Dąb Sidzina nie zwalnia tempa i odprawia kolejnego rywala z kwitkiem. Warto odnotować w tej serii gier pierwszą w tym sezonie wygraną Świtu Osielec.
Sobota nie była dniem dla drużyn z naszego powiatu w wadowickiej klasie b. Tempo II Białka wysoko i zasłużenie przegrało ze Spartakiem Skawce 0:6, a LKS Bieńkówka z powodu zdekompletowania składu musiała oddać mecz walkowerem.
Za to w niedzielę - same wygrane! Dąb Sidzina był zdecydowanym faworytem w meczu ze Zrywem Lanckorona i z tej roli wywiązał się w bardzo dobry sposób. Pomysłu na zmianę gry, a przede wszystkim wyniku, szukał tymczasem w meczu z Olimpią Zebrzydowice grający trener Świtu Osielec Marcin Kopacz. I znalazł!
Tempo II Białka - Spartak Skawce 0:6
Kwarantanna + kartki = walkower
To, że zaplanowany na sobotę mecz ze Stanisławianką Stanisław nie dojdzie do skutku, wiadomo było już od wtorku. LKS Bieńkówka napisała stosowne pismo do PPN Wadowice, że z powodu kwarantanny oraz pauz za żółte kartki (łącznie trener Jarosław Gąstała nie mógłby skorzystać z usług 10 zawodników), zespół się nie stawi na meczu ligowym w Stanisławiu Dolnym.
Stanisławianka Stanisław Dolny - LKS Bieńkówka 3:0 walkower
Trenerski nos
Zmiany - to słowo klucz do postawy Świtu Osielec w spotkaniu z Olimpią Zebrzydowice. Jak pokazał końcowy wynik, były one jak najbardziej na plus.
- Postanowiłem rozszczepić środek pola - Kamil Kalemba poszedł na prawą stroną, Gabriel Traczyk zagrał jako ofensywny pomocnik, a ja miałem zagrać jako podwieszony napastnik - mówi trener Świtu Osielec, Marcin Kopacz.
To właśnie grający trener gospodarzy mógł i powinien otworzyć wynik niedzielnego spotkania, lecz nie wykorzystał sytuacji sam na sam z Bartłomiejem Kanią. W 14. minucie po krótko rozegranym rzucie z autu Jakuba Bednarza z Kopaczem, ten pierwszy dośrodkował w pole karne Olimpii, gdzie uderzeniem z pierwszej piłki bramkę zdobył Kalemba. Taki wynik utrzymał się do końca pierwszej połowy, chociaż w samej jej końcówce bliski podwyższenia rezultatu był Jakub Bodnar - w dogodnej okazji minął się jednak z piłką.
- Uczulałem zawodników w przerwie, żeby w drugiej połowie nie zrobić "klasycznego Świtu", czyli nie dość, że nie wykorzystywać okazji, to jeszcze w końcówce stracić gola... Nie. Planem na drugą połowę było zdobycie dwóch, trzech goli - dodał Kopacz.
Niespełna kwadrans po rozpoczęciu drugiej połowy, Świt prowadził już dwoma bramkami. Kopacz dośrodkował w pole karne, obrońców gości zwiódł Bodnar, a rozgrywający bardzo dobre spotkanie Gabriel Traczyk nie dał szans bramkarzowi Olimpii na skuteczną interwencję.
W 70. minucie wynik spotkania ustalił Kopacz wykorzystując koszmarne nieporozumienie w defensywie klubu z Zebrzydowic. Ten gol praktycznie zakończył mecz - Olimpia, która z rzadka przedostawała się w okolice bramki Świtu (najlepsza okazja to uderzenie z dystansu, po którym ładną paradą popisał się Paweł Wójcik), od tego momentu po prostu odpuściła.
- Wygrała drużyna, która bardziej chciała i dążyła do zwycięstwa. Mieliśmy łącznie 6-7 naprawdę dobrych okazji, z których wykorzystaliśmy trzy. Patrząc na poprzednie spotkania, kiedy przy takiej samej ilości zdobywaliśmy jednego gola, trzeba się z tego cieszyć. Odczarowaliśmy nasz stadion, z czego się bardzo cieszę. Do końca rundy jesiennej pozostały trzy mecze, a nasi najbliżsi rywale (Bieńkówka, Zryw Lanckorona, Żarek Stronie - przyp. red.) są w naszym zasięgu - podsumował Kopacz.Reklama
Świt Osielec - Olimpia Zebrzydowice 3:0 (1:0)
Gole dla Świtu: Kalemba, G. Traczyk, Kopacz.
Skład Świtu: Wójcik - Zawiła, Szpak, Guzik, Oleksa, Rzeszótko, G. Traczyk, J. Bednarz (70' Zaręba), Kalemba, Kopacz, Bodnar (75' Bogacz).
Dobra motywacja
Scenariusz na każdy kolejny mecz Dębu Sidziny przedstawia się tak samo - jak najszybciej przebrnąć przez linię obrony przeciwnika, zdobyć gola (albo dwa i więcej) i panować nad sytuacją na boisku. Tak też wyglądał mecz ze Zrywem Lanckoroną, w którym lider wadowickiej klasy B w żadnym jego fragmencie nie stracił nad nim kontroli.
Goście najbardziej zaskoczyli zespół z Sidziny na długo przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Przyjechali bowiem na stadion lidera już na 75 minut przed rozpoczęciem spotkania. Kolejne 45 spędzili w szatni. Nie wiemy czy to była kwestia odpowiedniego przygotowania się do meczu, znalezienia koncentracji czy po prostu busista "przedobrzył". Na pewno faktem jest, że Zryw z gospodarzami podjął walkę - tą fizyczną, bo w tej piłkarskiej nie miał argumentów, by walczyć jak równy z równym.
Pierwsze dwie akcje Dębu mogły zakończyć się powodzeniem - po dośrodkowaniu z lewej strony nad poprzeczką przeniósł jednak piłkę Mariusz Lipa, a następnie tylko w boczną siatkę trafił Dawid Klimowski. W przypadku gospodarzy zadziałało powiedzenie "do trzech razy sztuka" - z lewej strony dośrodkował sprowadzony z Babiej Góry Klimowski, a fantastycznie do strzału z woleja złożył się Damian Staszczak i było 1:0.
Ten sam zawodnik mógł wpisać się kilka minut później ponownie na listę strzelców - tym razem jego mierzone uderzenie z dystansu w bardzo dobrym stylu na rzut rożny sparował Jakub Siwek.
Zryw odpowiedział groźną kontrą, po której w pole karne z lewej strony wpadł Dominik Pułka. Szarżę zawodnika z Lanckorony ryzykownie, ale ostatecznie przecież skutecznie powstrzymał Tomasz Mazur.
W 38. minucie po raz pierwszy na listę strzelców wpisał się Lipa. Najskuteczniejszy od lat napastnik Dębu wykorzystał dośrodkowanie z rzutu wolnego Grzegorza Kolaniaka i uderzeniem głową trafił do bramki.
W kolejnej akcji Staszczak wypuszcza Kolaniaka, a ten zdecydowanie za wcześnie oddaje strzał, który przelatuje nad poprzeczką. W odpowiedzi zakotłowało się po rzucie rożnym w wykonaniu Zrywu, lecz uderzenie Pawła Światłonia zostaje zablokowane.
Pierwsza połowa kończy się dośrodkowaniem z rzutu wolnego Grzegorza Krupy, do którego nikt nie dochodzi, a koniec końców futbolówka nieznacznie mija bramkę przybyszów z Lanckorony.
Druga połowa rozpoczęła się od niezwykle precyzyjnego uderzenia Kamila Maliny, po którym Dominikowi Wójcikowi nie pozostało nic innego, jak wyciągnąć piłkę z siatki. Nie miał szans na skuteczną interwencję.
Jeżeli Zryw myślał o tym, że remis jest w zasięgu, to po 180 sekundach musiał swoje plany zrewidować. Zanim jednak o karnym wykorzystanym przez Lipę, co zresztą widać na filmiku...
To, czy karny był słusznie podyktowany czy nie, nie będzie tutaj rozstrzygnięte. Byłem naprawdę dobrze ustawiony i na pewno zawodnik Zrywu dał pretekst do tego, żeby sędzia wskazał na wapno. Chodzi o coś innego – mianowicie o to, co działo się chwilę po gwizdku oznajmującym, że będzie karny, a na co niestety zanosiło się z dotychczasowego przebiegu spotkania i zachowania zawodników obu drużyn. Wymuszane faule, symulki, pretensje słuszne czy niesłuszne o sytuacje boiskowe, kartki na krzyk - to wszystko w połączeniu z bardzo słabą postawą arbitra stanowiło bardzo smutny obraz tego spotkania. Warto?
Wracając do meczu – Lipa wykorzystuje jedenastkę i Dąb ponownie prowadzi dwoma golami. Kolejnych szans po stronie gospodarzy nie wykorzystali Paweł Trzop (strzał metr obok słupka) i Krupa (broni Siwek).
Zryw tymczasem mógł wykorzystać błąd w obronie Dębu – Kamil Malina miał dobry pomysł, żeby przelobować Wójcika, ale na pomyśle się skończyło.
Gospodarze byli konkretniejsi - po dośrodkowaniu z rzutu rożnego konstrukcję bramki zespołu z Lanckorony obił Staszczak. W 63. minucie strzał Staszczaka zdołał jeszcze obronić Siwek, ale wobec dobitki Lipy nie miał nic do powiedzenia.
Zespół z Lanckorony odpowiedział rzutem wolnym wykonanym przez Krystiana Klasika. Wszystko się z nim zgadzało – siła, tor lotu oprócz tego najważniejszego – celności (zabrakło metra).
Dwa kolejne gole to wykorzystane błędy w defensywie najpierw przez Kolaniaka (Dąb), następnie przez Dominika Pułkę. Po bramce dla Zrywu na 5:2 fatalnie przestrzelił z pięciu metrów Patryk Malina. Końcówka zatem mogła być całkiem ciekawa, ale ostatecznie nie była. Zryw oczywiście ruszył śmielej do ataków, ale nadział się na trzy kontry, z których jedna zakończyła się golem nastoletniego Artura Kulki.
Dąb pewnie i zasłużenie sięga po komplet trzech punktów. W tym sezonie Dąb ma może nie autostradę do A-klasy, ale wobec tego, że w poprzednim sezonie aż cztery zespoły z tej klasy rozgrywkowej awansowały szczebel wyżej, z pewnością ułatwione zadanie. Chęć awansu jest wyczuwalna – czy to patrząc na mecze Dębu (cel jest jasny), frekwencję na meczach i treningach, ale też i swoje na pewno robi też zazdrość (i tęsknota za gminnymi derbami) względem sąsiadów z Bystrej Podhalańskiej, którzy właśnie w A-klasie od tego sezonu występują.
Kroku zespołowi z Sidziny dotrzymuje Cedron Brody – tym bardziej ciekawie zapowiada się mecz o mistrzostwo pierwszej części sezonu właśnie pomiędzy tymi zespołami, który odbędzie się 31. października o godzinie 14 w Sidzinie.
STATYSTYKI ZE SPOTKANIA DĄB SIDZINA - ZRYW LANCKORONA:
I POŁOWA:
| DĄB SIDZINA | ZRYW LANCKORONA | |
| STRZAŁY | 7 | 4 |
| STRZAŁY CELNE | 3 | 1 |
| STRZAŁY NIECELNE/ZABLOKOWANE | 4 | 3 |
| RZUTY ROŻNE | 3 | 5 |
| SPALONE | 0 | 2 |
| FAULE | 6 | 7 |
| Ż.K. / CZ. K. | 1/0 | 0/0 |
II POŁOWA:
| DĄB SIDZINA | ZRYW LANCKORONA | |
| STRZAŁY | 15 | 9 |
| STRZAŁY CELNE | 9 | 4 |
| STRZAŁY NIECELNE/ZABLOKOWANE | 6 | 5 |
| RZUTY ROŻNE | 4 | 4 |
| SPALONE | 1 | 0 |
| FAULE | 6 | 8 |
| Ż.K. / CZ. K. | 2/0 | 0/0 |
CAŁY MECZ:
| DĄB SIDZINA | ZRYW LANCKORONA | |
| STRZAŁY | 22 | 13 |
| STRZAŁY CELNE | 12 | 5 |
| STRZAŁY NIECELNE/ZABLOKOWANE | 10 | 8 |
| RZUTY ROŻNE | 7 | 9 |
| SPALONE | 1 | 2 |
| FAULE | 12 | 15 |
| Ż.K. / CZ. K. | 3/0 | 0/0 |
Dąb Sidzina - Zryw Lanckorona 6:2 (2:0)
Gole dla Dębu: Lipa (trzy), Staszczak, Kolaniak, Kulka.
Gole dla Zrywu: K. Malina, D. Pułka.
Dąb: Wójcik – Haber (75' Kaczmarczyk), R. Mazur, T. Mazur, Motor (75' Zawora), Krupa, Kolaniak, Trzop (67' Wilczyński), Klimowski, Staszczak (85' Kulka), Lipa (85' Stramek)
Zryw: Siwek - Paweł Światłoń (77' Lewkowicz), Dawid Pułka, Godula, Kosek (60' Klasik), Moskal, Dominik Pułka, Malina, Piotr Światłoń, P. Malina (85' Białożyt), Kozieł (73' Bednarek).
| Kolejka nr 10 | |||
| 2021-10-16 | |||
| 15:00 | Chełm Stryszów | 1:2 | Cedron Brody |
| 15:00 | Jastrzębianka Jastrzębia | 2:1 | Jubilat Izdebnik |
| 2021-10-17 | |||
| 15:00 | Sosnowianka Stanisław Dolny | 3:2 | Żarek Stronie |
| Poz | Zespół | M | Pkt | Bramki+ | Bramki- |
|---|---|---|---|---|---|
| 1 | Dąb Sidzina | 26 | 63 | 86 | 23 |
| 2 | Spartak Skawce | 26 | 63 | 91 | 29 |
| 3 | Cedron Brody | 26 | 57 | 58 | 29 |
| 4 | Stanisławianka Stanisław | 27 | 55 | 70 | 34 |
| 5 | Sosnowianka Stanisław Dolny | 25 | 51 | 50 | 31 |
| 6 | Chełm Stryszów | 26 | 44 | 76 | 36 |
| 7 | Olimpia Zebrzydowice | 26 | 35 | 36 | 38 |
| 8 | Zryw Lanckorona | 26 | 29 | 50 | 51 |
| 9 | Jastrzębianka Jastrzębia | 26 | 29 | 34 | 47 |
| 10 | Jubilat Izdebnik | 26 | 28 | 56 | 75 |
| 11 | Żarek Stronie | 26 | 20 | 26 | 58 |
| 12 | Świt Osielec | 26 | 18 | 34 | 77 |
| 13 | LKS Bieńkówka | 26 | 15 | 27 | 88 |
| 14 | Tempo II Białka | 26 | 13 | 21 | 99 |
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Brody przyjadą ta mała sidzine rozjada. Ta sidzina nie gra nic.
Pewny jesteś?
Taa nic nie gra xd
Kto pytał ?
Teraz dopiero się okaże, czy te Brody takie mocne bo dopiero teraz będą grać z czołówką. Jak na razie z drużyn z pierwszej piątki grały ze Skawcami i przegrały. A teraz przed nimi Sidzina i dwa mocne zespoły ze Stanisławia w tym Stanisławianka która miała przez chwilę zadyszkę a teraz znowu leje wszystkich jak leci. Myślę, że Brody teraz pogubią właśnie punkty, a końcowa tabela będzie tak wyglądać, że Sidzina będzie pierwsza ale odskoczy już Brodom na kilka punktów, drugie Brody, trzecia Stanisławianka i czwarte Skawce. I właśnie drużyny z Brodów, Stanisławia i Skawców powalczą o te drugie miejsce w A klasie. Sidzina też żadnych cudów nie gra, ale po prostu nie gubią głupio punktów i to im pozwoli wejść do A klasy.
Tydzień temu tutaj rozgorzala dyskusja że Sidzina i Bodajże Bystra powinny grac w grupie podhalańskiej. I napisze tak że nie trudno się z tym nie zgodzić. Bo tak naprawdę zdecydowanie bliżej im do Jordanowa, Naprawy, Chabowki niż jechać do Izdebnika i Stanislawia. Prawda jest taka że na podokregu wadowickim siedzą same dziadki i tylko licza kasę i jakby mogli to przyjęli by nawet drużynę z pod Skawiny czy Oświęcimia do siebie. Przykład?? Takie Grodzisko. Powiat Oświęcimski A gra w podokręgu wadowickim. Druga sprawa jest taka że B klasa wadowicka jest bardzo słaba i dlatego Sidzina tam gra. Gdyby grała w podhalańskiej wiele drużyn pokazałoby jej miejsce w szeregu. Wiem co piszę bo działam trochę w jednym z klubów ligi podhalańskiej
Jak podhalańska jest lepsza niż nasz to japierdole ,chłopie o czym ty mówisz ????
Jeśli uważasz,że podhalańska liga jest mocniejszą to jebnij się łeb
Skoro tak uważasz to zapraszamy waszą drużynę do nas. Ciekawe jakby się to zakończyło
Brody przyjadą ta mała sidzine rozjada. Ta sidzina nie gra nic.
Pewny jesteś?
Taa nic nie gra xd