Legia Warszawa przezimowała w strefie spadkowej. Trener Aleksandar Vuković ma niezwykle odpowiedzialne zadanie: wyprowadzić klub z największej zapaści od wielu lat. Będzie trudniej o tyle, że z klubem pożegnało się kilku cennych zawodników: Mahir Emreli, Andre Martins czy zwłaszcza Luqinhas. Pierwszy test nastąpił w Lubinie. Trzy punkty pojechały do Warszawy, a my przyjrzeliśmy się temu, co działo się na boisku od strony taktycznej.
Czytając medialne doniesienia można wysnuć kilka wniosków. Legia podczas obozu przygotowawczego skupiła się głównie na dwóch aspektach – mentalnym (team spirit) oraz fizycznym. Jak powiedział trener Vuković „przygotowanie fizyczne to podstawa”. Sytuacja kadrowa nie była najlepsza – z różnych powodów nie mogli zagrać Kapustka, Abu Hanna, Mladenović, Ribeiro, Lopes czy Kastrati. Kilku zawodników opuściło klub albo wkrótce opuszczą, choćby Luqinhas, którego strata będzie najbardziej bolesna. Takich zawodników w naszej lidze ewidentnie brakuje.
Zagłębie po przyjściu trenera Piotra Stokowca również wiosną powinno wyglądać lepiej. Już to spotkanie było dobrym prognostykiem.
To nie był wielki mecz Legii. Zwłaszcza w drugiej połowie dawała się zamykać gospodarzom. Dwie z trzech bramek padły po długich, bezpośrednich podaniach. Legia była konkretniejsza, wykorzystała swoje sytuacje i wygrała mecz.
Wiosną zeszłego roku Legia atakowała kreatywnymi i mobilnymi „dziesiątkami” – Luqinhas, Kapustka. Strzeleckie popisy notował Pekhart. O miejsce na wahadle rywalizowali Wszołek i Juranović. Były mecze, kiedy grali razem: Wszołek na wahadle, a Juranović na półprawym stoperze i gra była całkowicie inna. Płynniejsza. Rajd za rajdem po flance notował Mladenović. Były akcje, w których dośrodkowywał jeden wahadłowy, a zamykał drugi. Dzisiaj to trudne do wyobrażenia w układzie: Johansson i Skibicki. Problemów jest wiele, ale najważniejszy cel – punkty - został osiągnięty.
ORGANIZACJA GRY
Legia zagrała w tym meczu w ustawieniu 1-3-4-3 w fazie ataku i najczęściej 1-5-2-3 w obronie. Zagłębie atakowało w kilku układach (wariacje 1-4-3-3), a w obronie 1-4-1-4-1 lub 1-4-3-3. Z trójki środkowych pomocników najniżej ustawiony był nowy nabytek Scekić. Były sytuacje, w których środkowy pomocnik Zagłębia (najczęściej Łukasz Poręba) schodził do stoperów, albo między nich (budowanie na trzech), albo między stopera i bocznego obrońcę.
W Legii niemal wszystko kręciło się wokół Josue. Rozgrywający Legii był, albo chciał być, nieustannie pod grą. Frustrował się, kiedy nie otrzymał podania. Często schodził na prawą stronę boiska, co sprawiało, że nominalny wahadłowy Mattias Johansson pozycjonował się wyżej. Josue miał duży udział przy dwóch bramkach, a wykreował też kilka innych sytuacji. W następnym meczu jednak nie zagra.




Struktura do zebrania długiej piłki. Często w meczach zdarzają się momenty, w których bramkarz czy obrońca wybija piłkę w przód. Te momenty mogą być zaplanowane. Warto ustawić taką strukturę wokół zawodnika walczącego o główkę, która pozwoli przejąć „drugą piłkę”. Tutaj przykład Legii. Piłka przejęta i akcja zakończyła się golem.

Przykład jak Zagłębie mijało pierwszą linię pressingu Legii. Legia atakowała 1-5-2-3, a więc trójką zawodników. Lewy obrońca Zagłębia obniżał swoje ustawienie, wahadłowy Legii miał duży dystans do przebiegnięcia, co pozwalało wyjść spod presji.


Jak Legia atakowała? W jaki sposób radziło sobie Zagłębie? W czym widać progres w grze mistrzów Polski? Czego wymaga trener Vuković i co go szczególnie frustruje?
Zapraszam do czytania!
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.A co mnie obchodzi jakas gowniana legła. Nie ma innych klubów w Polsce!!!
A co mnie obchodzi jakas gowniana legła. Nie ma innych klubów w Polsce!!!