Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

sobota, 01 kwiecień 2017 19:30

Piłkarski weekend: Kanonada Babiej Góry, okręgówka w odwrocie

Po niedzielnej porażce w Wieprzcu w pełni zrehabilitowała sie Babia Góra wygrywając aż 6-0. A mogło być jeszcze wyżej.  Żuraw Krzeszów prowadził  1-0 i 2-1 ale ostatecznie tylko zremisował ze Skawą w Wadowicach 2-2. Niespodzianki w okręgówce bo tak należy uznać porażkę Tempa w Libiążu oraz  lanie jakie Niwa Nowa Wieś zrobiła Halniakowi. Trzeci z naszych reprezentantów w tej lidze, czyli Garbarz, przegrał w Chełmku 2-0.

V-LIGA:

Lodowata powódź

 - Nie będzie komentarza do tego spotkania - powiedział trener Halniaka Maków Podhalański, Paweł Krzeszowiak. Po dwóch niezłych meczach w rundzie wiosennej - zremisowanym 1:1 z Dębem Paszkówka, w którym tylko nieskuteczność makowian zadecydowała o podziale punktów i przegranym 2:0 na boisku lidera, kiedy to piłkarze z Makowa mogli spokojnie prowadzić po pierwszej połowie, przyszedł zimny prysznic w postaci porażki z Niwą Nowa Wieś. W sumie to nie zimny prysznic, ale lodowata powódź.

Początek spotkania nie zapowiadał tak przykrej katastrofy dla makowian. To oni częściej posiadali piłkę, lecz niewiele z tej przewagi wynikało. Niwa tymczasem postawiła na... skuteczność. Najpierw Mariusz Piskorek, a następnie dwukrotnie Piotr Klimczyński wpisywali się na listę strzelców. Zwłaszcza to trzecie trafienie 19-letniego zawodnika Niwy mogło zaboleć, bo była to klasyczna bramka do szatni (doliczony czas gry do pierwszej połowy).

Zmiany w składzie oraz w ustawieniu Halniaka niewiele pomogły. Po godzinie gry było już 4:0 dla Niwy - ponownie na listę strzelców wpisał się Piskorek. Na dodatek w 63. minucie czerwoną kartkę zobaczył Rafał Strojek i Halniak musiał grać w 10-tkę. Dzieła zniszczenia Halniaka w tym meczu dokonał w 88. minucie Mateusz Piskorek. 

Na pocieszenie Halniakowi pozostaje fakt, że w tym sezonie doznał jeszcze wyższej porażki (6:0 z Jawiszowicami), a i tak zdołał się podnieść już w następnej kolejce (wygrana 7:2 z Victorią Zalas), zatem głowy do góry!

Halniak Maków Podhalański - Niwa Nowa Wieś 0:5 (0:3)

Składy:

Halniak: Kobiałka - Krauz, Kaczmarczyk, Gruca, G. Antosiak, M. Antosiak, Strojek, Furman (46' Burliga), Łukawski (61' Malina) J. Bobek, Bagnicki (42' Sz. Bobek).

Niwa:  Szczepańczyk - Góral, Merta (82' Michałowski), Stawowczyk, Zwaryczuk, Makowski (67' Zięba), K. Żmuda, Flis (60' Deska), Piskorek, A. Żmuda, Klimczyński (76' Bogdan)

To nie jest prima aprilis

Kiedyś porażka musiała przyjść. Po dwóch efektownych wygranych na swoim boisku, Tempo przegrało na wyjeździe z zamykającym tabelę Górnikiem Libiąż 3:1. - Zagraliśmy słabsze spotkanie, chociaż stworzyliśmy w nim kilka dwustu procentowych okazji do zdobycia gola. Nie mam jednak pretensji do naszego najskuteczniejszego napastnika, który w poprzednich spotkaniach zdobył dla nas tyle goli. Czasem zdarzają się takie mecze - mówi opiekun Tempo, Jakub Korba,

Pierwsza połowa remisowa, ale w niewykorzystanych setkach "wygrana" Tempo 2:1. Po przerwie Górnik wyszedł na prowadzenie, z którego nie cieszył się jednak długo. Dariusz Szymoniak podaje do Bartłomieja Goryla, a ten umieszcza piłkę w bramce gospodarzy. Kiedy Górnik ponownie wyszedł na prowadzenie, Tempo postanowiło za wszelką cenę poszukać wyrównującego trafienia. Nie znalazło, a w "zamian" dostało kontrę zakończoną trzecim golem dla gospodarzy.

- Przegrywamy z ostatnim zespołem z tabeli, chociaż pomny doświadczeń z poprzednich lat, wiem, że w runda wiosenna jest totalnie inna od rundy jesiennej i zespoły również w obu tych rundach zajmują zgoła odmienne pozycje. Górnik to nie jest ta sama drużyna, co jesienią. W ten weekend bardzo dziwne wyniki padły także w innych spotkaniach ligi okręgowej - dodał Korba.

Górnik Libiąż - Tempo Białka 3:1 (0:0)

Gol dla Tempo: Goryl.

Skład Tempo: Kłapyta - M. Marek, Mentel, Sz. Marek, Woźny, Balcer (46' Drobny), Korba (80' Bisaga), Kozieł, Ficek (60'Goryl), Puzik (80' Urbańczyk), Szymoniak.

Okazje były, celne strzały nie

Garbarz Zembrzyce nadal pozostaje bezkompromisowy na boiskach rywali - 5 wygranych i od sobotniego popołudnia, cztery przegrane to dorobek podopiecznych Zdzisława Janika. Od pierwszych minut w Garbarzu zadebiutował (ponownie, bo to w końcu wychowanek klubu z Zembrzyc), Piotr Gaździcki, który niespodziewanie został ustawiony na pozycji napastnika obok Sławomira Pudy.

W spotkaniu z Chełmkiem to Garbarz stworzył jednak pierwszą dogodną okazję do zdobycia gola - Abubakar Sani wpadł w pole karne, lecz jego strzał okazał się niecelny. Przed przerwą na listę strzelców mogli się wpisać jeszcze Sławomir Puda (po rzucie rożnym najlepszy napastnik Garbarza oddał minimalny strzał w okolicach spojenia słupka i poprzeczki) oraz Oladoja Marcelo - za każdym razem piłka mijała jednak bramkę Chełmka. Dość powiedzieć, że Garbarz nie oddał celnego strzału w tym spotkaniu.

Szanse na objęcie prowadzenia miał też Chełmek - po jednej z akcji piłka zatrzymała się na poprzeczce bramki strzeżonej przez Bartłomieja Bruzdę

Po przerwie w poprzeczkę trafił Sławomir Puda. Gospodarze wyszli na prowadzenie ok. 70 minuty, kiedy to błąd popełnił Bruzda, który skrzętnie wykorzystali gospodarze. Pięć minut później Bruzda po raz drugi musi wyjmować piłkę z bramki, a Chełmek wygrywa 2:0.

KS Chełmek - Garbarz Zembrzyce 2:0 (0:0)

Skład Garbarza: Bruzda - Ł. Puda (80' Harańczyk), Curzydło, Marek, Sałapatek, Bańdura, Burliga, Oladoja (85' Gajewski), Abubakar, Gaździcki (66' Kania), S. Puda.

LKS Żarki - Dąb Paszkówka 1:0

Kalwarianka Kalwaria Zebrzydowska - Nadwiślanin Gromiec 2:0

Cedron Brody - Victoria Zalas 2:0

Zagórzanka Zagórze - LKS Jawiszowice 2:2

Orzeł Ryczów - Brzezina Osiek 3:0

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone
1 Orzeł Ryczów 18 46 55 16
2 Nadwiślanin Gromiec 18 36 44 19
3 Tempo Białka 18 34 43 27
4 Niwa Nowa Wieś 18 32 43 27
5 Garbarz Zembrzyce 18 32 34 27
6 LKS Jawiszowice 18 31 50 16
7 KS Chełmek 18 31 39 14
8 Brzezina Osiek 18 30 33 26
9 Cedron Brody 18 26 23 36
10 Halniak Maków Podhalański 18 24 35 37
11 Zagórzanka Zagórze 18 19 29 36
12 Kalwarianka Kalwaria 18 16 23 53
13 LKS Żarki 18 15 29 39
14 Victoria Zalas 18 12 31 63
15 Dąb Paszkówka 18 10 23 50
16 Górnik Libiąż 18 8 18 66

 

A-LIGA:

Wrócili (?)

- Tydzień temu w Wieprzu zapomnieliśmy, jak się gra w piłkę nożną. Zawsze na pierwszym treningu po spotkaniu wracamy do niego. Chłopcy nie wiedzieli, co się po prostu tam stało - mówi Sławomir Bączek, trener Babiej Góry. Skoro tak to pozostało jego podopiecznym w meczu sobotnim z Astrą Spytkowice udowodnić, że porażka w Wieprzu była wypadkiem przy pracy. I udowodnili.

Trener wyciągnął jednak również własne wnioski z tego spotkania i przemeblował nie tylko skład Babiej Góry, ale też i ustawienie na boisku poszczególnych zawodników. - Czasy, gdy piłkarz był przyspawany do jednej pozycji, już dawno minęły - dodał.

Pierwszą groźną akcję Babia Góra przeprowadziła w 10. minucie. Ustawiony na szpicy Tomasz Ścieszka podał do wbiegającego z lewej strony Rafała Magiery,  a ten oddał strzał w kierunku bramki Piotra Chuderskiego. Golkiper Astry wygrał ten pojedynek. Pięć minut później Patryk Brytan uruchomił na prawym skrzydle Michała Wójtowicza, który podał do Kamila Dyducha. Piłka po strzale tego ostatniego minęła słupek bramki Astry.

Przewaga Babiej Góry został udokumentowana w 20. minucie - z prawej strony w pole karne dośrodkował Wójtowicz, a na przedpolu bramki Chuderskiego powstało spore zamieszanie. Piłka spadła pod nogi Magiery, który mógł strzelać, lecz zdecydował się na podanie do Ścieszki. Chwilę później szczęśliwie, bo szczęśliwie, ale piłka znalazła się w bramce Astry. Po raz pierwszy.

Goście mogli się odkuć trzy minuty później - po centrze w pole karne Dominik Janiczek nie trafia jednak w piłkę. Gdyby lepiej przymierzył, to Artur Kachnic mógł mieć sporo pracy.

O wiele ciekawiej było jednak w tym dniu pod bramką Astry. W 26. minucie świetnie z pierwszej piłki wymienili podania między sobą Ścieszka i Dyduch. Ten drugi wpadł w pole karne i chciał jeszcze zagrać do zamykającego akcję z prawej strony Wójtowicza. Zabrakło niewiele, żeby po raz drugi Chuderski musiał wyjmować piłkę z siatki.

Po pół godzinie gry świetnie w środkowej strefie boiska odzyskał piłkę Kuba Kociołek i podał do Dyducha. Pierwszy jego strzał zza pola karnego został zablokowany, poprawka była już celna.

Pięć minut później było już wszystko jasne - Ścieszka przerzuca piłkę jak nad trampkarzem nad jednym z zawodników Astry, a celnym uderzeniem z pierwszej piłki popisał się Magiera. 

W ostatniej akcji pierwszej połowie najpierw udany przechwyt zaliczył Brytan. Następnie futbolówka trafiła do Dyducha, który wyłożył piłkę Ścieszce. Spotkanie sam na sam Garego z Chuderskim zakończyło się czwartym golem dla Babiej Góry.

- Udało się nam przeprowadzić kilka fajnych akcji w pierwszej połowie. Pracujemy na treningach nad przechwytami i skutecznym, szybkim wykończeniem sytuacji. Zdobyliśmy tam dwa gole w sobotę - powiedział Bączek.

Babia Góra po przerwie ani myślała zadowolić się cztero bramkowym prowadzeniem. W 55. minucie Ścieszka dośrodkował z rzutu rożnego, niefortunną interwencją popisał się jeden z zawodników Astry i z kilku metrów strzałem głową gola zdobył Dyduch. 

Dziesięć minut później świetną okazję do zdobycia honorowego gola miała Astra. Dwukrotnie jednak świetną interwencją popisywał się Kachnic. Ta niewykorzystana akcja zemściła się na drużynie ze Spytkowic - Ścieszka podał do Wójtowicza, który przebiegł samotnie kilkadziesiąt metrów i wygrał pojedynek jeden na jednego z Chuderskim.

W 82. minucie Babia Góra przeprowadziła wzorcową akcję. Brytan podał do Dawida Sumery, który przedłużył piłkę głową do Tomasza Szarleja. Rezerwowy Babiej Góry pognał w pole karne Astry i kiedy już zamierzał składać się do uderzenia, został powalony na ziemię. Karny? Zdaniem sędziego, nie.

- Od 60 minuty gra nieco siadła, ale z całego meczu jesteśmy bardzo zadowoleni. Na dużych boiskach umiemy grać i nawet jak przyjeżdżają tutaj zespoły, które u siebie mają mniejsze obiekty, to sobie z tym radzimy. Gorzej, gdy musimy udać się do Rzyk, Wieprza czy jak to będzie za tydzień do Inwałdu. Jesienią Huragan zaprezentował się na naszym boisku korzystnie i liczę też na dobre zawody w przyszły weekend - podsumował Sławomir Bączek.

Babia Góra Sucha Beskidzka - Astra Spytkowice 6:0 (4:0)

Gole dla Babiej Góry: Ścieszka, Dyduch (obaj dwa gole), Magiera, Wójtowicz.

Składy:

Babia Góra: Kachnic - Chrząszcz, Burliga, Listwan, Rzepka (63' Szarlej), Kociołek (68' Bielarz), Brytan, Wójtowicz, Magiera, Ścieszka (70' Sumera), Dyduch (70' Żmuda).

Astra: Chuderski - Panek, Cyzio, Stasiak, Wawro, Dębski, Janiczek, Grondalczyk, Rokowski, Handy, Stanek (53' Caban).


Powalczą do końca?

Porażka w tym spotkaniu niemal całkowicie pozbawiałaby szans Żurawia Krzeszów na utrzymanie w A-klasie. Po dwóch wysokich porażkach na wiosnę, Żuraw zawitał na boisko przedostatniej w tabeli Skawy Wadowice. I zaserwował gospodarzom kilka niespodzianek, w tym m.in. to z ustawieniem  w ataku - obok sprowadzonego z Naroża Juszczyn Jarosława Bielarza wystąpił długo nie oglądany od pierwszych minut Krzysztof Ćwiertnia.

Mimo że bezbramkowa, to pierwsza połowa dostarczyła kibicom sporo wrażeń. Mogą mieć tylko do siebie pretensje piłkarze z Krzeszowa, że po jej zakończeniu nie mieli na swoim koncie chociażby jednego gola. Niecelnie przymierzył z kilkunastu metrów Dominik Chorąży. tuż obok słupka piłka przeleciała po strzale Ćwiertni. Dobrej okazji nie wykorzystał też Bartłomiej Targosz. Skawa tymczasem stworzyła tylko jedną groźną okazję w tym fragmencie gry.

Druga połowa rozpoczęła się wybornie dla gości. Dośrodkowanie w pole karne Ćwiertni, zamieszanie w polu karnym i najlepsze zachowanie Bielarza, który z zimną krwią wykorzystał okazję. Skawa tymczasem bardzo szybko doprowadza do wyrównania. Jak? O tym niebawem. Na 2:1 Żurawia wyprowadził Ćwiertnia - wcześniej w polu karnym faulowany był Bielarz, a Ćwiernia skutecznie wykonuje jedenastkę. Gol na 2:2 to... - Z jednej strony byliśmy lepsi, ale w dalszym ciągu tracimy gole w ten sam sposób po stałych fragmentach gry. Przy drugim golu uważam, że był jeszcze spalony, bo jeden z zawodników Skawy utrudniał naszemu bramkarzowi interwencję, a był na pozycji spalonej. Szkoda straconej szansy. Po części jestem zadowolony z wyniku, dawno nie zapunktowaliśmy na boisku przeciwnika (2 października i remis 1:1 na wyjeździe z Leskowcem Rzyki) - powiedział trener Żurawia, Jacek Kudzia.

Skawa Wadowice - Żuraw Krzeszów 2:2 (0:0)

Gole dla Żurawia: Bielarz, Ćwiertnia (k.)

Skład Żurawia: Pająk - Pilarczyk, Zawora, Kudzia, G. Kawończyk (71' M' Kawończyk), Klimowski, Chorąży, Łuczak, Targosz (85' Siwek), Bielarz, Ćwiertnia.

To nie był ich mecz

Najlepszym podsumowaniem spotkania Gromu z Leskowcem w wykonaniu gospodarzy jest to, że pierwszy celny strzał na bramkę gości oddali w 93 minucie! W tym czasie przegrywali 2:0, a mogli o wiele wyżej - m.in. bramkarz Sebastian Krupczak obronił bowiem w drugiej połowie rzut karny.

Leskowiec tymczasem zaprezentował to, z czego słynie na swoim stadionie. Walka, agresja, brak składnych akcji i próby uderzeń z dystansu - oto wachlarz możliwości zespołu z Rzyk. Na nieporadnego w niedzielne przedpołudnie Groma wystarczyło. Goście wyszli na prowadzenie po bardzo dobrze wykonanym rzucie wolnym. Na 2:0 podwyższyli również po strzale  zza pola karnego. Wszystko to działo się w pierwszej odsłonie spotkania.

Gospodarze próbowali atakować, lecz w tym dniu przypominały one przysłowiowe "walenie głową w mur". Piłkarze z Rzyk tymczasem o wiele groźniej kontrowali i śmiało mogli podwyższyć prowadzenie. W drugiej połowie nie wykorzystali jeszcze jedenastki, a do tego w kilku sytuacjach świetnie interweniował Krupczak.

Grom Grzechynia - Leskowiec Rzyki 0:2 (0:2)

Składy: 

Grom: S. Krupczak - M. Surmiak, Paweł Surmiak, Tokarz (80' Mbeda Ndege), Listwan (15' Paleczny), Toczek (80' Bogacz), Pająk, Ł. Krupczak, Czubin (86' A. Lurka), Piotr Surmiak, Kudzia. Rezerwowi: Dyrcz, Bogacz, Mirocha, M. Lurka, A. Lurka, Mbeda.

Leskowiec: D. Łysoń - T. Łysoń, Młocek, Kraus, D. Kowala, Mikołajek, Gajczak, M. Kowala, S. Misiek, M. Misiek, Cibor. Rezerwowi: Ł. Kołodziejczyk, P. Kołodziejczyk, Pękala, Ryczek, Seruga.

Emocjonująco do końca

Jeżeli ktoś nie był obecny na pierwszej połowie spotkania Jałowca Stryszawy ze Zniczem Sułkowice Bolęciną, niewiele stracił. Nie tylko dlatego, że w tym czasie nie został zdobyty żaden gol. Z boiska wiało nudą, godne odnotowania były tylko dwie sytuacje. Najpierw Adam Pająk wyciągnął się jak długi i wybił piłkę zmierzającą w okienko jego bramki po uderzeniu jednego z zawodników Znicza. Po drugiej stronie Mariusz Górny próbował przelobować bramkarza gości. Sztuka ta mu się udała, lecz piłka nie trafiła w światło bramki.

Po przerwie rozwiązał się worek z bramkami. W 47. minucie po dośrodkowaniu w pole karne ładnie piłkę przyjął Górny i oddał strzał. Bramkarz wybił piłkę na drugi metr, gdzie efektownym szczupakiem posłał ją do bramki Dawid Polak. Osiem minut później Przemysław Kotlarczyk zamienił rzut wolny z 18 metrów na gola. Koniec emocji i trzy punkty dopisane do konta Jałowca? Nic z tych rzeczy.

Od 60 do 65 minuty, Znicz zdobywa dwa gole i zabawa zaczyna się od nowa! Trener Jałowca Tomasz Sala dokonuje zmian i stara się wykrzesać jeszcze resztkę sił od swoich podopiecznych. Znicz tymczasem uwierzył, że trzy punkty są w jego zasięgu i konsekwentnie gra swoje, czyli walka, walka, walka.

Na dziesięć minut przed zakończeniem spotkania z prawej strony z pierwszej piłki zagrywa Mariusz Mentel na jedenasty metr, gdzie już czeka Bartłomiej Iciek. Pomocnik Jałowca uderza z woleja i jest 3:2. 120 sekund później w sytuacji sam na sam z bramkarzem Znicza, Iciek trafia w poprzeczkę. 

Wygraną Jałowca w doliczonym czasie gry przypieczętował jeden z... zawodników Znicza, który niefortunnie wbił piłkę do własnej bramki po dośrodkowaniu z lewej strony Marcina Porębskiego.

Jałowiec Stryszawa - Znicz Sułkowice-Bolęcina 4:2 (0:0)

Gole dla Jałowca: Iciek, Polak, Kotlarczyk, samobójczy.

Skład Jałowca: Pająk - Szklarczyk, Kotlarczyk, Świerkosz (90' Janik), Biela, Iciek (84' Porębski), Mentel, Gruszka, Polak (68' Steczek), Górny, Okrzesik (71' Harańczyk). 

Najważniejsze zadanie wykonane

Z przebiegu spotkania Naroża Juszczyn z Sokołem Przytkowice może i najbardziej sprawiedliwy byłby remis (sytuacji z obu stron do zdobycia gola było jak na lekarstwo), ale... lider swój cel ostatecznie  osiągnął. Jeszcze w pierwszej połowie Piotr Kardaś płaskim strzałem tuż przy słupku zmusił bramkarza gości do kapitulacji. Sokół co prawda mógł jako pierwszy zdobyć gola, lecz w 4. minucie po tym, jak jeden z zawodników wpadł w pole karne gospodarzy, jego strzał instynktownie na rzut rożny wybił Michał Fidelus.

W ostatnich minutach wynik na 2:0 mógł ustalić Marcin Kuszyk - zagraną ze skrzydła piłkę sprytnie przepuścił Marcin Drobny, a Kuzyk z bliskiej odległości trafił tylko w boczną siatkę. 

- Sytuacji było naprawdę bardzo mało, a gra głównie toczyła się w środku pola. Mimo to udało się nam wygrać, co nas bardzo cieszy - powiedział trener Naroża Jakub Jeziorski. I tylko cieniem na tym triumfie kładzie się uraz Pawła Romaniaka, który już na początku drugiej połowy musiał opuścić boisko. Nie wiadomo, jak długo potrwa jego przerwa w grze.

 

Naroże Juszczyn - Sokół Przytkowice 1:0 (1:0)

Gol dla Naroża: Kardaś.
 
Skład Naroża: Fidelus - Gąstała, Bachul, Baziński, Kwaśniewski, R. Drobny, M. Ferek, G. Ferek (75' Trybała), Kardaś (65' Kuszyk), Romaniak (56' Pietrzak), M. Drobny (85' Uczniak),

Relaks Wysoka - Orzeł Wieprz 7:0

Burza Roczyny - Huragan Inwałd 2:0

Halniak Targanice - Olimpia Chocznia 0:2

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone
1 Naroże Juszczyn 18 43 50 15
2 Jałowiec Stryszawa 18 41 40 26
3 Relaks Wysoka 18 36 52 22
4 Babia Gora Sucha Beskidzka 18 35 41 19
5 Znicz Sułkowice 18 32 37 29
6 Leskowiec Rzyki 18 28 42 31
7 Huragan Inwałd 18 28 30 29
8 Sokół Przytkowice 18 30 41 31
9 Olimpia Chocznia 18 22 30 42
10 Orzeł Wieprz 18 24 21 40
11 Astra Spytkowice 18 20 23 43
12 Grom Grzechynia 18 19 37 40
13 Burza Roczyny 18 15 29 40
14 Halniak Targanice 18 17 24 44
15 Skawa Wadowice 18 13 21 32
16 Żuraw Krzeszów 18 6 9 44

  

wyniki - i liga

24-06-2018 13:00
Los Asfaltos 4 : 1 ZrobioneZdrewna.pl
24-06-2018 12:00
RKS Huwdu 2 : 3 Gamba Furiosa
24-06-2018 11:00
Playboys 3 : 15 Monter
24-06-2018 10:00
AKS 7 : 5 Lachy
24-06-2018 09:00
Zawojski.pl 7 : 2 Sportowe świry

Tabela - I Liga

Team
Played Points
1 Monter 9 25
2 ZrobioneZdrewna.pl 9 18
3 AKS 9 15
4 Los Asfaltos 9 14
5 Gamba Furiosa 9 13
6 Zawojski.pl 9 13
7 RKS Huwdu 9 11
8 Playboys 9 9
9 Sportowe świry 9 7
10 Lachy 9 5

zapowiedŹ - i liga

wyniki -ii liga

24-06-2018 14:00
RAFkOP 2 : 2 Relax
24-06-2018 13:00
Gang Albanii 0 : 5 Bad Boys
24-06-2018 12:00
Beton 2 0 : 5 Erdol
24-06-2018 11:00
Black Shadows 4 : 4 Mucharz Team
24-06-2018 10:00
Błekitna Gwiazda 5 : 0 Granda
24-06-2018 09:00
The Reds 2 : 10 FC Fikoł

Tabela - Ii Liga

Team
Played Points
1 Relax 11 29
2 RAFkOP 11 29
3 Erdol 11 25
4 FC Fikoł 11 16
5 Beton 2 11 16
6 Mucharz Team 11 14
7 Black Shadows 11 13
8 Granda 11 12
9 Bad Boys 11 10
10 Błekitna Gwiazda 11 10
11 Gang Albanii 11 7
12 The Reds 11 2

zapowiedŹ - ii liga

Gazetki Promocyjne

 

HomeSportPiłka nożnaPiłkarski weekend: Kanonada Babiej Góry, okręgówka w odwrocie