Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

sobota, 02 wrzesień 2017 20:12

Piłkarski weekend: Tempo i Babia Góra punktują rywali, pogrom w Grzechyni

Do przerwy Naroże Juszczyn przegrywało 0:2 z drużyną LKS Żarki, na dodatek goście zdobyli jednego gola grając w dziesiątkę. Druga to połowa to szaleńcza momentami gonitwa Naroża zwieńczona dwoma golami - Jarosława Madziały oraz Rafała Drobnego. To drugie trafienie padło już w doliczonym czasie gry. Halniak Maków Podhalański do przerwy remisował w Kalwarii i nic nie zapowiadało ani gradu goli po przerwie, ani tego, że makowianie mogą wysoko przegrać. Na dodatek to oni po bramce Macieja Furmana wyszli na prowadzenie w drugiej połowie. - To boli, że w kolejnym meczu, w którym wcale nie jesteśmy gorsi, wysoko przegrywamy - żałował trener gości Maciej Melzer. Na skuteczność, a nie piękną grę, postawił w spotkaniu z Huraganem Inwałd Jałowiec Stryszawa i opłaciło się. Gole Mariusza Górnego oraz Pawła Steczka zapewniły Jałowcowi wygraną. Trzy punkty z Bystrej wywozi Huragan Skawica. Przed przerwą bramkarza gospodarzy pokonał Dawid Janik, a w drugiej odsłonie zwycięstwo drużyny ze Skawicy przypieczętował Mirosław Pacyga.

V-LIGA:

Ulga i niedosyt

Kiedy odrabia się straty ze stanu 0:2 na 2:2 to można mówić, o charakterze drużyny, powrocie z dalekiej podróży itd. Po golu zdobytym przez Rafała Drobnego w 93. minucie w spotkaniu z LKS Żarki uczucie ulgi było odczuwalne nie tylko w klubowym budynku, gdzie z okna mecz przeżywał prezes Krzysztof Sarna, na ławce rezerwowych Naroża czy wreszcie na trybunach wśród kibiców gospodarzy. Nie tylko jednak ulgi, niedosytu również.

Wszystko co najlepsze w starciu Naroża i drużyny LKS Żarki miało miejsce po przerwie. Pierwsza odsłona rywalizacji to przede wszystkim wyrównana partia dwóch zespołów, z których żaden nie miał zamiaru oddawać chociaż centymetra pola. - Dużo walki, mało treści. Nie byliśmy gorsi, chociaż sytuacji po obu stronach było mało - przyznał Jakub Jeziorski, trener Naroża. Goście potrafili jednak dwukrotnie ukąsić - najpierw z rzutu karnego Tomasza Kotlarza pokonał Patryk Nędza, a w 43. minucie na 2:0 strzałem z rzutu wolnego podwyższył Robert Jesionowski. Od stanu 1:0 goście grali w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Bartłomieja Kurzaka

Po przerwie gospodarze ruszyli do zdecydowanych ataków. Na szpicy został ustawiony Jarosław Madziała, a w roli ofensywnych pomocników wystąpili Marcin Drobny oraz Paweł Romaniak. Do boku został przesunięty Szymon Trybała. - Nie pozostało nam nic innego, jak cofnąć się na swoją połowę i liczyć na kontry. Dwie z nich mogły zakończyć się powodzeniem, a gdyby nawet jedna, to prowadząc 3:1 bylibyśmy w stanie wygrać w Juszczynie - mówi tymczasem opiekun gości Robert Saternus.

Już w pierwszej akcji drugiej połowie w pole karne gości z lewej strony dośrodkował Marcin Kryjak, lecz piłka była ochodząca od bramki i tylko pierwszy ostrzegawczy sygnał zanotowali goście.W 49. minucie Naroże zdobywa kontaktową bramkę. Akcję zaczął Romaniak, który wpadł z lewej strony w pole karne. Jego próba strzału została zablokowana, następnie kolejne dwie próby w światło bramki strzeżonej przez Mateusza Wiśniewskiego również. Dopiero za trzecim razem futbolówkę do bramki skierował Madziała.

Chwilę później mógł być remis, lecz świetnej akcji nie wykorzystuje Romaniak. Tego, dlaczego w 54. minucie nie było remisu wie tylko Marcin Drobny - otrzymał idealne dośrodkowanie z prawej strony od Kryjaka i mając przed sobą pustą bramkę strzelił obok słupka! Napór Naroża trwał w najlepsze - w następnej sytuacji Marcin Drobny wcielił się już w rolę asystenta, a skutecznym egzekutorem zostanie wydawało się Trybała. Właśnie - wydawało się, bo zawodnik Naroża będąc sam na sam z Wiśniewskim trafił prosto w niego!

Zespół gości otrząsnął się po tej nawałnicy i przeprowadził dwie kontry. Najpierw piłkę nad poprzeczką przeniósł Dariusz Gregorczyk. W kolejnej po dośrodkowaniu z prawej strony Gregorczyka z 4 metrów nie czysto w piłkę trafia Kamil Jesionowski

Wóz albo przewóz - zapewne zaczęli w tym momencie myśleć zawodnicy Naroża. To oni stworzyli kolejną świetną okazję - podanie od Pawła Gąstały trafiło do Marcina Drobnego, który przepchał się z obrońcą z Żarek i w sytuacji sam na sam z Wiśniewskim trafił w poprzeczkę. Dobitka Madziały została zablokowana.

Goście odpowiedzieli pierwszym celnym strzałem po przerwie autorstwa Nędzy. Kotlarz nie miał problemów ze złapaniem piłki.

Im bliżej końcowego gwizdka, tym więcej emocji zaczęło się udzielać zawodnikom obu drużyn. Aż dziw bierze, że sędzia jeszcze bardziej nie wykartkował zawodników Naroża i Żarek, bo ci sami stwarzali do tego preteksty. Chociaż w kwestii aktorstwa bezsprzecznie górą byli piłkarze gości. Wróćmy jednak do emocji czysto piłkarskich. Tuż za linią 16-stki z lewej strony został sfaulowany Marcin Drobny. Sam poszkodowany chciał wymierzyć sprawiedliwość, lecz skutecznie wypiąstkował piłkę po tym strzale/dośrodkowaniu Wiśniewski. Niebawem po kolejnym wstrzeleniu piłki w pole karne gości niecelnie główkował Rafał Drobny.

Piłkę meczową w ostatnich minutach mieli goście, lecz świetnej okazji nie wykorzystał Gregorczyk. - Byłoby po mecz... Taki jest jednak sport - żałował Saternus. I wreszcie przyszedł doliczony czas gry (sędzia przedłużył grę o 4 minuty), w którym do wyrównania doprowadził Rafał Drobny. Piłka po strzale jednego z braci bliźniaków w barwach Naroża odbiła się od poprzeczki, od ziemi, następnie wyszła w pole, lecz sędzia boczny pokazał jednoznacznie, że wcześniej minęła całym obwodem linię bramkową.

- Postawiliśmy w drugiej połowie na totalną ofensywę i byliśmy bliscy wygranej. Musimy ten punkt uszanować, który zdobyliśmy z twardo i dobrze grającym przeciwnikiem - podsumował Jakub Jeziorski.

Naroże Juszczyn – LKS Żarki 2:2 (0:2)

Gole dla Naroża: Madziała, R. Drobny.

Gole dla Żarek: Nędza, R. Jesionowski.

Czerwona kartka: Kurzak (LKS Żarki).

Składy:

Naroże: Kotlarz - Gąstała, Pietrzak, Baziński, Kulka, R. Drobny, Ferek (21' Kryjak), Kuszyk (46' Madziała), Trybała, Romaniak, M. Drobny.

Żarki: Wiśniewski - Ficek, R. Jesionowski, Szafran, Horawa, Osadziński (60' Gregorczyk), Gucik (55' Żegleń), K. Jesionowski, Kurzak, Nędza, Przebinda.

Brak doświadczenia

- Najbardziej boli po takim spotkaniu to, że mogliśmy zremisować, nawet wygrać, a schodzimy z boiska pokonani w stosunku 4:1 - skomentował mecz z Kalwarianką Kalwarią trener Halniaka Maciej Melzer

Może nie tyle stawka spotkania, co po prostu pozycje w tabeli obu drużyn i to, że trzy punkty zarówno dla Kalwarianki jak i Halniaka, mogą być przysłowiowym kopniakiem do przodu na dalszą część rozgrywek, spowodowały, iż w pierwszej połowie na stadionie w Kalwarii Zebrzydowskiej nie działo się de facto nic.

Druga połowa zaczęła się dla Halniaka słodko-gorzko, a w zasadzie gorzko-słodko. Najpierw z powodu kontuzji z boiska musiał zejść Krystian Burliga, a chwilę później po dośrodkowaniu rzutu wolnego Szymona Bobka wynik otworzył Maciej Furman. 

Nie minęło kilka minut, a Halniak... przegrywał 2:1 i na dodatek grał w osłabieniu po czerwonej kartce dla Marcina Antosiaka. - Kalwarianka po stracie gola od razu się na nas rzuciła. Byliśmy zaskoczeni i wyszedł nasz brak doświadczenia. Zwłaszcza szkoda drugiego gola, który poprzedził przechwyt przez jednego z zawodników gospodarzy i podanie prostopadłej piłki do napastnika - żałował Melzer.

Po tym, jak Halniak grał w osłabieniu, Kalwarianka docisnęła śrubę jeszcze bardziej i podwyższyła na 3:1.

Makowianie nie mieli nic do straceni - w ostatnim kwadransie przeszli na grę z trzema obrońcami. I trzeba przyznać, że potrafili napędzić gospodarzom stracha. Po kolejnym dośrodkowaniu Szymona Bobka, w polu karnym został przewrócony jeden z makowian, lecz gwizdek sędziego milczał. Piłka tym samym, nie dotknięta wcześniej przez nikogo, wyszła na aut bramkowy.

Gol na 4:1 dla Kalwarianki to klasyczna kontra 3 na 1.

Kalwarianka Kalwaria – Halniak Maków Podhalański 4:1 (0:0)

Gol dla Halniaka: Furman.

Czerwona kartka: Marcin Antosiak (Halniak).

Skład Halniaka: Krupczak - Zajda (75' Chorąży), Gruca, Marcin Antosiak, Furman, Łukawski, Krauz, Sz. Bobek, P. Burliga (60' G. Antosiak), J. Bobek (75' Bryndza), K. Burliga (48' Mariusz Antosiak).

Zadanie odrobione

- W poprzednim sezonie byłem szkoleniowcem Beskidu Andrychów w IV lidze i doskonale wiedziałem, kim jest i jak gra Monsuru Adisa. Byłem też w środę na spotkaniu Garbarza Zembrzyce z Nadwiślaninem Gromiec. Wiedziałem, czego się mogę po nim spodziewać. Tym bardziej cieszę się, że w pierwszej połowie praktycznie wyłączyliśmy Adisa z gry i nie mógł zrobić nawet przysłowiowego sztycha - mówi Krzysztof Wądrzyk.

Nowy trener Tempo Białka w drugim spotkaniu derbowym białczan wygrywa 3:0. Najpierw jego ofiarą padł Halniak Maków Podhalański, a w dniu dzisiejszym Garbarz Zembrzyce. - Każda wygrana jest dla nas ważna, chociaż wiem, jak dodatkowo nazwa derby może podsycać rangę danego spotkania - dodał.

Już w pierwszej połowie Tempo zdobyło trzy gole i mogło zameldować trenerowi wykonanie zadania. - Wszystkie nasze zamierzenia zostały zrealizowane - pochwalił swoich podopiecznych Wądrzyk.

Zaczęło się już w 4. minucie od bramki autorstwa Dariusza Szymoniaka. Z rzutu wolnego dośrodkował Paweł Kozieł, a Szymoniak przedłuża piłkę głową. Ta wpada w dalszy róg bramki strzeżonej przez Bartłomieja Bruzdę. Dwadzieścia trzy minuty później po bardzo ładnej zespołowej akcji Szymoniak podaje do Grzegorza Pacygi, a ten świetnym strzałem z dystansu zdobywa drugiego gola dla Tempo. Oba gole można "zobaczyć" w naszej meczowej galerii z tego spotkania. Wynik pierwszej połowy, a jak się później okaże, i całego spotkania ustala Krzysztof Bryła, który skutecznie wykańcza dośrodkowaniu z rzutu rożnego

W drugiej połowie tempo meczu siadło. Gospodarze nie musieli kwapić się z atakami, a mecz stał się po prostu brzydki. - Naszym celem była ochrona korzystnego wyniku i to nam się udało. Nie można zapominać, że Garbarz to bardzo dobra drużyna - przyznał Wądrzyk.

W ostatnich trzydziestu minutach do bardziej zdecydowanych ataków ruszył Garbarz. Dwukrotnie przed szansą pokonania Marcina Kopra stanął Adisa, lecz jej nie wykorzystał. Po przeciwnej stronie Szymoniak przegrał pojedynek jeden na jednego z Bruzdą. To by było na tyle z emocjonujących fragmentów tej partii.

Tempo Białka – Garbarz Zembrzyce 3:0 (3:0)

Gole dla Tempo: Szymoniak, Pacyga, Bryła.

Składy:

Tempo: Koper - Marek, Bryła, Bielarz, Ł. Balcer, Kozieł, Pacyga, Jędrzejczyk (75' Murzyn), Puzik (70' Lenik), M. Balcer (80' Urbański), Szymoniak (85' Drobny).

Garbarz: Bruzda - Marek, Sałapatek, Ł. Puda, Bańdura (25' Burliga) Balogun (30' Oladoja), Abubakar , Boczkaja, Talaga, Adisa, S. Puda.

Niwa Nowa Wieś – Victoria 1918 Jaworzno 3:1

Nadwiślanin Gromiec – Dąb Paszkówka 3:0

UKS KS Chełmek – Zatorzanka Zator 2:1

Zagórzanka Zagórze – Brzezina Osiek 1:4

STAN NA 03.09.2017 

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone
1 LKS Jawiszowice 4 12 15 6
2 Victoria Jaworzno 5 12 15 7
3 Brzezina Osiek 5 11 15 5
4 Niwa Nowa Wieś 4 10 11 3
5 KS Chełmek 5 8 9 7
6 Tempo Białka 4 7 9 4
7 Nadwiślanin Gromiec 4 7 9 5
8 Garbarz Zembrzyce 5 7 9 7
9 Naroże Juszczyn 5 7 11 11
10 Kalwarianka Kalwaria 5 6 12 11
11 LKS Żarki 5 5 8 11
12 Halniak Maków Podhalański 5 3 6 14
13 Dąb Paszkówka 5 3 4 17
14 Zagórzanka Zagórze 4 0 3 15
15 Zatorzanka Zator 5 0 3 16

 

A-KLASA WADOWICE:

Plan wykonany

Wygrać, sięgnąć po trzy punkty i w spokoju czekać na najbardziej prestiżowe spotkanie tej jesieni, czyli wizytę na stadionie przy ulicy Mickiewicza w Suchej Beskidzkiej. Jałowiec Stryszawa zrobił to, co do niego należało w meczu z Huraganem Inwałd. Do składu gospodarzy wrócili: bramkarz Adam Pająk i napastnik Mariusz Górny. Tego pierwszego którego koledzy z zespołu koniecznie chcieli wystawić na próbę cierpliwości i dopuszczali rywali zwłaszcza po przerwie do sytuacji strzeleckich. Pająk pokazał jednak, że drużyna może na niego liczyć. Z kolei Górny, który ostatnio narzekał na urazy, przypomniał się stryszawskiej publiczności w najlepszy z możliwych sposobów. W 11. minucie po akcji Pawła Steczka i Roberta Habowskiego piłka trafiła w pole karne, gdzie na trzecim metrze opanował ją Górny, a chwilę potem umieścił ją w siatce.

Jałowiec zatem szybko ustawił sobie spotkanie, chociaż nie kwapił się zbytnio z podwyższeniem prowadzenia. Tymczasem w ostatnich pięciu minutach pierwszej połowy do głosu doszli goście, efektem czego były dwie sytuacje po stałych fragmentach gry - po rzutach rożnym oraz wolnym.

Druga połowa była już wyrównana. Adam Pająk dwukrotnie uchronił Jałowca od utraty gola popisując się bardzo dobrymi interwencjami. W 70. minucie po strzale z dystansu Steczka po raz drugi piłkę z bramki wyjmował Dominik Pietrzak. Gol ten sprawił, że Huragan już nie ruszał do tak śmiałych ataków, a Tomasz Sala spokojnie mógł wykorzystywać zmiany i wprowadzać na boisko kolejnych rezerwowych.

Jałowiec Stryszawa – Huragan Inwałd 2:0 (1:0)

Gole dla Jałowca: Górny, Steczek.

Skład Jałowca: A. Pająk - Polak (85' Świerkosz), Harańczyk, Dobranowski, Habowski (78' Brytan), Witek (72' Janeczek), Mentel, M. Pająk, Steczek (83' Okrzesik), Iciek (74' Głuszek), Górny.

Był remis, jest wygrana

Już przed tygodniem BCS Zawoja zebrała bardzo pochlebne recenzje za postawę w wyjazdowym spotkaniu z Sokołem Przytkowice. BCS zremisował wówczas 1:1 po bramce w ostatnich minutach zdobytej przez Krzysztofa Jodłowca. W niedzielne popołudnie do Zawoi przyjechała drużyna Relaksu Wysoka.

- Była to najlepsza drużyna, z jaką graliśmy w tym sezonie - powiedział już po zakończeniu spotkania grający trener beniaminka z Zawoi, czyli wspomniany Krzysztof Jodłowiec. Pierwszego w tym sezonie zwycięskiego należy dodać!

W pierwszych minutach lepsze wrażenie sprawiali goście. Na szczęście dla gospodarzy skutecznymi interwencjami popisywał się Kamil Wolski. W pewnym momencie gra się wyrównała i jak to określił szkoleniowiec zawojan, ci mieli swoje pięć minut, które zamienili na gola. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego celnym strzałem głową popisał się Krzysztof Zięba.

Po przerwie goście zastosowali bardzo wysoki pressing, lecz piłkarze z Zawoi najtrudniejszy czas przetrwali. BCS nastawiło się na kontry i jedna z nich przyniosła gospodarzom powodzenie. Prostopadłe podanie w kierunku Grzegorza Jodłowca zanotował Piotr Basiura. Napastnik gospodarzy przepchnął się z obrońcą gości i w sytuacji oko w oko z bramkarzem z Wysokiej strzelił gola.

W końcówce mecz stał się już bardziej otwarty. Relaks liczył na zdobycie kontaktowej bramki, Zawoja z kolei miała okazje do podwyższenia rezultatu. - Dwukrotnie pomylił się Grzegorz Jodłowiec, ale można mu to chyba wybaczyć - przyznał ze śmiechem jego brat, Krzysztof. I faktycznie - zwycięzców się nie sądzi zwłaszcza jeżeli mówimy też o pierwszej w sezonie wygranej drużyny!

BCS Zawoja – Relaks Wysoka 2:0 (1:0)

Gole dla BCS: Zięba, G. Jodłowiec.

Skład BCS: Wolski - Basiura, Bartyzel, Bach, Zięba (65' Dyrcz), Gałuszka (75' Pasierbek), K. Jodłowiec, Ficek, Hutniczak, Warmuz, G. Jodłowiec.

Początek jak z koszmaru

Już w 5. minucie piłkarze Skawy Wadowice wyszli na prowadzenie w wyjazdowym spotkaniu ze Strzelcem Budzów. Goście przeprowadzili akcję lewą stroną, następnie piłka trafiła na środek pola na jedenasty metr do Marka Kuzi, a ten pokonał Marcina Kozaka.

W tym spotkaniu na wodzie budzowianie dopiero w ostatnich trzydziestu minutach mocniej nacisnęli piłkarzy z Wadowic. Efektem tego nie była jednak gol, ani żadna stuprocentowa okazja. Ba, to Skawa mogła pokusić się o drugiego gola po jednej z kontr.

Mecz nie należał do najczystszych, a sędzia aż siedmiokrotnie musiał sięgać do kieszeni, żeby wyciągnąć żółty kartonik. W tej niechlubnej rywalizacji 4:3 dla Skawy.

Strzelec Budzów – Skawa Wadowice 0:1 (0:1) 

Gol dla Skawy: Kuzia.

Składy:

Strzelec: Kozak - Wrzodek, Mateusz Daniel, Marek Daniel (61' Konrad Burliga), Pawlica, Reciak (81' Mirocha), Leśniak, Korczak, Grygiel, Kacper Burliga, Janiczak. 

Skawa: Pietrzak - Rusin, Filek, Mikołajczyk (60' Zajda), Dyrcz, Kowalczyk (90' Jończyk), M. Kuzia, K. Kuzia, Mleczko, Mosór, Żuk.

Trener był zadowolony

- Za nami bardzo dobre spotkanie, w którym chłopcy wzięli sobie do serca moje wskazówki i je realizowali na boisku - skomentował wygrany na wyjeździe 3:0 mecz z Astrą Spytkowice trener Babiej Góry Grzegorz Kmiecik. - Wygraliśmy 3:0, mogliśmy wyżej. Sam Michał Wójtowicz powinien mieć po tym spotkaniu trzy gole na koncie - dodał.

Do przerwy suszanie zdobyli tylko jednego gola. W zasadzie, to wyręczył ich jeden z zawodników Astry. W pole karne gospodarzy dośrodkował Dawid Sumera, a nieporozumienie zawodnika ze Spytkowic z bramkarzem zakończyło się golem dla suszan. W tej części gry dwukrotnie naprzeciwko bramkarza ze Spytkowic stanął Wójtowicz. Za pierwszym razem golkiper Astry wybił piłkę na rzut rożny, za drugim razem wybronił strzał w środek bramki. Swojej szansy nie wykorzystał także Łukasz Mika, który w dogodnej sytuacji zdecydował się jeszcze na zagranie do kolegi z drużyny, zamiast decydować się na strzał.

Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie, chociaż tempo gry nieco siadło. Optyczną przewagę posiadała Babia Góra, lecz przez długie minuty niewiele z niej wynikało. - 70 procent gry miało miejsce na połowie gospodarzy - powiedział Kmiecik. W końcu wynik podwyższył Mika, który ofiarnym wślizgiem wykończył mocne dośrodkowanie wzdłuż bramki Dawida Choczyńskiego. W doliczonym czasie gry po wymianie podań Kmiecika z Wójtowiczem strzałem z 16 metrów bramkarza Astry pokonał Wójtowicz.

- Wygraliśmy zasłużenie, chociaż szkoda, że przez długie fragmenty drugiej połowy nie chcieliśmy dobić przeciwnika - podsumował Kmiecik.

Astra Spytkowice – Babia Góra Sucha Beskidzka 0:3 (0:1)

Gol dla Babiej Góry: samobójczy, Mika, Wójtowicz.

Skład Babiej Góry: Młyński - Żaczek, Rzepka, Burliga, Żmuda, Wójtowicz, Sumera (68' Stróżak), Dyduch (85' Brytan), Mika (78' Bielarz), Choczyński (87' Kmiecik), Piątek (60' Pacyga).

Żarek Barwałd – Orzeł Wieprz 1:2

Znicz Sułkowice-Bolęcina – Olimpia Chocznia 7:1

Leskowiec Rzyki – Sokół Przytkowice 1:6

Dąb Tomice – Burza Roczyny 3:2

STAN NA 03.09.2017

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone
1 Sokół Przytkowice 5 13 18 5
2 Babia Góra Sucha Beskidzka 5 13 14 5
3 Skawa Wadowice 5 13 12 4
4 Znicz Sułkowice 5 10 15 8
5 Jałowiec Stryszawa 5 10 8 4
6 Żarek Barwałd  5 9 10 5
7 Relaks Wysoka 5 7 18 6
8 Orzeł Wieprz 5 7 9 10
9 Dąb Tomice 5 6 8 21
10 Huragan Inwałd 5 5 6 9
11 Burza Roczyny 5 4 12 12
12 BCS Zawoja 5 4 6 8
13 Leskowiec Rzyki 5 4 9 16
14 Strzelec Budzów 5 3 4 6
15 Astra Spytkowice 5 3 8 16
16 Olimpia Chocznia 5 1 8 30

 

A-KLASA PODHALE:

Punkt to punkt

Pierwszy punkt zdobyli w tym sezonie zawodnicy Jordana. Powinni spokojnie trzy, lecz skuteczność nie była w niedzielne popołudnie najsilniejszą bronią zawodników z Jordanowa. A beniaminek z Krauszowa? - To był anty-futbol, czyli daleka piłka do przodu i łaga. Jordan gra inaczej, potrafi wymienić 10-11 podań, ale nie przełożyło się to na gole. Na pozycje strzeleckie tak, na gole nie - żałował trener Jordana Zdzisław Gacek.

Piłkarze z Jordanowa zagrali dawno nie oglądanym systemem 4-4-2, a parę napastników tworzyli Michał Śliwa oraz Michał Ryś. W pierwszej połowie to jednak nie oni, lecz Dominik Kulak i Szymon Wróbel byli zdobycia goli. Ten pierwszy nie wykorzystał dwóch świetnych okazji do otwarcia wyniku. Wróbel z kolei również mógł zapisać się w notesie sędziego jako zdobywca gola. Podobnie jak powracający do składu Gaweł Tyrpa. - W przerwie meczu nie zamierzałem wyżywać się na chłopakach, bo grali zupełnie inny futbol, dobry niż gospodarzy, lecz raziła nasza nieskuteczność - dodaje Gacek.

Wszystko co najgorsze dla Jordana zaczęło się od... czerwonej kartce dla jednego z zawodników gospodarzy. - Najczarniejsze myśli zebrały się w mojej głowie... Podgórki postawiły tylko na obronę i wybijanie jak najdalej piłki od swojej bramki - powiedział Gacek. Jak się okazało, taka taktyka mogła przynieść im gola. Na dziesięć minut przed zakończeniem spotkania Podgórki wyszły na prowadzenie. Na szczęście dla gości udało się im doprowadzić do wyrównanie - podanie od Damian Wosia trafiło do Rysia, który pokonał bramkarza gospodarzy. W doliczonym czasie gry piłka po raz kolejny znalazła się w bramce Jordana, lecz sędzia dopatrzył się w tej sytuacji spalonego. - Po przerwie nie mieliśmy już praktycznie strzałów... W naszej sytuacji ten punkt oczywiście przyjmujemy, lecz dla mnie to w Krauszowie straciliśmy ich dwa - podsumował Gacek.

Podgórki Krauszów – Jordan Jordanów 1:1 (0:0)

Gol dla Jordana: Ryś.

Skład Jordana: Piosek - Kołodziejczyk, Hodana, F. Tyrpa, Kalemba, Kulak (75' Wójtowicz), Wróbel, G. Tyrpa, Jochymek, Ryś (90' Brzana), Śliwa (80' Woś).

Czarni Czarny Dunajec – Zawrat Bukowina Tatrzańska 1:5

KS Zakopane – Orawa Jabłonka 3:1

Podhale II Nowy Targ – Lubań Tylmanowa 1:2

Przełęcz Łopuszna – Skalni Zaskale 1:3

Szarotka Rokiciny Podhalańskie – Zapora Kluszkowce 2:2

Wierchy Rabka – Babia Góra Lipnica Wielka 4:2

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone
1 Wierchy Rabka 5 15 19 4
2 KS Zakopane 5 10 12 7
3 Podhale II Nowy Targ 5 9 20 13
4 Orawa Jabłonka 3 9 13 7
5 Zawrat Bukowina Tatrzańska 5 9 14 11
6 Skalni Zaskale 5 9 12 11
7 Czarni Czarny Dunajec 5 9 11 13
8 Szarotka Rokiciny Podhalańskie 5 7 12 11
9 Przełęcz Łopuszna 3 6 10 12
10 Lubań Tylmanowa 5 6 7 9
11 Zapora Kluszkowce 5 4 13 15
12 Podgórki Krauszów 5 4 7 15
13 Babia Góra Lipnica Wielka 5 1 5 16
14 Jordan Jordanów 5 1 4 15

B-KLASA WADOWICE:

Na zwycięskim szlaku

Bardzo dobry początek sezonu notuje Huragan Skawica. Po trzech kolejkach podopieczni Krzysztofa Kudzi mają komplet punktów. Przed rozpoczęciem spotkania z Bystrej trener gości wcale nie był jednak pewny swego. - Gdybym miał ten sam skład, co tydzień temu w spotkaniu Żarkiem Stronie, nie obawiałbym się tego meczu - mówił Kudzia.

Huragan wyszedł na prowadzenie w 20. minucie po trafieniu Dawida Janika. Zawodnik Huraganu otrzymał dobre podanie z lewej strony i pokonał Dariusza Pustułę. Dziesięć minut później wynik mógł podwyższyć Michał Pacyga, który w polu karnym Bystrej dziubnął tylko futbolówkę, a ta przeszła obok słupka. - Nie spodziewałem się, że w ogóle sięgnę piłki - wyjaśnił Michał Pacyga.

Końcowe fragmenty pierwszej połowy to najlepszy okres gry gospodarzy. Mateusza Malika, który stał między słupkami bramki Huraganu, mógł zaskoczyć Michał Wójtowicz, który po dośrodkowaniu Patryka Bali doszedł do pozycji strzeleckiej. Uderzenie głową napastnika Bystrej wybronił jednak Malik. W samej końcówce podopieczni Marka Hodany byli bliscy wyrównania po strzałach z rzutu wolnego. Za pierwszym razem niewiele do szczęścia zabrakło Michałowi Sroce. Za drugim razem po strzale Bartłomieja Mikołajczyka, Malik sparował piłkę na słupek.

Po przerwie goście przypieczętowali wygraną. Z rzutu wolnego przymierzył Mirosław Pacyga - piłka odbiła się jeszcze od słupka i zatrzepotała w siatce gospodarzy.

KS Bystra – Huragan Skawica 0:1 (0:2)

Gole dla Huraganu: Janik, Mirosław Pacyga.

Składy:

Bystra: Pustuła - Bala, Różycki, Ciapała (65' Hyciek), Drozd (67' Kulka), Mikołajczyk, Sroka, Basiura (86' Wronka), Szewczyk, Kaczmarczyk (46' Migas), Wójtowicz (83' Gałka).

Huragan: Malik - Gasek, Gigoń, Marek, Dyrcz (65' Ł. Dyrcz I), S. Pacyga, Mariusz Pacyga (88' Marek), Mirosław Pacyga (85' K. Kudzia), A. Kudzia (46' B. Pacyga), Janik (75' Ł. Dyrcz II), Michał Pacyga, 

Szóstka

Jeżeli w jednym meczu zdobywa się sześć goli i nie traci żadnego, można to nazwać wyczynem. Jeżeli sytuacja ma miejsce w dwóch spotkaniach - trzeba przyznać, nieźle. Jeżeli w trzecim - to parafrazując jednego z mieszkańców Grzechyni "coś się dzieje". Żuraw Krzeszów idzie jak burza na początku sezonu. W niedzielę wygrał w Grzechyni 6:0.

Mecz dwóch spadkowiczów z A-klasy pokazał, w jakim teraz są miejscu. O ile w Gromie nastąpiła całkiem nie mała rewolucja, także składowa, o tyle w Krzeszowie postawili na stabilizację. I zbierają tego efekty. W poprzednich rozgrywkach trener Jacek Kudzia wielokrotnie narzekał na skuteczność, a w zasadzie jej brak, u swoich podopiecznych. Teraz Żuraw, co prawda klasę rozgrywkową niżej, zawstydza pozostałe ekipy w ofensywie, jak i w defensywie.

- Najbardziej cieszy mnie to, że te gole nie są przypadkowe. Tak chcemy grać. Chłopcy podchodzą bardzo skoncentrowani do spotkań i są tego efekty - mówi Kudzia.

Pierwszy gol w Grzechyni to bardzo ładna akcja oskrzydlająca i podanie w pole karne do grającego prezesa Krzysztofa Ćwiertni, który strzela z pierwszej piłki. Na 2:0 podwyższa Ćwiertnia uderzeniem z rzutu wolnego - nie bez pomocy bramkarza gospodarzy.

Po przerwie trener Kudzia dokonywał kolejnych zmian, a na listę strzelców wpisali się m.in. dwaj rezerwowi: Michał Kawończyk oraz 16-letni Szymon Pilarczyk. Przy trafieniu tego ostatniego, a był to gol na 6:0, praktycznie rozmontowana została cała defensywa Gromu.

- Chłopcy zasługują na pochwały po takim początku sezonu - mówi trener Żurawia. 

Grom Grzechynia –Żuraw Krzeszów 0:6 (0:3)

Gole dla Żurawia: Ćwiertnia (dwa), Łuczak, Zawora, Kawończyk, Pilarczyk.

Skład Żurawia: Pająk (65' Bubiak) - Talaga, Zawora, Skrzypek, Wajdzik (80' Fluder), Klimowski, Łuczak, Targosz (75' Rusin), Bułka (70' Pilarczyk), Ćwiertnia, Bielarz (60' Kawończyk).

Piłka płata figle

Gdyby ten mecz był do obstawienia u bukmachera, to na Dąb Sidzinę byłby tak słaby kurs, że nie opłacałoby się nawet wygranej gospodarzy obstawiać. W rolę stuprocentowego faworyta wczuł się także trener Dębu Mariusz Zawiła, który w spotkaniu z LKS Bieńkówka dokonał kilku zmian w składzie i dał szansę pokazania się tym, którzy rzadziej pojawiają się w wyjściowej jedenastce. A tu na koniec meczu - psikus i bardzo zimny prysznic w postaci remisu 2:2!

Bieńkówka tydzień temu nie zebrała 11 zawodników na mecz z Bystrą i grała w niepełnym składzie. O wiele lepiej było z frekwencją u podopiecznych Marka Mirochy w niedzielę, chociaż i tak z konieczności między słupkami musiał zagrać Sławomir Szczurek.

Gry obu zespołom nie ułatwiały opady deszczu i śliska murawy, lecz warunki były przecież takie same dla obu zespołów. W pierwszej połowie najlepszej okazji dla gospodarzy nie wykorzystał Grzegorz Krupa, który będąc na ósmym metrze w polu karnym gości zdecydował się na podanie do jednego z kolegów, zamiast próbować strzelać. Dwukrotnie bliski powodzenia był Grzegorz Motor. A w samej końcówce tej części gry Dąb obił jeszcze spojenie słupka z poprzeczką Bieńkówki.

Męki Dębu zakończył w 56. minucie Grzegorz Motor, który płaskim strzałem pokonał Szczurka. Kiedy ten sam zawodnik podwyższył na 2:0 to wydawało się, że jest już pozamiatane. Nic bardziej mylnego! Bardzo dobrą akcję przeprowadził najlepszy w szeregach gości Adam Sałapat i Bieńkówka złapała kontakt.

Im bliżej do końcowego gwizdka sędziego, tym większe nerwy i niepewność w szeregach gospodarzy. Na murawie pojawił się nawet Zawiła, a Dąb grał od tego momentu z tylko jednym wysuniętym napastnikiem. I bach - strzałem z 35. metrów do wyrównania doprowadza Karol Jończyk.

- Straciliśmy dwa punkty - nie dowierzał Mariusz Zawiła. A Bieńkówce na pewno należą się ogromne brawa za determinację i grę do końca!

Dąb Sidzina – LKS Bieńkówka 2:2 (0:0)

Gole dla Dębu: G. Motor (dwa).

Gole dla Bieńkówki: A. Sałapat, Jończyk.

Składy:

Dąb: Michał Lipa - J. Kostka, Palowski, P. Kostka, Ł. Motor (58' Jaromin), Krupa, G. Motor, Handzel (68' Staszczak), Ł. Kolaniak (46' Szczurek), Mariusz Lipa (85' Zawiła), Pastwa (58' Malada).

Bieńkówka: Szczurek - Bochenek, Cholewa, Chromy, K. Sałapat, A. Sałapat, Sarna, Pęcek, Zgudziak (60' Tajs), Cholewa, Knapczyk.

Chełm Stryszów – Błyskawica Marcówka 1:2

Gol dla Chełmu: Daniel.

Gole dla Błyskawicy: Cepak, K. Rak.

Skład Błyskawicy: Jacek Pindel - Kos (67' Zemlik), Klimasara, Zgudziak, M. Porębski, M. Rak, R. Porębski, Kaczmarczyk, Cepak, Jakub Pindel, J. Rak, K. Rak.

LKS Leńcze – Lachy Lachowice 5:0 (2:0)

Gole dla Leńcz: Brózda (dwa), M. Gębala, Sz. Gębala, Łężniak.

Skład Lachów: Nowak - Dudziak, Chorąży, Bogacz, Stachnik, Lasik, Steczek, Małysiak (35' Cieślak), Juryta, Dawid Kachel, Daniel Kachel.

Przełamanie

Nareszcie! Tarnawianka Tarnawa Dolna po dwóch porażkach w lidze wreszcie zapunktowała. I to od razu zgarnęła pełną pulę. Na boisku w Jastrzębi, gdzie występuje Korona Skawinki, podopieczni Piotra Żmudki wygrali 3:1. Mogli jeszcze wyżej, lecz w drugiej połowie Łukasz Sitarz nie wykorzystał rzutu karnego.

Już do przerwy Tarnawianka "ustawiła" sobie mecz zdobywając dwa gole. Wynik otworzył Patryk Gaździcki, który wykorzystał podanie od Dawida Sitarza. Piłka po strzale zaowdnika gości zmieniła jeszcze tor lot i wpadła obok zaskoczonego Łukasza Stawowego.

Na 2:0 podwyższył Mateusz Miś, który zachował się najsprytniej w powstałym w polu karnym gospodarzy zamieszaniu i strzałem z dwunastu metrów umieścił piłkę w bramce

Po przerwie Korona od razu ruszyła do odrabiania strat. I szybko zdobyła kontaktowego gola. Na 2:1 trafił Tobiasz Piwowar. Dziesięć minut później Tarnawianka musiała radzić sobie w osłabieniu - czerwoną kartkę w konsekwencji dwóch żółtych otrzymał Grzegorz Rybak. - Nikt nie miał do Grześka pretensji. W końcu nie dostajemy kartki za dyskusje tylko za walkę o każdy centymetr boiska. Ma wybaczone (śmiech). Zresztą nawet po tej czerwonej kartce dalej atakowaliśmy i stwarzaliśmy sobie sytuacje - powiedział Żmudka.

Wynik na 3:1 ustalił Jarosław Basiura. Akcję na skrzydle przeprowadził Bartłomiej Bury, następnie po jego dośrodkowaniu z piłką minął się Dawid Sitarz, lecz tam, gdzie być powinien być, znalazł się Basiura. I zrobił to, co do niego należało.

- Wyszliśmy bardzo skoncentrowani na to spotkanie. Widać było sportową złość, jaka została w nas po meczu ze Stryszowem. Nie było dla nas straconych piłek - powiedział Żmudka i dodał: - Brawa należą się chłopakom, którzy weszli z ławki i pokazali, mogą z powodzeniem grać w wyjściowym składzie. Mam nad czym myśleć. 

Korona Skawinki – Tarnawianka Tarnawa 1:3 (0:2)

Gol dla Korony: Piwowar.

Gole dla Tarnawianki: Miś, Basiura, Gaździcki.

Czerwona kartka: Rybak (Tarnawianka).

Skład Tarnawianki: Ficek - Borawski (60' Zawiła ), Rybak , Elzbieciak , Grygiel, D.Sitarz (65' Stopka), Ł.Sitarz, Basiura (75' Grabowski) , Gaździcki, Bury , Miś.

Żarek Stronie – Olimpia Zebrzydowice 5:1

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone
1 Żuraw Krzeszów 3 9 18 0
2 Huragan Skawica 3 9 9 3
3 KS Leńcze 3 7 9 3
4 Błyskawica Marcówka 3 7 5 2
5 Żarek Stronie 3 6 9 7
6 Dąb Sidzina 3 5 10 5
7 Chełm Stryszów 3 4 4 4
8 KS Bystra 3 3 3 5
9 Olimpia Zebrzydowice 3 3 4 8
10 Tarnawianka Tarnawa Dolna 3 3 5 9
11 Lachy Lachowice 3 3 5 14
12 LKS Bieńkówka 3 1 4 7
13 Grom Grzechynia 3 0 4 13
14 Korona Skawinki 3 0 2 11

B-KLASA PODHALE:

Spokój to podstawa

- Nie graliśmy źle, więc w przerwie w szatni nie trzeba było specjalnie podnosić głosu - skomentował sytuację między połówkami niedzielnego spotkania z Wierchami Lasek trener Unii Naprawa, Franciszek Gacek. W tym momencie beniaminek B-klasy prowadził w Naprawie 2:0 po dwóch golach autorstwa Tomasza Folwarskiego.

Gdyby jednak ta część gry zakończyła się prowadzeniem Unii - a swoje okazje mieli Marcin Żegleń i dwukrotnie Dawid Mastela - to goście nie mogliby mówić, że wynik jest niesprawiedliwy. - Z jednej strony bramkarz Wierchów wykazywał się dobrym refleksem, ale trzeba też oddać gościom, że grali na dobrym poziomie - dodaje Gacek.

W drugiej połowie Unia wyszła w innym ustawieniu i ataki gospodarzy przyniosły w końcu bramkowe efekty. Motorem napędowym okazał się Krzysztof Gacek, który najpierw ładnym strzałem zza szesnastki pokonał golkipera gości, a w kolejnej sytuacji został "wzięty w kleszcze" przez obrońców gości i powalony na ziemię (a we wcześniejszej fazie tej sytuacji będąc oko w oko z golkiperem Wierchów trafił w słupek). Arbiter główny zawodów bez wahania wskazał na 11 metr. Pewnym egzekutorem jedenastki okazał się Mastela.

Do końca spotkania pozostawało w tym momencie osiem minut i niestety, ale zagotowały się głowy zawodnikom. Efekt to trzy czerwone kartki - dwie dla zawodników gości (Roberta Dydziaka oraz Bartłomieja Nykazy) oraz dla Marcina Święchowicza. - Końcówka meczu była bardzo nerwowa i trochę niepotrzebnych przepychanek. Szanujemy ten punkt - podsumował Gacek.

Unia Naprawa  - Wierchy Lasek 2:2 (0:2)

Gole dla Unii: K. Gacek, Mastela (k.).

Gole dla Wierchów: Folwarski (dwa).

Czerwone kartki: Dydziak, B. Nykaza (obaj Wierchy) oraz Święchowicz (Unia).

Składy:

Unia: Kania - Żeglen, Sutor, Drobny (55' Wantulok), Święchowicz, Pędzimaż, F. Gacek, K. Gacek, Masłowski (60' Żur), Proszek, Mastela.

Wierchy: Duda - Trzoniec, Marcin Plewa I, Marcin Plewa II, Mateusz Plewa, G. Plewa (75' B. Nykaza), Bocheński, Dydziak, Jaróg, R. Nykaza, Folwarski.

Lepietnica Klikuszowa – Janosik Sieniawa 2:1

Luboń Skomielna Biała – Korona Piekielnik 3:0

Skałka Rogoźnik/Stare Bystre – Grel Trute 3:1

Skawianin Skawa – Dunajec Ostrowsko / niedz. 03.09.2017 godz. 14:00

Wiatr Ludźmierz – Delta Pieniążkowice / niedz. 02.09.2017 godz. 17:00

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone
1 Lepietnica Klikuszowa 3 9 9 3
2 Delta Pieniążkowice 2 6 7 5
3 Unia Naprawa 3 5 8 6
4 Dunajec Ostrowsko 2 4 4 3
5 Skałka Rogoźnik/Stare Bystre 3 4 4 3
6 Grel Trute 3 3 6 3
7 Skawianin Skawa 2 3 3 3
8 Wiatr Ludźmierz 2 3 3 3
9 Luboń Skomielna Biała 3 3 7 7
10 Janosik Sieniawa 3 3 2 5
11 Wierchy Lasek 3 1 6 8
12 Korona Piekielnik 3 1 1 7

C-KLASA:

Pogoń Bugaj – Świt Osielec 2:2 (1:0)

Gole dla Pogoni: Wyroba, Ziemla

Gole dla Świtu: Oleksa, Motor.

Skład Świtu: Wójcik (75' Zaręba) - Proszek, Ł. Traczyk, Stec, Herman, Guzik, Gierat, G. Traczyk, Gwiazdoń, Motor, Oleksa.

Zaskawianka Wadowice - Gronie Zagórnik 3:1

Jubilat Izdebnik – Jastrzębianka Jastrzębia 2:1

Orzeł Radocza – Orzeł II Wieprz 3:1

Płomień Sosnowice – Iskra II Klecza Dolna 6:0

Zryw Lanckorona – Łysa Góra Zawadka 4:2

STAN NA 03.09.2017

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone
1 Jubilat Izdebnik 3 9 8 3
2 Płomień Sosnowice 3 7 9 2
3 Zryw Lanckorona 3 5 10 8
4 Gronie Zagórnik 3 4 9 6
5 Świt Osielec 3 4 7 5
6 Zaskawianka Wadowice 2 4 6 4
7 Orzeł Radocza 2 4 5 3
8 Orzeł II Wieprz 3 3 5 5
9 Iskra II Klecza Dolna 3 3 7 11
10 Łysa Góra Zawadka 3 2 6 8
11 Pogoń Bugaj 3 1 5 13
12 Jastrzębianka Jastrzębia 3 0 1 10

wyniki - i liga

24-06-2018 13:00
Los Asfaltos 4 : 1 ZrobioneZdrewna.pl
24-06-2018 12:00
RKS Huwdu 2 : 3 Gamba Furiosa
24-06-2018 11:00
Playboys 3 : 15 Monter
24-06-2018 10:00
AKS 7 : 5 Lachy
24-06-2018 09:00
Zawojski.pl 7 : 2 Sportowe świry

Tabela - I Liga

Team
Played Points
1 Monter 9 25
2 ZrobioneZdrewna.pl 9 18
3 AKS 9 15
4 Los Asfaltos 9 14
5 Gamba Furiosa 9 13
6 Zawojski.pl 9 13
7 RKS Huwdu 9 11
8 Playboys 9 9
9 Sportowe świry 9 7
10 Lachy 9 5

zapowiedŹ - i liga

wyniki -ii liga

24-06-2018 14:00
RAFkOP 2 : 2 Relax
24-06-2018 13:00
Gang Albanii 0 : 5 Bad Boys
24-06-2018 12:00
Beton 2 0 : 5 Erdol
24-06-2018 11:00
Black Shadows 4 : 4 Mucharz Team
24-06-2018 10:00
Błekitna Gwiazda 5 : 0 Granda
24-06-2018 09:00
The Reds 2 : 10 FC Fikoł

Tabela - Ii Liga

Team
Played Points
1 Relax 11 29
2 RAFkOP 11 29
3 Erdol 11 25
4 FC Fikoł 11 16
5 Beton 2 11 16
6 Mucharz Team 11 14
7 Black Shadows 11 13
8 Granda 11 12
9 Bad Boys 11 10
10 Błekitna Gwiazda 11 10
11 Gang Albanii 11 7
12 The Reds 11 2

zapowiedŹ - ii liga

Gazetki Promocyjne

 

HomeSportPiłka nożnaPiłkarski weekend: Tempo i Babia Góra punktują rywali, pogrom w Grzechyni