Problemy ze skutecznością to w tym sezonie norma w Osielcu. Gdyby podopieczni Marcina Kopacza wykorzystali swoje okazje w meczu z Jastrzębianką, to nawet gol zdobyty w doliczonym czasie gry przez gości nic by ich nie kosztował. A tak Świt zamiast pierwszych punktów trzech, ma tylko punkt jeden.
WIĘCEJ O MECZACH WE WTOREK - ZAPRASZAMY :)
Ten Dąb jest trwały i wytrzymały
Przed i po spotkaniu Spartaka z Dębem marzenie trenera drużyny z Sidziny pozostaje niezmienne.
- Chciałbym, żeby po zakończeniu sezonu do A-klasy awansował Dąb i Spartak Skawce. Przed rozpoczęciem spotkania serce zabiło nieco mniej, bo przez ostatnie lata przywiązałem się do Spartaka. Jeszcze raz chciałem podziękować za spędzone w tym klubie lata całemu zarządowi, kibicom i wszystkim zawodnikom. Spartak był zdecydowanie najlepszym zespołem, z którym dotychczas przyszło się nam zmierzyć. Bardzo cieszy mnie to, że zarówno Dąb jak i Spartak prezentują dobrą formę. Właśnie takie mecze, w którym są piękne gole, jest dużo emocji, czekają kibice - powiedział Piotr Żmudka.Reklama
Na murawie jednak sentymenty poszły na bok, przynajmniej na dziewięćdziesiąt minut. Dąb dobrze zaczął to spotkanie i stworzył sobie na dzień dobry kilka dobrych okazji. Bardzo aktywne były zwłaszcza skrzydła drużyny z Sidziny.
W 7. minucie po szybkim kontrataku gości piłka trafia do Mariusza Lipy, który świetnie ogrywa obrońcę Spartaka i jeszcze lepiej strzela z 16 metrów w kierunku dalszego słupka.
Podwyższyć prowadzenie Dębu mogli Dawid Klimowski (zbyt długo zwleka z oddaniem strzały, który blokuje jeden z zawodników Spartaka), Grzegorz Kolaniak czy Lipa.
Spartak również się odgraża, ale również u niego szwankuje skuteczność (niewykorzystane m.in. dwa strzały z rzutów wolnych z osiemnastu metrów).
Gospodarze przejęli inicjatywę od początku drugiej połowy. I doprowadzili do wyrównania. "Dobry znajomy" trenera Żmudki - Łukasz Sitarz został sfaulowany w polu karnym i sędzia dyktuje rzut karny dla drużyny ze Skawiec. Jego skuteczny egzekutorem jest sam poszkodowany, czyli Sitarz.
Trudno było wskazać w tym momencie zwycięzcę tego pojedynku - po stronie Spartaka strzał głową Stanisława Łacha szybuje nad poprzeczką, z kolei Klimowski nie wykorzystuje sytuacji sam na sam z bramkarzem gospodarzy.
Na kwadrans przed zakończeniem spotkania o włos od zdobycia bramki mógł być Lipa. Mógł, gdyby sędzia nie odgwizdał spalonego Lipy po tym, jak głową zagrał zawodnik Spartaka.
Gola na wagę trzech punktów zdobył w 81. minucie Damian Staszczak, który oddaje świetny strzał z 25. metrów. Piłkę miał jeszcze na palcach bramkarz Spartaka, lecz ta i tak zatrzepotała w siatce gospodarzy.
Podopieczni Dariusza Klimasary ruszyli do odrabiania strat, ale efektu bramkowego nie osiągnęli.
Dąb wygrywa zatem na boisku wicelidera i kontynuuje swój bardzo dobry start w sezonie 2021/2022 (6 wygranych i remis).
Spartak Skawce - Dąb Sidzina 1:2 (0:1)
Gol dla Spartaka: Sitarz (k.)
Gole dla Dębu: Lipa, Staszczak.
Skład Dębu: Wójcik - Haber(85' P. Chorąży), R. Chorąży, T. Mazur, Motor, Klimowski, Krupa, Kolaniak (80' Ptaś), Zawora (70' Wilczyński), Staszczak, Lipa (90' Kulka).
Tak blisko...
Nawet nie o krok, ale o kilkadziesiąt sekund od pierwszego zwycięstwa w tym sezonie był Świt Osielec. W doliczonym czasie gry Sebastian Mirek doprowadził do wyrównania i mecz zakończył się remisem 1:1.
Na prośbę gości, spotkanie rozpoczęło się z pół godzinnym opóźnieniem. Potem już uprzejmości nie było.
- Ostrzegałem chłopaków, żeby nie powtórzył się scenariusz, że atakujemy przez pierwsze 20-30 minut, w tym czasie nie zdobywamy gole, a potem nasze granie się kończy, a zaczynają się kłótnie. Na szczęście ten scenariusz się nie sprawdził - powiedział trener Świtu, Marcin Kopacz.
Świt posiadał przewagę w pierwszej połowie, którą udokumentował w przedziwnych okolicznościach.
- Gol był śmieszny, bo po raz któryś z rzędu dośrodkowałem z rzutu rożnego w to samo miejsce, a tam Konrad Bachul wepchnął ją... brzuchem do bramki - dodał Kopacz.Reklama
Po przerwie gospodarze długo się rozkręcali, ale w końcu, obraz gry przypominał ten z pierwszej odsłony.
- Bardzo wiele wnosi do naszej drużyny Mariusz Zawiła, który gra na pozycji ostatniego stopera. Dużo podpowiada, kiedy trzeba to i podnosi głos przypominając o odpowiednim ustawieniu. Z meczu na mecz widać, że te uwagi poprawiają jakość naszej gry - przyznaje trener Świtu.
Plan na to spotkanie załamał się wraz z golem wspomnianego na wstępie Mirka.
- Nasz bramkarz Paweł Wójcik potrafi fenomenalnie interweniować, lecz w tej sytuacji niestety popełnił błąd. Szkoda, bo była to już 90 minuta i nie mieliśmy czasu, żeby zdobyć kolejnego gola - żałował trener zespołu z Osielca.Reklama
Gospodarze mogli i powinni w przeciągu całego spotkania podwyższyć prowadzenie. Dobrych okazji nie wykorzystali Jakub Baca, Wojciech Traczyk czy Sebastian Bogacz.
- Brakuje nam napastnika, a na tej pozycji obok Wojtka Traczyka z konieczności są próbowani 16-sto czy 17-sto letni juniorzy - podsumował Marcin Kopacz.
Świt Osielec - Jastrzębianka Jastrzębia 1:1 (1:0)
Gol dla Świtu: Bachul.
Skład Świtu: Wójcik - Zawiła, Baca, Rzeszótko, Szpak, G. Traczy, Kopacz, Bachul (70' Zaremba), Bednarz, W. Traczyk, Siepak (35' Bogacz )
Tempo II Białka - Stanisławianka Stanisław 0:7 (0:2)
Gole dla Stanisławianki: Brudniewicz (sześć), Kula.
Skład Tempo: Fujak - Rusin, Pena, Marek (60' J. Marszałek), Malik, Dyrda, Drewniak, A. Bury, Mateusz Barcik, D. Marszałek, Marcin Barcik (46' Ptak).
Bienia zwycięska
Drugą ligową wygraną zanotowała LKS Bieńkówka. W spotkaniu z Chełmem Stryszów to goście byli zdecydowanym faworytem (dwie wygrane - w Skawcach i Osielcu) i remis w Sidzinie), ale po zakończeniu spotkania ręce w geście triumfu mogli unieść tylko podopieczni Jarosława Gąstały.
Piłkarze nadawali ton wydarzeniom na boisku w Bieńkówce, a gospodarze byli skupieni na grze w defensywie i szukaniu szczęścia w kontrach. Plan udało się zrealizować w stu procentach.
Bieńkówka wyszła na prowadzenie po rzucie karnym wykonanym przez Tomasza Knapczyka. Na 2:0 mógł podwyższyć Jan Czaicki - jego strzał był tym z gatunków top, ale interwencja bramkarza Chełmu Daniela Kwartnika również była z tych na najwyższy poziomie.
Goście dopięli swego dopiero w doliczonym czasie gry do pierwszej połowy - świetnym strzałem z dystansu popisał się Przemysław Marcowski.
Bohaterem drugiej połowy, w sumie całego spotkania, został Arkadiusz Lizak. Wprowadzony po przerwie zawodnik Bieńkówki dwukrotnie wpisał się na listę strzelców - zdobył gola na 2:1 i 4:2. Ten ostatni już w doliczonym czasie gry, bo trzeba wspomnieć, że Chełm złapał kontakt w 89. minucie za sprawą trafienia Michała Franika. Bieńkówka po przerwie zdobyła w sumie trzy gole - w 77. minucie bardzo ładnym strzałem z dystansu popisał się Marek Knapczyk.
- Najważniejsze że wygraliśmy i dalej jako grupa bawimy i cieszymy się z każdej chwili na boisku. Wreszcie dopisało nam w meczu trochę szczęścia, bo Chełm miał uderzenie w spojenie i niewykorzystaną sytuację sam na sam. Słowa uznania należą się również trójce sędziowskiej, która nie miała łatwego zadania (8 żółtych i jedna czerwona kartka), ale udźwignęła presję. Trzymam kciuki za młodego sędziego głównego, który ma szansę zaistnieć na wyższych szczeblach w naszym kraju - podsumował wygrany mecz z Chełmem grający trener Bieńkówki, Jarosław Gąstała.
LKS Bieńkówka - Chełm Stryszów 4:2 (1:1)
Gole dla Bieńkówki: Lizak (dwa), M. Knapczyk, T. Knapczyk.
Skład Bieńkówki: Gąstała - Lenik, Głuc, Tondyra, Szczepaniak, T. Knapczyk, Czaicki, M. Knapczyk (80' Bańdura), Pupczyk (75 ' Kwiatek), Tekieli, Szczurek (46' Lizak)
| Kolejka nr 7 | |||
| 2021-09-25 | |||
| 16:00 | Zryw Lanckorona | 2:2 | Jubilat Izdebnik |
| 2021-09-26 | |||
| 16:00 | Olimpia Zebrzydowice | 0:0 | Sosnowianka Stanisław Dolny |
| 16:00 | Żarek Stronie | 0:1 | Cedron Brody |
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.WIĘCEJ O MECZACH W NIEDZIELĘ - ZAPRASZAMY :) standardowo autor nie aktualizuje artykułów, zero profesjonalizmu
WIĘCEJ O MECZACH W NIEDZIELĘ - ZAPRASZAMY :) standardowo autor nie aktualizuje artykułów, zero profesjonalizmu