Reklama


Analiza meczu Polska - Meksyk

23/11/2022 19:11

Mecz Polski z Meksykiem zakończył się bezbramkowym remisem. Przez ostatnie tygodnie trwała debata, dziennikarze i kibice zastanawiali się w jakim ustawieniu zagramy i jaki plan na to spotkanie będzie miał trener Michniewicz. Zagraliśmy - podobnie jak rywale -  na czwórkę z tyłu. Patrząc przed meczem na nasz wyjściowy skład oceniłem go na duży plus. Na papierze mieliśmy ciekawy, ofensywny skład z jednym defensywnym pomocnikiem, kilku zawodników do gry pozycyjnej – Zieliński, Lewandowski, Szymański czy Zalewski. Jak to wyszło w praktyce?

Reklama

Trener Czesław Michniewicz postawił na ustawienie 1-4-1-4-1, a rolę najniżej ustawionego środkowego pomocnika pełnił Grzegorz Krychowiak. Kolejny raz potwierdziło się jednak to, że struktura to jedno, a zadania, funkcje zawodników to drugie. Strukturalnie Zalewski i Kamiński byli skrzydłowymi, natomiast funkcjonalnie bardzo często – w obronie – byli odpowiedzialni za wysoko ustawionych bocznych obrońców Meksyku, co sprawiało, że mieli zdecydowanie więcej zadań w obronie. I często brakowało ich z przodu, ale o tym później.

Reklama

Meksykanie na papierze 1-4-3-3, ale w budowaniu gry rozstawiali charakterystyczną strukturę. Środkowy pomocnik lub środkowi pomocnicy pomagali środkowym obrońcom przetransportować piłkę wyżej, natomiast boczni obrońcy ustawiali się wysoko. Środkowy pomocnik Meksyku ustawiał się między stoperami albo szeroko w półprzestrzeni

Takie ustawienie bocznych obrońców sprawia problem drużynom grającym jak my na czwórkę z tyłu. Jeśli boczny obrońca jest wysoko i trzyma szerokość, to skrzydłowy wchodzi do środka i wtedy między linią pomocy a obrony naszej reprezentacji mamy trzech przeciwników. Meksyk potrafił również zmieniać warianty. Na przykład z lewej strony szerokość dawał lewy obrońca, a po przeciwległej stronie szeroko ustawiał się Lozano, czyli skrzydłowy, a boczny obrońca wchodził do środka i jak w Manchesterze City pozycjonował się w półprzestrzeni, skąd: mógł zabezpieczyć atak, a poza tym jego ustawienie ułatwiało zmianę strony ataku. 

Reklama

Trener Michniewicz zdawał sobie sprawę z atutów Meksyku w bocznych sektorach i zdecydował się na neutralizowanie ich poprzez skrzydłowych, którzy byli odpowiedzialni za bocznych obrońców rywala. Dlatego też w wielu fragmentach byliśmy ustawieni na „piątkę”, albo „szóstkę” z tyłu. Taki wariant zabezpieczał boczny sektor, a ponadto czwórka obrońców była ustawiona wąsko, co stanowiło lepsze zabezpieczenie centrum.

W Ekstraklasie i innych ligach również wariant z obniżeniem skrzydeł funkcjonuje. Jest to jedna z opcji zabezpieczenia bocznych stref.

Reklama

Inny przykład – kiedy to do budowania gry w trójce schodził boczny obrońca. Każdy taki zabieg, każda zmiana prowokuje inne relacje między zawodnikami i wymaga od zespołu broniącego odpowiedniego zachowania.

Jeśli boczni obrońcy Meksyku ustawiali się wysoko, to po ewentualnej stracie piłki mogliśmy szukać bocznych sektorów boiska. Niestety często po przechwycie nasi skrzydłowi byli ustawieni zbyt nisko, zbyt blisko naszej bramki. Z jednej strony – obrona była zabezpieczona, natomiast kosztem ataku. I trudno nam było wykorzystać ewentualne braki powrotów bocznych obrońców rywala.

Reklama

Tutaj zrzut w ustawieniu 1-6-3-1, po przechwycie kontrę wyprowadzał Matty Cash, a skrzydłowy Kamiński jest… za nim.

Na początku meczu zagraliśmy modelowo. Przejęcie, podanie do Lewandowskiego i ruch na wolne pole skrzydłowego. Jeśli skrzydłowy jest wyżej, to może wykorzystać swoje walory szybkościowe i zwolnione strefy w obronie rywala. Takich sytuacji było niestety zbyt mało.

Raziło w oczy, że najczęściej otwieraliśmy grę długim podaniem od bramkarza w kierunku Lewandowskiego. Bardzo rzadko staraliśmy się budować grę od tyłu. Pytanie, czy w takiej sytuacji nie byłoby stosowne wprowadzić drugiego napastnika wcześniej, żeby wsparł Lewandowskiego w walce z kilkoma obrońcami.

Reklama

Rozgrywania było mało, ale coś mogło przykuć uwagę. Bardzo ciekawym i zaskakującym wariantem było przesunięcie Casha do środkowych obrońców. Spodziewałem się, że mając na lewej stronie Bereszyńskiego, a na prawej Casha to właśnie prawe skrzydło będziemy wykorzystywać w ataku. Tymczasem trener Michniewicz pomieszał i ustawił zespół asymetrycznie. Cash wspierał stoperów, w budowaniu ustawialiśmy się na trójkę. Natomiast Bereszyński ustawiał się wysoko. I niżej schodzili Szymański i Zalewski. Szymański jako szeroka „ósemka”. Dwukrotnie dzięki takiej roszadzie minęliśmy pierwszą linię pressingu Meksykanów, którzy wychodzili do nas trójką zawodników i próbowaliśmy doprowadzić do przewagi w bocznym sektorze.

Reklama

Meksykanie też grali na czwórkę z tyłu, więc warto porównać pomysł na grę obronną. Do bocznych sektorów schodził boczny obrońca, a linię obrony uszczelniał środkowy pomocnik, wchodząc między stoperów.

Inny wariant mieliśmy my, inny wybrali rywale.

O ile w pierwszej połowie najczęściej ustawialiśmy się w obronie niskiej, tak po przerwie doszło do pewnych zmian. Częściej podchodziliśmy w ustawieniu 1-4-4-2, a pierwszą linię pressingu stanowił duet Lewandowski – Zieliński.

O ile w pierwszej połowie najczęściej ustawialiśmy się w obronie niskiej, tak po przerwie doszło do pewnych zmian. Częściej podchodziliśmy w ustawieniu 1-4-4-2, a pierwszą linię pressingu stanowił duet Lewandowski – Zieliński.

Reklama

W 52 minucie wykonaliśmy skok pressingowy. Jeden z pierwszych, o ile nie pierwszy. Odzyskaliśmy piłkę przed polem karnym Meksyku i zaraz potem uzyskaliśmy rzut karny. Szkoda, że tak rzadko podchodziliśmy wyżej.

Po wejściu Bielika kilka razy inaczej rozwiązaliśmy kwestię bronienia w bocznych sektorach. I już nie wracali mocno skrzydłowi, a dwaj środkowi pomocnicy asekurowali bocznych obrońców w układzie 4+2 (podobny przykład z Brighton). Takie rozwiązanie powoduje, że skrzydłowi są wyżej, co kilka minut później przyniosło kontrę, w której to właśnie oni atakowali przestrzeń.

Reklama

Podsumowując: trener Michniewicz przyznał po meczu, że zagrali zgodnie z planem. Udało się zneutralizować najgroźniejsze atuty przeciwnika -  boczne sektory albo skupienie w jednym sektorze i zmiana strony. Gdyby wpadła bramka z rzutu karnego, to pewnie wygralibyśmy 1:0, co sprawiłoby, że ten plan zostałby zrealizowany w 100%.

Inną kwestią są środki i strategia, którą wybraliśmy do realizacji tego planu. Skrzydłowi ustawieni tak nisko mieli problem, by pomóc w kontrze. Lewandowski często był osamotniony i z reguły toczył samotne pojedynki z kilkoma obrońcami. Tylko incydentalnie podchodziliśmy do pressingu, przeważnie przyjmowaliśmy rywala na własnej połowie. W tym meczu skupiliśmy się na burzeniu, a nie na budowaniu. Burzeniu planu gry rywala.

Reklama

Jakie były alternatywy? Może ustawienie 1-3-5-2, z wahadłowymi i dwoma napastnikami. Chociaż tutaj pewnie trener nie widział trzeciego stopera w formie do pierwszego składu. Albo – nie zmieniając systemu - wcześniejsza zmiana i wejście Milika do Lewandowskiego.

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama