Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Bankowe \usługi
sobota, 11 listopad 2017 16:54

Piłka nożna: Jałowiec i Babia Góry skruszyli mur, Tempo według planu

To był jedna z najsłabszych drużyn, jaka w tym sezonie zawitała na stadion przy ulicy Mickiewicza. Babia Góra Sucha Beskidzka pewnie i wysoko pokonała beniaminka z Tomic 4:0, chociaż równie dobrze wynik mógłby brzmieć i 8:0. Skromnie, 1:0 po rzucie karnym wykonanym przez Tomasza Świerkosza wygrywa z Leskowcem Rzyki Jałowiec Stryszawa. W sobotę miał grać także Strzelec Budzów, lecz na spotkanie do Spytkowic nie pojechał... Planowe zwycięstwo odniosło Tempo Białka - 4:0 z LKS Żarki i niestety planowo też przegrał Halniak Maków Podhalański (1:5 z Niwą Nowa Wieś). Na własne życzenie horrorek w spotkaniu z Żarkiem Stronie zafundowała sobie Błyskawica Marcówka. Gospodarze prowadzili 3:0, kontrolowali przebieg gry i co rusz wprowadzali do gry nowych zawodników. Ostatecznie skończyło się minimalnym zwycięstwem 3:2, za który przecież i tak są trzy punkty. Czy żałował tak nerwowej końcówki, którą niejako samo wywołała Błyskawica, jej trener Dariusz Klimasara? Krótko i na temat przyznał, że nie.

 NA KOLEJNE RELACJE ZAPRASZAMY W PONIEDZIAŁEK :)

V-LIGA:

Halniak Maków Podhalański – Niwa Nowa Wieś 1:5 (0:2)

Gol dla Halniaka: Furman.

Gole dla Niwy: Piskorek (dwa), Żmuda, Klimczyński, Flis.

Skład Halniaka: Krupczak (13' Kobiałka) - Zajda, Gruca, Furman, Burliga (46' Antosiak), Sz. Bobek, Łukawski (80' Bryndza), Krauz, Bachorczyk (80' Sarnicki), J. Bobek (68' Chorąży), Bagnicki.

Tempo Białka – LKS Żarki 4:0 (1:0)

Gole dla Tempo: Puzik (dwa), Pacyga, Jędrzejczyk.

Skład Tempo: Koper - Marek, Bielarz, Bryła, Mentel, Jędrzejczyk (86' Ł. Balcer), Pacyga, Kozieł, Puzik, M. Balcer, Rupa (82' Wróblewski).

Zabójcza broń

Ten mecz wzbudzał emocje na długo przed pierwszym gwizdkiem. Wszystko dlatego, że pierwotnie miał się odbyć w Zembrzycach. 11. listopada odbywał się akurat Bieg Niepodległości i działacze Garbarza zwrócili się z propozycją, żeby mecz rozegrać w Juszczynie. Propozycja została zaakceptowana. Cały szkopuł w tym, że Garbarz chciał grać w sobotę, gdyż w tym dniu mógł liczyć na grę Sławomira i Łukasza Pudów. Tego jednak sobie nie dopilnował, bo... Naroże przełożyło mecz właśnie na niedzielę. A w niedzielę Garbarz mógł spokojnie zagrać przecież u siebie... Ostatecznie spotkanie odbyło się w niedzielę w Juszczynie, ale kto był jego gospodarzem? Extranet powiedział, że Garbarz, prezes Naroża Juszczyn Krzysztof Sarna najpierw wskazał na Naroże, potem nie był już pewny. Wiadomo jest jedno - mecz się odbył, a Garbarz wygrał 4:3.

- Mieliśmy plan na to spotkanie i go zrealizowaliśmy. Cieszę się, że dzięki dobrej końcówce rundy wiosennej możemy patrzeć bardziej na przód niż tył tabeli - powiedział trener Zdzisław Janik. Plan to szybkie wyprowadzanie kontr, do czego wprost stworzony jest duet Monsuru Adisa i Ismaila Balogun

- Po słabszej rundzie chcieliśmy w dobrych nastrojach ją chociaż zakończyć. Nie udało się, chociaż uważam, że mecz był na remis. Nie byliśmy gorszą drużyną od Garbarza. Gdybyśmy tak grali i walczyli w każdym meczu, bylibyśmy na innym miejscu w tabeli - podsumował Jakub Jeziorski, szkoleniowiec Naroża.

Mecz był otwarty, żadna z drużyn nie nastawiła się na obronę (o czym najlepiej świadczy wynik i jeszcze kilka w nim okazji strzeleckich), a każdy kibic znalazł w nim coś dla siebie. Pierwsze dwadzieścia minut nie zapowiadało jednak aż takich, siedmio bramkowych fajerwerków. Zaczęło się od uderzenia z rzutu wolnego Marcina Drobnego, który wybronił Bartłomiej Bruzda. Po drugiej stronie próbkę swoich nieprzeciętnych możliwości dał Adisa, który mimo asysty dwóch zawodników Naroża zdołał oddać strzał. Po dwudziestej minucie piłkarze z Juszczyna mocniej przycisnęli Garbarza. Po akcji Marcina Drobnego z Pawłem Romaniakiem i strzale tego drugiego, juszczynianie mieli rzut rożny. Po jego wykonaniu najpierw niecelnie strzelał Grzegorz Ferek, a dobitka Marcina Kuszyka szybuje wysoko nad poprzeczką.

W 25. minucie sędzia dyktuje rzut wolny dla Naroża po faulu na Marcinie Drobnym. Jego wykonawcą jest Marcin Ferek, który idealnie przenosi piłkę nad murem i otwiera wynik spotkania. Nie mijają trzy minuty, a koszmarny błąd Michała Fidelusa wykorzystuje Adisa i doprowadza do wyrównania. - Szkoda, że stało się to akurat w naszym lepszym momencie w tym spotkaniu. Takie błędy mogą się zdarzyć, więc głowa do góry! Michała może boleć dodatkowo to, że mecz z Garbarzem jest dla niego wyjątkowy, bo pochodzi on właśnie z Zembrzyc. Trudno, stało się. Wiem, że na Michała mogę liczyć - mówi Jeziorski, który od początku drugiej połowy wpuścił jednak między słupki Tomasza Kotlarza. - Takie były przedmeczowe założenia, że bramkarza zagrają po jednej połowie - wyjaśnił.

Strzelony gol dodał animuszu Garbarzowi. Niebawem w pole karne wpadł Adisa, który do końca był jednak naciskany przez jednego z zawodników i wywalczył tylko rzut rożny. W 42. minucie Bruzda wznowił grę od bramki. Piłka trafiła do Adisy, który wykorzystał swoją wrodzoną szybkość i pognał lewym skrzydłem. Zauważył, że z drugiej strony świetnie do akcji podłączył się Balogun i do niego zagrał piłkę. Balogun opanował piłkę (chociaż była to sztuka) i w sytuacji sam na sam z Fidelusem się nie pomylił. Bramkarz Naroża nawet nie interweniował, a piłka znalazła się w bramce drużyny z Juszczyna. Pierwsza połowa kończy się koszmarną (jedną z trzech) pomyłką sędziego, który nie dyktuje ewidentnego rzutu karnego dla Garbarza po faulu Fidelusa na Adisie. 

Druga połowa rozpoczęła się od świetnej interwencji Kotlarza, który wygrał pojedynek sam na sam z Adisą. W odpowiedzi z lewej strony dośrodkował w pole karne Marcin Drobny, gdzie nieczysto trafił w piłkę Grzegorz Ferek. W 53. minucie po kolejnym kontrataku Balogun znajduje się oko w oko z Kotlarzem. Pojedynek ten przegrywa, lecz do odbitej przez bramkarza Naroża piłki doskakuje Mariusz Kania i mimo ostrego kąta umieszcza ją w bramce.

Dwie minuty później po raz kolejny w roli głównej występuje arbiter główny. W polu karnym Naroża przewraca się Kuszyk, piłkarze Naroża domagają się rzutu karnego i po 2-3 sekundach ich nawoływania zostają spełnione! Piłkarze Garbarza początkowo nie dowierzają tej decyzji, zaczynają ostro protestować. Powstaje spore zamieszanie, wyznaczony do rzutu karnego Karol Pietrzak chwyta piłkę i ustawia ją na... 17 metrze, bo sądzi, że jest rzut wolny?! Całe zamieszanie kończy się jednak potwierdzeniem wcześniejszej decyzji młodego sędziego głównego - Naroże ma rzut karny. Pietrzak pokonuje Bruzdę. 

Bardzo szybko mógł być remis w tym spotkaniu. Z prawej strony dośrodkował Romaniak, piłka minęła znajdujących się w polu karnym zawodników i spadał wprost na nogę idealnie zamykającego akcję Kuszyka. Uderzenie pomocnika Naroża z problemami broni Bruzda. W 58. kolejną kontrę przeprowadza Garbarz - piłka trafia do Adisy, którego zatrzymuje co prawda Kotlarz, lecz na krótko. 22-letni napastnik Garbarza podaje płasko dośrodkowuje w pole karne, gdzie do piłki dopada Balogun. I za chwilę Garbarz prowadzi już 4:2.

Koniec emocji? Nie w tym meczu! W 68. minucie świetną, indywidualną akcję przeprowadza Romaniak, który mija jak slalomowe tyczki kolejnych rywali, wpada w pole karne i nie marnuje sytuacji sam na sam z Bruzdą. W kolejnej akcji Grzegorz Bańdura podaje do Baloguna. Jego strzał na rzut rożny sparował Kotlarz.

W 70. minucie Sani Abubakar fauluje Szymona Trybałę. Faul bez dwóch zdań, żółta kartka wisi w powietrzu dla zawodnika Garbarza. Tymczasem leżący Trybała kopie w brzuch Abubakara. I znowu następuje coś, czego łatwo się można domyśleć - zamieszanie, wyzwiska, ogólnie przerwa w grze. Werdykt sędziego wzbudza uśmiechy i wśród kibiców Naroża - otóż z boiska wylatuje Abubakar, a Trybała otrzymuje żółtą kartkę. - Nie wypowiadam się o pracy sędziów i tym razem też tak postąpię. Sędzia najlepiej wie, jakie w tym meczu popełnił błędy i z tego powodu może mieć dzisiaj problemy z zaśnięciem - skomentował Janik.

Mimo że Naroże grało w przewadze, przez długi czas nie stwarzało groźnych okazji. Dopiero w doliczonym czasie gry Romaniak podaje do Jarosława Madziały, którego strzał przelatuje obok bramki. W kolejnej akcji z ostrego kąta przymierzył Piotr Kardaś, lecz nad poprzeczką.

Garbarz Zembrzyce – LKS Naroże Juszczyn 4:3 (2:1) / mecz odbył się w Juszczynie

Gole dla Garbarza: Balogun (dwa), Adisa, Kania.

Gole dla Naroża: M. Ferek, Pietrzak (k.), Romaniak.

Składy:

Garbarz: Bruzda - Sani, Sałapatek, Marek, Harańczyk, Talaga, Bańdura, Boczkaja, Kania (58' Łach), Adisa, Balogun.

Naroże: Fidelus (46' Kotlarz) - Pietrzak, R. Drobny, Kulka (26' Ficek), Krystian, Kwaśniewski, M. Ferek, G. Ferek, Kuszyk (73' Kamil Kwaśniewski), Trybała (74' Madziała), Romaniak, M. Drobny.

LKS Jawiszowice – Nadwiślanin Gromiec 6:1

Dąb Paszkówka – Zatorzanka Zator 0:1

Kalwarianka Kalwaria – Zagórzanka Zagórze 5:1

Brzezina Osiek – Victoria 1918 Jaworzno 0:0

STAN NA 12.11.2017

 

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone
1 LKS Jawiszowice 14 42 57 14
2 Victoria Jaworzno 14 28 37 20
3 Brzezina Osiek 14 27 30 11
4 Nadwiślanin Gromiec 13 26 33 21
5 KS Chełmek 14 25 30 17
6 Garbarz Zembrzyce 14 25 34 21
7 Niwa Nowa Wieś 14 24 40 24
8 Tempo Białka 14 21 29 17
9 Kalwarianka Kalwaria 14 21 26 23
10 LKS Żarki 13 19 27 26
11 Zatorzanka Zator 14 11 19 34
12 Naroże Juszczyn 14 11 19 37
13 Halniak Maków Podhalański 14 7 16 41
14 Dąb Paszkówka 14 4 6 46
15 Zagórzanka Zagórze 14 3 9 60

 

A-KLASA:

Różnica klas

Pewnie, wysoko, zasłużenie - te i inne przymioty można śmiało przypisać Babiej Górze po spotkaniu z Dębem Tomice. Podopieczni Grzegorza Kmiecika wygrali 4:0, chociaż patrząc na żywe reakcje trenera suszan zza linii końcowej, było mu zdecydowanie za mało.

Dąb tuż przed meczem musiał wypisać ze swojej kadry aż pięciu zawodników, którzy ostatecznie nie dojechali na mecz. W sumie jakby policzyć, bez ilu zawodników musiał radzić sobie przed tym (także i innymi, ale to żadne przecież usprawiedliwienie) spotkaniem Kmiecik, byłoby remisowo. Co najmniej.

Od pierwszych minut zawodnicy Babiej Góry ruszyli do zdecydowanych ataków. W porównaniu do przegranego dwa tygodnie temu meczu z Burzą Roczyny, tym razem boisko sprzyjało preferowanej przez suszan grze, czyli częstej wymianie podań, technicznej grze.

Pierwsza groźna akcja w tym spotkaniu to trójkowa akcja Kmiecik-Dawid Choczyński i Dawid Sumera zakończona strzałem obok bramki tego ostatniego. Następnie w pole karne Dębu wpadł z prawej strony Tomasz Szarlej, wycofał do Kmiecika, który nawinął dwóch zawodników gości, lecz jego płaskie uderzenie zdołał na rzut rożny sparować Tomasz Dyrcz. W 25. minucie boisko z powodu kontuzji musiał opuścić Kmiecik, a w jego miejsce na placu gry, i w ataku również, pojawił się Arkadiusz Piątek.

Młody żonkoś (jeszcze raz STO LAT!) już w pierwszej akcji mógł wpisać się na listę strzelców. Po dwójkowej akcji z Choczyńskim popisał się płaskim uderzeniem z sześciu metrów, które nogami obronił Dyrcz. Chwilę później Sumera posłał mierzone, dokładne podanie w pole karne do wbiegającego tam Szarleja. Pomocnik Babiej Góry ładnie przyjął piłkę, lecz po chwili ta mu odskoczyły i po groźnej okazji dla Babiej Góry zostały wspomnienia. Kilkadziesiąt sekund później jednego z najdziwniejszych goli mógł zdobyć Choczyński, który z kilkunastu metrów zdecydował się na wstrzelenie piłki w pole karne gości. Futbolówka o mały włos, a zaskoczyłaby Dyrcza, który sparował ją na poprzeczkę. 

Najlepszą okazję do wyjścia na prowadzenie miała Babia Góra w 36. minucie. Po dwójkowej akcji Piątka z Michałem Chrząszczem, ten drugi znalazł się oko w oko z Dyrczem, lecz uderzył prosto w bramkarza z Tomic!

Tymczasem jeden, jedyny wypad Dębu w 42. minucie na połowę Babiej Góry mógł zakończyć się powodzeniem. Po dośrodkowaniu z lewej strony obok bramki strzelał Sławomir Mostowik. I kiedy wydawało się, że kibice w pierwszej połowie gola, nie mówiąc już goli, nie zobaczą, w pole karne z prawej strony wpadł Choczyński, który przepchnął się z dwoma obrońcami Dębu, dośrodkował płasko na 7. metr, gdzie dwukrotnie blokowany był Kamil Dyduch. Futbolówka ostatecznie trafiła do Szarleja, a ten już wiedział, jak uderzyć, żeby piłka wpadła do bramki. Klasyczny zatem gol na 1:0 do szatni.

Jeżeli ktoś uważał, że Dąb w drugiej połowie śmielej ruszy do ataków, srogo się zawiódł. Ruszył dopiero po trzecim straconym golu, ale nie w pozytywny, piłkarski sposób, lecz ten bezmyślny, "przewinieniowy".

Do trzech razy sztuka mógł powiedzieć sobie Dyduch, zanim ostatecznie w 60. minucie efektownie przymierzył z rzutu wolnego i podwyższył wynik na 2:0. Najpierw przymierzył, także z rzutu wolnego, lecz piłkę zdołał przejąć Piątek - bez jednak strzałowego skutku. W kolejnej akcji po wymianie podań z Sumerą, uderzył z 12 metrów, lecz na tyle lekko, że Dyrcz nie miał specjalnych problemów ze skuteczną interwencją. I nadeszła 60. minuta i zrobiło się 2:0.

Trzy minuty później po bardzo dobrym podaniu z głębi pola oko w oko z Dyrczem znalazł się Choczyński. Napastnik Babiej Góry spokojnie minął Dyrcza i skierował piłkę do pustej bramki. - Atakujemy ich atakujemy, koncentracja cały czas - nakręcał swoich podopiecznych Kmiecik. A ci stwarzali kolejne okazje bramkowe - sędzia nie zdecydował się na podyktowanie rzutu karnego po efektownym upadku/faulu w polu karnym, następnie strzał Choczyńskiego sparował Dyrcz, a uderzenie Sumery okazało się niecelne. 

W 83. minucie najgroźniejszą okazję na strzelenie honorowego gola miał Dąb. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego w kierunku bramki Artura Kachnica strzelał głową Damian Kaczor, lecz z linii bramkowej wybił piłkę jeden z zawodników Babiej Góry. Tak też zaczęła się kontra, która przyniosła suszanom czwartego gola. Szymon Żaczek podał do Choczyńskiego, ten wyprzedził obrońce i znalazł się oko w oko z Dyrczem. Dostrzegł jednak, że kilka metrów dalej stoi zupełnie niepilnowany Kamil Bielarz i to do niego podał. Bielarz spokojnie trafił do pustej bramki.

Babia Góra bez najmniejszych problemów wygrywa 4:0. Za tydzień Babią Górę czeka wyjazd do Choczni na zaległy mecz w ramach 8. kolejki.

Babia Góra Sucha Beskidzka – Dąb Tomice 4:0 (1:0)

Gole dla Babiej Góry: Szarlej, Dyduch, Choczyński, Bielarz.

Składy:

Babia Góra: Kachnic - Sz. Żaczek, Rzepka, M. Żaczek, Chrząszcz, Sumera (83' Gołuszka), Wójtowicz, Dyduch, Szarlej (80' Bielarz), Kmiecik (25' Piątek), Choczyński.

Dąb: Dyrcz - Kaczor, Mostowik Kalamus, Graca, Adamik, Skrzypek, Zybek, Wiktor (65' Skoczylas), Handzlik, Sabuda.

Świerkosz to Świerkosz

Gołą jedenastką przyjechał do Stryszawy Leskowiec Rzyki z jasną misją - nie stracić gola. Pierwsza połowa to dominacja gospodarzy udokumentowana jednym golem. W 28. minucie po faulu na Mateuszu Pająku sędzia dyktuje rzut karny, którego na bramkę zamienia 40-letni Tomasz Świerkosz. W tej części gry wynik mogli podwyższyć Mariusz Mentel (strzał w poprzeczkę) oraz Robert Głuszek. Ten drugi - nawet dwukrotnie. 

Druga połowa była już bardziej wyrównana. Jałowiec miał wynik i spokojnie mógł czekać na tego, co zaserwują goście. A, że ci nie byli specjalnie ofensywnie usposobieni, to wynik z pierwszej połowy nie uległ już zmianie.

Jałowiec Stryszawa – Leskowiec Rzyki 1:0 (1:0)

Gol dla Jałowca: T. Świerkosz (k.).

Skład Jałowca: A. Pająk - Polak (70' Habowski), Dobranowski, Harańczyk, Biela, Głuszek (82' Brytan), Mentel (62' Okrzesik), M. Pająk, Steczek (62' Janeczek), Górny (82' K. Świerkosz), T. Świerkosz.

Astra Spytkowice – Strzelec Budzów 3:0 / walkower - goście nie dojechali na mecz

Takie wow

- Lepiej nie mówić, jakie słowa padły w naszej szatni w przerwie (śmiech). Mocniejsze, nie mocniejsze, ale okazały się skuteczne - mówi Krzysztof Jodłowiec, trener BCS Zawoja. Beniaminek do przerwy przegrywał 1:5 na wyjeździe w Inwałdzie i chyba najwięksi optymiści nie sądzili, że jest w stanie wywieźć stamtąd chociaż punkt. - Grałem kiedyś w IV-lidze w barwach Górala Żywiec w spotkaniu, które do przerwy wygrywaliśmy 4:1. W drugiej połowie rywal nas doszedł na 4:4. Ostatecznie udało się nam zdobyć jeszcze jednego gola i sięgnąć po trzy punkty, ale kosztowało nas to sporo nerwów. Wiedziałem, że w zespole Inwałdu nastąpi rozluźnienie, a do tego wierzyłem, że taka połowa, jak ta pierwsza, już nam w życiu się nie powtórzy - dodał.

Na pierwszą połowę niedzielnego spotkania w Inwałdzie w wykonaniu BCS lepiej spuścić zasłonę milczenia. Cztery gole po akcjach, jeden po stałym fragmencie gry - i zrobiło się 5:1. - Nie będę indywidualnie wymieniał teraz, kto zawinił w którym momencie. Wydawało się, że po zdobyciu bramki kontaktowej przez Bartłomieja Listwana z rzutu karnego, zaczniemy grać wreszcie to, co sobie założyliśmy. Nic z tego. Zapomnieliśmy, jak się gra w piłkę - przyznaje Jodłowiec.

Metamorfoza zespołu z Zawoi po przerwie była widoczna gołym okiem, ale trzeba też uczciwie przyznać, że osiągnięty remis 5:5 nie miałby rację bytu, gdyby nie wprowadzony w drugiej połowie do bramki Kamil Wolski. - Tydzień temu z Jałowcem Mateusz Staszak zagrał bardzo dobrze zawody, obronił kilka groźnych strzałów tak doświadczonego zawodnika, jakim jest Tomasz Świerkosz. W Inwałdzie nie miał swojego dnia, więc wszedł od początku drugiej połowy między słupki Kamil - wyjaśnia Jodłowiec.

W 65. minucie w polu karnym faulowany jest Listwan i on sam strzela drugiego swojego gola w tym meczu. Na 3:5 trafia Piotr Basiura, który wykorzystuje dośrodkowanie z rzutu wolnego Grzegorza Jodłowca. Na sześć minut przed zakończeniem spotkania ponownie w szesnastce pada Listwan i sędzia dyktuje trzeci w tym spotkaniu rzut karny dla Zawoi. Po raz trzeci nie myli się Listwan. - To duża sztuka zdobyć trzy gole z rzutu karnego w jednym meczu - pochwalił swojego podopiecznego Krzysztof Jodłowiec.

Sędzia doliczył do regulaminowego czasu gry 180 sekund. I w 120 sekundzie uderzeniem z szesnastu metrów do wyrównania doprowadza Grzegorz Jodłowiec! Zawoja grała do końca i została nagrodzona!

Huragan Inwałd – BCS Zawoja 5:5 (5:1)

Gole dla BCS: Listwan (trzy z rzutów karnych), Basiura, G. Jodłowiec.

Skład BCS: Staszak (46' Wolski) - Basiura, Bartyzel, Bach, Zięba, Listwan, R. Warmuz, Pena, Pasierbek (65' Ficek), Dyrcz, G. Jodłowiec.

Orzeł Wieprz – Znicz Sułkowice Bolęcina 3:0

Skawa Wadowice – Burza Roczyny 3:2

Żarek Barwałd Górny – Olimpia Chocznia 1:3

Sokół Przytkowice – Relaks Wysoka 1:1

STAN NA 12.11.2017

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone
1 Sokół Przytkowice 14 30 42 9
2 Skawa Wadowice 14 28 27 18
3 Relaks Wysoka 13 27 41 15
4 Jałowiec Stryszawa 14 27 28 17
5 Babia Góra Sucha Beskidzka 14 26 27 17
6 Burza Roczyny 13 21 34 24
7 BCS Zawoja 14 21 26 28
8 Astra Spytkowice 14 20 29 24
9 Dąb Tomice 14 19 26 44
10 Huragan Inwałd 14 18 23 27
11 Żarek Barwałd  14 18 24 31
12 Znicz Sułkowice 14 14 29 30
13 Orzeł Wieprz 13 14 19 28
14 Olimpia Chocznia 13 10 26 49
15 Leskowiec Rzyki 13 8 16 35
16 Strzelec Budzów 13 6 13 34

B-KLASA:

Początek jak z bajki, koniec z dreszczowca

Błyskawica Marcówka wygrała z Żarkiem Stronie 3:2 i umocniła się na pierwszym miejscu w tabeli. Przy okazji odskoczyła już na punktów sześć Żarkowi, który przed tą kolejką zajmował miejsce na najniższym stopniu podium.

Po kwadransie gry losy spotkania wydawały się być rozstrzygnięte. Najpierw w 5. minucie wynik spotkania otworzył Marcin Porębski. Z lewej strony w kierunku Krzysztofa Raka dośrodkował Marcin Cepak. Piłkę po strzale Raka wypluł przed siebie bramkarz Żarka, lecz ta trafiła wprost pod nogi Porębskiego. Chwilę później była już w bramce przybyszów ze Stronia. Dziesięć minut później na listę strzelców wpisał się 17-letni Kamil Mirek, który najprzytomniej zachował się w zamieszaniu, jakie wynikło w polu karnym drużyny z Żarek i skierował piłkę obok bramkarza gości.

To by było na tyle, jeżeli chodzi o gole w pierwszej połowie. Dwukrotnie piłka trafiała w poprzeczki bramek - raz Błyskawicy, raz zespołu gości.

Kiedy w drugiej połowie na 3:0 podwyższył Krzysztof Rak, który wykończył dwójkową akcję Mariusza Paczki z Tomaszem Kaczmarczykiem.

- Wynik mieliśmy pewny, więc zacząłem wprowadzać nowych zawodników. Ogólnie na murawę weszło pięciu zawodników. Niektórzy za wszelką cenę chcieli wpisać się na listę strzelców i stąd powstawała luka między atakiem i obroną. Mówiąc wprost - nie było środka. W końcówce straciliśmy dwa gole, lecz ostatecznie udało się nam zwyciężyć - podsumował grający (chociaż akurat nie w tym spotkaniu) trener Błyskawicy, Dariusz Klimasara.

Błyskawica Marcówka – Żarek Stronie 3:2 (2:0)

Gole dla Błyskawicy: Porębski, Mirek, K. Rak.

Skład Błyskawicy: Jacek Pindel - Wróbel, J. Rak (60' P. Paczka), Cepak, Dragosz (80M. Rak), Mirek (65' Fijałkowski), Sałapat, M. Paczka (65' Pilch), Kaczmarczyk, M. Porębski (81' Zgudziak), K. Rak.

Żuraw Krzeszów  - Chełm Stryszów 3:1 (2:0)

Gole dla Żurawia: Ćwiertnia (dwa), Talaga.

Gol dla Chełmu: Ogarek.

Skład Żurawia: Bubiak - Nowak, Zawora, Talaga, Skrzypek, Klimowski, R. Pilarczyk, Targosz (70' Rusin), Łuczak, Ćwiertnia, Bułka.

Grom Grzechynia – Korona Skawinki 1:3

Pachniało niespodzianką

Do przerwy w Bieńkówce sensacyjny remis. Na kwadrans przed zakończeniem spotkania gospodarze sensacyjnie obejmują prowadzenie. Huragan stawia wszystko na jedną kartę, czyli de facto to samo, co grał do tej pory - wstrzeliwanie piłki w pole karne gospodarzy i szukanie okazji do zdobycia goli. Piłkarze z Bieńkówki bronili się całym zespołem, byli głęboko cofnięci co w połączeniu z bardzo trudnym boiskiem, które zniszczyły hordy dzików, przyniosło przez chwilę efekt.

W końcu szczęście uśmiechnęło się do lidera rozgrywek - 15 osób w polu karnym gospodarzy, zamieszanie, piłka zatrzymuje się w błocie, kilkukrotnie jest wybijana... Dwa razy jednak tam, gdzie powinien być jest Mariusz Pacyga i zdobywa dwa gole. Zwycięstwo Huraganu pieczętuje Marcin Wojtyczko, który otrzymuje prostopadłe podanie z głębi pola i strzela w kierunku bramki gospodarzy. Piłka ledwo wtoczyła się do bramki ponieważ musiała minąć spore kałuże błota...

Zespoły nie kończą spotkania w pełnych składach - dwie czerwone kartki (po dwóch żółtych) dla Bieńkówki i jedna dla Skawicy (dyskusja i faul). 

LKS Bieńkówka – Huragan Skawica 1:3 (0:0)

Gol dla Bieńkówki: Siwek.

Gole dla Huraganu: Mariusz Pacyga (dwa), Wojtyczko.

Skład Huraganu: Malik (75' Kuta) - Sumera, Gigoń, Marek, Kudzia, Gasek, B. Pacyga (80' M. Wojtyczko), S. Pacyga, M. Wojtyczko, Żywczak (46' Mariusz Pacyga), Michał Pacyga.

Tarnawianka Tarnawa Dolna – KS Bystra 1:5

Gole dla Bystrej: Mikołajczyk i Basiura (obaj po dwa gole), Szewczyk.

Skład Bystrej: Pustuła - Hyciek, Migas, Drozd, Mikołajczyk, Błachut (80' Ciapała), Sroka (46' Wójtowicz), Szewczyk, Kaczmarczyk, Bisaga, Basiura (85' Bednarz).

KS Leńcze - Dąb Sidzina 5:1

Olimpia Zebrzydowice – Lachy Lachowice 0:0

STAN NA 12.11.2017

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone
1 Błyskawica Marcówka 12 29 41 14
2 Huragan Skawica 11 29 35 10
3 Żuraw Krzeszów 11 24 45 10
4 Żarek Stronie 11 22 30 21
5 KS Leńcze 11 20 33 19
6 Korona Skawinki 12 18 28 28
7 Dąb Sidzina 11 17 26 19
8 Grom Grzechynia 11 15 19 26
9 Chełm Stryszów 11 13 18 20
10 KS Bystra 11 12 18 21
11 Lachy Lachowice 11 11 19 37
12 Olimpia Zebrzydowice 12 10 22 27
13 Tarnawianka Tarnawa Dolna 11 9 21 39
14 LKS Bieńkówka 12 1 9 69

C-KLASA:

Świt Osielec – Iskra II Klecza Dolna 6:0

Łysa Góra Zawadka – Pogoń Bugaj 3:0

Orzeł II Wieprz – Jubilat Izdebnik 1:3

Gronie Zagórnik -  Orzeł Radocza / niedz. 19.11.2017 godz. 13:00

----- ----- -----
----- ----- -----

TOP Strzelcy- futsal

wyniki -Futsal

Tabela - Futsal

Team
Played Points
1 RAFkOP 0 0
2 Granda 0 0
3 Monter 0 0
4 Błekitna Gwiazda 0 0
5 Gamba Furiosa 0 0
6 ZrobioneZdrewna.pl 0 0
7 BLOK Ekipa 0 0
8 Mucharz Team 0 0
9 Abrakadabra 0 0
10 Oldboys 0 0

zapowiedŹ -Futsal

18-11-2017 14:00
Abrakadabra - Gamba Furiosa
18-11-2017 15:00
ZrobioneZdrewna.pl - Błekitna Gwiazda
18-11-2017 16:00
Monter - Granda
18-11-2017 17:00
RAFkOP - Oldboys
18-11-2017 18:00
BLOK Ekipa - Mucharz Team

Gazetki Promocyjne

HomeSportPiłka nożnaPiłka nożna: Jałowiec i Babia Góry skruszyli mur, Tempo według planu Top of Page