Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

środa, 11 październik 2017 20:35

Piłkarska środa: Garbarz skuteczniejszy, puchar nie dla Błyskawicy, Lubań udzielił Jordanowi srogiej lekcji

Puchar Polski nie dla Błyskawicy - w finałowym spotkaniu, które odbyło się na boisku w Marcówce, 2:1 zwycięża Orzeł Ryczów. - Nie styl był ważny w tym spotkaniu, ale punkty - tak wygraną 3:1 Garbarza Zembrzyce z Halniakiem Maków Podhalański skomentował szkoleniowiec gospodarzy Zdzisław Janik. Goście kończyli mecz w dziewiątkę po czerwonych kartkach dla Marcina Antosiaka oraz Jacka Bobka. Bez punktów z wyjazdu do Jaworzna wraca Tempo Białka.W zaległym spotkaniu podhalańskiej A-klasy Jordan Jordanów przegrywa z Lubaniem Tylmanowa. Gospodarze prowadzili do przerwy 1:0, lecz w drugiej połowie stracili dwie bramki w odstępie dwóch minut i musieli przełknąć gorycz porażki. 

FINAŁ PUCHARU POLSKI PODOKRĘGU WADOWICKIEGO:

Koniec przygody. Było warto!

Na finałowym spotkaniu z Orłem Ryczów zakończyła się przygoda Błyskawicy Marcówki w Pucharze Polski. W starciu z IV-ligowcem, którego grającym trenerem jest Ryszard Czerwiec, a w składzie występuje Grzegorz Pater, gospodarze szans większych nie powinni mieć. Tymczasem spotkanie zakończyło się minimalną wygraną, jedną bramką, przez gości, a i przy odrobinie szczęścia...

Pierwszą groźną akcję w środowe popołudnie przeprowadzili gospodarze, konkretnie Krzysztof Rak. Lider Błyskawicy wykorzystał gapiostwo jednego z rywali, odebrał mu piłkę i pognał na spotkanie z Michałem Tyrałą. W porę jednak zdołał wrócić jeden z zawodników gości, który naciskał Raka, a ten zdołał oddać strzał tylko w boczną siatkę.

Riposta Orła mogła być zabójcza - goście stworzyli w przeciągu kilku minut trzy niezłe okazje do otwarcia rezultatu, lecz albo w momencie składania się do strzału byli blokowani, albo na posterunku był Jacek Pindel.

Przed szansą na wyprowadzenie Błyskawicy na prowadzenie niespodziewanie stanął Grzegorz Sałapat. Niespodziewanie, bo pierwotnie do uderzenia na bramkę Tyrały składał się Krzysiek Rak, lecz został zablokowany. Futbolówka spadła pod nogi Sałapata, lecz ten z szesnastu metrów fatalnie przestrzelił.

Orzeł objął prowadzeniu po rzucie karnym wykorzystanym przez Grzegorza Patera. 43-letni zawodnik został sfaulowany przez Mariusza Paczkę i sam wymierzył sprawiedliwość. Nie minęło kilka minut i Orzeł prowadził już 2:0. Po wrzucie z autu Grzegorza Patera rzadkiej urody trafienie zanotował Piotr Włosiak

Druga połowa mogła rozpocząć się od dobijania B-klasowca. Nie zaczęła się, bo futbolówka po strzale Sławomira Pary zatrzymała się na poprzeczce. W 60. minucie boisko musiał opuścić Tomasz Kaczmarczyk za brutalny faul. Gra w osłabieniu nie zdeprymowała gospodarzy - solowa akcja Krzysztofa Raka przyniosła Błyskawicy... karnego. Wykorzystał go Jacek Pindel.

W końcówce Orzeł mógł dwukrotnie ugodzić zespół z Marcówki. Za każdym razem z rzutów wolnych. Jacek Pindel nie dał się już więcej razy zaskoczyć.

Błyskawica Marcówka - Orzeł Ryczów 1:2 (0:2)

Gol dla Błyskawicy: Pindel (k.)

Gole dla Orła: G. Pater (k.)

Składy:

Błyskawica: Pindel - Wróbel, Klimasara, Cepak, M. Rak (46’ Dragosz), Kaczmarczyk, Sałapat, Paczka, Mirek, M. Porębski (56’ R. Porębski), K. Rak.

Orzeł: Tyrała - Włosiak, Żuraw, Czerwiec, Dukała (46’ Główczak), Domagała, A. Pater (46’ Pluta), G. Pater (46’ Drobniak), Szymula (46’ Para), Smagło, Gołdowski (46’ Prorok)

V-LIGA:

Szalenie trudny czas

Mówi się, że praca trenera przypomina profesję sapera - w każdej chwili można wylecieć. Moment, w którym drużynę Halniaka Maków Podhalański przejął Andrzej Seremak jest jeszcze inny. Tydzień i spotkania kolejno na wyjeździe z Brzeziną Osiek oraz Garbarzem Zembrzyce i na koniec mecz na własnym stadionie z Victorią 1918 Jaworzno. Trzech szalenie trudnych rywali dostał już na samym początku Seremak. Na razie jego bilans to 2:5 w golach i zero zdobytych punktów. Druga połowa meczu w Zembrzycach, kiedy to Halniak grając w dziesiątkę, a nawet dziewiątkę, parł do przodu i próbował, nierzadko z powodzeniem, narzucić swój ofensywny styl gry, może jednak napawać gości i jej nowego trenera optymizmem.

- Chcieliśmy wygrać, nieważne w jakim stylu. W następnym meczu z Dębem Paszkówka założenie będzie identyczne. Wygrana za wszelką cenę - bez zbędnej kurtuazji zdradził plan na środowy mecz z makowianami trener Garbarza, Zdzisław Janik.

Pierwszą groźną akcję stworzyli goście. Najpierw polu karnym padł Dominik Chorąży, lecz jeszcze zdołał podać do Doriana Łukawskiego, po którego strzale piłka przeszła obok słupka. W odpowiedzi szybka dwójkowa akcja Monsuru Adisa ze Sławomirem Pudą zakończyła się dośrodkowaniem tego drugiego na 10 metr. Sytuację wyjaśnia jednak Łukasz Zajda.

Niewiele zabrakło, a centro strzał Mariusza Kani zaskoczyłby stojącego w bramce makowian Łukasza Kobiałkę. Golkiper gości zdołał jednak wybić futbolówkę zmierzającą w samo okienko bramki. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego do strzału głową doszedł Sławomir Puda - Kobiałka nie miał problemów ze skuteczną interwencją. Dobry fragment gry Garbarza został udokumentowany golem. Z kornera dośrodkował Kania, Sławomir Puda wygrał pojedynek główkowy z obrońcą gości i Garbarz prowadził 1:0. Kobiałka próbował sięgnąć piłki, lecz nie był w stanie zapobiec utraty gola.

Gospodarze ani myśleli zwalniać tempa - szybka akcja i wymiana piłek między Adisem i Kanią zakończyła się dobrym dośrodkowaniem w pole karne tego drugiego, lecz Sławomir Puda po prostu nie nadążył za tą sytuacją. Dwie minuty później fatalny błąd popełnił sędzia główny, który powinien wyrzucić z boiska Kobiałkę. W stronę bramkarza makowian piłkę zagrał jeden z jego kolegów, a ten miał czas, żeby futbolówkę wybić, lecz tego nie uczynił. Zamiast tego, a był naciskany przez napastnika gospodarzy, złapał piłkę w rękawice. A, że stał poza polem karnym... Arbiter podyktował rzut wolny - do piłki podszedł Oladoja Marcelo, ale piłka przeleciała metr nad poprzeczką.

Do końca pierwszej połowy stroną dominująca byli.. makowianie. Zaczęło się od akcji Łukawskiego, który naciskany przez jednego z defensorów Garbarza wpadł w pole karne i posłał piłkę obok bramki. Następnie Szymon Bobek świetnie wypatrzył w polu karnym Piotra Bagnickiego - doświadczony napastnik, grał przecież w ekstraklasie, za długo jednak zwlekał z oddaniem strzału i sam de facto zakończył akcję. Kibice na trybunach już widzieli piłkę w bramce Garbarza po kapitalnym uderzeniu z rzutu wolnego Michała Grucy. Piłka otarła się jednak o zewnętrzną część siatki i wyszła na aut bramkowy.

Garbarz próbował kontrami, to już będzie jego domeną do końca spotkania, dobić przeciwnika. Po sprytnym zagraniu piętą przez Adisa do uderzenia zza pola karnego złożył się Oladoja. Kobiałka popisuje się efektowną paradą. I wreszcie Bartłomiej Bruzda rozpoczął kontrę makowian. Futbolówka trafiła na prawą stronę do Adisa, którego strzał w krótki słupek zatrzymał Kobiałka. Defensorzy makowian mieli pretensje do sędziego bocznego o to, że ten nie podniósł chorągiewki i nie odgwizdał spalonego. Racji nie mieli, bo Adisa w momencie wybicia piłki przez Bruzdę był na połowie gospodarzy.

- Druga połowa była prowadzona w żywszym tempie. Mieliśmy wynik, więc oddaliśmy pole Halniakowi - mówi Janik. Niewiele brakowało, a taka taktyka okazałaby się zgubna. Do wyrównania z rzutu karnego doprowadził Gruca, a gości na prowadzenie mógł wyprowadzić Bagnicki, po którego mocnym strzale piłka zatrzymała się na poprzeczce.

Garbarz na ponowne prowadzenie w tym spotkaniu wyszedł po skutecznie wykonanym rzucie karnym przez Ismailę Baloguna. To on był nieprzepisowo powstrzymany przez jednego z zawodników gości i to on, wbrew przesądowi, że faulowany zawodnik w polu karnym nie powinien podchodzić do jedenastki, zapewnił Garbarzowi prowadzenie 2:1.

Balogun, który zmienił kontuzjowanego Adisa, zaliczył asystę przez trafieniu Józefa Boczkaji. 

Halniak mecz kończy w dziewiątkę - najpierw czerwoną kartkę zobaczył Marcin Antosiak (przy stanie 1:0 dla Garbarza), a następnie Jacek Bobek (przy wyniku 2:1 dla gospodarzy). Gra w okrojonym składzie wcale jednak nie wpłynęła deprymująco na zawodników Halniaka. Ba, ich gra mogła się w tym okresie gry bardziej podobać niż w pierwszej połowie. I mimo ostatecznej porażki w derbowym spotkaniu, jest to dobry prognostyk dla trenera Seremaka.

Garbarz Zembrzyce - Halniak Maków Podhalański 3:1 (1:0)

Gole dla Garbarza: S. Puda, Balogun (k.), Boczkaja.

Gol dla Halniaka: Gruca (k.)

Czerwone kartki: M. Antosiak, J. Bobek.

Składy:

Garbarz: Bruzda - Abubakar, Sałapatek, Marek, Ł. Puda, Talaga (86' Łach), Boczkaja, Oladoja, Kania (67' Burliga), S. Puda (90' Adamik), Adisa (67' Balogun).

Halniak: Kobiałka - Furman, M. Antosiak, G. Antosiak, Gruca, Krauz, Zajda (67' P. Burliga), Chorąży (46' J. Bobek), Sz. Bobek, Łukawski (75' K. Burliga), Bagnicki. Grał także:

Bez punktów, bez Szymoniaka

Zwycięstwem 1:0 Victorii 1918 Jaworzno zakończyło się zaległe spotkanie z Tempo Białka. Trener Krzysztof Wądrzyk w porównaniu do wyjściowej jedenastki na derbowy mecz z Narożem Juszczyn dokonał dwóch zmian w obronie i jednej w środku pola. Od pierwszych minut na placu gry zameldowali się Mariusz Bielarz, Paweł Mentel i Łukasz Rupa.

Pierwsza groźna akcja gospodarzy przyniosła im prowadzenie. Po dośrodkowaniu z lewej strony do bramki Tempo trafił Mariusz Suwaj. Po tym golu do roboty wzięli się piłkarze gości - często przebywali w okolicy pola karnego Victorii, lecz zagrożenia bramkowego praktycznie nie było. Co innego w sytuacji z 25. minuty, kiedy to jeden z zawodników Victorii w sytuacji sam na sam z Marcinem Koperem trafił w słupek. Po dziesięciu minutach kolejne starcie z zawodnikiem Victorii miał Koper - także i tym razem golkiper Tempo wyszedł z tej sytuacji zwycięsko. Wcześniej boisko z powodu urazu musiał opuścić Dariusz Szymoniak. Nie wróżyło to niczego dobrego na dalszą część spotkania, chociaż jak się okazało - goście swoje okazje mieli. Zabrakło jednak wykończenia. Ale po kolei.

Po przerwie dogodnej okazji dla białczan nie wykorzystał Michał Puzik, który wpadł w pole karne gospodarzy i oddał strzał. Prosto w golkipera Victorii. W odpowiedzi po rozegraniu rzutu rożnego Koper broni strzał jednego z przeciwników. 

W przeciwieństwie do meczu z Narożem, tym razem zespołowi z Białki nie zabrakło tempa. I pary. Słupek po uderzeniu Eryka Wróblewskiego i ustrzelona poprzeczka po uderzeniu Pawła Kozieła z rzutu wolnego okazały się niewystarczające do wywiezienia choćby punktu ze stadionu w Jaworznie.

Victoria 1918 Jaworzno - Tempo Białka 1:0 (1:0)

Gol dla Victorii: Suwaj.

Skład Tempo: Koper - Mentel (58' Drobny), Bielarz, Bryła, Marek (84' Murzyn), Balcer, Pacyga, Rupa, Kozieł, Puzik (68' Wróblewski), Szymoniak (32' Jędrzejczyk).

 

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone
1 LKS Jawiszowice 9 27 32 12
2 Victoria Jaworzno 10 21 28 16
3 KS Chełmek 10 20 25 12
4 Brzezina Osiek 10 19 21 10
5 Niwa Nowa Wieś 9 18 31 12
6 Nadwiślanin Gromiec 9 17 20 11
7 Tempo Białka 9 14 15 8
8 Garbarz Zembrzyce 9 13 20 14
9 LKS Żarki 9 12 17 20
10 Naroże Juszczyn 10 11 15 26
11 Kalwarianka Kalwaria 9 10 15 19
12 Halniak Maków Podhalański 9 4 11 24
13 Zatorzanka Zator 10 4 11 27
14 Dąb Paszkówka 9 4 6 26
15 Zagórzanka Zagórze 9 3 4 34

 

A-KLASA PODHALE:

Nie odczarowali

- Nie ma co porównywać drużynę z Tylmanowej do zespołów z Lipnicy Wielkiej czy Jabłonki. Mieliśmy do nich trzy punkty straty przed tą kolejką, ale nie udało się ich dogonić. Co nam zostaje? Gramy dalej - skomentował porażkę 0:2 z Lubaniem Tylmanowa trener Jordana Zdzisław Gacek.

Mecz zaczął się dla jordanowian wybornie. W 15. minucie akcję gości przeciął Marek Hodana, a następnie po szybkiej wymianie piłek, w której brali udział: Michał Śliwa i Gaweł Tyrpa futbolówka trafiła na skrzydło do Dominika Kulaka. Ten dośrodkował w pole karne, a tam bramkarza gości strzałem... piętą pokonał Kamil Kalemba.

Goście mogli odpowiedzieć jeszcze przed przerwą - raz świetnie w sytuacji sam na sam z zawodnikiem Lubania zachował się Adam Piosek, w innej sytuacji w sukurs bramkarzowi Jordana przyszedł słupek.

Po przerwie goście jeszcze mocniej przycisnęli. Pokazali to m.in. w miniony weekend, kiedy zdobyli cztery gole w ostatnich dwudziestu minutach wyjazdowego spotkania z Zawratem Bukowina Tatrzańska (wygrana 5:3 zespołu z Tylmanowej). Lubań ma bardzo ciekawą drużynę - roi się w niej od bardzo młodych zawodników - w wyjściowym składzie w środowym spotkaniu było 4 młodzieżowców, a kolejnych pięciu na ławce rezerwowych, ale też i starszych, doświadczonych jak: 37-letni Łukasz Babik (w przeszłości Lubań Maniowy, Poroniec Poronin), 26-letni Marcin Talarczyk (w przeszłości Lubań Maniowy) czy 47-letni Tadeusz Udziela. Ten ostatni w środę zdobył gola i zanotował asystę.

Młode wilczki z Tylmanowej miały za zadanie zagonić zawodników z Jordanowa i swój cel osiągnęli. Gospodarze mieli momentami problem z wyprowadzeniem piłki z własnej połowy. Na początku drugiej odsłony dwukrotnie groźnie zrobiło się na przedpolu bramki Pioska po dośrodkowaniach z rzutów rożnych. Niecelnie strzelali: Talarczyk i Łukasz Kozielec. Goście wprowadzali nowych, świeżych, niezwykle dynamicznych zawodników. Ci wykonywali swoją robotę bezbłędnie. Jordan z rzadka starał się kontrować - strzał Szymona Jochymka został zablokowany, poprawka Śliwy nie stanowiła zagrożenia dla Henryka Gołdyna. 

Kluczowe dla losów spotkania były dwie minuty między 75 i 77, kiedy to Lubań zdobył dwa gole. Najpierw po dośrodkowaniu z prawej strony do bramki trafia Udziela. Ten sam zawodnik w kolejnej akcji, także z lewej strony, centruje w pole karne, a tam Pioska i obrońców Jordana uprzedza Marcin Ligas, który wyprowadza gości na prowadzenie.

Gospodarze w końcówce postawili wszystko na jedną kartę, co przyniosło dwie bramkowe okazje. Adam Wójtowicz doszedł do strzału głową po rzucie wolnym wykonywanym przez Hodanę, lecz uczynił to za lekko. W ostatniej akcji po prostopadłym podaniu Śliwa znalazł się w polu karnym Tylmanowej, lecz jego uderzenie z ostrego kąta nie bez kłopotów wyłapał Henryk Gołdyn.

Jordan Jordanów pozostaje zatem jedyną drużyną w lidze bez zwycięstwa na swoim stadionie. Najbliższa okazja, by odczarować swoje boisko, już w najbliższą niedzielę, gdy do Jordanowa przyjedzie drużyna Skalnych Zaskale.

Jordan Jordanów - Lubań Tylmanowa 1:2 (1:0)

Gol dla Jordana: Kalemba.

Składy:

Jordan: Piosek - Kołodziejczyk, Wójtowicz, Hodana, F. Tyrpa, Kulak, Szklany (65' Wróbel), Jochymek, Kalemba, G. Tyrpa, Śliwa.

Lubań: H. Gołdyn - Pierzchała, Babik, Kozielec, Malik, Noworolnik, Adamczyk, Michałczak, Talarczyk, Ligas, S. Gołdyn.

wyniki - i liga

15-10-2017 13:00
Sportowe świry 2 : 4 ZrobioneZdrewna.pl
15-10-2017 12:00
Playboys 7 : 0 Beton 2
15-10-2017 11:00
Gamba Furiosa 3 : 3 AKS
15-10-2017 10:00
Monter 9 : 3 Lachy
15-10-2017 09:00
Los Asfaltos 2 : 2 Zawojski.pl

Tabela - I Liga

Team
Played Points
1 Monter 7 19
2 ZrobioneZdrewna.pl 7 18
3 Los Asfaltos 7 15
4 Gamba Furiosa 7 11
5 Lachy 7 8
6 Zawojski.pl 7 7
7 Playboys 7 7
8 AKS 7 6
9 Beton 2 7 3
10 Sportowe świry 7 3

zapowiedŹ - i liga

22-10-2017 09:00
Monter - ZrobioneZdrewna.pl
22-10-2017 10:00
Zawojski.pl - AKS
22-10-2017 11:00
Lachy - Gamba Furiosa
22-10-2017 12:00
Playboys - Sportowe świry
22-10-2017 13:00
Los Asfaltos - Beton 2

wyniki -ii liga

15-10-2017 13:00
Granda 5 : 8 Relax
15-10-2017 12:00
No Goal 7 : 2 Stolarze
15-10-2017 11:00
Mucharz Team 2 : 2 RKS Huwdu
15-10-2017 10:00
VIPER 3 : 1 Błekitna Gwiazda

Tabela - Ii Liga

Team
Played Points
1 RKS Huwdu 7 19
2 VIPER 6 16
3 Mucharz Team 7 11
4 Relax 6 10
5 Błekitna Gwiazda 6 9
6 FC Fikoł 7 9
7 BVB 6 9
8 No Goal 6 7
9 RAFkOP 7 4
10 Granda 6 4
11 Stolarze 6 2

zapowiedŹ - ii liga

22-10-2017 10:00
No Goal - Granda
22-10-2017 11:00
RKS Huwdu - Stolarze
22-10-2017 12:00
Mucharz Team - FC Fikoł
22-10-2017 13:00
VIPER - BVB

Gazetki Promocyjne

HomeSportPiłka nożnaPiłkarska środa: Garbarz skuteczniejszy, puchar nie dla Błyskawicy, Lubań udzielił Jordanowi srogiej lekcji Top of Page