To miał być mecz z drużyną, z jaką jeszcze Babia Góra w tym sezonie nie grała. I był. Niwa Nowa Wieś pokazała, że nieprzypadkowo zajmuje miejsce w czubie tabeli, a to, jak kilkoma podaniami czy to w środkowej strefie czy pod bramką przeciwnika (vide gol na 2:0) potrafi stworzyć płynną akcję, może służyć innym drużynom za futbolowy elementarz. Z tego elementarza mogłaby czerpać Babia Góry, która czy to środkiem czy skrzydłami pomysłu na przechytrzenie przeciwnika w sobotnie popołudnie nie miała
Kolejny mecz i kolejne zmiany - trener Łukasz Mika przed każdym spotkaniem ma nie lada zagwozdkę w zestawieniu poszczególnych formacji Babiej Góry. W sobotę nie mógł skorzystać z Jakuba Talagi, Tomasza Szarleja i Michała Wójtowicza, czyli pokrótce do "remontu" linia obrony i pomoc. A to poważny kłopot z zespołami z górnej półki, które w przeciwieństwie do dotychczasowych rywali Babiej Góry w Suchej Beskidzkiej - Sosnowianka i Garbarz - mają wypracowane schematy i są nieporównywalnie groźniejsze. I po prostu piłkarsko lepsze, a Babia Góra po to wydostała się z A-klasowych czeluści, by z takimi drużynami jak Niwa znowu grać.
Pierwsze pół godziny to bardzo dobra gra gości, która nie została udokumentowana golem(olami) z dwóch powodów. Pierwszy to Artur Kachnic, który fenomenalnie obronił sytuację sam na sam z Mariuszem Piskorkiem, a i jego odważne wyjście sprawiło pod koniec pierwszej połowy, że Piskorek co prawda przelobował bramkarza Babiej, ale nie nie trafił i w światło bramki. Drugi to brak skuteczności Niwy, bo do samych akcji, jakie prezentowali w tym fragmencie (w sumie to na przestrzeni całego meczu) goście, nie sposób się w niczym przyczepić.
Czy to dwójkowe (Michał Matejko-Piskorek) czy trójkowe (Dawid Nycz-Adam Matusz-Dominik Merta) akcje Niwy mogły i musiały się podobać. Dośrodkowania również były niczego sobie - po centrze z prawej strony Merty pomylił się Piskorek. Brakowało tylko i aż wykończenia.
Ostatni kwadrans tej części gry wlał w serca suskich kibiców nadzieję, że nie taka Niwa straszna, a i Babia Góra ma co nieco do zaprezentowania. Co prawda już wcześniej po trójkowej akcji Grzegorza Talagi-Piotra Pacygi i Przemysława Burligi do pozycji strzeleckiej w polu karnym doszedł Gabriel Janiczak, albo po podaniu od Pacygi również Janiczak strzelał niecelnie. Babia Góra w końcowym fragmencie gry podeszła wyżej, a Niwa zaczęła sprawiać wrażenie, że początek meczu sporo kosztował ją sił. Pojawiły się i dwa jedyne celne strzały suszan w pierwszej połowie - pierwszy to Talagi z rzutu wolnego jeszcze zamortyzowany przez jednego z rywali, i drugi zza pola karnego Macieja Stróżaka.
Fantastycznie dla Babiej Góry mogła zacząć się druga odsłona meczu, gdy po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Kamila Dyducha nad poprzeczką główkował Robert Starowicz. To, jak powinno się kończyć kornera pokazała Niwa w 57. minucie - centrę Matusza efektowną główką kończy Mateja. Na 2:0 powinien podwyższyć Piskorek, ale pomny chyba niewykorzystanych w pierwszej połowie sytuacji postanowił jeszcze podać do Matusza, który z kilkunastu metrów nie trafił do pustej w zasadzie bramki.
Niwa cały czas kontrolowała przebieg spotkania, a kiedy już pojawiała się w okolicy pola karnego Babiej Góry, była piekielnie konkretna. I znowu można przywołać bliźniacze porównania z pierwszej połowy - Kachnic broni sytuację oko w oko tym razem z Patrykiem Miłoniem, Nie pozwalała na zbyt wiele Babiej Górze. Ta uparcie pchała się środkiem, gdzie Starowicz miał zgrywać piłki głową do wychodzących na pozycję Janiczaka lub Stróżaka, lecz w przeciwieństwie chociażby do meczu z Halniakiem w Makowie Podhalańskim, gdzie wygrywał takie pojedynki z przeciwnikami jak chciał i kiedy chciał, trafił na równego sobie w skokach do góry i z tej taktyki niewiele wynikało. Skoro środkiem się nie udawało, Babia Góra powinna próbować częściej stawiać na grę skrzydłami - to po podaniu od Burligi i wejściu z prawej strony Janiczaka i jego dośrodkowaniu, które ostatecznie nikt nie przeciął, po raz pierwszy "coś z akcji" wydarzyło w drugiej połowie w szesnastce Niwy.
Niebawem do problemów Babiej Góry doszedł kolejny - czerwona kartka dla Amadeusza Żmudy w wyniki dwóch żółtych (pierwsza za faul, druga za zagranie piłki ręką - dyskutować nie było z czym) i gra w osłabieniu. Paradoksalnie gospodarze w tym momencie wykrzesali z siebie resztkę sił, zaczęli więcej biegać, doskakiwać do przeciwnika. Zauważyli to i kibice suskiej drużyny, którzy głośno intonowali przyśpiewki chcieli okazać tym już nie dwunastym, ale jedenastym zawodnikiem. Owszem, cały czas Niwa była bardzo groźna, w końcu zdobyła bramkę na 2:0 po bardzo ładnej trójkowej akcji zakończonej uderzeniem w długi róg Nycza, ale i Babia nie mając nic do stracenia śmielej ruszyła do przodu już bez zbędnego respektu dla bardziej doświadczonego przeciwnika. To był najlepszy moment Babiej Góry w tym spotkaniu.
Pomogli też zmiennicy. Dobrą zmianę dał Dawid Sumera, którego pierwszy strzał głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Pacygi obronił jeszcze Grzegorz Gacur, ale przy tym drugim, kiedy to dokładnie na głowę wspomnianego Sumery dośrodkował Stróżak, golkiper gości już nie miał nic do powiedzenia. Korner, po którym padł gol dla gospodarzy, wywalczył inny rezerwowy Łukasz Gołuszka.
Babia Góra najbardziej stabilną sytuację ma w ataku, co po odejściu Grzegorza Kmiecika nie było wcale takie pewne. Ofensywa niewiele jednak wskóra, gdy błędy pojawiają się w defensywie, a i pomoc nie gra, wspiera tak, jak powinna. Wydaje się, że optymalnego zestawienia trener Mika jeszcze nie znalazł. To jakie wnioski wyciągną suszanie po meczu z Niwą bardzo szybko będzie można za to zobaczyć - w środę czeka nas kolejna ligowa kolejka, w której Babia Góra pojedzie do sąsiada z tabeli, LKS Gorzów, a w kolejną sobotę na własnym stadionie podejmie (o niecodziennej porze, bo w sobotę o 11) Zatorzanką Zator.
ZOBACZ TAKŻE: Piłkarski weekend: Kalicki przywitał się z Białką, Babia Góra doczekała się wyroku, hattrick Bali w meczu Bystra-Świt, Żuraw wreszcie zwycięski
Babia Góra Sucha Beskidzka - LKS Niwa Nowa Wieś 1:2 (0:0)
Gol dla Babiej Góry: Sumera.
Gole dla Niwy: Mateja, Nycz.
Żółte kartki: Żmuda, Dyduch, Kociołek, Kachnic (wszyscy Babia Góra).
Czerwona kartka: Żmuda (Babia Góra).
Składy:
Babia Góra: Kachnic - G. Talaga, Żmuda, Chrząszcz (65" Sumera), P. Burliga, Kociołek (70" Gołuszka), Dyduch, Pacyga (85" K. Burliga), Janiczak, Stróżak, Starowicz.
Niwa: Gacur - Stawowczyk, Matejko, Mateja, Nycz, Miłoń, Matusz, Merta (63" Szypuła), Piskorek, Makowski, Gardyński (65" Zwaryczuk).
| Drużyna | mecze | punkty | b.zdobyte | b.stracone | różnica | |
| 1 | Niwa Nowa Wieś | 6 | 15 | 10 | 2 | 8 |
| 2 | Tempo Białka | 5 | 13 | 14 | 3 | 11 |
| 3 | Brzezina Osiek | 6 | 13 | 12 | 1 | 11 |
| 4 | Kalwarianka Kalwaria | 6 | 13 | 14 | 5 | 9 |
| 5 | Nadwiślanin Gromiec | 5 | 12 | 11 | 4 | 7 |
| 6 | LKS Żarki | 6 | 11 | 11 | 7 | 4 |
| 7 | Team Sport Hejnał Kęty | 5 | 10 | 17 | 5 | 12 |
| 8 | Babia Góra Sucha Beskidzka | 6 | 10 | 14 | 3 | 11 |
| 9 | LKS Gorzów | 5 | 7 | 8 | 12 | -4 |
| 10 | MKS Libiąż | 6 | 6 | 6 | 7 | -1 |
| 11 | Victoria Jaworzno | 6 | 6 | 13 | 15 | -2 |
| 12 | Sokół Przytkowice | 5 | 5 | 6 | 6 | 0 |
| 13 | LKS Zgoda Byczyna | 6 | 5 | 6 | 14 | -8 |
| 14 | Sosnowianka Stanisław | 6 | 4 | 8 | 32 | -24 |
| 15 | Zatorzanka Zator | 5 | 3 | 4 | 12 | -8 |
| 16 | Halniak Maków Podhalański | 6 | 3 | 2 | 11 | -9 |
| 17 | Garbarz Zembrzyce | 6 | 0 | 2 | 21 | -19 |
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze