Choć kalendarz wskazywał dopiero 30 września, na Babiej Górze zapanowały prawdziwie zimowe warunki. Turyści, którzy tego dnia wybrali się na szczyt Królowej Beskidów, mogli zobaczyć widoki bardziej przypominające zimowy pejzaż niż końcówkę września.
Pierwsze doniesienia o opadach śniegu pojawiły się już wczesnym rankiem. Niewielka, ale zauważalna warstwa białego puchu pokryła szczytowe partie masywu. W sieci pojawiły się zdjęcia potwierdzające, że zima w górach, choć jeszcze w symbolicznym wymiarze - już się zaczęła.
Jedną z osób, która udokumentowała ten wyjątkowy moment, była Renata Małek z grupy FreeMount. Zdjęcia z jej wyprawy zrobiły furorę w mediach społecznościowych, pokazując ośnieżone ścieżki, szadź na kosodrzewinie i turystów maszerujących w zimowych kurtkach.
- „Nie zaskoczyła, bo takie były prognozy. I było super!” - napisała Renata, dzieląc się swoją radością z udanej wyprawy.
W rozmowie z redakcją dodała - „Dzisiaj był mega fajny dzień w górach, my byliśmy ubrani jak na zimę, więc wszystko było zaplanowane i cieszyliśmy się, że prognozy się sprawdziły”.
Babia Góra znana jest z dynamicznej i surowej pogody. Śnieg we wrześniu - zwłaszcza na wysokościach powyżej 1500 m n.p.m. - nie jest może codziennością, ale też nie jest zaskoczeniem dla doświadczonych górołazów. Warto jednak przypomnieć, że tak wczesne opady oznaczają konieczność szczególnego przygotowania przed każdą wyprawą.
- „Zawsze należy sprawdzać komunikaty pogodowe i warunki na szlaku, szczególnie na Babiej Górze, która potrafi zaskoczyć” – przypomina ratownik GOPR z Grupy Beskidzkiej.
Dla wielu osób śnieg 30 września to też zapowiedź, że zima zbliża się dużymi krokami, przynajmniej w wyższych partiach gór.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze