To pierwsza tego typu sytuacja, że w jednej kolejce nie wygrywa ktoś z dwójki Naroże Juszczyn i Żuraw Krzeszów.
Żarek Barwałd - KS Bystra 1:0 (0:0)
Gol: Wata
Skład Bystrej: Pustuła - Jurczyk (60' Ptaś), Migas, Kudzia, P. Urbański, Sarka, K. Urbański (65' Sroka), Wójtowicz, Kulka, Lipa, Pytel (60' Kaczmarczyk)
Niedobre deja vu
Dwukrotnie na prowadzenie w spotkaniu z Koroną Skawinki wychodził Żuraw Krzeszów i dwukrotnie rywale go doganiali. Brzmi znajomo? Tak. Dwie kolejki temu Żuraw prowadził na wyjeździe w Leńczach nawet trzykrotnie i również wyjechał z boiska Leńczanki zaledwie z punktem.
- Nie można grać o czołowe miejsca i remisować. Lepiej raz przegrać niż trzy spotkania zremisować. Porównując jednak oba zespoły, czyli Leńcze i Koronę, to zespół ze Skawinek zaprezentował się korzystniej. Remis jest sprawiedliwy - powiedział trener Żurawia, Bartłomiej Sałapatek.Reklama
Żuraw zdobył dwa gole po stałych fragmentach gry. Najpierw z rzutu wolnego celnie przymierzył Krzysztof Ćwiertnia, a następnie po dośrodkowaniu grającego prezesa z rzutu rożnego, bramkarza Korony pokonał Krzysztof Rak. Po raz trzeci piłka zatrzepotała w siatce gospodarzy w 90. minucie po strzale Raka (to byłby zatem gol na 3:2), ale nie został on uznany z powodu odgwizdania faulu Mariusza Górnego na jednym z przeciwników. Brak asekuracji i tracimy głupie gole - tak z kolei trener Sałapatek podsumował trafienia dla Korony autorstwa Dawida Gielaty.
Jeszcze w pierwszej połowie wytrzymałość konstrukcji bramki gospodarzy sprawdzili Sałapatek i Rak.
Im bliżej końca spotkania, tym większą ochotę na sięgnięcie po komplet trzech punktów przejawiał Żuraw. Nie ma się czemu specjalnie dziwić zresztą - krzeszowianie walczą o awans, Korona to z kolei zespół środka tabeli. Spowodowało to, że Korona nastawiła się na kontry i dwie takie zostały powstrzymane na szesnastym metrze od bramki strzeżonej przez Artura Kachnica.
- Nadal jesteśmy niepokonani w lidze. Do zakończenia rundy zostało pięć spotkań i na nich się skupiam. Musimy zdobyć jak najwięcej punktów. Nie myślę w ogóle o tym, co będzie w zimie - liczy się tu i teraz, a przed nami kolejny mecz - z Żarkiem Barwałd - dodał grający trener Żurawia.Reklama
Korona Skawinki - Żuraw Krzeszów 2:2 (0:1)
Gole dla Korony: Gielata.
Gole dla Żurawia: Ćwiertnia, Rak.
Skład Żurawia: Kachnic - Sałapatek, Bizoń, Skrzypek, Wajdzik, Lociński, Górny, Świerkosz, Targosz (60' Bielarz), Rak, Mika (80' Brenk).
Najdłuższe minuty życia
Czy to już jest patent, trudno powiedzieć. Pewne za to jest, że Strzelec Budzów trzeci raz z rzędu (w tym drugi na wyjeździe) okazał się lepszy w ligowym starciu od Naroża Juszczyn. Były emocje, czerwona kartka, gole, ale też i długi czas oczekiwania na "zatwierdzenie" gola na wagę trzech punktów dla podopiecznych Jarosława Gąstały. Co nie oznacza, że Strzelec wygrał zawody na farcie. Nie. Wygrał jak najbardziej zasłużenie.
Zegar (tego w Juszczynie mogą zazdrościć Narożu nie tylko kluby z naszych okolic) nie wskazał jeszcze końca pierwszej minuty, a Strzelec już powadził! Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Andrzej Kurowski pokonał Sebastiana Krupczaka. Mieliśmy zatem na początek mocne trzęsienie ziemi, a że następnie napięcie tylko rosło? Tym lepiej dla widowiska.
Niebawem miały miejsce dwie bardzo ważne dla losów spotkania sytuacje. Czerwoną kartkę obejrzał Konrad Burliga i Strzelec od 10 minuty musiał grać w osłabieniu. Jakby nieszczęść, przynajmniej w teorii, było mało dla Strzelca, to kontuzji doznał jedyny defensywny pomocnik w ekipie gości - Damian Korczak i trener Gąstała musiał dokonać nie tylko roszady w składzie, ale też i w ustawieniu drużyny.
Naroże w przeciągu całego spotkania dłużej utrzymywało się przy piłce, lecz niewiele z tego wynikało. Owszem, Paweł Romaniak raz trafił w poprzeczkę, a w drugiej połowie Dominik Baziński nie wykorzystał sytuacji sam na sam z bramkarzem Strzelca. Generalnie jednak, Naroże nie miało pomysłu na rozmontowanie dobrze grającego w defensywie Strzelca. Dużo wrzutek, zero konkretów - to podsumowanie postawy Naroża.
Strzelec tymczasem nie ograniczał się tylko do przecinania akcji gospodarzy, a kiedy nadarzała się okazja to zapuszczał się w okolice pola karnego gospodarzy. W pierwszej połowie goście mogli podwyższyć prowadzenie - dobrych okazji nie wykorzystali Maciej Furman oraz Patryk Burliga.
W 55. minucie Naroże co prawda wyrównało za sprawą trafienia Daniela Świdra, ale ostatnie słowo należało do przyjezdnych z Budzowa. Podanie od Arkadiusza Jurkowskiego trafiło do Patryka Burligi, a ten przelobował Krupczaka. Trochę jednak musiało upłynąć chwil, zanim bramka została uznana...
- Wiedziałem, że gol został zdobyty w sposób prawidłowy. Mimo to ciśnienie skończyło mi pewnie do 200... Konsultacja sędziów to było moje najdłuższe cztery minuty w życiu - powiedział tymczasem Gąstała i dodał: - Przyjechaliśmy do Juszczyna po wygraną. Byłem pewny, że rozegramy dobre zawody. Gospodarze grali na tyle, na ile im pozwalaliśmy.Reklama
Dlaczego zatem wygrał Strzelec? Mimo gry w osłabieniu, potrafił wolą walki, charakterem zniwelować brak jednego zawodnika. Jeżeli dodamy do tego konsekwencję w grze i zdyscyplinowanie w szeregach przyjezdnych, to "wyjaśnienie" wyniku w Juszczynie mamy podane na tacy.
Naroże Juszczyn - Strzelec Budzów 1:2 (0:1)
Gol dla Naroża: Świder,
Gole dla Strzelca: Kurowski, P. Burliga
Czerwona kartka: K. Burliga (Strzelec).
Składy:
Naroże: Krupczak - R. Drobny, K. Wróbel, Bachul, Balcer, D. Świder, Stawicki, Ferek (57' Baziński), K. Świder (68' Kardaś), Romaniak, M. Drobny.
Strzelec: Brańka - Mirocha, Kurowski, K. Burliga, Xavi, Korczak (5' Jurkowski), Parszywka, P. Burliga, Sałapat (75' Pocielej), Furman, Sergiel (80' Gałuszka).
Zmienników mieć
To nie jest żadne odkrywcze stwierdzenie. Na każdym poziomie rozgrywkowym posiadanie zawodników na ławce rezerwowych staje się "towarem luksusowym". W niższych klasach rozgrywkowych to już bywają oni i towarem deficytowym.
Popatrzmy na Huragan, którego pięciu graczy zostało "oddelegowanych" na ślub, dwóch było kontuzjowanych, a trzech kolejnych doznało urazów jeszcze w pierwsze połowie i musiało opuścić plac gry. Trener Krzysztof Kudzia miał jednak kogo zamiast nich wstawić - ba, był nawet pierwszym, który pojawił się na murawie, gdy zespół był w potrzebie.
Patrzymy teraz na Grom Grzechynia. Jeszcze w pierwszej połowie nie mógł kontynuować gry Tomasz Czubin. Od tego momentu gospodarze grali w dziesiątkę... Nie można powiedzieć, że ta sytuacja wypaczyła wynik spotkania - Huragan prowadził bowiem w tym momencie już 3:0.
Pierwszego gola zdobyła Sławomir Pacyga, który oddał mocny strzał zza pola karnego w lewy dolny róg bramki strzeżonej przez Szymona Polaka. Na 2:0 podwyższył Sebastian Kozina, który celnym uderzeniem z kolei w górny róg bramki gospodarzy sfinalizował indywidualną akcję Bartosza Tarnawskiego. Asystę przy golu numer trzy zanotował Kudzia, a po raz drugi na listę strzelców wpisał się tego popołudnia Sławomir Pacyga. Do przerwy zatem Huragan miał trzy gole zapasu.
Kwadrans po rozpoczęciu drugiej połowy błąd Polaka wykorzystuje Sebastian Kozina. Grom jednak potrafił się podnieść – w 55. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego niefortunnie wybijają piłkę zawodnicy Huraganu, że ta trafia do Mateusza Pająka, który płasko strzela bez zastanowienia z 22 metrów. Po chwili futbolówkę z bramki musi wyciągać Mateusz Makoś. Osiem minut później do bramki Huraganu trafił Piotr Surmiak, który najpierw wyszedł zwycięsko z pojedynku z Tomaszem Żywczakiem, a następnie wykorzystał sytuację sam na sam z Makosiem. Na więcej Huragan Gromowi nie pozwolił – w końcówce za to Kacper Wójcik po dośrodkowaniu z rzutu rożnego wykorzystuje zamieszanie w szesnastce Gromu i ustala wynik meczu na 5:2.
Rezultat spotkania mógł i powinien być zdecydowanie wyższy – po przerwie Huragan praktycznie nie schodził z połowy gospodarzy, zmarnował przy tym kilka znakomitych okazji. Trzy punkty, jak najbardziej zasłużone, pojechały do Skawicy.
Grom Grzechynia - Huragan Skawica 2:5 (0:3)
Gole dla Gromu: M. Pająk, P. Surmiak,
Gole dla Huraganu: Kozina, S. Pacyga (obaj po dwa gole), Wójcik
Składy:
Grom: Polak - M. Surmiak, M. Paleczny, Krupczak, Groń, R. Kudzia, Bałos, Paździora, Czubin, M. Pająk, P. Surmiak.
Huragan: Malik ( 46' Makoś) - Sumera, Gasek (20' Szafraniec), Żywczak, Fujak, Surzyn (10' Kudzia), Tarnawski, Mariusz Pacyga, Bywalec (46' Wójcik), Kozina (74' Puzik), S. Pacyga.
Cel zrealizowany na 100 procent
Patrząc na ostatnie spotkania i formę prezentowaną przez oba zespoły, to faworytem do zwycięstwa w spotkaniu Kalwarianki II Kalwarii i BCS Zawoi była drużyna gości.
- Naszym obowiązkiem było zwyciężyć, chociaż gdzieś z tyłu głowy miałem obawy, że w nasze szeregi może się wkraść nonszalancja czy zbyt wielki luz i mecz może zakończyć się dla nas tak, jak ten z Koroną Skawinki (BCS przegrał 0:4). Na szczęście to się nie sprawdziło - powiedział trener drużyny z Zawoi, Jacek Kudzia.
Kalwarianka co prawda jako pierwsza stworzyła sobie groźną okazję, i to już w 1. minucie, ale to było... na tyle z jej strony. BCS za to do przerwy zdobył dwa gole - oba po dośrodkowaniach z rzutu rożnego, oba po celnych uderzeniach głową. Zmieniali się tylko wykonawcy - najpierw dośrodkował Artur Dyrcz, a na listę strzelców wpisał się Nikodem Fujak, następnie z kornera zacentrował Eryk Wróblewski wprost na głowę Marcina Pasierbka. Po kwadransie zatem Zawoja miała wynik pod kontrolą.
Po przerwie musiała groźniej zaatakować Kalwarianka i to uczyniła. Goście umiejętnie jednak się bronili, akcje Kalwarianki stopowane były w okolicy 18 metra od bramki strzeżonej przez Dominika Ficka, a jeżeli już jakieś strzały dolatywała do bramki BCS, to wspomniany Ficek je zatrzymywał.
Na dziesięć minut przed zakończeniem spotkania trzeciego gola dla BCS zdobył Mateusz Pudalik.
Zespół z Zawoi zatem konsekwentnie pnie się do góry w tabeli, a początek sezonu staje się już mglistym, złym wspomnieniem. Ba, BCS jest czwarty w tabeli!
Kalwarianka II Kalwaria – BCS Zawoja 0:3 (0:2)
Gole dla BCS: Fujak, M. Pasierbek, Pudalik.
Skład BCS: Ficek - Kudzia (65' Pudalik), R. Pasierbek, M. Pasierbek, Dyrcz, Wróblewski, Trybała (40' Zięba), D. Smyrak, Bartyzel (80' Zemlik), Fujak, P. Smyrak (75' Czarny).
Leńcze - Jałowiec Stryszawa 0:0
LKS Lachy Lachowice-Hucisko - Halniak Maków Podhalański 2:5 (1:1)
Gole dla Lachów: Pyrzyk, Daniel Kachel.
Gole dla Halniaka: Sapoń, Koper (k.), Wnętrzak, Pena, Bajcer.
Czerwona kartka: Gwiazdoń (Lachy).
Składy:
Lachy: Nowak - Gwiazdoń, Kąkol (77' Kubielas), Pyrzyk, Ponikwia, Dominik Kachel (46' Wątroba), Daniel Kachel, Bogdanik, Barcik (50' Kubieniec), Turek (50' Zawiła), Murzyn (67' Piecha).
Halniak: Koper - Mistarz, Antosiak, Sapoń (65' Bajcer), Jończyk, Bisaga, Wnętrzak (80' Ficek), Żarnowski, Sarnicki (76' Stopa), Pena, Szymoniak (80' Bryndza).
Poz
Zespół
M
Pkt
Bramki+
Bramki-
1
Naroże Juszczyn
26
70
115
30
2
Żuraw Krzeszów
26
66
93
28
3
Huragan Skawica
26
42
55
52
4
KS Bystra
26
41
59
59
5
Jałowiec Stryszawa
26
40
43
32
6
Strzelec Budzów
26
39
49
45
7
Korona Skawinki
26
38
47
37
8
Garbarz Zembrzyce
26
36
47
46
9
Halniak Maków Podhalański
26
34
55
49
10
BCS Zawoja
26
33
54
60
11
Leńczanka Leńcze
26
31
51
60
12
Lachy Lachowice
26
22
43
72
13
Żarek Barwałd
26
19
29
61
14
Grom Grzechynia
26
3
12
121
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze