Reklama


BCS Zawoja wygrywa w sobotę, BCS Zawoja wygrywa w niedzielę

04/03/2021 22:20

Przez dwa dni w hali sportowej w Zawoi Centrum odbywały się III Babiogórskie Mistrzostwa Żaków i Orlików w halową piłkę nożną. Najpierw w sobotę rywalizowali żacy, a następnego dnia orliki. Zarówno w sobotę, jak i w niedzielę, finałach wystąpiły zespoły BCS Zawoi i Jordana Jordanów. Za każdym razem triumfowali gospodarze.

16 drużyn wzięło udział w dwudniowym turnieju w Zawoi. W pierwszym dniu rywalizowali żacy. Najpierw rozegrano spotkania w grupach (A: BCS I Zawoja, Babia Góra Sucha Beskidzka, Naroże Juszczyn, Lachy Lachowice, B: BCS II Zawoja, Strzelec Budzów, Skawa Wadowice, Jordan Jordanów)., a następnie na podstawie zajętych w nich miejsc miejsc rozgrywano spotkania o miejsca.

W grupach triumfowały zespoły BCS Zawoi i Jordana Jordanów i to one zagrały o pierwsze miejsce. Wcześniej odbyły się spotkania o miejsca 7, 5 i 3, w których triumfowały drużyny: BCS II Zawoi, Naroża Juszczyn i Skawy Wadowice. Tam również nie brakowało emocji m.in. piłkarze ze Skawy w meczu z Babią Górą Sucha Beskidzka przechylili szalę zwycięstwa na swoją korzyść na 3 sekundy przed zakończeniem regulaminowego czasu gry.

Reklama

Zanim zabrzmiał pierwszy gwizdek sędziego zapraszający do gry zespoły BCS Zawoi i Jordana Jordanów, gospodarz imprezy, prezes zawojskiego klubu Łukasz Stopka wyczytał nazwiska wszystkich zawodników biorących udział w finale, a ci pojawiali się niczym gwiazdy rocka na środku hali.

W meczu BCS z Jordanem padł tylko jeden gol i już na samym początku zdobył go Michał Stec

- Jestem bardzo zadowolony z postawy zawodników. Nie tylko moi podopieczni, lecz także innych trenerów Młodego Jordana znaleźli się w drużynie na ten turniej, więc to drugie miejsce to również ich sukces. Oczywiście, że szkoda szybko straconego gola, który ustawił finałowe spotkanie, lecz należą się zawodnikom słowa pochwały, bo dążyli z całych sił do doprowadzenia do remisu. To był bardzo miły turniej zorganizowany na wysokim poziomie. Nie udało się dziś, uda się nam wygrać za rok (śmiech) - powiedział trener Jordana Jordanów, Piotr Kołodziejczyk.

Reklama

- Jordan postawił nam zdecydowanie najtrudniejsze warunki spośród wszystkich zespołów. Finał był wyrównany, a rywale mieli także świetnie dysponowanego bramkarza. Podobała mi się gra młodych zawodników z Zawoi. Byliśmy faworytami? Tak i udało się nam udźwignąć tą presję. Osobiście też inaczej już podchodzę do meczów finałowych niż we wcześniejszych latach. Nabyłem doświadczenia i niezbędnego dystansu - to z kolei słowa trenera BCS Zawoja, Jarosława Ficka.

W obecnych, z powodu pandemii bardzo trudnych czasach, treningi i turnieje są niezwykle ważne dla młodych zawodników - zarówno pod względem możliwości fizycznej rywalizacji, ale też i oddziaływania na ich psychikę . - Nie mamy problemu z frekwencją na treningach. Dzieci chętnie na nie uczęszczają. Dzięki certyfikacji naszej akademii mamy pozwolenie na treningi i z niego korzystamy ku zadowoleniu naszych małych piłkarzy i rodziców - dodał Kołodziejczyk.

Reklama

- Nie mogliśmy trenować tylko w marcu i kwietniu poprzedniego roku, lecz od maja pozostajemy "pod grą". Srebrna gwiazdka szkółki powoduje, że trenujemy nawet pięć razy w tygodniu - podsumował Ficek.

Na zakończenie zawodów ufundowane przez suskie starostwo medale, statuetki oraz puchary wręczył Maciej Krzyśków.

W drugim dniu turnieju do rywalizacji przystąpili orliki. Tak samo jak w sobotę, 8 zespołów najpierw rywalizowało w dwóch, czterozespołowych grupach. W grupie A znaleźli się: BCS I Zawoja, Babia Góra Sucha Beskidzka, Naroże Juszczyn i Lachy Lachowice, a w grupie B: FA Tokarnia, Strzelec Budzów, Skawa Wadowice i Jordan Jordanów.

Reklama

Zawody rozegrano w takiej samej formule, jak te poprzedniego dnia. Mecze grupowe trwały 17 minut, a spotkania o miejsca były o 180 sekund dłuższe (identyczny wymiar meczów miał miejsce w sobotę).

Jak widać po wynikach, drużyny postawiły zdecydowanie na ofensywę. Widoczne to było zwłaszcza w spotkaniach o miejsca, gdzie najmniejsza różnica goli między zespołami wynosiła cztery. Miało to miejsce w finałowym spotkaniu, w którym ponownie zagrali młodzi piłkarze z Jordanowa i Zawoi. Zawoja wygrała 5:1.

Reklama

Drużyna BCS przeprowadziła prawdziwą kanonadę w pierwszym fragmencie spotkania i po 6 minutach prowadziła już 3:0.

- Wyszliśmy za bardzo stremowani na finał i daliśmy się zaskoczyć przeciwnikowi. Zaczęło się od gola po dobrze rozegranym rzucie rożnym (podawał Szymon Jończyk, strzelał król strzelców zawodów Michał Czarny), następnie zawojanie wykorzystali sytuację sam na sam. Mieliśmy w składzie najlepszego w turnieju bramkarza (Szymon Sum - przyp. red.), lecz nie miał wiele do powiedzenia w tych sytuacjach. Zaczęliśmy grać to, co sobie przed meczem założyliśmy, dopiero po stracie trzeciego gola. Zawodnicy nie podłamali się, nie zwiesili głów lecz grali dalej i próbowali odwrócić losy spotkania. Udało się zdobyć tylko jedną bramkę, lecz mieliśmy kilka innych świetnych okazji. Na tym etapie rozwoju zawodników nie są najważniejsze miejsca w zawodach, lecz gra i to, jak się prezentuję na tle innych drużyn. Cieszę się, że udało się nam zrealizować cel, nad którym pracowaliśmy w poprzednim tygodniu. Mam tutaj na myśli inteligencję zawodnika. Piłkarze sami wymyślali pewne schematy zachowania na boisku i wcielali je w życie również i w finałowym spotkaniu. Dla nas, a nie mówię tylko o sobie jako trenerze Jordana lecz o wszystkich, którzy pracują w jordanowskim klubie z młodzieżą, jest to sukces - powiedział opiekun młodych jordanowian, Adam Wójtowicz.

Reklama

- Mecz z Jordanem był dla nas najtrudniejszy. Widać, że zespół ten dużo trenuje, bo jest bardzo dobrze poukładany. Udało się nam wygrać i w pierwszych minutach zdobyć aż trzy gole. Wynika to z tego, że prezentujemy ofensywny futbol i jeżeli jest tylko możliwość, to odbieramy piłkę przeciwnikowi i staramy się uderzeniami kończyć akcje. W piłce nie chodzi tylko o wygrywanie, lecz o to, żeby rozwijać się mentalnie - przyznał Bartłomiej Ficek.

Tak jak trenerzy komentujący sobotnie zawody, również Wójtowicz z FIckiem zwrócili uwagę na to, że ogromnym szczęściem jest to, że młodzi zawodnicy mogą w tych czasach trenować i rozgrywać mecze czy turnieje. - Zauważyliśmy, że zawodnicy z jeszcze większą radością uczęszczają na zajęcia. Treningi to świetny powód, by ich odciągnąć od komputerów. Chcemy w tym roku pozwolić naszym zawodnikom rozgrywać jak najwięcej meczów, stąd co tydzień pojawiamy się na turniejach halowych, bądź gramy sparingi. Cieszymy się z frekwencji na zajęciach i z tego, że zawodnicy cały czas robią postępy i się rozwijają - dodał Wójtowicz.

Reklama

- Rywalizacja jest nam niezwykle potrzebna. To był dla nas duży cios, że w poprzednim roku "uciekła" nam liga. Teraz wszystko nadrabiamy, ale najważniejsze jest to, żeby mierzyć się z innymi zespołami  - podsumował Ficek.

Na zakończenie zawodów młodych sportowców nagrodził medalami, pucharami i statuetkami wójt gminy Zawoja, Marcin Pająk.

Głównym organizatorem turnieju były klub BCS Zawoja, a współorganizatorami suskie starostwo i zawojska gmina.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama