Oprócz początku astronomicznej zimy, mamy też wtedy najkrótszy dzień w roku. Dokładnie w tym czasie jak przesilenie zimowe, czyli moment, w którym słońce zajmuje miejsce w zenicie nad zwrotnikiem Koziorożca. Według szacunków dzień ma trwać od 7 godzin i 10 minut do 8 godzin i 15 minut, w zależności od miejsca zamieszkania. Za to noc będzie długa – około 16 godzin. Kalendarzowa zima przypada dzień później to jest 22 grudnia. Jest datą umowną, ale bardzo zakorzenioną w tradycji.
Zima 2024/ 2025 zapowiada się według synoptyków dość nietypowo. Mają być temperatury wyższe od średniej wieloletniej z wyższą ilością opadów. Czeka nas prawdopodobnie łagodniejszy początek nowego roku. Grudzień jak widzimy przynosi zmienne opady od śniegu po deszcz i mżawkę. Temperatury są dość umiarkowane. Styczeń ma rozpocząć się temperaturami wyższymi od wieloletnich. Wyjątkami mają być rejony południowe i zachodnie Polski. Prawdziwa mroźna zima ze sporymi opadami śniegu prognozowana jest w lutym – według ostatnich doniesień Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej. To są prognozy. Czas oczywiście pokaże jak będzie. Jedno jest pewne zimy obecne nie są takie jakie pamiętamy z dzieciństwa.
Zima
Ziemię obsypała anielskimi włosami
spod butów strzelając ostrym mrozem.
Ubrała strzechy kryształowymi soplami
ląd niebo malując intensywnie mlekiem.
Finezyjnie skuła grubym lodem wody.
Drzewom namiętnej przysporzyła urody
które drzemią w płatkach śnieżnych
a wiatrem poruszone uroczo dymią.
W zamieci wyrzeźbiła wydmy śniegowe
dzieci pobudzając do zabawy kulkami
jazdy na sankach nartach łyżwach.
Marzę o takiej zimie z dzieciństwa.
Białe wspomnienia
Biel miesza się z szarością
srebrem i promieniami słońca.
Spacerując wdychamy miłe
świeże leśne powietrze.
Z córeczkami budujemy igloo
śmiejąc się w magii puchu.
Do góry pnie się bałwan
w słomianym kapeluszu.
Konie z gracją splatają
barwny radosny kulig
ciesząc dzieci i dorosłych
a sanie rozsypują wokoło śnieg.
Przy ognisku śpiewając piosenki
łapiemy miłosne spojrzenia
a zajadając wypieczone kiełbaski
popijamy malinową herbatkę.
Gwiazdy malują twoje oczy
księżyc siedzi na ustach
mróz pudruje policzki
w granatowych nieba półcieniach.
W zmysłowej poezji śnieżnej
ambrozyjskie ciało roztańczone
obejmując ramionami pieszczę
i całuję usteczka rozmarzone.
I zimą gorąco
Duży mróz za oknem bieli drzewa
a niebo szare przysypia utrudzone.
Parapet odwiedziła zabłąkana sikorka.
Mgła sączy się wolno i rozlegle.
Tulę coraz mocniej ciebie
głaszcząc włosy dłonie grzeję
roziskrzając w sercu czerwień.
Zmysłowe płatki róż na usta kładę
w oczach rozbudzając zieleń.
Nocne igraszki gorące czułe
przy kominku i srebrzystym księżycu
przechodzą w soczyste arie rozszalałe.
Oddech łapiemy przy bladożółtym słońcu.
Sen i jawa
Płatki wdzierały się w oczy
wiatr potęgował gorzkie łzy.
Przybywało białego całunu.
Zobaczyłem ciebie we śnie
dlaczego on taki nie wiem
przecież nie lubiłaś zimy mamo.
Wicher rozhulał się na dobre
targając gałęzie świerków
i zrobił fałdy śnieżne w ogrodzie.
Wrony nieznośnie krakały
tańcząc skrzydłami na białym tle.
Płakałem. Powrócił ból. Wielki żal.
Języka gorycz. Pustka przebiła myśli.
Już poranek w żółtych promieniach
a potem wspomnienia zatrzymane
w sercu i w albumach zdjęć.
Tęsknię. Kocham cię mateńko.
Zimowo
Chmury niczym cukrowa wata
spacerują po nieboskłonie.
Promienie słońca wyzłacają
wierzchołki dostojnych gór.
Ziemię przykrył biały koc.
Skrzypi mróz pod butami.
Gdzieniegdzie głośno słychać
dzięcioły stukające o pień
miłosne gruchanie gołębi
i piski sikorek fascynujące
mnie od dziecięcych lat.
Puszyste gwiazdki srebrzyste
goszczą na dachach domów
tańcząc tango z wiatrem
z gracją finezyjnie dymią.
Ubrały drzewa przydrożne
w białe urocze sukienki.
Wybieliły aleje parkowe
tworząc baśniową scenerię
roztańczoną podmuchami.
Momentami dominuje cisza.
Przytuleni pomarzymy
jeszcze trochę uśmiechając
się w całusach szczęśliwych
i zaśniemy z optymizmem
licząc na radosne jutro.
W lesie
zdrowo przepięknie
kiedy wokoło biało
a na jodełkach kiście
oraz sopelki lodu
jak choinki świąteczne
przystrojone ptaszkami
które wyśpiewują nuty
i prosto z rewii gwiazdami
delektujemy się powietrzem
też przebłyskami promieni
co żółcą leśne przestrzenie
odbijając na śniegu ciąg cieni
Kazimierz Surzyn
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!