Honor powiatowej B-klasowej piłki uratował w ten weekend Świt Osielec.
Twierdza Osielec
Od sześciu spotkań niepokonany na własnym obiekcie jest osielecki Świt. W sobotę nie znalazła na podopiecznych Marcina Kopacza drużyna, która z kolei aktualnie jest trzecią siłą w B-klasie. Mało tego, Sosnowianka prowadziła w pewnym momencie w Osielcu 2:0.
Scenariusz tego spotkania ułożył się dla gości idealnie. W 5. minucie po zamieszaniu w polu karnym Świtu Dawid Wojtaszek przelobował Pawła Wójcika. Do wyrównania mógł doprowadzić Jakub Bednarz, ale w decydującym momencie akcji... nie trafił w piłkę. Skoro nie udało się Świtowi, to powiodło się Sosnowiance. Z dystansu przymierzył Daniel Bosman i goście prowadzili 2:0.
Do przerwy Świt złapał jednak kontakt. Akcję prawym skrzydłem przeprowadził Dawid Turek, bramkarz gości Rafał Brańka nie opanował piłki, a Marcin Rzeszótko z bliskiej odległości trafił do bramki.
W drugiej połowie odważniej zagrał Świt i zostało to nagrodzone. Po raz drugi na listę strzelców wpisał się Rzeszótko.
Ostatnie dziesięć minut to klasyczna gra "kontra za kontrę". W statystykach uderzeń z dystansu przeważali goście, ale sytuacji stuprocentowych czy to z jednej, czy z drugiej strony, nie odnotowano.
- Nasze boisko jest specyficzne i każdej drużynie gra się trudno w Osielcu. To był mecz na remis i takim sprawiedliwym rozstrzygnięciem się zakończył. Byłem trochę zdziwiony postawą Sosnowianki. To w końcu zespół z czołówki, który ma szansę włączyć się do walki o miejsce dające awans do A-klasy. Prowadzili 2:0, a kiedy doprowadziliśmy do wyrównania, to nie widzieliśmy u nich specjalnej mobilizacji, by zdobyć trzeciego gola. Wyglądało to tak, że ten remis ich satysfakcjonuje-powiedział grający trener Świtu, Marcin Kopacz.
Świt Osielec - Sosnowianka Stanisław Dolny 2:2 (1:2)
Gole dla Świtu: Rzeszótko (dwa).
Gole dla Sosnowianki: Wojtaszek, Bosman.
Składy:
Świt: Wójcik - Wilgierz, Baca, Bogacz (60' Szpak), Kopacz, Bednarz, Barcik, Bachul (70' Pałka), Turek (80' Bałos), Traczyk, Rzeszótko.
Sosnowianka: R. Brańka - Wojtaszek, Kozik, Bosman, Kowalówka, Kapuściński (60' Gawor), Pachel, Gawron (55' Górny), Mistarz, B. Brańka (75' Szydłowski), Gałuszka (36' Babicz).
LKS Bieńkówka - Żarek Stronie 1:2 (1:1)
Gol dla Bieńkówki: Kornio.
Gole dla Żarek: Prymuła, Kwartnik.
Składy:
Bieńkówka: Gąstała - Wojterski, Sałapat (30’ Pupczyk), Szczepaniak, Lenik (46’ Burza), Żołnierek, Knapczyk, Lewandowski, Tekieli (75’ Lizak), Czaicki (70’ Szczurek), Kornio (80’ P. Lenik).
Żarek: Pękala - Kwartnik, Leśniak, Gnojek, Granat, Kunowski, Plichta (70' Porębski), Prymuła, Szatan, Trus, Shendryk (60' Jędrzejowski).
Pozaboiskowe uprzejmości
Mecz bez totalnej historii odbył się w Białce. Przynajmniej ten bez historii boiskowej, bo okołoboiskowa sytuacja to już zupełnie coś innego. Zacznijmy jednak od futbolu. W rundzie jesiennej Chełm wygrał z Tempo II Białka aż dziesięć do zera. W sobotę był łaskawszy, bo zapakował o jednego gola mniej. Inna sprawa, że sześć ze straconych goli wybitnie obciąża konto białczan.
- Błąd w kryciu, błąd w ustawieniu, do tego brak w komunikacji. Sądzę że nie zasłużyliśmy na tak wysoka porażkę, aczkolwiek większość bramek sprezentowaliśmy przeciwnikom sami. Chełm skrzętnie wykorzystywał nasze błędy, za co należą się im brawa - powiedział zawodnik Tempo, Łukasz Drewniak.
Tymczasem braw od działaczy z Białki długo nie usłyszą ich vis a vis ze Stryszowa.
- Chcieliśmy przełożyć to spotkanie na późniejszą datę. Co prawda liczyliśmy że warunki do gry może nie będą tak złe, ale jednak od czwartku straciliśmuy już złudzenia w tej kwestii i zaczęliśmy czynić starania, żeby ten mecz nie doszedł do skutku w planowanym terminie. Powodem oczywiście była tylko i wyłącznie obawa o stan naszego boiska. W nadchodzącym tygodniu czekają nas dwa mecze z Orłem Ryczów i Unią Oświęcim. Nie mamy problemu z tym, że Tempo II gra w Białce. Inna jest jednak sytuacja, gdy spotkanie odbywa się np. w maju w deszczu, kiedy trawa jest już na odpowiednim poziomie, a inna teraz, gdy po meczu z Chełmem murawa jest w opłakanym stanie. Działacze ze Stryszowa byli jednak nieprzejednani. Najsmutniejsze w tej sytuacji jest to, że nie chcieli, żeby ten mecz został przeniesiony do Stryszowa w obawie o to, że ich murawa zostanie zniszczona! Nie chcieli przełożyć spotkania na inny termin, obowiązywała tylko sobota, godzina 11. Tak się nie powinno robić. Nie udało się niestety tego meczu przenieść do Lachowic i z tego powodu zostaliśmy teraz z ogromnym problemem, jeżeli chodzi o jakość naszej murawy, a z którym w aktualnych warunkach musimy sobie poradzic - powiedział wiceprezes Tempo Białka, Mariusz Sałaciak.Reklama
Tempo II Białka - Chełm Stryszów 0:9 (0:3)
Skład Tempo: Fujak - Malik, Ptak (Janik), Gracjasz, Urbański, Drobny, Drewniak, Wójcik (Marek), Bisaga, Barcik, Orędarz.
Zdałeś? Tak. Na trzy plus...
W drugim spotkaniu na wiosnę punkty traci Dąb Sidzina. Nic jednak nie zapowiadało takiego obrotu sprawy po pierwszej części meczu ze Stanisławinką Stanisław. Lider prowadził 1:0 po trafieniu Mariusza Lipy (asystę zanotował Grzegorz Kolaniak). Dlaczego nie prowadził wyżej, to już był efekt niesamowitej wręcz indolencji strzeleckiej poszczególnych zawodników z Sidziny. O co chodzi? O ostrzeliwania poprzeczki, słupków (w jednej z akcji dwukrotnie w słupek trafił Dawid Klimowski, a trzeci próba poszybowała obok bramki) czy niewykorzystania sytuacji sam na sam z bramkarzem gospodarzy (brylowali w tej niechlubnej statystyce Lipa oraz Klimowski, chociaż swoje za uszami mają także po tym meczu Michał Maj czy Kolaniak).
- Po pierwszej połowie powinniśmy zamknąć ten mecz i schodzić do szatni z cztero lub pięciobramkowym prowadzeniem. Po przerwie przeciwnik doprowadził do wyrównania i od tego momentu mecz wyraźnie się wyrównał. Mimo to w dalszym ciągu stwarzaliśmy kolejne okazje do wyjścia na prowadzenie. Stanisławianka, która ma w składzie doświadczonych zawodników a jej gra opiera się na dużej fizyczności, tymczasem świetnie wykorzystała nasze szkolne błędy i wygrała 3:1. Na gorąco w szatni powiedzieliśmy sobie, że przyjmujemy tą porażkę na klatę, bo doskonale wiemy, co zawiodło. To był nas trzeci wyjazdowy mecz w tym roku (wcześniej Dąb zremisował bezbramkowo w Stryszawie i zwyciężył na boisku Jastrzębianki Jastrzębia). Za te spotkania możemy sobie wystawić ocenę trójkę z plusem. Otrzymaliśmy lekcję pokory. Jestem jednak pełen wiary w nasz młody zespół i najchętniej już dziś chcielibyśmy zagrać kolejny mecz, żeby zmazać tą plamę po spotkaniu w Stanisławiu - przyznał trener Dębu Sidzina, Piotr Żmudka.
Z kim ten następny mecz zagra Dąb? Ze Świtem Osielec. To będzie taki mecz z gatunku nie do wiary - trener Żmudka jest bowiem zawodnikiem... Świtu Osielec. W meczu z Chełmem Stryszów w poprzedniej kolejce Żmudka był na ławce rezerwowych zespołu z Osielca. Spotkania Dąb-Świt zostanie rozegrane w sobotę 23. kwietnia o godzinie 17:30 w Sidzinie.
- Zostałem zarejestrowany w Świcie bardziej na prośbę trenera Marcina Kopacza, który stwierdził, że może brakować mu czasem ludzi do składu i wtedy mógłbym im pomóc. Powiedziałem, że zawsze mogą na mnie liczyć. Taka sytuacja miała miejsce w Stryszowie, gdy zapowiadało się, że Świt może pojechać na ten mecz w okrojonym składzie. Ostatecznie było jednak czternastu zawodników Świtu, a ja powiedziałem, że się przecież nie będę wygłupiał i niech grają młodzi. Wracając już do samego spotkania - derby to derby i zapowiada się dobre starcie. Poszliśmy Świtowi na rękę i przełożyliśmy to spotkania na sobotę. Cieszy nas, że wreszcie zagramy na swoim stadionie w Sidzinie - podsumował Żmudka.
Stanisławianka Stanisław Dolny - Dąb Sidzina 3:1 (0:1)
Gol dla Dębu: Lipa.
Skład Dębu: Wójcik - Zawora, T. Mazur, Chorąży, Binkuś, Klimowski (80' Wilczyński), Kolaniak (65' R. Mazur), Krupa, Maj (70' Motor), Staszczak (80' Kaczmarczyk ) , Lipa.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Trener Sidziny trochę przesadził ze stwierdzeniem że do przerwy mogło być 4 lub 5:0 dla Dębu, bo Stanisławianka też miała swoje okazje, chociaż w pierwszej połowie faktycznie Sidzina była lepsza. W drugiej natomiast to już był koncert zespołu ze Stanisławia który mocno przeważał i w końcówce mógł jeszcze podwyższyć wynik. Obydwa zespoły są bardzo mocne co pokazały w tym spotkaniu. Sidzina powinna spokojnie awansować, a Stanisławianka biorąc pod uwagę że Brody się sypią to może zacząć gonić czołówkę i Skawce, Sosnowianka czy wyżej wspomniane Brody powinny drżeć o swoje miejsca, bo widać że zarząd Stanisławia nie przespał zimy i bardzo wzmocnił zespół.
Przyjacielu. Mecz meczowi nie równy. Każda drużyna może sprawic niespodziankę
Stryszow to najgorsze chamy i nic wiecej. Nawet ten starszy pan wiecz..k to też. Pamietam jak na jesień grali w Skawcach to siedział wśród rozwydrzonej młodzieży i wzywał sędziego bocznego. Tak więc nie dziwcie sie Bialka że wam meczu nie przelozyli. Z tym panem działaczem z Stryszowa ciężko się rozmawia
Gdyby białka zadzwoniła szybciej niż 2 dni przed meczem to Stryszów był chętny nawet zagrać u siebie. A pierdol*nie, że to wina Stryszowa to czyta kpina. (Czy stan murawy w Białce jest ważniejszy niż w Stryszowie? XDD) Wystarczyło się zainteresować szybciej niż 2 dni przed meczem. Nie pozdrawiam tego, który to pisał ani tego litry zdał takie relacje.
Skoro dzwonili dwa dni wcześniej to spokojnie wystarczało. Czasami pół dnia ulewy wystarczy żeby boisko doprowadzić do ruiny. Bali się nie wiem czego?! Białka nie jest jakimś fenomenem jeśli chodzi o ligę i czasem trzeba się okazać człowiekiem i nic więcej. Wynik wynikiem ale boiska szkoda tym bardziej że różnica między Białką a Stryszowem jest taka że sama temperatura to przepaść nie mówiąc że ostatnio w Białce padał deszcz z przewagą śniegu a w Stryszowie pewnie ledwo pokropiło. Ja niestety ze swojej piłkarskiej kariery też raczej chłodno wspominam Stryszow jako klub. Zresztą wszystkie kluby z rejonu Wadowickiego mają jakieś problemy, albo dalekie wyjazdy albo po co się godzić na przełożenie, przecież im wje***my i jeszcze boisko będzie ruiną.
Ale ty pieprzysz gościu. Wszystko by się dało załatwić tylko wy poprostu mieliscie to gdzieś i chcieliscie poprostu dowalic Rezerwą Bialki. Znam takie przypadki że kluby też potrafiły się dogadać dwa dni przed meczem A nawet dzień i dało się zagrać później po przyjacielsku i nikt nie płakał. No ale cóż karma wraca. Wiec przestań pieprzyć
Dokładnie tak. Przykład rezerw z Białki był całkiem nie dawno kiedy zaczęli remont boiska w Białce wykonali telefon w czwartek wieczorem żeby przełożyć mecz w brodach na inny termin. Brody same zaproponowaly po co inny termin przyjedźcie zagramy u nas. Da się ? Da Nie pozdrawiam kierowników stryszowa
Trener Sidziny trochę przesadził ze stwierdzeniem że do przerwy mogło być 4 lub 5:0 dla Dębu, bo Stanisławianka też miała swoje okazje, chociaż w pierwszej połowie faktycznie Sidzina była lepsza. W drugiej natomiast to już był koncert zespołu ze Stanisławia który mocno przeważał i w końcówce mógł jeszcze podwyższyć wynik. Obydwa zespoły są bardzo mocne co pokazały w tym spotkaniu. Sidzina powinna spokojnie awansować, a Stanisławianka biorąc pod uwagę że Brody się sypią to może zacząć gonić czołówkę i Skawce, Sosnowianka czy wyżej wspomniane Brody powinny drżeć o swoje miejsca, bo widać że zarząd Stanisławia nie przespał zimy i bardzo wzmocnił zespół.
Przyjacielu. Mecz meczowi nie równy. Każda drużyna może sprawic niespodziankę
Stryszow to najgorsze chamy i nic wiecej. Nawet ten starszy pan wiecz..k to też. Pamietam jak na jesień grali w Skawcach to siedział wśród rozwydrzonej młodzieży i wzywał sędziego bocznego. Tak więc nie dziwcie sie Bialka że wam meczu nie przelozyli. Z tym panem działaczem z Stryszowa ciężko się rozmawia