Reklama


A-KLASA SUSKA: Był szok, była i reprymenda w Żurawiu. Halniak wypunktował Sidzinę, a Jałowiec Korony nie strącił

16/04/2023 00:02

W zapowiedzi do meczu Żurawia Krzeszów z Żarkiem Barwałd zastanawialiśmy się, czy lider tabeli ustanowi jakiś niecodzienny rekord bramkowy w tym spotkaniu. Nic z tych rzeczy!

 

Żarek Barwałd nie miał najmniejszego prawa, żeby nawiązać wyrównaną walkę z Żurawiem Krzeszów. To się nie trzymało kupy – tabela mówi sama za siebie i to, że Żarek przed tym meczem zamykał tabelę z dorobkiem pięciu punktów i tylko jednym zwycięstwem na koncie. Nawet w mediach społecznościowych gości można było znaleźć świetny, z przymrużeniem oka (a o to przecież chodzi w niższych ligach) mem obrazujący różnicę w potencjale strzeleckim między tymi zespołami. Ten mem wyglądał tak:

Prawda, że świetny? Tymczasem na boisku, w pierwszej połowie, działy się rzeczy, które nie śniły się fizjonomom. Przynajmniej już wiadomo, co miał na myśli Ferdynand Kiepski wypowiadając taką sentencję. Największym absurdem był gol, który wyprowadził Żarek na prowadzenie 3:2. Zdobył go 47-letni Mirosław Maciusiak, który zapewne chciał dośrodkować w pole karne, a piłka odbiła się jeszcze od Grzegorza Bizonia i kompletnie zaskoczyła Artura Kachnica. Nie inaczej było po tym, jak gol dla zespołu z Barwałdu został zdobyty po przebijance po rzucie z autu. Byłaby to jednak duża niesprawiedliwość, gdyby nie doceniło się gry drużyny z Barwałdu w pierwszej połowie. Zagęszczenie środka pola, nieatakowanie na hurra przeciwnika, kiedy trzeba to wdanie się i w tzw. rąbankę. I do tego gole, ale też i inne zagrożenia, które stwarzali piłkarze z zamykającą tabelę drużyną, zapewne już pogodzeni ze spadkiem do B-klasy.

Reklama
- Nie poznawałem mojej drużyny. Zaprezentowaliśmy się w pierwszej połowie fatalnie i w przerwie musiało paść kilka mocniejszych słów w szatni. Popełnialiśmy koszmarne błędy i sami byliśmy w szoku - powiediział Maciej Mrowiec, trener Żurawia.
Maciej MrowiecMaciej Mrowiec

Szczerze, to podziwiam trenera, że nie zrobił żadnej "wędki" w pierwszej połowie. Żuraw oczywiście miał o wiele więcej szans w pierwszej połowie od rywala, lecz wykorzystał tylko trzy z nich. Zaczęło się od główki Mariusza Górnego, a potem był niespodziewany remis. Ba, Żarek dwukrotnie wychodził w tym meczu na prowadzenie (2:1 i 3:2), ale i tak wszyscy się mogli spodziewać, że ten czar pryśnie. I prysnął w drugiej połowie, gdy padały kolejne gole dla lidera z Krzeszowa, a przewaga Żurawia była już znacząca. 

Reklama

Żuraw Krzeszów – Żarek Barwałd 7:3 (3:3)

Gole dla Żurawia: Stuglik, Górny (obaj po dwa gole), Shymanytsia, Mika, Litewka.

Gole dla Żarek: Sarapata (dwa), Maciusiak.

Składy:

Żuraw: Kachnic – Starowicz (46’ Shymanytsia), Dybał, Bizoń, J. Talaga, Ćwiertnia (79' Lociński), Motor, Targosz (46’ G. Talaga), Litewka (79' Wajdzik), Górny (68' Szymoński), Stuglik (79' Mika).

Żarek: Kleszcz - Klaczak, Palenica, Sarapata, Baruch, J. Filek, P. Filek, Malina, Moskal (70' Marszałek), Bartoszek (70' Florek), Maciusiak.

Reklama

Z bardzo dobrej strony zaprezentował się Halniak w spotkaniu z Dębem Sidzina i sięgnął po jak najbardziej zasłużone trzy punkty. Zresztą jeżeli trener pokonanej drużyny, Piotr Żmudka komplementuje rywali słowami, że "zagrali świetny mecz i miło się patrzyło na ich grę", to jest to znaczące. Skądinąd bardzo lubimy, jak docenia się z klasą postawę przeciwnika.

- Halniak był zdecydowanie, zwłaszcza w pierwszej połowie, lepszą drużyną. Zdominował nas, a my nie dojechaliśmy na mecz. To, jak makowianie zdobyli pierwszego gola, było czymś pięknym i miło się tą akcję patrzyło. Zawodnicy z Ukrainy "robią robotę". Na początku drugiej połowy po błędzie naszego bramkarza, który wypuścił piłkę z rąk straciliśmy trzeciego gola. Dokonałem siedem zmian i nasza gra się poprawiła. W końcówce udało się nam zdobyć honorowego gola z rzutu karnego. Nie ukrywam, że obawiałem się tego spotkania, gdyż na co dzień moi podopieczni nie trenują i nie grają na tak dużym boisku. Moje obawy się potwierdziły. Bierzemy porażkę na klatę - powiedział Żmudka.

Reklama
Piotr ŻmudkaPiotr Żmudka

Zadowolony z postawy swoich podopiecznych był trener Halniaka, Marek Kudzia.

- To był mecz bez historii, który przebiegał pod nasze dyktando. Wiedzieliśmy, jak mamy grać czyli otwierać, budować i finalizować. Gdyby ten ostatni element nie zawiódł, to zdobylibyśmy sześć czy siedem goli. Mam trochę pretensji do drużyny o straconego gola, bo był to jedyny strzał przeciwnika na naszą bramkę. Miło było też słyszeć od postronnych ludzi, sędziów, że gramy ładnie i do tego jeszcze dobrze. Słowa były tym bardziej krzepiące, bo przed meczem mówili, że bronimy się przed spadkiem - podsumował mecz z Sidziną trener Kudzia.

Reklama
Marek KudziaMarek Kudzia

Po takich słowach, łatwiej jest napisać coś o wydarzeniach na boisku w Makowie. Na pewno działoby się tam więcej, gdyby nie deszcz, który powodował, że piłka nie zawsze trafiała tam. gdzie życzyłby sobie tego adresat podania. Makowianie i tak grali ładnie dla oka i wyglądali na drużynę co najmniej grającą ligę wyżej od przeciwnika. W 30. minucie rozgrywający bardzo dobry mecz Valentyn Fedoruk przerzucił piłkę na prawą stronę do Michała Jończyka, który dośrodkował w pole karne wprost na głowę Pawła Wnętrzaka. To był gol z gatunku "ręce same składają się do oklasków".

Dąb próbował przedostawać się w okolice pola karnego gospodarzy, ale zagrożenie stwarzał przede wszystkim po stałych fragmentach gry. Po jednym z nich dobrą interwencją popisał się Sebastian Krupczak. W samej końcówce pierwszej połowy po nieporozumieniu w defensywie zespołu z Sidziny, Valentyn Fedoruk przelobował bramkarza gości.

Reklama

O początku drugiej połowy i stracie trzeciego gola opowiedział trener Żmudka. Rozmiary porażki w Makowie zmniejszył Michał Maj.

Halniak Maków Podhalański – Dąb Sidzina 3:1 (2:0)

Gole dla Halniaka: Wnętrzak (dwa), Valentyn Fedoruk

Gol dla Dębu: M. Maj (k.)

Składy:

Halniak: Krupczak – Mytskan, A. Bach, Juan, Sapoń (78' Dobrzycki), Jończyk (68' Jończyk), Wnętrzak (80' P. Bach), Zych (78' Sarnicki), Vladyslav Fedoruk, Valentyn Fedoruk, Bisaga (68' Żarnowski).

Dąb: Wójcik - Bielarz (62' J. Maj), Chorąży, Mazur (67' Kulka), Trzop (62' K. Lipa), Tempka (62' B. Kolaniak), Klimowski (62' Kaczmarczyk),G.  Kolaniak, Maj, Staszczak (67' Motor), M. Lipa (67' Lipa).

Reklama

Dopiero w samej końcówce spotkania, Jałowiec Stryszawa zdobył honorową bramkę na 4:1. Do przerwy Korona prowadziła już 3:0. Na początku drugiej połowy podopieczni Andrzeja Sermaka nie wykorzystali jeszcze rzutu karnego. Stadion w Skawinkach jest niegościnny w tej rundzie dla drużyn z naszego powiatu, a dokładniej dla drużyn z gminy Stryszawa. Całkiem niedawno przegrały tam Lachy, w sobotę ich los podzielił Jałowiec. Obie drużyny w pierwszej połowie straciły po trzy bramki, obiec musiały grac w trudnych, wodnistych warunkach. Coś w tym musi być...

To, że nie będzie to owocny wyjazd dla Jałowca, wiadomo było już po pierwszych czterdziestu pięciu minutach. Dwa pierwsze gole to były klasyczne prezenty ze strony stryszawian - najpierw w polu karnym nieszczęśliwie poślizgnął się Karol Korczak i Dawid Gielata strzelił obok bezradnego Krzysztofa Elżbieciaka. Na 2:0 podwyższył Gielata wykorzystując błąd młodego, 17-letniego bramkarza ze Stryszawy. Gol numer trzy to klasyczna przebitka po wznowieniu gry z autu i trafienie Adriana Kani.

Reklama

Po przerwie Jałowiec ruszył do odrabiania strat i stworzył sobie kilka świetnych okazji, lecz za każdym razem na posterunku był bramkarz miejscowych Łukasz Stawowy. Bliski powodzenia po strzale głową był Łukasz Sitarz, mocnym uderzeniem popisał się Maciej Bachul czy świeżo wprowadzony Grzegorz Bogdanik. Ostatni z wymienionych w 84. minucie ładnie obrócił się w polu karnym i znalazł drogę do bramki Stawowego. 

W tym momencie wynik brzmiał 4:1, bo w 72. minucie po strzale z rzutu wolnego z 40 metrów do bramki Jałowca trafił Marcin Gwiżdż. Przy stanie 3:0, Korona miała rzut karny, lecz piłka po strzale zawodnika gospodarzy minęła bramkę Jałowca.

Reklama

Korona Skawinki - Jałowiec Stryszawa 4:1 (3:0)

Gole dla Korony: Gielata (dwa), Gwiżdż, Kania.

Gol dla Jałowca: Bogdanik.

Składy:

Korona: Stawowy - Frosztęga, Gielata (77' Fabiś), Gwiżdż, Kania (77' Słonina), Klimowski (63' Lempart), Nowak, M. Pająk (73' K., Pająk), K. Palacz, M. Palacz, Skupień.

Jałowiec: K. Elżbieciak - Harańczyk, Habowski, Polak, Bachul, Czuper, Korczak (65' A. Elżbieciak), Wągiel, Witek, Bańdura, Sitarz.

Kolejka nr 17
2023-04-15
16:00 Żuraw Krzeszów 7  :  3 Żarek Barwałd
17:00 Halniak Maków Podhalański 3  :  1 Dąb Sidzina
17:00 Korona Skawinki 4  :  1 Jałowiec Stryszawa
2023-04-16
17:00 Strzelec Budzów  4 : 3  Lachy Lachowice
17:00 BCS Zawoja 3  : 0  Spartak Skawce
17:00 KS Bystra  2 : 2  Huragan Skawica

Poz Zespół M Pkt Bramki+ Bramki-
1 Żuraw Krzeszów 24 70 124 21
2 Lachy Lachowice 24 41 68 55
3 Jałowiec Stryszawa 24 41 70 37
4 Halniak Maków Podhalański 24 40 55 46
5 KS Bystra 24 37 43 48
6 Leńczanka Leńcze 24 36 57 60
7 Korona Skawinki 24 35 46 37
8 Strzelec Budzów 24 32 45 68
9 BCS Zawoja 24 28 48 53
10 Spartak Skawce 24 28 43 47
11 Dąb Sidzina 24 22 28 64
12 Żarek Barwałd 24 18 35 69
13 Huragan Skawica 24 15 25 82


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama