Radość w Marcówce, smutek w Bieńkówce i Grzechyni, niedosyt w Osielcu i Białce. Co to oznacza? Rozgrywki wznowiła wadowicka serie B!
Postraszyła ligowych rywali Błyskawica Marcówka, która pokonała Jubilat Izdebnik 4:1. Jeżeli gole dla B-klasowca zdobywają zawodnicy ograni w wyższych ligach - mowa o Krzysztofie Raku i Jakubie Franiku, to może taki zestaw być tylko obiektem westchnień i zazdrości wszystkich klubów na tym poziomie rozgrywkowym. Błyskawica zatem udanie się zreaktywowała i sięgnęła po trzy punkty.
Więcej niż obiecująco zaczął się dla Gromu Grzechynia mecz w Zebrzydowicach, bo podopieczni Piotra Surmiaka prowadzili 2:0. Skończyło się jednak wysoką porażką.
Jedyne powiatowe derby w tej kolejce miały miejsce w Osielcu - tam Świt podejmował Tempo II Białkę. Obie drużyny zostawiły serce na boisku, obie też mogą odczuwać spory niedosyt - widać było jak na dłoni, że obie jedenastki interesował komplet punktów. Skończyło się na remisie i wspomnianym niedosycie.
Błyskawica Marcówka - Jubilat Izdebnik 4:1 (1:0)
Gole dla Błyskawicy: Rak, Franik (obaj po dwa gole).
Gol dla Jubilatu: Piątek.
Skład Błyskawicy: Brańka - P. Kos, Krzystoń, Pindel, M. Kos, Dragosz, Cepak, Traczyk (85' Kasprzycki), Wróbel, Franik, Rak (78' Mirek).
Zaczęli bardzo dobrze...
Czego mogą żałować w Grzechyni po spotkaniu w Zebrzydowicach? Na pewno tego, że mecz nie trwa 20 minut, Gdyby tak było, to Grom zainkasowałby trzy punkty i wygrałby 2:0. Obie bramki dla podopiecznych Piotra Surmiaka padły po ładnych akcjach, a na listę strzelców wpisali się Konrad Czarniak i Mateusz Pająk.
Mało tego, Grom mógł jeszcze podwyższyć prowadzenie, ale nie był już tak skuteczny, jak w początkowych fragmentach gry. W dalszej fazie spotkania trafiała już tylko Olimpia - do przerwy był remis po golach Mariusza Barcika i Michała Ożóga.
W drugiej połowie Olimpia przejęła inicjatywę i zdobyła trzy gole (po raz drugi na listę strzelców wpisał się Ożóg, a po jednym trafieniu dołożyli: Witold Sikora i Łukasz Kosek). Mecz zakończył się wygraną gospodarzy 5:2.
- Na pewno brakowało nam zmian, bo z różnych powodów pojechało nas do Zebrzydowic dwunastu. Przeciwnik miał pod tym względem komfort, bo zmian dokonał sześć. Prowadziliśmy 2:0, ale jak mawiał trener Czesław Michniewicz, jest to bardzo niebezpieczny wynik. Na pewno pod względem piłkarskim przeciwnik był w naszym zasięgu, ale taka jest piłka - podsumował grający trener Gromu, Piotr Surmiak.Reklama
Olimpia Zebrzydowice - Grom Grzechynia 5:2 (2:2)
Gole dla Olimpii: Ożóg (dwa), Barcik, Sikora, Kosek.
Gole dla Gromu: Czarniak, M. Pająk.
Skład Gromu: Malina - Bałos, K. Kudzia I, R. Kudzia, P. Pająk, Gruszeczka (70' Pena), Czarniak, K. Kudzia II, Surmiak, M. Pająk, Czubin.
Emocje do końca
Są mecze, po których w obu drużynach jest niedosyt z powodu straconej szansy na wygraną. Takie właśnie nastroje panowały w Świecie i Tempo po niedzielnym spotkaniu rozegranym w Osielcu. Tutaj każdy wynik był możliwy, chociaż więcej okazji do tego stworzyli gospodarze.
W pierwszej połowie przeważał Świt, który oddał kilka celnych strzałów na bramkę strzeżoną przez Grzegorza Fujaka. Czterokrotnie próbował zaskoczyć golkipera gości Gabriel Traczyk, nie był skuteczny także Jakub Baca. Goście tymczasem przeprowadzili efektowną akcję zapoczątkowaną podaniem Arkadiusza Bachula do Szymona Drewniaka. Kapitan białczan zagrał prostopadle do Damiana Marka, który otworzył wynik spotkania.
- Zareagowaliśmy odpowiednio w szatni i przyniosło to efekt w postaci dwóch goli - powiedział trener Świt, Piotr Żmudka, dla którego był to debiut w ligowym spotkaniu w roli szkoleniowca zespołu z Osielca.Reklama
Do remisu doprowadził Mateusz Zaręba wykorzystując sytuację sam na sam z Wojciechem Traczykiem. Drugi gol dla gospodarzy to akcja młodego skrzydłowego Mateusza Budy. Kilka minut po tym trafieniu do remisu doprowadził Damian Pena, chociaż goście (sytuację tą widać na naszym głównym zdjęciu) domagali się odgwizdania faulu zawodnika z Białki.
- Odczuwamy lekki niedosyt, ale też szanujemy punkt zdobyty z Białką. Z drugiej strony cieszy mnie sportowa złość, jaką zawodnicy zaprezentowali w szatni po meczu. Mam młodą drużynę, której średnia wieku wynosi 22. Chłopcy dopiero uczą się piłki trenerskiej, a można to czynić tylko podczas meczów, tego nie można wytrenować ani kupić. Cieszy mnie również bardzo frekwencja - miałem pełną osiemnastkę, a jednego chłopaka musiałem odesłać na trybuny. To nowość w porównaniu do poprzednich lat, gdy było 12-13 zawodników i to głównie starszych. Chcemy iść do przodu, a już w tym meczu widziałem wiele pozytywnych akcentów, które zaprocentują w przyszłość - powiedział Żmudka.Reklama
W poprzednim sezonie Tempo zajęło ostatnie miejsce w tabeli, a Świt był trzeci od końca. W obecnych rozgrywkach obie drużyny chciałyby piąć się w górę tabeli.
- Chcielibyśmy znaleźć się w pierwszej szóstce. Drużyny są słabsze niż w poprzednim sezonie i mam też nadzieję, że będziemy lepiej punktować niż w poprzednich rozgrywkach. Nasza sytuacja kadrowa jest super, ale jak się to wszystko potoczy, to się okaże. Przyjechaliśmy do Osielca z zamiarem zwycięstwa. Gospodarze mieli podobny plan. Widać to było na boisku w tym meczu, który według mnie, mógł się podobać. Była walka, charyzma i zaangażowanie na boisku. Po przerwie zrobiło się nerwowo, bo Świt zmotywował się w szatni, znalazł nasze słabe punkty i podszedł do nas wyżej. Efektem były dwa gole. Udało się nam na szczęście doprowadzić do wyrównania, chociaż gospodarze twierdzili, że wcześniej był faul. Nie będę tej sytuacji oceniał - podsumował tymczasem kapitan Tempo II Białka, Łukasz Drewniak.Reklama
Świt Osielec - Tempo II Białka 2:2 (0:1)
Gole dla Świtu: Zaręba, Buda.
Gole dla Tempo: Marek, Pena.
Składy:
Świt: W. Traczyk - Bogacz (75' Pająk), G. Traczyk, Baca (46' Zaręba), Bałos (75' Guzik, Turek, Bachul (36' Wilgierz), Bodnar, Barcik (46' Szpak), Bednarz (60' Siepak), K. Pałka (60' Buda)
Tempo: Fujak - Bachul, Kaczmarczyk (30' Janik, 88' Sadowski), Barcik, Ptak, Bisaga, Malik (60' Pena), Drewniak, Drobny (80' Suwaj), Marek, Orędarz.
Żółto-czerwono mecz, choć gole też były
14 żółtych i trzy czerwone kartki zobaczyli zawodnicy w meczu Czarnych Koziniec z LKS Bieńkówką. Goście kończyli mecz w dziewiątkę, a gospodarze w dziesiątkę. Bliżsi wyjścia na prowadzenie w pierwszej połowie byli przybysze z Bieńkówki, ale dwóch dogodnych okazji nie wykorzystał Sławomir Szczurek.
Tymczasem w 29. minucie prezent od grającego trenera Bieni, Jarosława Gąstały wykorzystał sprowadzony przed startem obecnego sezonu ze Skawy Witanowice Wojciech Osiński i Czarni prowadzili 1:0. W żółtych kartkach zaś "prowadziła" Bieńkówka 4:2.
Wykluczenia w 55. minucie Tomasza Knapczyka i Łukasza Tekieli w 76. minucie mocno zmodyfikowały marzenia Bieni o korzystnym rezultacie, chociaż mimo gry w osłabieniu, udało się im zagrozić bramce strzeżonej przez Artura Mruczka.
To Czarni w 73. minucie za sprawą Piotra Kołodziejczyka podwyższyli rezultat. Gospodarze nie dograli tego meczu w komplecie - na cztery minuty przed zakończeniem spotkania, boisko z powodu czerwonej kartki musiał opuścić Sylwester Matusiak.
Jeszcze rzut oka na pojedynek na kartki w drugiej połowie: 5:3 dla Bieni w żółtych i 2:1 w czerwonych.
Czarni Koziniec - LKS Bieńkówka 2:0 (1:0)
Gole dla Czarnych: Osiński, Kołodziejczyk.
Czerwone kartki: Matusiak (Czarni) oraz Knapczyk i Tekieli (obaj Bieńkówka)
Skład Bieńkówki: Gąstała - Lenik, Żołnierek, Lizak, Głuc, Knapczyk, Tekieli, Pupczyk, Szczurek, Kwiatek, Czaicki.
Cedron Brody - Sosnowianka Stanisław 1:2
Żarek Stronie - Chełm Stryszów / śr. 17.08.2022, godz. 18:00
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze