodem niemiecką granicę, mijałem rozmontowane szlabany i opustoszałe budynki na dawnym przejściu granicznym, pamiętając jak wyglądało to wcześniej i nie mogąc uwierzyć, że mogę sobie tak po prostu przejechać - wspomina wstąpienie Polski do Unii Europejskiej, jak i ocenia jej członkostwo w niej Wojciech Gach, dyrektor Biblioteki Suskiej.
Wejście Polski do Unii Europejskiej było jednym z ważniejszych wydarzeń w historii naszego kraju. Po dwudziestu latach naszej przynależności do wspólnoty państw europejskich można pokusić się o wskazanie plusów i minusów członkostwa Polski w UE. I tak, na plus należy zaliczyć otwarte granice, co daje swobodę wyboru miejsca zamieszkania, nauki czy pracy, otwarcie polskiego rynku na inne kraje członkowskie, przyspieszenie gospodarcze, fundusze europejskie, które przyczyniły się do rozwoju naszej infrastruktury, edukacji, zdrowia czy podniesienie jakości życia obywateli Polski. Minusem przynależności Polski do UE jest bez wątpienia utrata naszej niezależności tam, gdzie decyzje podejmowane są na szczeblu unijnym, a nie krajowym, nierówne traktowanie Polski w porównaniu do innych krajów członkowskich, polityka migracyjna czy też powszechna biurokracja. Przed rządzącymi stoi zadanie, abyśmy przy świętowaniu kolejnej rocznicy wejścia Polski do UE mogli wskazać więcej plusów niż minusów Gabriela Korbel radna powiatowa
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze