Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

sobota, 15 kwiecień 2017 18:36

Piłkarska sobota: Szczęście Halniaka, 17 sekunda Tempo

Cztery punkty w dwóch meczach - piłkarze Halniaka Maków Podhalański może nie grają wspaniałej piłki, ale skuteczną jak najbardziej. W derbowym spotkaniu z Garbarzem zwłaszcza w drugiej połowie w kilku sytuacjach dopisało im szczęście, lecz to według powiedzenia sprzyja lepszym. - Trochę szczęśliwie, ale szczęściu trzeba pomóc - podsumował derbowy mecz Maciej Melzer, trener Halniaka. - Jestem zadowolony z naszej gry, 2zawiodła skuteczność - tyle z kolei od szkoleniowca Garbarza, Zdzisława Janika. Z utęsknieniem czekało na mecz w Białce Tempo, skoro już w... 17 sekundzie wyszło na prowadzeniu w spotkaniu z Victorią Zalas. Skończyło się, jak to w Białce w 2017 roku, wysoką, ale też i zasłużoną wygraną gospodarzy. Pierwszą wygraną w tym sezonie na swoim stadionie odniósł Żuraw Krzeszów, a zapewnił to grający prezes Żurawia Krzysztof Ćwiertnia. Jak? Oczywiście uderzeniem z rzutu wolnego. Jednym golem wygrywa też Babia Góra z Sokołem, chociaż pierwsza połowa nie zwiastowała wielu emocji po przerwie. Gol Pacygi rozruszał jednak towarzystwo, choć już bez dalszego efektu bramkowego. Trzeciej porażki u siebie w tej rundzie doznał Grom Grzechynia. Tym razem musiał uznać wyższość Jałowca Stryszawy. Korespondencyjny pojedynek Jałowca z Narożem tymczasem na remis, a w zasadzie na trzy punkty. Naroże aplikuje Leskowcowi Rzyki aż pięć goli! W B-klasie kolejny pokaz strzelecki Watry Zawoi - tym razem nie osiem, ale pięć bramek musiała przyjąć KS Bystra. Wysoko po raz drugi wygrywają też Lachy Lachowice, wysoko przegrywa też Tarnawianka Tarnawa. W meczu na szczycie Strzelec Budzów trzema bramkami przegrywa w Stanisławiu.


V-LIGA:

Wynik ponad wszystko

Jeżeli ktoś liczył, że po jednym spotkaniu dowodzona przez Macieja Melzera makowska młodzież rozegra genialne zawody zakończone efektowną wygraną, zawiódł się. Jeżeli ktoś liczył na "pokaz fajerwerków" w wykonaniu Halniaka i Garbarza, również wychodził w świąteczną sobotę ze stadionu Halniaka niepocieszony. Ale jeżeli ktoś chciał zobaczyć, co to znaczy walka do upadłego, ambicjonalne podejście do meczu i jednocześnie był kibicem gospodarzy, to powody do radości miał jak najbardziej uzasadnione. - Nie wyobrażam sobie, żeby wyjść na spotkanie ligowe i nie zostawić na boisku całego siebie - powiedział po zakończeniu spotkania Melzer. I chociaż w kilku przypadkach, zwłaszcza w drugiej połowie, szczęście dopisało gospodarzom, to oni po raz pierwszy od sezonu 2012/2013 sięgnęli po trzy punkty w starciu z lokalnym rywalem z Zembrzyc na swoim stadionie.

Wygraną zapewnił Piotr Bagnicki, który w pierwszej połowie po prostopadłym podaniu od Macieja Furmana wygrał pojedynek sam na sam z bramkarzem Garbarza, Bartłomiejem Bruzdą. Przed przerwą poprzeczkę makowian ostemplował Maciej Gajewski, a dobrej okazji nie wykorzystał Marcelo Oladoja. - Taktyka na pierwszą i drugą połowę była taka sama. Atakować! Graliśmy w systemie 4-4-2, bardzo odważnym, lecz brakowało nam skuteczności - przyznał Zdzisław Janik, opiekun Garbarza Zembrzyce.

Druga połowa mogła świetnie rozpocząć się dla makowian. Z lewej strony dośrodkował Furman, lecz strzał Bagnickiego "zamortyzował" bardzo dobrym wślizgiem Bartłomiej Sałapatek. Bardzo szybko jednak inicjatywę przejęli goście i raz po raz posyłali dalekie piłki w okolice pola karnego makowian. A kiedy z takich wrzutek niewiele wynikało, piłkarze z Zembrzyc decydowali się na uderzenia z dystansu. Jedno z nich w 56. minucie autorstwa Pawła Marka nieznacznie minęło celu.

Minutę później jak w ukropie musiał uwijać się Łukasz Kobiałka. Po dośrodkowaniu w pole karne Halniaka piłkę zgrał Piotr Gaździcki, a kapitan Garbarza Sławomir Puda przymierzył z kilku metrów. Kobiałka sparował to uderzenie. Piłka spadła pod nogi Saniego Abubakara - mocny strzał czarnoskórego pomocnika pod poprzeczkę wybił na korner Kobiałka.

Role w tym meczu zostały zatem nakreślone. Garbarz przejął inicjatywę i częściej posiadał piłkę, a Halniak nastawił się na kontry. Po jednej z nich Bagnicki miał przed sobą, a w sumie to obok siebie, Sałapatka oraz w bramce Bruzdę, lecz w sumie cała akcja bardziej zakończyła się podaniem do bramkarza, niż groźnym uderzeniem. Na dwadzieścia minut przed zakończeniem meczu do strzału głową doszedł Gaździcki, lecz piłka po jego strzale nie trafiła w światło bramki. Rezerwowy Garbarza w następnej okazji chciał mocno wstrzelić piłkę w pole karne z okolicy linii pola karnego - Kobiałka nie dał się jednak zaskoczyć.

Halniak rzadko odpowiadał, ale kiedy już przedostawał się w okolice bramki Garbarza, bywało groźnie. Lewą stroną akcję przeprowadził Jacek Bobek, idealnie posłał piłkę w pole karne między obrońcami gości, lecz żaden z jego kolegów z drużyny jej nie sięgnął. Akcję zakończył kilka sekund później niecelnym strzałem zza pola karnego Krystian Burliga.

Dwanaście minut przed zakończeniem spotkania kolejną piłkę "na aferę" posłał w pole karne Halniaka Sani. Przez chwilę nie było wiadomo, kto w tym gąszczu nóg jako pierwszy ją sięgnie - ostatecznie ku zadowoleniu miejscowych, jeden z piłkarzy Halniaka posłał ją daleko poza pole karne. Takich sytuacji, zakończonych w podobnym stylu, było w tym spotkaniu co najmniej kilka. Kiedy Garbarz nie miał pomysłu jak przedostać się w okolice pola karnego Halniaka, a często nie miał, to właśnie w taki sposób starał sobie skrócić drogę.

W 85. minucie wydawało się, że tym razem gol dla Garbarza po prostu musi zostać zdobyty. Po najładniejszej akcji w całym spotkaniu piłka jak po sznurku wędrowała między kolejnymi zawodnikami gości. Ostatecznie na strzał zdecydował się Sławomir Puda - Kobiałka i defensorzy Halniaka tylko odprowadzili futbolówkę wzrokiem. Na ich szczęście - poza światło bramki.

Niemoc Garbarza idealnie podsumował już w doliczonym czasie gry Łukasz Puda. Po kolejnym rzucie rożnym dla gości, i jakżeby inaczej, zamieszaniu w szesnastce gości, piłka spadła pod nogi obrońcy Garbarza, a ten posłał ją wysoko, wysoko, wysoko nad poprzeczką.

- Pretensje możemy mieć tylko do siebie. Chcieliśmy wygrać i wierzę, że jeden zdobyty przez nas gol zmieniłby losy spotkania. Jestem zadowolony z postawy swoich podopiecznych, lecz z ich skuteczności już nie. Mieliśmy pięć, sześć idealnych okazji do zdobycia bramki - powiedział Janik.

- Cieszę się, że w taki sposób zaczynamy święta. Chłopcy pokazali, że nawet brak Łukasza Zajdy, bardzo ważnego dla nas zawodnika, nie jest w stanie nas rozłożyć. Mecz wyglądał jak wyglądał także z tego powodu, że pod koniec pierwszej połowy zaczęliśmy opadać z sił. Technicznie nie jesteśmy bowiem gorsi od żadnej z drużyn w lidze. Drugi raz przynosi dobry dla nas efekt walka do końca, ambicja. Mimo świątecznej soboty na stadionie pojawiło się dużo kibiców i chciałbym, żeby tak samo było na kolejnych spotkaniach - podsumował Melzer.

Halniak Maków Podhalański - Garbarz Zembrzyce 1:0 (1:0)

Gol dla Halniaka: Bagnicki.

Składy:

Halniak: Kobiałka - Gruca, Kaczmarczyk, M. Antosiak, G. Antosiak, Pęczek (46' Pająk), Furman, Krauz (65' Burliga) , Strojek (60' Sz. Bobek), Bagnicki (78' Łukawski), J. Bobek.

Garbarz: Bruzda - Gajewski, Marek, Sałapatek, Ł. Puda, Bańdura, Burliga, Kania (46' Gaździcki), Marcelo (65' Talaga), Abubakar, S. Puda.

U siebie cud, miód, malina

Po dwóch porażkach na wyjeździe, dla zawodników Tempo Białka wręcz wskazany był występ na swoim stadionie. Rywal może mógłby być nawet mocniejszy, bo nazwa Victoria niewiele ma wspólnego z wyjazdowym dorobkiem zespołu z Zalasu w obecnych rozgrywkach (0!), a i tak pewnie musiałby pogodzić się w sobotnie popołudnie z porażką na boisku w Białce. Nawet trener Kuba Korba po meczu w Jawiszowicach przyznał, że czeka już na możliwość ponownej gry na stadionie Tempo. Gospodarze w dzisiejszym spotkaniu udowodnili, że właśnie tam czują się najlepiej.

Tuż po wznowieniu gry, Jan Woźny posłał daleką piłkę w pole karne gości, gdzie z obrońcami rywali przepychali się Dariusz Szymoniak i Bartłomiej Goryl. Ostatecznie to ten drugi, mimo wcale nie łatwego ustawieniu, zdecydował się na strzał. Piłka odbiła się jeszcze od słupka i wpadła do bramki. Była to, bagatela, siedemnasta sekunda spotkania!

Zdobyty gol wcale jednak nie ustalił spotkania. Dominowała w nim "walka", w której lepiej czuli się gospodarze. Goście z kolei oddali w tej części gry jeden godny odnotowania strzał, który w fantastycznym stylu wybronił Łukasz Białończyk. W 41. minucie w polu karnym został sfaulowany Woźny, a sędzia podyktował rzut karny. Po lekkim strzale Goryla piłka odbiła się od słupka. Co ciekawe, w tym momencie nowe siły wstąpiły w poczynania gości, czego efektem była ich przewaga do końca pierwszej połowy. W tym czasie aż czterokrotnie wykonywali rzuty rożne, lecz bez większego zagrożenia pod bramką Białończyka.

W drugiej połowie gospodarze załatwili sprawę w kilka minut. Najpierw w 51. minucie po podaniu od Kuby Drobnego świetnym strzałem z woleja popisał się Woźny i było 2:0. Siedem minut później Korba idealnie podał do Szymoniaka, który wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem gości.

Wydawało się, że worek z bramkami został rozwiązany już na dobre. Na pewno od tego momentu goście byli już myślami gdzieś indziej, czytaj przy następnym ligowym spotkaniu z LKS Jawiszowice.

Sytuacji sam na sam z bramkarzem gości nie wykorzystał Michał Bisaga. Na kwadrans przed końcem jak to się robi pokazał koledze z drużyny Szymoniak. Tym razem asystował Paweł Kozieł, a Szymoniak nie zmarnował idealnej okazji. Były zawodnik Halniaka Maków Podhalański mógł zdobyć trzeciego w tym spotkaniu gola-trzeciego po wykorzystaniu sytuacji jeden na jednego z golkiperem gości! W tej nieskutecznej próbie zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału, a gdy już to uczynił - trafił prosto w golkipera gości.

Swoje szanse miał w tym meczu również Kozieł, lecz dwukrotnie piłka po jego strzałach głową, nie znajdowała drogi do bramki gości.

Tempo zatem odetchnęło. Przynajmniej na tydzień, bo wtedy znowu przyjdzie zagrać na wyjeździe (w Paszkówce z Dębem).

Tempo Białka - Victoria Zalas 4:0 (1:0)

Gole dla Tempo: Szymoniak (dwa), Goryl, Woźny.

Skład Tempo: Białończyk - Mentel, Sz. Marek, Drobny, M. Marek (75' Murzyn), Puzik (55' Bisaga), Woźny (85' Nowak), Korba, Kozieł, Goryl (60' Ficek), Szymoniak.

Kalwarianka Kalwaria Zebrzydowska - KS Chełmek 2:2

Brzezina Osiek - Nadwiślanin Gromiec 0:2

Cedron Brody - Orzeł Ryczów 2:1

LKS Żarki - Niwa Nowa Wieś 1:4

Górnik Libiąż - LKS Jawiszowice 0:0

Zagórzanka Zagórze - Dąb Paszkówka 4:0

 

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone
1 Orzeł Ryczów 20 49 59 18
2 Nadwiślanin Gromiec 20 40 48 20
3 Tempo Białka 20 37 50 32
4 Niwa Nowa Wieś 20 36 48 29
5 LKS Jawiszowice 20 35 55 19
6 KS Chełmek 20 35 42 16
7 Garbarz Zembrzyce 20 35 35 28
8 Brzezina Osiek 20 31 34 29
9 Cedron Brody 20 29 26 39
10 Halniak Maków Podhalański 20 28 36 37
11 Zagórzanka Zagórze 20 22 34 38
12 Kalwarianka Kalwaria 20 17 25 56
13 LKS Żarki 20 15 30 46
14 Victoria Zalas 20 15 33 68
15 Dąb Paszkówka 20 13 25 55
16 Górnik Libiąż 20 9 18 67

A-KLASA:

Już nie twierdza?

Trzeciej z rzędu porażki na swoim stadionie doznał Grom Grzechynia. Jeszcze jesienią, gdy podopieczni Marka Mirochy punktowali na swoim kameralnym obiekcie aż miło (16 na 21 możliwych punktów) wydawało się, że właśnie dobra gra u siebie będzie przepustką do utrzymania się w lidze dla beniaminka A-klasy. Dalej może być, o ile zawodnicy z Grzechyni wezmą się do roboty.

Tymczasem w rundzie wiosennej Grom ma okrągłe zero, jeżeli mówimy o spotkaniach u siebie i na wyjeździe. Mało tego, to na obcych boiskach zawodnicy z Grzechyni byli o wiele bardziej bliżsi zdobycia punktów w tym roku.

Z Jałowcem przez długi czas zanosiło się tymczasem na bezbramkowy remis. Dla Gromu, który w tym spotkaniu musiał sobie radzić bez Bartłomieja Kudzi i Łuaksza Krupczaka, a do tego w trakcie gry urazu doznał bramkarz Sebastian Krupczak, byłoby to niezłe rozwiązanie.

Pierwsza połowa wielu emocji nie dostarczyła. Pod jej koniec niecelny strzał w kierunku bramki Adama Pająka zanotował Mateusz Pająk, a całość poprzedziła bardzo ładna wymiana podań między zawodnikami gospodarzy. Jałowiec z kolei zagroził bramce Gromu po uderzeniu z 11 metrów, który wybronił Krupczak.

Po przerwie po faulu na Mariuszu Mentlu, sędzia podyktował jedenastkę dla Jałowca. Na gola zamienił ją Tomasz Świerkosz. Zastępujący w bramce kontuzjowanego Krupczaka Mirocha był bez szans. 120 sekund później sędzia zlitował się nad gospodarzami, bo nie przyznał Jałowcowi kolejnego rzutu karnego tym razem po nieprzepisowym powstrzymaniu w polu karnym Bartłomieja Ićka.

Wynik na 2:0 ustalił Wojciech Gruszka. Z lewej strony dośrodkował Mariusz Górny wprost na głowę nadbiegającego Przemysława Kotlarczyka. Piłkę po strzale byłego zawodnika Garbarza Zembrzyce zdołał obronić Mirocha, lecz wobec dobitki Gruszki był bez szans.

Grom Grzechynia - Jałowiec Stryszawa 0:2 (0:0)

Gole dla Jałowca: Świerkosz (k.), Gruszka.

Składy:

Grom: S. Krupczak  (35' Mirocha) - Pieróg, Paweł Surmiak, M. Surmiak, Toczek (80' Mbeda Ndege), Pająk, Białończyk, Paleczny (25' Dyrcz), Tokarz, Czubin (70' Ceremuga), Piotr Surmiak.

Jałowiec: Pająk - Biela, Świerkosz, Kotlarczyk, Szklarczyk, Stachnik (68' Polak), Mentel, Okrzesik (88' Harańczyk), Gruszka, Iciek (90' Porębski), Górny.


Ten pierwszy raz Żurawia

Stadion w Krzeszowie odczarowany! Żuraw po raz pierwszy inkasuje komplet punktów na własnym obiekcie w sezonie 2016/2017. Sztuki tej dokonał dzięki wygranej z Astrą Spytkowice 1:0, a gola na wagę trzech oczek strzałem z rzutu wolnego zdobył Krzysztof Ćwiertnia.

- Wyciągnęliśmy wnioski z poprzednich spotkań, kiedy to traciliśmy gole zwłaszcza po stałych fragmentach gry. Astra właśnie w ten sposób starała się nas najczęściej niepokoić. Poprawiliśmy się w tym elemencie i byliśmy solidniejsi niż w poprzednich spotkaniach - powiedział trener Żurawia, Jacek Kudzia.

Mecz mógł się podobać zwłaszcza w drugiej połowie, kiedy to nie mająca już nic do stracenia Astra śmielej ruszyła na bramkę gospodarzy. Efektem była jedna klarowna okazja na kwadrans przed końcem spotkania, kiedy to piłka zmierzała w kierunku dalszego słupka bramki Żurawia, ale ostatecznie ku radości kibiców miejscowych tam po prostu... nie trafiła. Efektem bardziej odważnej gry przybyszów ze Spytkowic były także kontry dla Żurawia.

- Stworzyliśmy pięć sytuacji stuprocentowych, z których dwie można śmiało nazwać dwustuprocentowymi - dodał Kudzia.

Na listę strzelców nie potrafili się jednak wpisać dwukrotnie Michał Kawończyk, Ćwiertnia, Dawid Klimowski czy Bartłomiej Targosz. Ale zwycięzców się nie sądzi, a Żuraw w świąteczną sobotę dostał przecież to co chciał - pierwszą wygraną w sezonie na swoim stadionie.

Żuraw Krzeszów - Astra Spytkowice 1:0 (0:0)

Gol dla Żurawia: Ćwiertnia.

Skład Żurawia: Pająk - G. Kawończyk. Zawora, Kudzia, Pilarczyk, Chorąży, Klimowski, Łuczak (75' Skrzyek), Targosz, Ćwiertnia, M. Kawończyk (80' Wala).

Dla wytrwałych

Rzut oka na skład Babiej Góry przed rozpoczęciem spotkania z Sokołem Przytkowice i wiadomo było, że coś się dzieje. Trener Sławomir Bączek dokonał aż pięciu zmian w składzie w porównaniu do poprzedniego spotkania z Huraganem Inwałd. - Gary (Tomek Ścieszka-przyp. red.) mimo że jest w kadrze, to ma kontuzję. Podobnie jak Michał Chrząszcz. Pozostałe zmiany to wynik postawy zawodników w przegranym meczu w Inwałdzie - wyjaśnił szkoleniowiec Babiej Góry.

Po pierwszej połowie z Sokołem Przytkowice pewnie tych zmian w składzie opiekun gospodarzy chciałby zrobić o wiele, wiele więcej. Babia Góra zaprezentowała w tym fragmencie wybitnie świąteczną formę. Nic dziwnego, że jedyny strzał w kierunku bramki Sokoła autorstwa Kamila Dyducha w samej końcówce tej części gry wzbudził aplauz wśród miejscowych kibiców. Piłka przeszła dobre dwa metry obok słupka bramki gości.

Lepiej zaprezentował się w tym fragmencie gry Sokół. Zwłaszcza w pierwszym kwadransie goście przejawiali ogromną ochotę do ofensywnej gry. Raz dobrze wychodzącego na pozycję Mirosława Pilcha uprzedził Artur Kachnic. W innej sytuacji formę bramkarza Babiej Góry sprawdzili Witold Stokłosa oraz Arkadiusz Monica - bramkarz Babiej Góry był na posterunku.

Mecz zaczął się wyrównywać po około dwudziestu minutach, lecz każdej z drużyn trudno było stworzyć klarowną okazję. W pewnym momencie zdenerwowany nieporadnością kolegów z ofensywy Przemysław Burliga zdecydował się na przeprowadzenie solowego rajdu. I byłby może i bliski zanotowania asysty, gdyby po jego podaniu w pole karne jeden z jego kolegów zamknął akcję.

Kibice Babiej Góry wierzyli, że w drugiej połowie zobaczą o wiele lepszą postawę swoich pupili. Poprzeczka zawieszona za wysoko nie była. Zaczęło się od obiecującej akcji Dawida Choczyńskiego w 48. minucie zakończonej podaniem do Michała Wójtowicza. Pomocnik suskiej drużyny wpadł w pole karne gości, ale wywalczył tylko rzut rożny.

Pięć minut później po dośrodkowaniu w pole karne Artura Rzepki (w przewie zastąpił narzekającego na ból brzucha Rafała Magierę) i klasycznej przebijance, piłka spadła na 17 metr, gdzie na strzał z woleja zdecydował się Piotr Pacyga. Pierwszy celny strzał suszan od razu został zamieniony na gola!

Radość z prowadzenia mogła w obozie gospodarzy trwać wyjątkowo krótko - trzy minuty później mocny strzał Arkadiusza Monicy poszybował metr nad poprzeczką bramki Kachnica. W odpowiedzi po kolejnym dośrodkowaniu w pole karne Sokoła z rzutu wolnego przez Rzepkę, w światło bramki nie trafił głową Robert Listwan. Na jeden kontakt w 70. minucie rozegrali akcję Choczyński z Pacygą, lecz tego drugiego ofiarną interwencją uprzedził wychodzący z bramki Sokoła Krzysztof Żak.

W 80. minucie na strzał zza pola karnego zdecydował się Choczyński - piłka miała odpowiednią prędkość, ale jej tor lotu nie zmierzał w kierunku.

Jeszcze tylko można odnotować dobrą interwencję jednego z najlepszych w szeregach Babiej Góry (obok pary stoperów Burliga z Listwanem) Kachnica, który wypiąstkował piłkę po wstrzeleniu jej w pole karne suszan i można było zakończyć zawody.

Babia Góra wygrywa trzecie spotkanie u siebie w tym sezonie, ale na pewno nie zachwyca. - Czasami gra się brzydko, a wygrywa się mecze. Czasami tak się dzieje i nic z tym nie zrobimy. Mamy zwycięstwo i spokojne święta - powiedział Bączek.

Babia Góra Sucha Beskidzka - Sokół Przytkowice 1:0 (0:0)

Gol dla Babiej Góry: Pacyga.

Składy:

Babia Góra: Kachnic - Magiera (46' Rzepka), Burliga, Listwan, Szarlej (77' Bielarz), Pacyga, Żmuda (72 Mika), Wójtowicz, Kociołek, Dyduch (68' Sumera), Choczyński.

Sokół: K. Żak - Flaka, Godawa, Krzystek, Mlak, A. Monica, P. Monica (87' Janicki), Pacułt (80' Faber), Pilch, Stokłosa, Waga (65' M. Żak).


Naroże Juszczyn - Leskowiec Rzyki 5:0 (1:0)

Gole dla Naroża: M. Drobny (dwa), Trybała, Kardaś, G. Ferek.

Skład Naroża: Romaniak - Bachul, Baziński, R. Drobny, Gąstała,  Kamil Kwaśniewski, Trybała (80' Uczniak), M. Ferek (82' Traczyk), G. Ferek (75' Kulka), Kardaś, M. Drobny (88' Krystian Kwaśniewski).

Burza Roczyny - Olimpia Chocznia 3:2

Relaks Wysoka - Huragan Inwałd 1:0

Skawa Wadowice - Orzeł Wieprz 1:1

Halniak Targanice - Znicz Sułkowice-Bolęcina 1:1

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone
1 Naroże Juszczyn 20 47 57 17
2 Jałowiec Stryszawa 20 47 43 26
3 Relaks Wysoka 20 42 55 22
4 Babia Gora Sucha Beskidzka 20 38 42 20
5 Znicz Sułkowice 20 36 41 32
6 Sokół Przytkowice 20 33 42 32
7 Huragan Inwałd 20 31 31 30
8 Leskowiec Rzyki 20 28 43 39
9 Orzeł Wieprz 20 28 25 41
10 Olimpia Chocznia 20 23 34 47
11 Halniak Targanice 20 21 28 46
12 Astra Spytkowice 20 20 23 46
13 Grom Grzechynia 20 19 39 45
14 Burza Roczyny 20 18 32 43
15 Skawa Wadowice 20 14 22 34
16 Żuraw Krzeszów 20 9 10 47

 

 B-KLASA:

Błyskawica Marcówka - Huragan Skawica 3:3 (2:1)

Gole dla Błyskawicy: Jacek Pindel, Jakub Pindel, K. Rak.

Gole dla Huraganu: Marek, Michał Pacyga, Kawulak.

Czerwone kartki: Buba, Żywczak (obaj Huragan).

Składy:

Błyskawica: Brańka - Kaczmarczyk (71' Zemlik), Nosal (90' M. Rak), M. Paczka (81' Stasik), Wróbel, P. Paczka, Jacek Pindel, Jakub Pindel, Porębski, J. Rak, K. Rak.

Huragan: Kuta - Buba, Gasek (50' Janik), Kawulak, Kudzia, Marek, Mirosław Pacyga (80' Malik), Żywczak, D. Pacyga (46' Wojtyczko), Sebastian Pacyga (46' Michał Pacyga), Sławomir Pacyga. 

KS BystraBCS Zawoja 0:5 (0:2)

Gole dla BCS: G. Jodłowiec (trzy), Zięba, Antosiak.

Tarnawianka Tarnawa - Lachy Lachowice 1:8  (1:2)

Gol dla Tarnawianki: Sitarz.

Gole dla Lachów: Daniel Kachel, Dawid Kachel (obaj dwa trafienia), Ponikwia, Piecha, Kubieniec, Banaś.

Składy:

Tarnawianka: Wróbel - Basiura (60' M. Miś), Elżbieciak (55' Paczka), Gancarz, Grygiel, Madejczyk, Ł. Miś, Rybak (70' Madej), L. Sitarz, Stopka (30' D. Sitarz), Żmudka.

Lachy: Nowak - Banaś, Chorąży, Kąkol, Kubieniec, Daniel Kachel, Dawid Kachel, Małysiak (75' Kubielas), Ponikwia (85' Piecha), Dominik Kachel (55' Rzepka), Stachnik (75' Bogdanik).

LKS Bieńkówka - Jubilat Izdebnik 3:0 (2:0)

Gole dla Bieńkówki: Cholewa, A. Sałapat, G. Sałapat.

Leńczanka Leńcze - Dąb Sidzina 3:1

Stanisławianka Stanisław - Strzelec Budzów 3:0 (1:0)

Skład Strzelca: Kozak - Korczak, Krzystań, Kwaśniowski (46' Wrzodek), Pieczara, Nosal (70' Kiełbus), Sajnog (72' Reciak), Kacper Burliga, Konrad Burliga, Janiczak, Leśniak,

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone
1 Strzelec Budzów 13 29 34 14
2 Stanisławianka  13 27 38 17
3 Dąb Sidzina 13 24 28 19
4 BCS Zawoja 13 22 36 21
5 Błyskawica Marcówka 13 21 29 26
6 Leńczanka Leńcze 13 20 28 26
7 Lachy Lachowice 13 18 38 31
8 LKS Bieńkówka 13 17 27 31
9 KS Bystra 13 12 23 33
10 Huragan Skawica 13 11 24 43
11 Tarnawianka Tarnawa 13 11 17 44
12 Jubilat Izdebnik 13 8 19 36

 

wyniki - i liga

24-06-2018 13:00
Los Asfaltos 4 : 1 ZrobioneZdrewna.pl
24-06-2018 12:00
RKS Huwdu 2 : 3 Gamba Furiosa
24-06-2018 11:00
Playboys 3 : 15 Monter
24-06-2018 10:00
AKS 7 : 5 Lachy
24-06-2018 09:00
Zawojski.pl 7 : 2 Sportowe świry

Tabela - I Liga

Team
Played Points
1 Monter 9 25
2 ZrobioneZdrewna.pl 9 18
3 AKS 9 15
4 Los Asfaltos 9 14
5 Gamba Furiosa 9 13
6 Zawojski.pl 9 13
7 RKS Huwdu 9 11
8 Playboys 9 9
9 Sportowe świry 9 7
10 Lachy 9 5

zapowiedŹ - i liga

wyniki -ii liga

24-06-2018 14:00
RAFkOP 2 : 2 Relax
24-06-2018 13:00
Gang Albanii 0 : 5 Bad Boys
24-06-2018 12:00
Beton 2 0 : 5 Erdol
24-06-2018 11:00
Black Shadows 4 : 4 Mucharz Team
24-06-2018 10:00
Błekitna Gwiazda 5 : 0 Granda
24-06-2018 09:00
The Reds 2 : 10 FC Fikoł

Tabela - Ii Liga

Team
Played Points
1 Relax 11 29
2 RAFkOP 11 29
3 Erdol 11 25
4 FC Fikoł 11 16
5 Beton 2 11 16
6 Mucharz Team 11 14
7 Black Shadows 11 13
8 Granda 11 12
9 Bad Boys 11 10
10 Błekitna Gwiazda 11 10
11 Gang Albanii 11 7
12 The Reds 11 2

zapowiedŹ - ii liga

Gazetki Promocyjne

 

HomeSportPiłka nożnaPiłkarska sobota: Szczęście Halniaka, 17 sekunda Tempo